haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2002

15 komentarzy

No to dziś będzie w ogóle nie świątecznie, wogóle nie pro rodzinnie i zupełnie anty będzie.

A mianowicie ANTY kon CEP cyj NIE.

Ta jest! BO ja taka jestem świadomie antykoncepcyjna. Jedno potomstwo już na świat wydałam i obawiając się iż ludzkość drugiego takiego egzemplarza nie zdzierży postanowiłam być ANTY.

No i wszystko pięknie, cud malina. Od 11 lat jestem chodzącą bomba chemiczną, co mnie jakoś w ogóle nie martwi, nie rośnie mi też broda ani barki enerdowskiej pływaczki. Nie pokryły mi się futrem łydki i nie utyłam 40 kilo ponad moją standardową nadwagę. Przypominam jeszcze kobietę PODOBNO.
I tak też od tych 11 lat kupuje co miesiąc kółeczko różowych tabletek które to szczęście bycia kobietą a nie koniecznie matką mi dają. I tak też od 11 lat okrutnie wzrusza mnie proceder zakupu tychże tabletek, kiedy to na ten przykład nie miałam ochoty ani nawet nie miałam po drodze do pana co zagląda paniom TAM i daje TE recepty. W takie dni gnam do mojej ukochanej apteki, do mojej ukochanej pani aptekarki lat około 90, która w ogóle bez zbędnego słowa radośnie wywrzaskując:

- Pani kochana! Jakby za moich czasów takie byli to JA BYM NIC TYLKO ZARŁA JE KILOGRAMAMI TE TABLETKI!! Recepta? A po co mi recepta – MASZ KOCHANIEŃSKA KUPUJ JEDZ! I ZYJ! ZYJ!

Wręcza mi tabletki puszcza oko i uroczo chichocze. Kocham ją, Kocham tę aptekę, kocham tę aptekarkę, kocham od razu świat takiego dnia!

Ale czasem, bywa tak, ze moją aptekarkę rozłoży jakaś podagra, do lekarza mam w ogóle nie po drodze, recepty nie mam i jeszcze Władysława rodzic nie chcę! I tak było ostatnio….
Weszłam do apteki PIERWSZEJ LEPSZEJ:

- Dzień dobry – zagaiłam grzecznie
- Dobry – burknęła aseksualna góra sadła w fartuchu. Na oko lat 56.

Oho! Se myślę lekko nie będzie. Potrzeby seksu bez rozpłodu może nie zrozumieć, ale cóż. Kto nie ryzykuje ten nie jedzie…. czy jakoś tak…. Wezmę ją sposobem albowiem czasem bywam tak elegancką kobieta, że nawet piwa bez dowodu osobistego nie chcą mi sprzedać a co dopiero takie ANTY tabletki…
- Poproszę syrop dla dziecka! – walę więc prosto z mostu – Dla mojego dziecka – JEDENASTOLETNIEGO!

Góra zmierzyła mnie wzrokiem. Zadrżałam ale stałam dzielnie!

- Proszeeeeeeeeeee – wyburkała stawiając flaszkę.
- No iii – zaczęłam niesmiale – czy ja bym dostała tabletki takie anty…. BEZ RECEPTY!!??
- CO?? – góra sadła sapnęła i wydała takie lekko wzburzone „PUFF” – PO CO?
- NO DO ŁYKANIA? ZASADNICZO – kurde a niby po co? Pomyślałam ale jeszcze byłam miła.
- BEZ RECEPTY? – góra burczała dalej już lekko uniesionym głosem – PO CO PANI? BIERZE TO PANI?
- NIE! ZASADNICZO GRAM NIMI W PCHEŁKI – nie wytrzymałam już – BO PRZECIEŻ NIE ZAZYWAM, CO?
Tu nastapiło długie i ponure mierzenie mnie wzrokiem. Góra dół dół góra. Jezuuu, że ja to zniosłam, że ja to wytrzymałam. Czułam że Góra w fartuchu prześwietla mi płuco rentgenowym okiem swoich binokli. Kolejka ludzi za mną już patrzyła na mnie jak na narkomana żebrującego o morfinę, jak na pielęgniarza dilującego pavulonem…

- Taaaa – zaczęła groźnie lustratorka mojego organizmu – Taaaaa no może….
- Tak, tak?? – wypięłam się i stanęłam na palcach nasłuchując – tak, tak?
- No w sumie…. mogłabym .. no sprzedać
- PROSZĘ! – wystękałam w szklaną dziurę
- NO ALE ZA NAZWISKO!

Po czym wielka aptekarka łapa sięgnęła po ladę i wydobyła jeden upragniony przeze mnie krążek tabletek. Spojrzała groźnie
- NAZWISKO!
- JANOWSKI! – wypaliłam szybko i chwyciłam tabletki.

Po czym rzuciłam kasę i najnormalniej na świecie UCIEKŁAM!

Po takim dniu nie kocha się świata, zdecydowanie tak jak po wyjściu od mojej babci aptekarki. I rozgrzeszam babcię nawet jeśli w podobnie uroczy sposób sprzedaje morfinę, czy inne medykamenty BO KOCHAM BABCIE APTEKARKĘ A NIE TAKA GÓRĘ SADŁA CO MNIE OKIEM RENTGENA PRZEŚWIETLA!

