haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2003

Ponieważ substancja związkowa zmieniła u mnie ewidentnie swój stan, sypiam teraz na wielkim łóżku zupełnie sama. Nie żebym komukolwiek polecała takie rozwiązanie, NIEMNIEJ jest to ewidentnie fantastyczne doświadczenie, drogie panie, jeśli kiedykolwiek miałyśmy jakiekolwiek kompleksy związane z nadwagą.

OCZYWISCIE HIPOTETYCZNIE BO OCZYWIŚCIE MY TAKICH KOMPLEKSÓW NIE MAMY. BO I SKĄD.

WIELKI ŁÓŻKO działa podobnie jak WIELKIE SPODNIE. Wielkie spodnie wymyśliłam już dawno temu, ponieważ w WIELKICH spodniach zawsze mozna poczuć się kobietą NIEWIELKĄ. A ja taką kobietą poczuwam się raczej rzadko. Zapytajcie moją mamę – słynnego demona internetu- jak w dzieciństwie wołała do mnie przy całej rodzinie:

- Hanka zdejmij brzuch ze stołu!

No i jak ja po takich taraumatycznych przeżyciach nie miałam mieć kompleksów i rys na psychice! Powiem więcej – nie wołała na mnie HANKA tylko zdrabniała moje imię, o jak pięknie zdrabniała! Gdybyście nie wiedzieli, to zdrobnienie mojego imienia brzmi: JELIZAWJETA PAWŁOWNA, nie jakaś Hania, Hanusia, Haneczka, a właśnie JELIZAWJETA!

I tak podreperowywałam sobie psychę dawkując od czasu do czasu WIELKIE SPODNIE. A w związku ze związkem, od niedawna odkryłam WIELKIE ŁOŻKO. Boże jak to cudownie działa na moje poczucie NIEWIELKOŚCI, kiedy wśród 34 poduszek i kołdry wielkiej jak namiot Czingis Hana (ciekawe jak JEGO imie zdrabniała JEGO matka) chowam się i co rusz gubię:

- pilota
- ksiażki (jakies ostatnio czytane 5 sztuk)
- kota
- półtora kilograma pomarańczy co miałam na kolacje zjeść
- 3 płyty co własnie słuchałam i chciałam zmienić
- miseczkę z migdałami granatową
- skarpetki grube wełniane co miałąm założyc i zagineły właśnie tajemniczo
- gazety z zeszłego tygodnia
- zeszły tydzień
- program telewizyjny z sylwestra (no bo na sylwestra jest najfajnieszy program)
- mojego niedźwiedzia o imieniu LILI, który jest skandynawem z pochodzenia

I wogole strasznie się czuję NIEWIELKA wtedy. Czasem nawet w ramach polepeszenia humoru telewizja puści mi jakiś film, jak już znajdę pilota. To umrze dziecko na raka, to matka wczasie porodu, to morderca siekierą zamorduje pół akademika. Wczoraj to mi nawet puścili film o tym jak Obły, Motyl, Marcel i Pepsee mieli wspólne dziecko z taką jedną chudą zdzirą. Normalnie Obły był nawet podobny do siebie i się ciągle wywalał na rowerze! W takiej czapce uchatce. Życiowe takie….

Wogóle ale o czym to ja miałam tu? aaaa… no, że piatek i że życze wam miłego weekendu nie? Aha – i powiedzcie na mnie NIEWIELKA co? Z RAZ! No…. ZA DYCHE CO?

.. a wszystko dlatego, że taka ze mnie dziś ZALOTNICA

(tak mamo to jest link, w link się klika, jak klikniesz mamo, to się otworzy taka strona i tam bedzie taki rysunek)

13 komentarzy

Uwielbiam mojego wielbiciela! TAK! UWI EL BIAM! Albowiem wczoraj sprawił mi radość niebywałą, nie dość że mnie odwiedził to jeszcze pozostawił mi TAKIE DZIEŁO LITERATURY! Bożeeee….. jakie cudwne!

Do niedawna wydawało mi się,iż nic nie przyniesie mi więcej radości jak program telewizyjny STUDIO CYBERNETYKI SIEDEM na kanale telewizcji PULS. Już chciałam pisać petycję, że ja sama opłacę wszsytki gaże, cała scenografię i te wszystkie babska tam dyskutujące, co by mi tylko nie zabierać tego programu z ON LAJNA. I niech se wyłaczają całego tego PLUSA ale Studio cybernetyki O NIE! NIE ODDAM! POŁOZE SIE JAK REJTAN I NIE PUSZCZE!

