haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2002

Nie żebym miała depresję jak Marcel i Baska. Jak Majk i Gołąb. Ja kocham ten stan. Bo ja jestem proszę Państwa zwierzę świąteczne. Przyznaję się bez bicia! Uwielbiam październikowe wywąchiwanie nastroju, nastrajanie się na jesienne wieczory. Choć systematycznie wszyscy wokół starają się mi wybić taki pogląd z głowy, to jednak jak beton oporna na zniechęcanie, przytakując dla świętego spokoju, wierce w bucie palcem czekając na święto zmarłych.

Bo to poczatek….

Atmosfery. Atmosfery świąt, kóra kończy mi mi się dokładnie 31 grudnia o 16.45, o tej godzinie rozpoczyna się bowiem akcja SYL WE STER, której szczerze nie nawidzę, i od tego momentu właśnie kończą się dla mnie świeta. Aż do następnego października, kiedy wiercąc palcem w bucie zaczynam ze zniecierpliwienem czekać na kolejne świeto zmarłych….

Bo uwielbiam….

Grzebanie w wosku, szeleszczenie liścimi, zmrok i chłód nawet uwielbiam. Zapach zbutwiałych liści. Wiatr włażący pod kurtkę i przemokniete nogi. Ale tylko 1 listopada…

Pamietam jak kiedyś, dawno dawno temu, kiedy były tylko 3 stacje radiowe, a mało kto to pamięta, i nie było wesołych amerykańskich helołinów wokół, pamiętam, że słuchało się co najwżej jakiegos smutnie łkającego jazzu i myślało. Tak, tak właśnie – kiedyś się myślało. I tak sobie tęsknię i dochodzę do wniosku, że albo ja jestem słowiańska dusza tak na maksa, albo jestem strasznie stara, albo W DWÓJNASÓB i oba te warianty, ale… ale tak jakoś smutno mi za tamtym smutkiem nierozwrzeszczanym.

Wtedy siadam i piszę list do babci. Długopisem na papierze. List do kogoś, o kim nigdy nie myślałam, że mógłby odejść

„Widziałam dziś Twój grób.
- Nikt nie umiera, póki nie zobaczymy jego grobu – wyszeptałaś mi przed śmiercią.
A dziś pochowałam Cię kładąc dłoń na Twoim policzku. Zanurzyłam ręce w ziemi, którą cicho oddychasz. Po nadgarstki. Całe dłonie. I stałam tak z wrośniętymi w ziemię rękoma, na każdym palcu czując tłustą wilgotną glebę. Stałam, a przechodzący obok tłum ludzi cicho połykał czas. Powoli. Ja czekałam. Czekałam cierpliwie aż do momentu, w którym poczułam, jak delikatnie łapiesz mnie za opuszki palców. Pomiędzy nami ziemia, moje dłonie na granicy Twojej śmierci, pomiędzy moim życiem, a Twoją śmiercią nasz dotyk.

- Pamiętaj, nie powiem Ci jak tam jest, bo nam nie wolno mówić – szepczesz mi co noc przychodząc we śnie. Co jesień znajduje Cię w zamglonym parku jak spacerujesz szeleszcząc liśćmi. W każdym mroku czuję Twoją obecność. Wkładając Ci do trumny czerwone szpilki wiedziałam, że odchodzisz po to, żeby wracać. Tak bardzo mi Ciebie brakuje, w każdej łzie widzę Twoje odbicie, a każde wspomnienie ma zapach lata i ciepło nagrzanych słońcem schodów. Zaplotłaś mój czas w krzyk jaskółki nad Twoim domem. Tylko Tobie znanym zaklęciem postanowiłaś nie odchodzić nigdy.

- Nie bój się – tłumaczyłaś mi każdego wieczoru naciągając kołdrę pod brodę – ja was straszyć nie będę. Kobiety z naszego rodu potrafią zamawiać uroki. Nie potrafią tylko zakląć życia. Ty jesteś następna.