PS. No i co z tego ze podałam nie swoje nazwisko, w końcu chciała „nazwisko” – a czy JANOWSKI to nie nazwisko? A WOGOLE NALEZAŁO SIĘ JEJ ZA TEGO RENTGENA!

No….

8 komentarzy

- SŁUCHAJ TO JEST CZY NIE??!! – wrzasnął młody bardzo kategorycznym tonem – UMIESZ MI ODPOWIEDZIEC?

Szczerze mówiąc nie za bardzo umiałam.

- Nooo, bo to jest tak młody, że w sumie…
- JEZU MUSISZ TAK KRĘCIĆ? KOBIETO JASNO MI ODPOWIEDZ!
- Noooo – kręciłam dalej – W sumie, nie ma, nie? Ale czy tak do końca na pewno…
- Boże! Kręcisz gorzej jak wtedy kiedy pytałem o ten SEX i ORGANIZM na Amelii..
- Jezuu młody no bo to chyba najtruudniejsze pytanie…
- Trudniejsze niż o SEX?
- Aha…
- I trudniejsze niż o to JAK SIĘ RODZA DZIECI?
- Aha……
- To może zapytam inaczej – DAWAŁEM SIĘ ROBIĆ W BALONA 10 LAT Z TYM PISANIEM LISTU?
- ??
- No, że pisałem i kładem na parapecie i CO? Wszystko ty kupowałaś? I jeszcze sprzątałem pokój tak? Bo mi kit wciskałaś ze PATRZY Z GÓRY??!!
- No jak by ci tu…..
- NIE KRĘĆ! WYCHODZE! JAKBY CO JESTEM U SIEBIE W POKOJU! ALE NIE LICZ NA TO ŻE SPRZATAM bo ktoś patrzy z góry..

BUH! Walnęły za młodym drzwi.

- Aha – odezwał się jeszcze głos zza framugi – Kocham cię najbardziej na świecie…

Pięknie – pomyślałam – pięknie kurna pięknie… I przypomniałam sobie jak idąc do szkoły podstawowej nr 52 w Gdańsku Wrzeszczu zostałam uświadomiona jak to naprawdę jest z tym Mikołajem. Do dziś mam traume! Weszłam więc po cichu łagodzić sprawę do pokoju młodego, siedział i gryzmolił coś uparcie przy stole. Jak tylko mnie zobaczył przykrył ręką:

- Nie podglądaj!
- Nie no młody ja tylko tak, bo…
- Dobra. Nie podglądaj. Jakby co to w ogóle KOCHAM CIE NAJBARDZIEJ NA SWIECIE. A teraz już idź . Zajęty jestem.

Poszłam. Co miałam tak stać, jak zajęty to zajęty. Wieczorem przykrywając go kołdrą zauważyłam za oknem jakiś przedmiot. Kamień, a pod nim list:

„Dobra. Jakby co to wiem, że jesteś ściemą
Jakby co, to rozumiem i te sprawy…
A ta bujda z króliczkiem na wielkanoc to już przegięcie
Nie wierzyłem od początku, ale nic nie mówiłem
No wiesz, żeby nie było jej przykro…

No więc wracając do tematu,
To na wszelki wypadek JAKBYS BYŁ
To masz tu listę prezentów
Bo wiesz….. jak jest”

I powiem wam szczerze, ja też tak do końca nie wiem jak jest. I wierzyć mi się nie chce, że sama dawałam się robić w balona z tym dzwonieniem dzwoneczkiem za oknem i workiem prezentów pod drzwiami. Ze śladami na podwórku i pierwszą gwiazdką. Pamiętacie „Wieści”? Tam też niby nie wierzyli…..

- Kocham cię najbardziej na świecie – wymruczał przez sen rozkopując się w łóżku.
- Powtarzasz się młody, powtarzasz – powiedziałam uśmiechając się pod nosem i chowając nogę rozmiar JUŻ 38 pod kołdrę – Też cię kocham….

Idą, nie? Zasadniczo choć wogóle nie zauważyłam jak przylazły w tym roku. A już stoją za rogiem i łypią migającym okiem i machając celofanoym włosiem.

- DZINGEL BERYY!!! – wyskakują nagle drąc pysk i jeszcze szybciej uciekają robiąc unik przed ściera, którą macham w ich kierunku.

- POSZŁY WON!!! MOZE ZA TYDZIEŃ, CO? bo chwilowo mam napięte terminy – odwrzaskuję niegrzecznie i mrucze pod nosem „Rozszumiały się wierzby”, żeby nie było że kolęda.

I nic, nic nie pomaga. Stoją za rogiem i co rusz rzucają we mnie brokatowym śniegiem i resztkami wymiętolonej jodełki. – Pac – dostaję w oko jemiołowym owocem. I nie pozostaje mi nic innego jak ulec i życzyć wam wszyscy kochani moi:

co by wam sie łowiecki mnożyły
baranki kłaniały
kaloryfery grzały a szyneczki same do pysków pchały
niech wam płoty rosną
a kierownicy uśmiechają się do was
jak sami ANIELI!

Kocham Was i Kocham Świat!

