haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2001

Źle ci? Masz depresje? Pocieszyć Cie? Tak? chcesz tego? Napewno? To Cie pociesze………

Jak przydę tu następnym razem to:
- będe miała już trzydzieści – cokolwiek to znaczy…
- będe matką już 10 latka, co zacznie mnie niebawem kwalifikować do kategorii „MATKI NASTOLATKÓW”
- nadal będe miałą fryzurę pt „Wybuch w radzieckiej fabryce makaronu”
- do czasu powrotu tu po świętach mój pies napewno zdąży zeżreć te tomy encyklopedii których jeszcze nie dał rady do czasu przed świętami
- nadal nie będę: długonoga blondyką, zgrabną, niebieskooką pożeraczką męskich serc,
- Podejrzewam – BA! nawet wiem że napewno do czasu powrotu: nie zdążę zrobić kariery, napisać książki, namalować dzieła sztuki, wyjść za mąż, spełnić sie jako kobieta, zrobić prawa jazdy, nauczyć się prasować, zarobić pierwszego miliona dolarów, nauczyć się chodzić w szpilkach, ubierać elegancko, przestać zażywac nałogowo krople do nosa, oduczyć sie pić w łóżku, nauczyć malowac paznokcie, nauczyć się odpowiedać w ODPOWIEDNICH momentach i odpowiednie kwestie, zaprzyjażnic się z innymi mamami z klasy Adama (MAKABRA!!!), nauczyć konsekwencji w wychowywaniu syna, oduczyć grania z nim do 1 w nocy w Alone in Dark drąc się: „PRZESTAN!!PRZESTAN!!! TERAZ JA!!”, nauczyć zakręcać szampon i odżywkę po myciu włosów, nie spać w swetrze, malować i dbać o odnowę biologiczną, nosić eleganckie buty nie przydeptując ich, nie siadać na stole w kuchni, nie drzeć mordy (generalnie!), robić obiad z 3 dań i prowadzić domu!

Napewno się tego nie dam rady nauczyć:-((((((((((……………. to co? pocieszyłam Cię?…..

No i w sumie to w nowym roku to już wogóle, napewno…. wogóle …. nieeeee?…

UWAGA!
Przerwa konserwacyjna (nie mylić z konwersacyjną!) bloga potrwa do dnia 04.01.2002 (no chyba że pierdzielnie meteor). W razie kłopotów z transmisją prosimy wyregulowć odbiorniki.

Dziękujemy.

Że tak bez życzeń i wogóle…… Tedy kochani:

hanukkahtwinkle.gifWszystkiego, i takie tam…. majonezu pod choinką …

No to…

9 komentarzy

Pysk mi się naprawił. Za późno – kto nie widział niech żałuje!

aaaaa i doszłam do wniosku że biorąc pod uwagę prezentowana przeze mnie elegancję i podejście do zagadnienia zwanego PRACA, no więc, powinnam się w związku z moją postawą non stop posiłkować cytem:

„Call me DUDE, just Dude. My name`s Dude.”

….no i kto pamięta skąd to?

PS. A tak poza tym, jak usłyszę od kogoś, że jest koniec roku i trza by było PODSUMOWAĆ – cokolwiek!!!- to ostrzegam! OSTRZEGAM zacznę gryźć drapać i spiewać piosenki Piaska NA GŁOS! a nawet NA GŁOSY!
A pozatym wprowadzam nowa tradycję - na koniec roku wszyscy jak jeden mąż, albo i żona, zajmujemy się od dziś ROZSUMOWYWANIEM wszytkiego jak leci!!! A kto się nie dostosuje dostanie pod choinkę słoik majonezu (sponsorowany przez Annę)! A ja dorzucę galaretkę w kartonie po mleku, albo własnego kota zapakowanego w karton z budyniem!

Ale postanowiłam sobie poprawić fizjonomię talerzem ceramicznym koloru blue. Wobec czego – przypominam dziś Andzeline Dżoli wersja zrobiona przez chirurga plastyka amatora który od Pana Zenka masaża z Kolbud nauczył się operować. No i ja padłam ofiara jego pierwszej operacji przeprowadzonej w garażu teścia. Tak właśnie wyglądam! Tak Anno! Może Andżelina wygląda jakby ją kto wiosłem w pysk zdzielił – ale ja wyglądam jakby mi nie wiosłem a kotwica przygrzmocili. To tyle…..

Pozdrawiam króla norweskiego – in cognito OFKORS….