Odeszłaś cichym westchnieniem zamykając opowieść o domu, który jest naszym dziedzictwem. Napełniona pamięcią mogę zostać. Dopóki nie przekażę opowieści dalej. Tak, jestem. Dotykam pod ziemią opuszków Twoich palców. Zaraz odejdę a Ty wrócisz do mnie dziś w nocy. Kocham Cię…. „

I kocham ten smutek, i nostalgię i czas. Czas mierzony między październikowym czekaniem a 31 grudnia. Do godziny 16.45, kiedy to zaczyna sie akcja sylwester…

A moze to jest tak, że wszyscy jesteśmy troszeczkę samotni i smutni, Tomku? I może w sumie nawet to troszke lubimy…

No bo…

20 komentarzy

No więc jest tak….

Mam Mężczyzne Osobistego. Oooo znam go od wielu lat więc wiem, iż jest to gorliwy podszczypywacz damskich biustów, poklepywacz jędrnych nastoletnich pup. Plejboj internetu i Casanova smsów. Czort parkietu, wyrywacz niewieścich serc, seksualny zbawca, weteran klubów studenckich, pogromca damskich akademików. Wiem i

uśmiecham się

Mam kolegę. Przyjaciela który bratem mi jest, córką, synem, matką żoną i kucharką. Oooo kocham go od lat więc wiem, iż zakochuje się on z czestotliwością 67 razy na tydzień. Co drugi dzień spotyka tą jedyną, co trzy dni umiera z miłości, co 56 godzin anioł od tego umierania niespodziewanie go ratuje. Znam go i…

uśmiecham się i nostalgicznie unoszę brew

Mam koleżankę. Ooo wiem jak jest, więc rozumiem że cierpi, że płacze przez faceta, miota nią i szarpie. Co dwa dni świat jej się kończy, co 3 godziny z nim zrywa. Histeryzuje, pisze testament, wyrywa sobie włosy, pakuje się, wyprowadza, wprowadza…. Wiem jak jest i …

uśmiecham się i nostalgicznie unoszę brew, kiwam klapkiem na dużym palcu u nogi

I siedzę tak sobie z tym klapkiem i brwią, wysłuchuję, poklepuję po plecach, obcieram nieswoje łzy. Pogłaskam Osobistego po łysym łbie jak wraca z wojaży, wypije z kolegą wino pod tę nową miłość, wysłucham telefonu od koleżanki o 2 w nocy i zapewnię, że jeszcze tym razem świat się nie kończy.

I tak myślałam, że ja w tym wszystkim jestem…

No myślałam do dnia w którym usłyszałam od przyjaciela:

Hanka! Kocham Cię! Uwielbiam, jesteś wyjątkowa
i jakbym miał się z tobą przespać to
jakbym z kumplem spał!
HO MO SEK SU ALI ZM

No i cały misterny plan w PIZDU! – jak mawiała moja koleżanka dawna, co dawna jest albowiem obecną jest żoną pewnego kolumbijczyka, któremu kolumbijskie dziecko, w Kolumbi urodzić postanowiła.

Bo mnie się za przeproszeniem wydawało, że ja w tym wszystkim to MEGA KOBIECA I INTRYGUJĄCA JESTEM! No nie jak Szaron Stołn, no nie żeby zaraz Miszel Fajfer, no ale chociaż….

A tu wychodzi na to że kobiecość na poziomie tak intrygującym jak losowanie kropków dla tych co kropków nie używają. No Ka ta sto fa!Że niby raczej Boj Dżordż!????

PS Jedynie Osobisty potrafi zadzwonić do mnie o 3.40 rano z imprezy katedralnej wyznając miłość – ALE ON MI, POWIEM WAM SZCZERZE, ZAWSZE NA PEDAŁA WYGLĄDAŁ!

Dziś..

12 komentarzy

Podeprę się słowami własnymi:

„- Wogóle nie mam w tym roku jesiennej depresji – pomyślała Haniuta nie robiąc nic.

- Wogóle nie chce mi sie robić nic i jeszcze w dwójnasób wogóle nie chce mi się robic nic pozatym – dodała upewniając samą siebie Haniuta.

- Wogóle jakoś tak zimno i beznadziejnie i smutno i ciemno i wieje i nudno i wogóle kiszka…..

I nic mnie nie cieszy! WOGÓLE!

Dodała Haniuta, która wogóle nie ma jesiennej depresji.

