Czyli same dobre wiadomości. Po prostu pierwiosnki radości. Jaskółki szczęścia. Czy tam inne owady zabawy.
Zabawa miała też niezła być w weekend nie? Ten. Chłopaki w ramach niej wsiedli w auta terenowe i popruli na Mazury. A my, w ramach zabawy ofkors, miałyśmy we trzy dokładać do ogniska domowego, czekajac na nich w lokalu EWY, dzień i noc, noc i dzień, aż oni zdecydują się powrócić śmierdzący gorzałką i dzikim zwierzęciem. Brudni, i oczywiście zmęczeni (to nie jeste zadna zabawa misiek my tam do roboty jedziemy) jak psy. My we trzy miałyśmy im wspólnie podać gorącą strawę i oświetlać świeczką drogę powrotną do domu.
Hał najs.
No.
To ja oświetlam w domu bo mam, mówiąc po francusku, zapierdol ze scenariuszem. Jak siadam o 6 rano pisać kolejną wersję, tak wstaję o 23 z zupełnie czym innym, tylko po to żeby po konsultacji wrócić, zaczac pisać kompletnie coś innego. I tak w koło. Anka jest w ten weekend znów herosem, dźwiga nie pytajcie co, nie chcielibyście tego dźwigać, Ewa jak zwykle pławi sie sama w obowiązakch macierzyńskich, razy dwa, w tym jedno wiszące na cycku - ale to już doprawy czysta przyjemnosc i SPA w domu.
Ja chyba dodatkowo zwariowałam. JA kocham pisać. Serio. Wiem że to chcę robić, to podobno ważne, wiedzieć co chce się robić. Tak mi mówi towarzysz życia, partner, ten co wróci z Mazur śmierdzący. Bo można nie wiedzieć, nawet jak się tego nie robi, nie ma szansy, to warto wiedzieć. To ja wiem. I robie, i naprawde nie narzekam. No może czasem. Bo niby to praca lekka i przyjemna TY MISIEK TY ZYJESZ Z WYMYŚLANIA NIE? niemniej dziś mi się śnił mój bohater główny, a dokładnie aktor, co ma go grać. Miałam z nim romans, ale NIE NIE NIE NIC SPEKTAKULARNEGO, żadne marzenia kobiety po 37 roku życia zdeprecjonowanej przez żywych. Nie. On był wielki, ciągle spocony, jak sie go naciskało palcem, przypadkiem nawet, to troche podciekał wodą. Gonił mnie ten aktor bohater po szkołach jakiś pustych (ja uciekałam oczywiście na bosaka w koszuli nocnej super po prostu) magazynach i jak dorwał to kazał dotykać swojego wielkiego brzucha. W tym brzuchu, w środku, ale wyczuwalna na zwnątrz jak obcy jakiś, pływała i dawała sie dotknąć przez powłoki wielka kupa w jelitach. I kopałą przez brzuch. I on z dumą kazał mi jej dotykać. To taki był romans. Nie wiem tylko czy chłopiec czy dziewczynka to była....
.....nawet nie macie pojęcia jak wiałam w tym śnie, po tych szkołąch, magazynach, po polach przez śnieg i zawieruchę. Nogi mnie teraz bolą od rana, i mam chyba mięsnie biegowe jakieś nowe na nich.
No.
To taka to jest praca.
I jak ja mam sie z nim teraz spotkać na żywo, normalnie już, w celu omawiania roli? I spojrzeć na jego brzuch I NIE WRZASNĄĆ I NIE ZWIAĆ OKNEM??
Mówie wam kocham pisanie, chce to robić. To jest moja droga życiowa. To jest mój wybór. Kiedyś od niego spali mi się mózg i zwarjuje. Serio.
Nie mogłam być tam, wiec jestem tu. Powązki są piękne. Niesamowite.
I piękne nazwiska tam są: Róża Maciejko, Aniela Wianek, Jasia, Dzizia, Lucia
.... ludzie się kiedyś nazywali tak jakoś inaczej.
"Ewa z Hrabiów
Chreptowiczów Brzostowska
Marszałkówna Guberny Wileńskiej Starościna
Mińska. urodziła się 15 września 1771
zeszła z tego świata d. 8 lutego 1813
Którzy za życia doznali
Troskliwej zawsze opieki
Matki pamiątkę ustali
Smutek ich dzieci na wieki"
W obliczu ostatnio bardzo popularnej kampani "KOCHAM NIE BIJĘ"
co to sie wszystkie celebryty lansują przy niej
państwo pozwolą iż się wypowiem nie swoimi ustami:
...chodzi mi po głowie i tupie tak, że musze wstać o 2 nad ranem, zapalić światło, odpalić kompa i siedzieć do 5 rano pisząc. Jeśli ta cholera nie weźmie sie zaraz w garść, to jej w scenie 63 wpiszę jej jakąś dość malowniczą chorobę weneryczną. Ostrzegam.