…czego wraz ze mną wam życzy cały zespół gibonów czyli pierdzielone towarzystwo wzajemnej adoracji, co to ludzkim głosem przemawia jako te bydełko na Wilię, czyli jak widać poniżej:

wesolego.gif

No to – do po świętach

No normalnie wyszło na to, że wszyscy chcą o miłości i Motylu! No ludzie kochani, coście tacy romantyczni? Grudzień jest! Mróz, śnieg, zawierucha, zmarźlina, a wam sie motylki na łanach ruminaków marzą? Noooo dobraaa to niech już będzie – baśka powiedziała, że nie ma co sie przejmowac i tak w tym tekście NIE BEDZIE WIADOMO O KOGO CHODZI, no to zapraszam

Pan Terefere Wars – Episode One:
O MIŁOŚCI

Pan terefere (14:59)
w ogóle ja tylko chciałem wiecie no POGRATULOWAC BO ROZMÓWKI BABSKO BABSKIE SĄ ZA JE BI STE CHCE TO WYDAC

Pani numer 3 (14:59)
uuuueeee!
Pani numer 3 (14:59)
tak, jasne
Pani numer 3 (14:59)
a czego ty nie chcesz wydać, co?

Pan terefere (14:59)
HEHE TSZECIA COS WIE

Pani numer 2 (15:00)
Tszecia! CO WIESZ?

Pan terefere (15:00)
nie wiem ona powiedziała „ueee” jakby coś wiedziała

Pani numer 4 (15:01)
ONA WIE WSZYTKO MELEPETO chcesz to ci poradzi w kwestii randek!
Pani numer 4 (15:01)
albo nie! TSZ – nie radź mu NIC! NIE NIE NIE bo pójdzie i zakocha się we fryzjerce!

Pan terefere (15:01)
jak to mi nie poradzi.. ja chce na randkeeeee ja chce niech mi trzecia poradzi jak iść na radewuuuu

Pani numer 3 (15:01)
NIC NIE WIEM, NIE ROZUMIEM, NIE ZNAM SIE, NIE ORIENTUJE SIE
Pani numer 3 (15:01)
JA TU SPRZATAM, TAK?

Pani numer 4(15:02)
niee tszecia nikt tego nie powiedział TY SIE TYLKO ZNASZ I OGLADAŁAS DUZO FILMOW!

Pan terefere (15:02)
w czym i jak mówić i jak kręcić tematami jak oszałamiać pieknom płeć
Pan terefere (15:02)
jak obdarzać je ułudom szczęścia i jak je mruganiem mojej powieki rozbierać
Pan terefere (15:02)
je tak jak sie hceeeeee jak trafić do środka kobiety jednym leniwym uniesieniem … BRWIIIII

Pani numer 2 (sceptycznie)(15:03)
a nie mówiłam ARTYSTA, Bieszczady, połoniny!

Pani numer 3 (15:03)
ognisko, kozy i śpiew
Pani numer 3 (15:03)
ja pierdole….

Pani numer 4 (15:03)
ZERO SEXU PIERWOTNEGO?

Pani numer 2 (15:03)
zagubiony namiot i mroźny poranek i gitara którą będzie uwierała w..
Pani numer2(15:04)
W SAMYM SRODKU PUSZCZY!

Pani numer 4 (15:04)
i zupa pieczarkowa z proszku na kocherku z GLUTAMI!

Pan terefere (15:04)
w coo?
Pan terefere (15:04)
no słuchajcie ale ja na poważnie

Pani numer 2 (15:04)
I PAPRYKARZ SZCZECINSKIIIIIIIIIIIIIII
Pani numer 2(15:04)
My tez.

Pani numer 4 (15:05)
JAK NAJBARDZIEJ POWAZNIE!

Pan terefere (15:05)
NIE LUBICIE PAPRYKARZU SZCZECINSKIEGO I PAPROSZKÓW NA MATERACU?

Pani numer 4 (15:05)
nieeee nooo kochamy wiesz PIOTREK KOCHAMY i jak nam piasek w tyłek włazi!

Pani numer 2 (15:06)
i oset. ja wole oset jednak

Pani numer 4 (15:06)
i śmierdzi GUMĄ MATERAC!

Pan terefere (15:06)
czarownice z eastwik to mile starsze panie przy was
Pan terefere (15:06)
rozdające wertersy

Pani numer 2 (15:07)
ZAPOMNIAŁAS HANKA O UNIESIENIACH? I jak jest romantycznie późnym latem i minus piętnaście i budzi się o 3 w nocy żeby założyć romantyczne włochate WEŁNIANE SKARPETY?

Pan terefere (15:07)
nie no przy was facet idzie na stryszek i strzela sobie w prącie z samopału i rysuje na portrecie marszałka cycki

Pani numer 4 (15:07)
Dobra dobra – NA STRYSZEK NA LEWO! ale najpierw POKAZ TO PRĄCIE!!!

A teraz w promocji Episode Two
BJUTI DEJ! CZYLI TEST OBŁEGO
(znaczy TFU! Pana Terefere)

Pani numer 4 (15:08)
Obły chodź z nami na BJUTI BEJ! położymy ci TAM maseczkę z ogórków
Pani numer 4 (15:08)
SCIĄGAJĄCĄ BUUUUUAAAAAHHAAAAHHAAA

Pani numer 2 (15:08)
kiszonych
Pani numer 2(15:08)
(z jednego wydrążonego?)

