Wróciłam – albowiem robiłam kariere w łykend w łorsoł. Zasadniczo taka kariera jest mocno wyczerpująca – w sumie to kwalifikuję się nawet coby mi transfuzje zrobić – tak jakoś dramatycznie brak mi płynów w organiźmie. Gospodarka wodna podupada czy co …. no bo jak i krajowa to czemu by i moja wodna nie mogła sobie podupaść troszeczkę.
Wieczór był – wieczór u motyla….. to tylko TWARDZIELE wiedza co to znaczy, a zasadniczo znaczy to że po przekątnej stołu leciały teksty „TYLKO MNIE KURNA NIE LINKUJ!!” a efekt był taki że Gdańsk skonsolidowany z Warszawą tudzież Stokiem Białym – pokonali Opole. Opole padło choc poddźwigało się z 3 razy! Krzyczac ofkors „CO JA?? NIBY CIEBIE!!?? TO TY MNIE NIE LINKUJ!!”…… zakończyło jednak definitywnie spór staropolskim „BO JA CIE TEN TEGES MARCELI – KOCHAM CZY CO..” i padło na polu boju definitywnie….. niby kurcze stolica piosenki niby……

PS. I osobisty oskar dla niejakiego Pana X który na zajęciach technicznych w szkole na pytanie nauczyciela „No i jaki to panie X klin?” odpowiedział „ISTŁUD”?