- To czemu to tak? – zapytała samą siebie – To czemu to tak? Nędznie z chęcią i energią? Smętnie tak z optymizmem i licho z kreatywnością? Czemu tak? Czemu? Czemu bolą ręce, i czemu łeb wielgachny, i czemu nie chce się nawet herbaty zrobić, ani rozmawiać, ani nie rozmawiać się nie chce…- dopytywała uporczywie samą siebie.

- BO TAK!!!
odpowiedziała sama sobie. I była to odpowiedź nader satysfakcjonująca.

„I niech im wszystkim palce sierścią porosną” – dodała, choć nawet dodawać się jej nie chciało….”

No na dziś tyle w temacie.

Balanga ke bunga-wunga kroko

w tłumaczeniu – zabawne do czasu kiedy zatańczysz z
krokodylem lub dosłownie zabawne aż zatańczysz z krokodylem

BYLI TACY CO ZGADLI! BYLI!

Niemniej byli i tacy, którzy okazali się być BARDZO DZIWNI (sama nie wiem czemu z wami jeszcze utrzymuję kontakt, tak w sumie) no więc CI DZIWNI wogole nie trafili na lekcję języka murzyńskiego lub murzyńsko-podobnego u profesora PEPSEEGO. Jak to możliwe!!?? HALO!!??

To może ejszcze raz, dla spóźnialskich kącik języka murzyńskopodobnego (proszę zwrócić uwagę iż niektórzy tak pilnie się ucza ze potrafią już zadawać zagadki!)

Wasz kącik

oto zagadka Idy:
A.Bobo bangla duda, ke bing-bong mathe bulwa!

a to zagadka Tszeciej:
B.Mathe buuua: tu marimba! siarap!

a to Jacka:
C.Bobo aua kunda bo kunda faka marimba.

Już wiecie? Tak, to proste…
.
.
.
.
.
A. Dziecko gra na instrumencie, aż matce w głowie dzwoni

B.Matka krzyczy: ty cymbale! zamknij się!

C.Dziecko bije psa ponieważ pies popsuł cymbały”

Więc teraz szybciutko proszę otworzyć przeglądarkę wpisac adres

http://bloga.blog.pl
(specjalnie napisałam żeby sie moja mama zorientowała, nie?)

i ODROBIĆ ZALEGŁE LEKCJE! Ale raz!

Dziś..

10 komentarzy

Dziś tak jak Majkowi mi się zasadniczo NIE CHCE. Nic mi się nie chce, pisac mi się nie chcę, w sumie nawet nie pisać mi się nie chce. Nie żeby kryzys….

Zwyczajnie mi się nie chce…..

Dlatego dzisiaj zamaist pisać wszysyc pójdziemy do:

pouczyć się murzyńskiego, szybciutko – kto umie przetłumaczyć rysunek poniżej w języku murzyńskim?

hipopo_hama_bobo1.gif

tak? więc kto?

..

15 komentarzy

Baśka mi napisała smsa, ze ma dla mnie jakiegoś Mc Liama, nawet podobny. Ponoć.

A w oczekiwaniu na przesłanie mi go DHL-em specjanie dla was:

PEPSEE JAK ŻYWY – taaaadammm!

pepseanita1.jpg

Sama rysowałałam!! To znaczy – namalowałam nad brzegiem oceanu stojąc, pędzel z farbą olejną dzierżąc w dłoni, smutnie wzdychając, nostalgicznie wzrok wbijając w fale!

Teraz macie mi poradzić NA TYCH MIAST , bo nerwowa się zrobiłam i rady mi trzeba. A jest tak:

Oczywiście dowiaduję się o wszystkim na ostatnią chwilę! I jeszcze na dodatek PRZY PAD KIEM. A dowiaduję się o tym, iż jutro u nas w firmie będzie mój przyszły mąż. Co prawda on jeszcze nie wie, że jest moim przyszłym mężem ale sie DOWIE. Niebawem. I w tym problem. Bo oczywistym jest że się ze mną ożenić musi bo tak:

- jest pisarzem i to irlandzkim (a to prawie jak król norweski, ta sama kategoria)
- jest pisarzem i to irlandzkim i na dodatek napisał książkę (a to nie każdemu pisarzowi się zdarza)
- jest pisarzem i to irlandzkim, napisał książkę i to na dodatek JEDNĄ Z MOICH ULUBIONYCH (więc mielibyśmy o czym gadać? nie?)
- jest pisarzem i to irlandzkim, napisał książkę i to na dodatek JEDNĄ Z MOICH ULUBIONYCH i jest prawie tak przystojny jak Obły (więc odrazu widac iż to włąsnie mi jest przeznaczony)