Pani numer 4 (15:08)
(malutkiego wydrążonego korniszonka baska)

Pani numer 3 (15:09)
na bjuti dej najpierw zmierzymy prącie. gremialnie

Pani numer2 (15:09)
(takiego korniszonka co na nim prawie aborcje popełnili?)

Pani numer 4 (15:09)
A PRĄCIE MIERZYMY jeszcze przed zdjęciem butów!

Pan terefere (15:09)
no pięknie….. pięknie SARKAZM KURDE BALANS JAK SZYY NA MIARE

Pani numer 2 (15:09)
właśnie! NIECH ZOSTANIE W BUTACH! widziałam to na jakimś filmie
Pani numer 2 (15:09)
Chyba czeskim.

Pan terefere (15:10)
HAHA PIEKNIE PIEKNIE A MAGIA? A KWIATEK NA DZIEN KOBIET? NIE NO PRZY WAS JURASIK PARK TO ZAGRODA Z OWIECZKAMI
Pan terefere (15:10)
prącie w bucie?

Pani numer 4 (15:10)
(widziałyście – ON ZNÓW ZAHACZA O OWCE)

Pan terefere (15:12)
jaazuuu motyl wróci to wam dowali

Pani numer 4 (15:12)
KTO? TEN KLUSEK CIEPŁY!?!

Pani numer 2 (15:13)
no właśnie, ja nie rozumiem CO TE BABY WIDZA W MOTYLU i mówią o nim MIESKO

Pani numer 4 (15:13)
a widziała jak tańczył TO CHŁOPAKI MOWILY MIESKO!

Pani numer 2 (15:13)
hmmmmmm
Pani numer 2 (15:14)
Obły, opowiedz nam o Motylu.

Pan terefere (15:15)
wiem wiem marzycie tylko żeby się dorwać do motyla
Pan terefere (15:15)
wiem wszystko
Pan terefere (15:15)
marzycie o nim
Pan terefere (15:15)
CZAROWNICEEEEEEE
Pan terefere (15:15)
WOO DOO

Pani numer 4 (15:15)
I DLACZEGO OBŁY JAKBYS MIAL WYBIERAC KOGO CHCESZ WYDYMAC TO ZAWSZE WYBIERASZ MOTYLA no! przyznaj się!

Pan terefere (15:15)
użyje marcela zaraz kurde
Pan terefere (15:15)
nie no BEDE SIE BRONIL……

Pani numer 4(15:16)
(słyszałyście – MARCELA noooooo nie wytrzymam)

Pani numer 2 (15:16)
A CO NA TO KONWENCJA GENEWSKA?

Pan terefere (15:17)
NIE NO JA WAS UPIJE I WYKORZYSTAM I dopiero będziecie miały miny

Pani numer 3 (15:17)
a motyl?

Pani numer 4 (15:17)
DOBRA – PIERWSZA

Pani numer 2(15:17)
motyla tez wykorzysta I TO NAJPIERW – zobaczycie!

Pani numer 4 (15:17)
(niech to która wydrukuje bo się wykręci jak nic!)

Pan terefere (15:18)
ja ? ja się od czegoś kiedyś wykręciłem?

Pani numer 2 (15:18)
i tak się wykręci hanka… tu tylko 17 letnia kopie Liv Tyler ma szanse cos wskórać…

Pan terefere (15:19)
NO NIE NO słuchajcie
Pan terefere (15:19)
to już nie są żarty

Pani numer 3 (15:19)
no a jak! nawet na nią byś się nie skusił!
Pani numer 3 (15:19)
cnota jedna!

Pan terefere (15:19)
nie macie szaaaacunkuuuuu

Pani numer 4 (15:19)
dobra ZROBIMY MU TEST

Pan terefere (15:20)
nie macie szacunku dla siwej głowy

Pani numer 4 (15:20)
niech powie COS O DUPIE Jo LO, no!!!

Pan terefere (15:20)
zróbcie test na wojownika światła

Pani numer 2 (15:20)
WLASNIE! Obły, co myślisz o tyłku J Lo?

Pan terefere (15:20)
nie lubię jej bo jest mała i śpiewa jakoś tak nie fajnie
Pan terefere (15:20)
mało o śmierci śpiewa

Pani numer 4 (15:20)
O TYŁKU MÓWIMY

Pan terefere (15:20)
w sensie

Pani numer 3 (15:20)
o dupę się pytamy tak?

Pani numer 4 (15:20)
i czy kejli minoga to kluska, niech powie!

Pan terefere (15:20)
sensu.. NO KURDE NIE WIDZIALEM JEJ TYŁKA

Pani numer 3(15:20)
jezus maria

Pan terefere (15:20)
SERIO! TAK?

Pani numer 4 (15:21)
PEDAŁ I KOCHA SIE W MOTYLU – taka jest moja diagnoza!

Pan terefere (15:21)
jak to
Pan terefere (15:21)
JAK TO NO CO WY
Pan terefere (15:21)
JA? FACETA NAWET PRZEZ CELOFAN.. NIGDY NO..

Pani numer 4(15:21)
cicho obły NIE POGRĄZAJ SIE BARDZIEJ!

Pan terefere (15:21)
lubie curie sklodowką

Pani numer 2(15:22)
Boże…..