Poza tym co? Poza tym zjadłam dziś surową krowę siekaną w towarzystwie celebrytów (lans lans ta pani lansuje się tej pani odbija chyba z niewyspania) i jednego bożyszcze. Popiłam winem i poszłam. Nuda. A teraz siedzę i piszę, bo cholera znowu chodzi mi po głowie. Jak ta cholera zaraz nie .....
..a w ogóle widzieliscie co robi Brodzik w domu na rozlewiskiem? O MATKO. zapisałam se to na dysku dla potomności. To jest jakaś bardzo bardzo innowacyjna, odkrywcza, DOTĄD NIE STOSOWANA szkoła aktorskiej gry. Ten plik będzie kiedyś białym krukiem. Za 100 lat Dżony Dip bedzie go szukał po archiwach tego świata, a szatan będzie go gonił i palił za nim ziemię. Nie, no mnie troche poraża. Ten kunszt. Mowa o słynnej scenie niemego "moja mama" do pleców Braunek. Naprawde, powaliło mnie. Do dziś leżę (no chyba ze jem siekaną krowę z bożyszcze).
a tak to nuda. musze kończyć, bo cholera zaczeła tym razem TUPAĆ!
(albo ocipiałam całkiem i mam omamy, albo włąsnie na naszej klasie zaprosił mnie do grona znajomych Simba Lord angielski (spaniel). KE??)
ps. oraz sprostowanie dla Ciotki Kryśki NIE, NIE JADŁAM Z DOROCINSKIM. ORAZ NIE, NIE Z PIASKIEM (tak wiem reszta to nie bożyszcze)
ps2 oraz macie dowcip na weekend od wyzej wymienionej Cioci:
Zima, Alpy, stok.
Facet rusza z góry, odbija się kijkami i jedzie na bombę.
Nagle podskakuje na muldzie, obraca go, leci, koziołkuje, w tumanie
sniegu wali w drzewo...
Kijki w jedna, narty w druga, gosć rozwalony, zęby wybite, krew z
nosa, nogi poskręcane w dziwny sposób.
Otwiera nieprzytomne oczy, wciaga górskie powietrze i mówi:
- I chuj, i tak lepiej niż w pracy!
....jakas taka prawda życiowa w nim jest, nie? głęboka, czy coś.
haniuta 2009-10-22 20:45:14 skomentuj (15)
będac w domu rodzinnym..
... odkryłam skrywaną od lat zagadkę.
Tajemnicę. Sekret mojej rodziny.
Mianowicie: To OBCY dali ślub moim rodzicom!!
Tak, oni. Krewetki. Alieny. Kto nie wierzy, bardzo proszę, niech odpowie mi na pytanie:
ILE PALCÓW MA MINISTRANT? JESTESCIE PEWNI ŻE LUDZIE MAJĄ TYLE PALCÓW?
no? jakieś pytania?
haniuta 2009-10-17 19:35:45 skomentuj (28)
no
Wyjechałam z Warszawy. W drodze na dworzec walił snieg, a w taksówce leciało LAS CHRISTMAS. Przyjechałam do Gdańska. Przywitał mnie sztormem i huraganem. NAJS. Natomiast dziecko? Dziecko na moj widok wrzasnęło "O MATKO!!" i zrobiło znak krzyża. Po czym wróciło do kompa. Wpadłam na zakład stary, a tam koledzy kierownicy przyznali "OO ALE WARSZAWA CI SLUŻY. NO POWODZI SIE POWODZI". Co podobno, wg Gośki, oznacza iż sie utyło i wygląda jak baleron. NAJS do kwadratu.
Myślę że gdybyśmy mieli jaja to Czterej pancerni
mogli by wyglądać tak jak Bekarty wojny.
Mi się podobało :-)
bardzo.
...jest kilka powodów dla których nie powinno się walczyć w piwnicy, np przede wszystkim taki, że się walczy w piwnicy.
Ps. to tyle w temacie dobrej rozrywki zrobionej przez fajnych chłopaków za kamerami, z fajnymi chłopakami na planie. A do kategorii filmy nudne i wlekące sie jak flaki z olejem, o niczym, starsznie fajne, ciepłe i urocze, z prostą jak drut historią, bez żadnych przewrotek, dopisujemy:
AWAY WE GO
Se zadebiutowali scenarzyści, a Pan Sam Mendes im to skamerował.
Bardzo ładnie zresztą.
Walne se chyba taką półeczkę pt "filmy o niczym, moje ulubione".
Macie jakieś typy swoje?