No i okazuje się że mam czas do jutra aby:

- wytłumaczyć mu, że przyjeżdza tu nie na czata a PO MNIE
- wytłumaczyć mu, że powinien napisać druga część Ulicy Marzycieli a tylko JA mogę mu powiedzieć co i jak ma mi napisac bo to ULUBIONA MOJA KSIAŻKA
- nauczyć się po Irlandzku mówić „Kocham cię, poprosze o pin do Twojej karty Visa”
- aby scementować nasz nowy związek muszę zdążyć urodzić mu do pojutrza osiem małych murzynków, lub 6 dziewczynek z zapałkami tudzież parkę jakiś wzruszających stepujących cygańskich pachołków
- zakupić ślubną suknie NAJPIEKNIEJSZA NA ŚWIECIE
- schudnąć jakies 56 kilo
- zapuścić długie blond włosy do kostek
- opracowac wygląd nimfy leśnej, tudzież eterycznej muzy pisarzy
- opracowaćjakąś mega intrygującą minę lub układ choreograficzny na WEJŚCIE

Więc pytam się was, moi przyjaciele, JAK!? I mam nadzieję, że nie zastosujecie metody moich INNYCH przyjaciół, do których po wysłaniu sms z pociągu o treści „jadę w przedziale z 3 zakonnicami, jak mam wziąść tabletkę antykoncepcyjną? Nadmieniam, że czytam książkę pt Seryjni mordercy”,

otrzymałam w odpowiedzi:

1. Motyl – jezus maria po co bierzesz tabletki – CZY COS MI CHCESZ POWIEDZIEĆ? I DLACZEO PISZESZ TO DO MNIE?
2. Bezo – ha ha ha ALE W SUMIE PO CO BIERZESZ TABLETKI CZY COS SUGERUJESZ. DLACZEGO WYSLALAS TO DO MNIE?
3. Marceli – jak zwykle nie zawiódł i w odpowiedzi opowiedział o sobie!

Nic konstruktywnego, nic! Wobec czego proszę o LEPSZE i RZETELNIEJSZE WYPOWIEDZI. Przypominam – mamy niewiele czasu!

PS. Do wygrania niebagatelna nagroda – PORTRET PEPSEGO – sama rysowałam.

Więc jest tak…

9 komentarzy

Że mnie nie ma, ale będę jutro.

Specjalnie dla was ludzkości moja ukochana sprawdziłam wczoraj jak sie robi peeling wrzątkiem.

Okazuje się, że robi się go RE WE LA CYJ NIE. Narazie przetestowałam to jednej ręce – prawej zresztą. Efekt jest wręcz porażający:

- stary naskórek zostaje usunięty permanentnie i ekspresowo
- mężczyzna osobisty w domu ma szanse sprawdzić siłę swojego uczucia (mój zdał egzamin śpiewająco – pomimo wypitych 4 szklanek whisky chciał mnie odwozić blada nocą do szpitala – pewnie miał nadzieję, że z litości mnie uśpią)
- mozna się wyryczeć za wszystkie czasy zwalając na to że boli
- mozna doświadczyć czegoś zupełnie nowego – poczuć się jak POLIP znaczy wrażenie z cyklu JAK SIĘ PĄCZKUJE
- można usłyszeć pocieszenie od wieloletniego przyjaciela „Ojezuuu wiesz jak to fajnie, że nie było pod tobą kota – jeszcze mogło by mu się coś stać”

Także, polecam serdecznie. Trzecia mówi tylko, że nie koniecznie mam to testować w ramach peelingu twarzy. Ciekawe skąd wynosi takie wnioski.

PS. Wracam jutro w roli jednorękiego bandyty. Zawsze to jakieś NOWE wcielenie. Aloha!

12 komentarzy

Nie było mnie. Zasadniczo mnie nie było w sobote i zasadniczo w niedziele w sumie też mnie nie było. W międzyczasie tak zwanym, korzystając z mojej nieobecności, wszelkie pieczywo w domu postanowiło się czymś zająć. Zająć intensywanie i twórczo.