DOBRZE. Nie jest dobrze…proszę państwa…..
Bo:
(uwaga będzie bardzo, bardzo imtymnie-wynurzeniowo i będzie bardzo, bardzo dramatycznie …. GENERALNIE – także uprasza się pierdolone gołąbki o wyjście na scenę w celu podniesienia dramatyzmu sytuacji*)

No więc:
Mamy Święta nie? (kolego yasin – bardzo proszę tak? bardzo prosze! – to „nie” na końcu zdania jest tu celowo – to może SIARAP). Zasadniczo zbliżają się i wogóle jakieś takie dzingel berry już wszedzie słychać, i jakieś takie sierotki na ulicach a lampki na choinkach. Że niby nastrój, nie? No i klasycznie w takim to okresie niejaka Haniuta powinna:

- wydać wszystkie pieniądze które ma i nie ma – a zasadniczo nie ma – na srebrne aniołki z celuflii, bałwanki z brokatu, ptaszki z modeliny, 34 gwiazdę betlejemską, 45 prezent dla cioci/wujka/kuzyna/kochanka/babci/szwagra
- wyrobić sobie jakąś taka kartę kredytową w jakimś banku co jeszcze jej nie zna, i NATYCHMIAST ją wypruć na maksa i zrobić jeszcze na niej debet bo umie, nie?
- nie zapłacić rachunków w miesiącu grudniu ŻADNYCH licząc na to, że grudzień miesiącem prezentów- a nuż jej podarują
- owiesić mieszkanie gałązkami i bombkami aż zacznie przypominac lasy tropikalne i bez tasaka do kuchni się nie przedrzesz – ZERO szans…. no chyba, że kto trenował w Kambodży

No – mniej więcej TO powinna zrobić taka standardowa Haniuta. A co w tym roku? Co się dzieje?NIE JEST DOBRZE PROSZE PAŃSTWA! WOGOLE! Bo:

- Haniuta zapłaciła rachunki
- Nabyła jednego marnego reniferka za 3 jednostki nawisu inflacyjnego, bo tani był
- Spłaciła starą kartę kredytową a nowe omija wielkim łukiem
- W domu powiesiła jedną marną pomarańczkę nabitą goździkami, co by ładnie pachniało i TO BY BYŁO NA TYLE
- W kwestii prezentów powiedziała – A GONIĆ SIE – i zaprzestała realizowania wymarzonych prezentów wszystkim, włącznie z panią sasiadką i listnoszem!

NO HALO!! LUDZIE! JA SIĘ CHYBA STARZEJĘ!! A MOŻE TO TYLKO WIRUSOWE I JESZCZE MI PRZEJDZIE?

Jakby co …to biorę aspirynę – może wypali mi ten rosądek zdrowy na który chorobliwie zapadłam.

PS. *gołabki zarąbałam od bezo
PS.2. Pozdrawiam Panią Dziennikarke z Polityki – hej! i dedykuje jej przytoczony przez barbarelle cytat „barbarella: (10:57)
To mi przypomina jak Hugh Granc z Notting HIll powiedział do Julii Roberts, podajac jej książkę o Turcji „To jest dobra ksiażka – podobno autor nawet był w Turcji! Co pomaga” -
Pani dzinnikarko PODOBNO POMAGA JAK SIE PISZE O CZYM SIE WIE A NIE ODWROTNIE ….. ale tylko podobno…

Wogóle nie mam w tym roku jesiennej depresji – pomyślała Haniuta nie robiąc nic.

- Wogóle nie chce mi sie robić nic i jeszcze w dwójnasób wogóle nie chce mi się robic nic pozatym – dodała upewniając samą siebie Haniuta – wogóle jakoś tak zimno i beznadziejnie i smutno i ciemno i wieje i nudno i wogóle kiszka…..

I nic mnie nie cieszy! WOGÓLE!
- dodała Haniuta, która wogóle nie ma jesiennej depresji.
- To czemu to tak? – zapytała samą siebie – To czemu to tak? Nędznie z chęcią i energią? Smętnie tak z optymizmem i licho z kreatywnością? Czemu tak? Czemu? Czemu bolą ręce, i czemu łeb wielgachny, i czemu nie chce się nawet herbaty zrobić, ani rozmawiać, ani nie rozmawiać się nie chce…- dopytywała uporczywie samą siebie.

- BO TAK!!! - odpowiedziała sama sobie. I była to odpowiedź nader satysfakcjonująca.