Pan terefere (15:22)
takie ma wysokie czoło

Pani numer 4 (15:22)
nieeee nooooo dobijcie go łopatą – niech się nie męczy

Pani numer 2 (15:22)
JEGO czy NAS?

Pani numer 3 (15:22)
a mogło być tak pięknie….

Pani numer 4 (15:22)
JEGO! my jesteśmy TE FAJNE nie?

Pani numer 3(15:23)
no weź! z niego to już nic nie będzie

Pani numer 4 (15:23)
szkoda ogórków

Pani numer 3 (15:23)
albo ty wiesz co?
Pani numer 3 (15:23)
zamkniemy go w piwnicy u baski i niech siedzi i misie maluje

Pani numer 2(15:23)
Norbert wozi łopatę w bagażniku ALE SIE GNIEWAMY to nie wiem czy pożyczy

Pani numer 3 (15:24)
o i masz! obraził się i poszedł!! NO DZIWNY JAKIŚ!!!

A do…

7 komentarzy

Zostawiam was i idę do domu, ale nie leżeć mi tu plackiem, tylko macie się do poniedziałku zdeklarować czy następna notka to ma być:

1. Sekretna i obnażająca opowieść o Panu Terefere* i tajnikach jego MIŁOŚCI
2. Tajemnicza opowieść o Panu Terefere* i Bjuti dniu oraz dlaczego kocha się w MOTYLU
3. Historia testów i prób traw jakie przeszedł Pan Terefere*, co z tego wyniknęło I DLACZEGO PIWNICA

PS * wszelkie podobieństwa Pana Terefere do kolegi Obłego – są przypadkowe, nie zamierzone i wogóle CHOLERA WIE SKĄD I JAKIM CUDEM!

Ponieważ ogłosiłyśmy dziś z Baśką – OGÓLNO NARODOWY DZIEŃ POŻEGNANIA MARCYSIA, zanim pójdę na łatwiznę i zamiast pisać fajną notkę, najzwyczajniej po chamsku puszczę wam kawałek o BJUTI DEJU i Obłym, zanim to zrobię:

POŻEGNAJMY WSZYSCY SERDECZNIE MARCELEGO! HEJ!

Bo to, co wyrabia ta kalarepa przechodzi ludzkie pojęcie. Wziął się i zaśmiardł już i najbardziej ludzkim odruchem jest dobicie go łopatą, NIECH SIĘ CHŁOPAK PRZESTANIE MĘCZYĆ albowiem:

- nie jest to ten sam radosny melepeta co nam opowiadał o skrzynce i dyndającej z niej rączce ALIENA, co to ją ponoć widziano i nawet sfotografowano NA PE W NO
- nie wysyła nam tajnych dokumentów UDAWADNIAJACYCH iż Archiwum X to nie tylko film a przekaz informacji dla WTAJEMNICZONYCH
- nie jest to też ten sam człowiek wutka, który złośliwie po wypiciu kładzie się w toalecie WZDŁUZ żeby nikt ale to nikt nie mógł wejść
- to nie ten chłopiec, który potrafił dłubać frytką w nosie i dorobić do tego TAK ROMANTYCZNA historię że 45 blondynek wysyła swoje CV z prośbą aby je przeleciał
- to nie nasz kochany GIBON któremu z powodu niejakiej RUDEJ niszczyliśmy życie jakieś 67 razy w ciągu doby
- nie daje kasztanków, nie kupuje kangurków, nie chce ściskać się z babcia kręciołką,
- Zero jelonków, zero zachodów słońca z matką jego dziecka na fotelu bujanym i grającymi na skrzypeczkach króliczkami w tle…
- Nie ma już pomarańczowego dresu, czaszka mu się jakoś marszczy nie tak, nie ma już takich zapoconych pach ani WYPASIONYCH ADIDASÓW
- To nie nasz marcel, który w wymiętolonym garniturze tłumaczył iż podobny jest to kevina spejsi ALBO INNEGO GWIAZDORA

Dlatego też – Koniec! SZLUS! Nie będzie już naszym Molderem a my jego Skali! Ile my się z Baśką możemy szarpać, tak? COS NAM SIĘ TEŻ OD ZYCIA NALEŻY! I w związku z powyższym ogłaszamy nabór, albowiem mamy z baśką wakat – ZATRUDNIMY:

Młodych, jędrnych chłopców
Gotowych na zniszczenie życia
I zmasakrowanie KAŻDEGO związku
W jaki się wdadzą
Pięknie wylanym przeze mnie i baśkę
wiadrem cynizmu i złośliwości.
PO SZU KI WA NI PIL NIE!

No. To teraz co? Kto chce o ogórkach, bjuti deju i Obłym? Ręka do góry!

Dzień dobry państwu, w dzisiejszym odcinku naszego OSZOŁAMIJACEGO TELETURNIEJU zadamy sobie kolejne bardzo trudne pytanie. Ba! Nawet dwa pytania!

Ale najpierw materiał. Będzie to rozmowa, potocznie zwana dialogiem. Bardzo prosimy o podkręcenie potencjometrów w odbiornikach i dokładne wsłuchanie się. Już? No to start:

***

Pani numer 2 (14:18)
JA moje panie NIE LUBIE SIE ROZDRABNIAC
albo kocha, albo niech spierdala
Pardą maj frencz
ALE TAKI MAM NASTRÓJ
o!