Tak mi sie wydawało do wczoraj, że nic mi już takiej radości mentalnej nie da….. A tu? Dostałam ksiażkę – PRZEPIĘKNE DZIEŁO! Na pierwszej stronie biznesmen pachnący ściska się na dworcu z kloszardem a obok mknie pociąg. Zaraz potem jedna pani ciagle ma okres jak jej pan ssie palec u nogi! A w tle za firaną Szopen popyla swoje mazurki. HA! I to jaki palec jest ssany – BRYTYJSKI a pan ssący jest POLSKI! Jaka piękna to i głęboka scena…

Wzruszyłam się.

Potem jeszcze jedna matka rzuca sie do kanału a w domu w szkatułce przepiłowuje najpierw obrączkę. KOCHAM TE KSIAŻKE! O mało nie udławiłam sie wczoraj kawa jak ją czytałam, dziś wydawałam odgłosy mocno intrygujące w pociągu SKM, przebiłam nawet jeżdzacego codziennie ta samą relacją CZŁOWIEKA FOKĘ.

Aha! I jeszcze ONA i ON zupełnie przypadkiem, zupełnie znienacka i zupełnie nieświadomi.

Jezuuuuuu chyba jestem stara, cyniczna, mam wągry, 70 kilo nadwagi, i zajęczą wargę ale:

KOCHAM TE DZIEŁO LITERATURY I OBAWIAM SIE ZE JESZCZE 3 DNI BEDE TO CZYTAC A SKOŃCZY SIE SKRĘTEM KISZEK!

…aha! zgodnie z kultywowaną przeze mnie i baśkę tradycją – daje autorowi szansę do końca i czytam do ostatniej strony, A nuż w połowie książki dostanie olśnienia i zacznie pisać genialne dzieło swojego życia….

W razie czego, w ramach reanimacji, trzymam w kiblu nową Winterson i Ammanitiego. Jakby co zbiję szybkę i żażyję, jakby pan wielbiciel okresów i peemesów jednak nie zmienił zdania co do reszy swojej ksiażki.

Dobra już! W ogóle widzę, że rękę swoją, co miała być nagroda w konkursie, jak zwykle oddać muszę Hali, tylko nie wiem jak wiele pożytku będzie miała ze mnie albowiem…

PĘKŁ MI KRĘGOSŁUP

…bynajmniej nie moralny. Zwykły taki słup kręgowy. A wszystko dlatego że…

W sobotni wieczór zostałam ofiarą presji, pressingu, pirssingu, pettingu, prowokacji czy promocji (niepotrzebne skreślić, mi się zawsze chrzanią te wyrazy na P) i jako ofiara taka wysłuchałam w przemiłym towarzystwie największych romantyków współczesnej europy, eliminacji DO EUROWIZJI. Presja i prowokacja dotyczyła szantażu jakiego dopuściła się na nas gospodyni domu. Zostaliśmy okrutnie otumanieni bułką zapiekanką, upici wódką czarodziejką i ZMUSZENI PERFIDNIE DO WYSŁANIA SMS NA WILKI… bo jak nie to!….

Każdy bał okrutnie się tego „JAK NIE TO” i nerwowo wysłał co i gdzie trzeba, rzucając tylko okiem wokół.

Jak się potem okazało tylko jeden romantyk ściemniał z wysłaniem, tak skutecznie aż chłopaki z WILKÓW przegrali – TYM WŁASIE JEDNYM BRAKUJACYM GŁOSEM!

SZEJM ON JU! OWADZIE! W ogóle nie tłumaczy cię to że masz dreszcze na widok płaszcza Michała W.! I że zawsze chciałeś wypuścić gołąbka z dłoni! WO GO LE!

A potem jako, że głowa bolała mnie okrutnie, a panowie zaabsorbowani ciążą Orłosia co to podobno spotkał się w Zakopanym z Olkiem, i teraz każdy wie że….

…wiec – korzystając z ich nieuwagi i wbitego w telewizor, a nie we mnie wzroku, I TYLKO DLA ZDROWIA, poprawiłam drinka 3 cudownymi lufeczkami. Zrobiło się strasznie miło! NO PRZEOKRUTNIE!

- To co? – zakrzyknęła pani domu (mistrzyni świata w tańczeniu „słodkiego miłego…”)- idziemy tańczyć?

Panowie już co prawda tańczyli, co prawda sami ze sobą, co prawda nie przeszkadzało mi to w ogóle albowiem na stole zostały te… te co to na ból głowy są najlepsze. Dyskusje jednak powoli przybrała nieco podenerwowany ton.

