Jesień generalnie, i ten no – deszcz, mgła, nostalgia….a moje miasto takie piękne czasem. I miejsca ma takie piękne. Taki na przykład dworzec – Gdańsk Główny, daje poczucie niezmienności, obojetnie jaka pora roku, dnia, dzieją sie tam stałe i niezmienne rzeczy. Rodzą się dzieci, zawiązują miłości , umierają ludzie….Taki dworzec…..

Dziś na przykład siedzą, siedzą bo własnie sobie kupili. Zawsze siedzą – bo zawsze kupują. Patrzą, patrzą bo właśnie przyjechał, autobus przyjechał. One generalnie często jeżdżą, nawet różne, i numery mają inne, ale ludzie przeważnie ci sami. Wiedzą o tym, wiedzą bo siedzą i patrza codziennie. A może właściwie całodziennie. Nudni ci ludzie….. wte idą, wewte idą….idą…… nudni . A na dworcu nudnych nie ma!! O nie! Jest Zenek, co kiedyś miał szczęke wyjmowalną i zawsze ją wyjmował jak wchodzili konsumenci konsumować do Mc Donaldsa. I Zocha jest, co pięncioro ma, a właściwie miała – bo się rozlazło. No i jest przede wszsytkim krenciołka, Babcia Krenciołka, niezmiennie od lat jest. Przetrzymała wssytko komunę, powódź, zmiany, chyba nawet okupację i Cara Piotra Groźnego. Wielbicielką pojazdów jest, generalnie ciężkich. Jedzie taki TIR babcia uh uh uh pokrzykuje i kółka kręci. Przy autobusach to dwa nawet wykrencić potrafi i petem jednocześnie do ziemi dotknąć. Artystka. Nie ma takich ludzi już wielu….ale na dworcu są. Normalnie, nudno nie jest!

Siedzą, na ławce siedzą. Słonko świeci, oni mają, mają bo kupili. Zawsze mają bo zawsze kupują. Trzymają za kurtką, bo ci no – z miejskiej chodzą, nie?! Patrzą, na boki patrzą. Babcia Krenciołka, kręnci się bo TIR własnie jedzie. Wzruszyło ich to jej UH UH UH, renką za pazuchę sięgają, karminową butelkie wyciągają (Mix – bo dziś zasiłek dawali), w strone Babci kierują. „Pierdolnij!” – słychać „jest się w końcu gentelmenem, nie?!” A nie jakimś prostakiem z banku. Czy taki burak garniturowy miałby tyle fantazji….ech…

Są miejsca i czyny które dają wiarę w ludzi ech…