Pani numer 3(14:20)
(hanka… ta baśka to mnie czasem przeraża……)
Pani numer 3(14:20)
(a wiesz, co ostatnio powiedziała…? że zostanie KRÓLEM FRYTEK….)
Pani numer 3(14:21)
(ja nie wiem co o tym myśleć…)

Pani numer 4(14:21)
(a nie królową?)
Pani numer 4 (14:21)
(hm…..)

Pani numer 2(14:21)
TAK!!! zostanę WŁADCĄ FRYTEK!!

Pani numer 4 (14:21)
(ma problemy z PCIĄ?)

Pani numer 2(14:21)
IMPERATOREM BOGIEM I CAREM FRYTEK!!

Pani numer 3(14:22)
(no zobacz! BOGIEM i CAREM frytek no. FRYTEK)

Pani numer 2 (14:22)
TAK FRYTEK!
Pani numer 2 (14:23)
może to WY macie jakiś problem z FRYTKAMI!??

Pani numer 3 (14:24)
ja osobiście nie mam żadnego!
Pani numer 3 (14:24)
Hanka, potwierdź, żeby nie była nasza krzywda!

Pani numer 4 (14:24)
A ja mam – EWIDENTNIE – bo pamiętam jak ważyłam 87 kilo
KTÓRAS MNIE PRZEBIJE??

Pani numer 2 (14:24)
Jezu…..
Pani numer 2 (14:24)
Założyłaś się o coś?

Pani numer 3 (14:25)
a po co tyle ważyłaś?

Pani numer 4 (14:25)
no właśnie już zapomniała…. to po co ja? no?…kurde….

***

A TERAZ SCENA NUMER DWA:

***
Pani numer 4 (14:31)
Dziewczyny!
ale ustalmy tak??
MACANKI Z CHLOPAKAMI W KINACH
TO SĄ PO KUPIENIU FUTRZANEGO SZALICZKA Z KROLIKA
CZY PRZED?? bo się pogubiłam…

Pani numer 3 (14:31)
boże jak ty komplikujesz!
Pani numer 3 (14:32)
ja to na żywioł idę no!
Pani numer 3 (14:32)
co mam Ci powiedzieć

Pani numer 1 (14:32)
PRZED KROLICZKIEM!!

Pani numer 3 (14:32)
ale generalnie zarys taktyki taki: raz daję raz odbieram

Pani numer 4 (14:32)
i co??? POTEM SIE OKAZE ZE NICI NAWET Z KROLICZKA, TAK!?!

Pani numer 2 (14:38)
Tszecio tszecio, czy na drugiej randce można już całować się poniżej szyi?
Pani numer 2 (14:38)
czy dopiero na trzeciej?

Pani numer 3 (14:38)
ja nie wiem, dziewczęta, ale mam wrażenie, że wy tu ze mnie niezła dzifkę robicie, no

Pani numer 2 (14:38)
CIESZ SIE KOCHANA – w dzisiejszych realiach NIE MA JAK WYKWALIFIKOWANA burdelmama!
Z własnym, niekłopotliwym personelem

Pani numer 3 (14:39)
no nieźle baśka. nieźle nieźle
Pani numer 3 (14:39)
chcę umrzeć

Pani numer 2 (14:40)
HA HA HAAAAAAAA – weź mnie nie rozśmieszaj. CHCESZ UMRZEC?
Pani numer 2 (14:40)
zdaje ci się!
Pani numer 2 (14:40)
POCZEKAJ NA 30-tke – WTEDY zrozumiesz, co to znaczy CHCIEC UMRZEC

Pani numer 4(14:40)
może się ZAMKNIECIE Z TĄ 30 TAK?

****

A teraz pytanie KONKURSOWE – KTO BYŁ BOHATEREM NASZYCH DIALOGÓW?? KIM JEST TAJEMNICZA PANI NUMER 1, PANI NUMER 2, PANI NUMER 3, PANI NUMER4:

a) księżna Diana, Anastacia, Mel C i Christina Aquilera?
b) Robbie Wiliams, Eminem, Beata Sadowska i Michale Jackson
c) Cztery zupełnie zwykłe baby z magla
d) Cztery niezwykle piękne i wykształcone, nieprzeciętnie inteligentne, niespotykanie seksowne i niebywale nieprzeciętne młode i pachnące gwiazdy Internetu

A także kolejne pytanie – W JAKIM JĘZYKU PROWADZONE BYŁY TE ROZMOWY?

a) mołdawskim
b) wschodnio bułgarsko słowiańskim
c) dialekt chiński mandaryński
d) późno skandynawski

Dla b bardziej zaawansowanych pytanie dodatkowe – O CZYM ROZMAWIAŁY NASZE BOHATERKI?

Do wygrania zestaw odśnieżarek.

Raz się trafia ślepej kurze ziarno – podobno! – mawiają starzy mołdawscy filozofowie. Ja, jako żem młoda (TAK, TAK WIEM KŁAMSTWO MUSI BYĆ PRAWDOPODOBNE!) i nie doświadczona (ŻE NIBY Z TYM TO JUŻ PRZEGIEŁAM, TAK?) i bardzo podatna na to co mówią starsi mężczyźni (A TO, TO JUŻ PRAWDA!) zawsze wierzyłam, że mi się w końcu coś trafi.