„I niech im wszystkim palce sierścią porosną”- dodała, choć nawet dodawać się jej nie chciało….

Dostałam go od Anny! Jest niezły to go zacytuje :

„..motylki są fajne dopóki się im nie upierdoli skszydełek….
majom dwa okresy: okres wpierdalania tego po czym się chodzi i wtedy są po prostu jedną wielką lodówką bez przegródek

a potem zamieniają sięw wyegzaltowanych lalusiów z melonikami i popierdalają po kwiatkach w celach czysto sexualnych…..
tak niektórym robakom warto odgyść skrzydełka
niektóre robaki warto zalać spirytusem
niektóre robaki są po prostu piekne
są robaki nieprzydatne do niczego
są też robaki pracowite zapierdalatorki odwalajace 50% przychodu narodowego brutto
są robaki niemyjki sa robaki telewizorki są robaki ćmaki są robaki ślepaki sa robaki cuchniaki zlewozjady, są robaki technicznieniemozliwe, sa robaki tez takie jak ty i ja…”

jakieś takie znów życiowe?

Pękny cytat będzie, który to oto zadedykuje Annie – jak zwykle zreszta! Bo to cytat będzie mądry i życiowy – na kaca Anno w sam raz!

„Co może być gorszego od idioty w lesie? Ten, który krzyknął, że nic, racji nie miał. Jest coś, co jest gorsze od idioty w lesie. Tym czyms jest idiotka w lesie. Idiotkę w lesie – uwaga- poznać można po następujących rzeczach: słychać ją z odległości pół mili, co trzy lub cztery kroki wykonuje niezgrabny podskok, nuci, mówi do siebie, leżace na ścieżce szyszki stara się kopnąć, żadnej nie trafia. A kiedy dostrzeże was, leżących sobie na konarze drzewa, mówi: „Och!”, po czym gapi się na was bezczelnie.

- Och – powiedziałą idiotka, zadzierając głowę i gapiąc się na mnie bezczelnie.- Witaj kocie.(…)
- Przepraszam. – Dygneła, spuszczając wzrok…- Nazywam się Alicja. Alicja Liddell. Jestem tu, bo weszłam do króliczej nory. Za białym królikiem o różowych oczach, który miał na sobie kamizelkę. A w kieszonce kamizelki zegarek.
- Palilismy trawke, panienko?- zagadnąłem grzecznie. – Łykaliśmy barbiturianki? Czy może naćpalismy się amfetaminki? Ma foi, wcześnie teraz dzieci zaczynają…”

Taaaa…. i taka mała prośba na koniec, zupełnie niezobowiązująco…..- Panie Boże, jakby co, jakbyś się zastanawiał i nie wiedział, nie? To jakby co – to ja bym chciała o tak właśnie pisać, nie?

….

10 komentarzy

Z okazji Andrzejek w ten łykend co to niby były, odbyły się tradycyjne urodziny Pepseego bez urodzin. Za to z przemiłym właścicielem Jose Rodrigueza M. Ogólne wrażenia po andrzejkow-pepseowe:

1. Nikt nie chce zupy Pepsego
2. Nawet Ci co chcą, nie chcą
3. Po 45 pytaniu „Chrabjo zupki?” – Chrabja niezmiennie odpowiada $#%^&^*^&*%^^##%&*
4. Dziecko moje osobiste doszło do wniosku iż jego naturalną porą pójścia spac jest godzina 3 w nocy – lub rano jak kto woli. Nic nie poradzi na „Zegar bi-logiczny” jak powiedział.
5. My natomiast doszliśmy do ogólnego wniosku – dzieki włascicielowi Jose Rodrigueza M. – który to właściciel uświadomił nam podstawowa prawdę życiową – ŻE NIENAWIDZIMY NASZYCH SĄSIADÓ! A czemu? – BO TAK!
6. Nienawidzenie sasiadów wychodziło nam jak nic w życiu! Przez jakieś nieskromne 2 bite godziny, conajmniej!

Bardzo z nienawidzenim konwenjuje wermuth z woda i lodem, tudzież piwo jasne jakby kto pytał :-).(Pepsee mówi ze jeszcze ZUPA – ale….problematyczne to spostrzeżenie nader)

I tak minął nam weekend…….bardzo miło i sympatycznie, wermutowo, świątecznie, nastrojowo, nienawidząco, piwnicznie, wietrznie, z lekkim posmakiem ziemi Kadysku w tle…


  • RSS