Wobec czego POROSŁO, na zielono na niebiesko, wzdłuż, w poprzek, na krzyż…

Rano więc wcisnełam młodemu dyche w łapę z poleceniem zakupienia jakiejś kanapki, bułki, czy innego chamburgera.

W ciągu dnia telefon:

- Cześć mama! Skończyłem lekcje i kupiłem sobie prowiant! – zameldowało posłusznie moje dziecko.
- To fajnie, reszte kasy zostaw sobie na jutro, pojutrze, popojutrze…..
- ALE JA JUŻ NIE MAM KASY KUPIŁEM ZA WSZYSTKO! – padło radośnie w odpowiedzi.
- Halo? Ale jak to?
- No kupiłem 9 drożdzówek!
- Młody! Ocipiałeś? NA cholere ci 9 drożdzówek! Dziś? – nie wiedzieć czemu mocno zdziwiła mnie ta ilość.

- Może na mnie nie krzycz co? Może byś sie na mnie już nie darła? Może mi odpowiesz tak? Lepiej! TO KIEDY JA MOGE SOBIE KUPIĆ 9 DROŻDZÓWEK??! BO JAK NIE MAM KASY TO NIE MOGĘ TAK? I TERAZ SIĘ OKAZUJE ZE JAK MAM KASE TO TEŻ NIE MOGE TAK?? TO ODOWIEDZ MI – KIEDY W TAKIM RAZIE CZŁOWIEK MOZE SOBIE KUPIĆ 9 DROŻDZÓWEK!!???

Siła arrgumentancji nie powiem, że nie powaliła mnie na kolana. No bo w sumie to….

Jaka szkoda…

9 komentarzy

Jaka szkoda, że nie udało mi się wyjechać do Warszawy, jak planowałam.

Strasznie żałuję. Tym bardziej, że na dworcu pewnie powitałby mnie Obły, Motyl i Bezo wręczając kurę drewnianą i uparcie wciskając że to TRADYCYJNA SYRENKA WARSZAWSKĄ. Bardzo możliwe że Obły obsypałby mnie gumisiami haribo jak konfetii, a bezo dzierżyłby w ręku bukiet z kabanosów (lekko licząc 2 kilo kiełbasy!). No szkoda….

Bardzo możliwe też, że w dzikim galopie pognaliby mnie do winiarenki gdzie w jeszcze dzikszym galopie poleciałby 3 karafki wina czerwonego. Straciłam też szansę przejechania się białą limuzyną Marcelego, który to zamiast gumowej gołej baby wiesza se na lusterku wieszak i wrzeszczy na wszsytkie tiry jadące obok, przed, za nim, przed nim, nad nim, pod nim….

W sumie strasznie miałam ochotę znaleźć Motylowej kota pod nocnym i przeżyć wstrząsający występ Motyla jako DENISA RUSOSA. Być może nawet Tszecia przyjechała by specjalnie w nocy z samej Łodzi i opowiedziała historię z serii pt OPOWIEDZ KIEDY BYŁO CI NAJBARDZIEJ GŁUPIO W ŻYCIU. Ha! Mogłabym nawet obejrzeć Obłego w roli prima baleriny w artystycznym PA DE de DU PE a Pepse opowiedziałby strasznie wesoła historię O tym jak kolegi pies wystąpił w roli FRANKEN SZTAJ NA jednocześnie druzgocząc serca niewieście jak ziarna kawy w elektrycznym młynku. Podobno mogłabym poznać Gruzję i So So, ba! NAWET SIĘ Z NIMI CAŁOWAĆ o 4 rano grając w butelkę!

Pewnie Obły pokazałby mi latjący telefon trzy częściowy i zaprosił na święto piwa z Bolkiem i Lolkiem. Wszsytko nakręciłby na kamerze
wrzeszczący: „śluby, chrzty, pogrzeby kręcęeeee!” Marcel, a w tle leciałby utwór

JESTES SZALONA MOWIE CIIIIIII…..

A my puszczalibyśmy go przygodnie wykręconym w telefonie połączeniom wrzeszcząc -ŻYJ CZŁOWIEKU ŻYJ!!!!

Tak strasznie żałuje że nie udało mi się wyjechać do Warszawy….


  • RSS