Jeśli natomiast chodzi o tę kurę i wadę wzroku, to jestem jak najbardziej w temacie!

I tak, już po 30 latach, nagle i niespodziewanie udało mi się w końcu WYGRAĆ. HA! Nie byle co, a talony do sklepu ubraniowego, za niebagatelną kwotę PONAD DWUSTU złotych. Re- we –la- cja, nie uważacie? Co prawda mój kierownik, dyrektor, producent zmierzył mnie wzorkiem lekko karcącym i powiedział:

- Ja to powinienem wygrać! Nie sądzisz? Była by to szansa, abym w końcu został dyktatorem mody na tym cholernym zakładzie.
- Noooo – zgodziłam się szybko i przyciskając do piersi talony najzwyczajniej w świecie NAWIAŁAM.

A w sobotę radosnym kłusem pognałam do sklepu MŁODZIEŻOWEGO z wizją przepięknej seksownej kreacji sylwestrowej.

- Pióra, pióra, cekinki, perełki, gołe plecy – mamrotałam nieprzytomnie.

- W CZYM POMÓC?? – podjęła temat na wejściu pani w koszulce firmowej.
- Pióra, cekiny, gołe plecy – wypaliłam bezmyślnie, szybko się jednak reflektując – NIE DZIEKUJE, NIE CHCE POMOCY. ANI PÓŁ.

I czmychnęłam między stoiska, albowiem czego jak czego ale nie lubię pomocników. Ot, taka zośka samośka jestem…

Już byłam przy drugim z kolei od wejścia wieszaku, kiedy zza niego niczym, statek enterprajs z nadprzestrzeni wyskoczyła TA SAMA PANI W KOSZULCE.

- Może jednak mogłabym pomóc, mamy piękne sweterki – wyszczerzyła górne ósemki. Lekko żółte.
- Nie, dziękuję. Nie chce sweterka! – wydeklamowałam szybko i uciekłam za kolejny wieszak.

Wykonując szalony slalom godny dyscypliny olimpijskiej wylawirowałam w okolice sukienek. HA! – pomyślałam – zmyliłam cię BABO W KOSZULCE. Tak pomyślałam, gdy nagle spośród wieszaków:

- Mamy przepiękne koszulki do tychże sukienek – wyrecytowała modulując głos wychylająca się głowa – Czy mogę Pani pomóc?
- NIE! – wrzasnęłam już zdecydowanie szybko zssuwajac wiszące ciuchy – NIEEE!!

Głupi siuę przyznać ale nadzwyczajnie w świecie uciekłam.

- Proponujemy też fantastyczne kurteczki z futerkiem!!! – dogonił mnie natarczywy krzyk głowy.

Szybko, szybko. Łukiem, bokiem, robiąc zmyłkę biodrem i ze dwa PRAWIE profesjonalne, piłkarskie kiwnięcia dopadłam przymierzalni.

Szliiiiizzgggggggg – i już byłam w środku. W ręku torba, jedyne co udało mi się BEZ POMOCY wyrwac z półek. Zastanowiłam się jak przymierzyć torbę. Nagle….

Szyyyyyyy – zaszeleściła zasłona przymierzalni – Szzzzzzz……

Normalnie jak w filmie chiczkoka, jak w horrorze Kinga, jak w thrillerze gdzie taka jedna czarna pokonała wszystkich. Skrob, skrob – w kotarę. Zadrżałam…

- MAM FANTASTYCZNE DZINSY DO TEJ TORBY – usłyszałam zza kotary – CZY MOGĘ PANIE POMÓC!!??

- NIEEEEEEEEEEEEEEe – wrzasnęłam uciekając w popłochu – POMOCYY!! JA NIE CHCE UMIERAĆ!!??? JESZCZE TYLE PRZE DE MNA!

I tak koczy się, kiedy ktoś wierzy mołdawskim filozofom. Że niby się trafia i to kurze, a potem można mieć pióra cekinki i gołe plecy niby!

A tak BTW – czy wy też zauważyłyście, że te lustra w przymierzalni to EWIDENTNIE I ZŁOŚLIWIE POSZERZAJĄ!!???


TO MOŻE KOMUŚ POMÓC??!!

>„Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą”;
- śpiewał jakieś 300 lat temu jeden z moich idoli. Ja też śpiewałam z nim, albowiem jakieś 300 lat temu byłam nastolatką. I także samo – te 300 lat temu zastanawiałam się śpiewając:

HA! W WIEŻY, TAK? NO TO BARDZO ROMANTYCZNIE, BARDZO! CIEKAWE JAK SIĘ POPIERDZIELA NA TAKĄ WIEŻĘ CO DZIEŃ RANO I ZE TRZY RAZY W CIĄGU DNIA

Jakby powiedział Osobisty, już wtedy byłam wredna, cyniczna i złośliwa. Zgryźliwa baba normalnie. No i wzięło mnie i pokarało w imię starej maksymy NIE SMIEJ SIĘ DZIADKU Z …. No bo normalnie, teraz po tych 300 latach, może i nie mieszkam w wieży ale:

PRACUJĘ NA SZCZYCIE JAKIEGOS 8 TYSIĘCZNIKA,

czy innego K2.

I tak na przykład zimą:

Rano. Bardzo rano. Bardzo kurna rano. Bardzo kurna rano i to kurna ZIMA rano!

Staję z determinacją wypisaną na twarzy pod szczytem góry. Na szczycie tegoż wzniesienia moja firma – matka karmicielka. Pod nogami muldy i kratery godne wulkanu Etna, tylko tak jakby nie z lawy a ze śniegu, lodu, piachu i soli. FAJOWO NO! GENERLANIE!

Stoję i myślę: a może by tak wziąć ten stok Z ROZPEDU? E nie, widział kto kiedy, kogo kto rączym kłusem wbiega w na wniesienie PRAWIE PIONOWE pokryte lodem? E nie, odpada…..

A może by tak SPOSOBEM? No niby by można, znaczy tak boczkiem i wbijać obcasy w pokrywę lodową niczym Jerzy Kukuczka? Hmmmm.. zdaje się, że on jednak zleciał, a potem mają o mnie opowiadać dowcipy, tak? LEŻY NA SNIEGU I NIE DYCHA. O nie!

Zaznaczam, że czas leci a na zakładzie podbić kartę należy 9 szarp! Pod góra ustawia się już tłum, każdy wierci pięta w śniegu i kombinuje.

- Idź pierwszy
- Ja mam dzieci!
- TY IDZ!!
- CO JA???!! JA WCZORAJ SZEDŁEM PIERWSZY!
- Weź pchnij Kaśkę niech Kaśka idzie pierwsza, ona i tak ma debet na koncie i facet ją rzucił! NO CO JEJ ZALEŻY….

Spojrzeniem godnym Dzejmsa Bonda oceniam sytuację. HA! Nie wzięli pod uwagę barierki – przeważnie mocno oblodzonej, dziś jednak ścieka z niej woda tworząc piękne lodowisko wokół. Szybko szacuję stopień zimna jaki osiąga wyżej wspomniana barierka, i RE WE LA CJA – okazuje się, że uwieszenie się na niej dziś, nie grozi oderwaniem z dłoni płata skór wystarczającego na wykonanie niewielkiej torebki wieczorowej.

Rzucam się tedy na barierkę wykorzystując zamieszanie w tłumie i zaczynam się wspinać. To znaczy wlec resztę ciała która rozjeżdża się we wszystkie możliwe strony.

Mijam tych którzy próbowali wejść na SPSÓB i właśnie od 4 godzin starają się podnieść, mijam tych którzy atakowali górę Z ROZPĘDU i już nawet nie próbują osiągnąć pionu, delikatnie upychając pod kurtki złamania otwarte.

W połowie drogi mijam koleżankę z marketingu leżącą w pięknym układzie na ŻUCZKA.

- dawaj pomogę ci wstać – sile się na heroizm
- NIE! – twardo obstaje przy swoim
- NOM CHODZ POMOGĘ CI – krzyczę starając się skoordynować jednocześnie nogi
- NIE! – koleżanka twardo kontempluje błękit nieba – TAK BĘDĘ LEŻEC! NIE WSTANĘ BO I PO CO? ZARAZ I TAK SIĘ WYWALĘ!

Porzucam ją tedy bezlitośnie. Jak rannego pod Grunwaldem, jak przyjaciela pod nocnym, jak matka żółw dziecko żółwiątko…. Walczę dalej.

Już po jakiś 2 godziny udaje mi się dotrzeć pod wejście główne firmy!

JESTEM! DAŁAM RADĘ! ZYJĘ!

Podbijam kartę i myślę sobie

JESZCZE AŻ 8 GODZIN! ZANIM BĘDĘ MUSIAŁA WYJSĆ I ZEJŚĆ NA DÓŁ!

To znaczy zjechać spaść, wywalić się, skozłować z tej góry. W dół to jednak zawsze lepiej, bo tak czy siak leci się w dobrym kierunku. Wezmę jakieś kanapki, może uda mi się w trakcie spadania wyrzuć je koło koleżanki z marketingu. Co będzie tak na głodniaka leżeć…..

Pnieważ wszyscy bez wyjątku jesteśmy mega inteligentni, z mega poczuciem estetyki i każdy z nas, ALE TO KAŻDY jest literatem i twórcą (no bo przecież piszemy, piszemy i piszemy, a w między czasie tworzymy) i wogóle przyszłość narodu należy do nas –

MAMY WIĘC NIEZBYWALNE PRAWO OCENIANIA INNYCH.

No bo kto, jak nie my, będzie świat na właściwe tory spychał. Kto, jak nie my, wytyczy kierunki w których tenże świat popierdzielać powinien.

W związku z powyższym mam zagadkę – kto napisał ten wierszyk poniżej, z okrutnymi rymami czestochowskimi, z beznadziejnie naiwnym przesłaniem. I czy wogóle jak ktoś TAK pisze, to czy czeka go jakas przyszłość literacka?? No halo – zobaczcie sami:

Palec mnie świerzbi, to dowodzi,
Że jakiś potwór tu nadchodzi;
Odsłońcie otwór, niech wnijdzie potwór
!

I jak proszę Państwa? Mizerne to jakieś, prawda? To kto? Kto zgadnie kim jest autor i jaka go przyszłość czeka?


  • RSS