- Nie nooo a może zostaniemy….
- Nieeee noooo a umiesz tańczyć OBRACANEGO?
- Noooo już ale jeszcze puszczę kochanie SZARYWIRUJE PYŁ. CO?
- Nie nooo, HANKA ZOSTAW MÓJ KIELISZEK!
- Trudno – westchnęłam i założyłam kurtkę.
- Trudno – pomachałam do kieliszka łapą.
- Trudno – powiedziałam na głos – TO CO ROZCHODNIACZKA??

Rozchodniaczek był, a my za chwile byliśmy w klubie CUD URODY SUPER TRENDY – o wdzięcznej nazwie Viva.

No mówię wam, cudowne to miejsce cały czas się zastawiałam jakim cudem i skąd udało im się wziąć tyle SZAKIR, BRITNEJ SPIRSÓW i małych Jo Lo. Znaleźć jak znaleźć, ale zagnać i skupić w jednym miejscu!?! No mistrzostwo świata. Światła błyskały, Szakiry wyginały się jak wierzby płaczące, kelnerka przebrana za bawarską pielęgniarkę nie dała nam usiać bo to podobno kosztuje 100 zł!

- Za godzinę? Bo mam koleżankę co za 100 zł za godzinę to…..– chciałam zapytać ale uciekła przeganiać innych.
- Masz – zapobiegliwie wciśnięto mi w dłoń drinka.

Oho pomyślałam STRASZNIE MIŁO. Chyba wyjdę za tego faceta za mąż w wolnej chwili, znaczy jak skończę pić czy coś….. Już było miło gdy….

Nagle na scenie pojawił się Elvis Preslej. Matko jedyna – pomyślałam przestaje pić! Albo nie! Zweryfikowałam szybko – ZACZYNAM!

- Masz – pojawił się znów obok zapobiegliwie syn Zupy – Masz pij, dasz radę…

Elvis stał się znośniejszy…. do czasu. Bo za chwilę….. Na scenie pojawiła się pani, pani przypominała odrobinę PONTON, z tą różnica, że pontony nie noszą stringów…. TEN NOSIŁ.

- Nieeeee – wrzasnęłam nerwowo – TO KONIEC! NIE PIJE!

Niestety. Nie był to koniec. Bynajmniej! Zaledwie początek. Ponton postanowił zdjąć stringi. BA! Ponton postanowił pokazać raczej wszystko, raczej trudno się było doszukać czegoś czego nie pokazał i na czym nie ślizgał się po scenie (wiecie jak się spuści z pontonu NAGLE powietrze to takim ruchem ślizgowym sunie po podłodze…). BA! Postanowił wciągnąć sobie z publiki towarzystwo w postaci innej pani, pan konferansjer postanowił zachęcić panią drąc się

- HEJ WYLIŻ JEJ SZYPIORA! HEJ!

Panie zarechotały radośnie i zdjęły staniki. Piersi flojpneły i na scenę chlusnęło dodatkowe 36 kilo ciała. Wbiłam zrozpaczony wzrok w mężczyznę obok. Bez słów wcisnął mi kolejnego drinka w dłoń… Panie w tym czasie zajęły się wiciem i ślizaniem po scenie, konferansjer pokrzykiwał równie radosne i dowcipne teksty jak ten WARZYWNY. Złote kule błyskały, w tle pojawił się Elvis i kolejna pani promująca swoją wątrobę przy użyciu krzesła kuchennego kolor BLACK….

- A teraz specjalnie dla was – zaczął specjalista od nowalijek …
- Nieeee – westchnęłam już cicho
- MASZ DWA – powiedział mężczyzna obok wciskając mi dwie pełne szklanki– I UCIEKAMY NA PARAPET! SZYYYBKOOOOOO!

Na parapecie już nie było WIDAĆ, było za to słychać. Okazało się to jednak zdecydowanie MNIEJSZA masakrą dla organizmu. Za to za oknem okazało się być morze.

- Będziemy żyć – westchnęłam do mężczyzny pokazując palcem przyrodę.
- Umówmy się że nie będzie to nasz ulubiony klub – zaproponował nieśmiało i wbił wzrok w morze.

A potem pękł mi kręgosłup, myślicie że jednak moralny?

A dziś…

30 komentarzy

Dziś będę sie dotykac w telewizorze, PALCEM może nawet, z Markiem Hołyńskim. Zazdrościcie? BO BAŚKA TAK! I kazał mi mu powiedzieć, że sie w nim kochała całe liceum, to jakby co przepraszam za przerwe programie ale BAŚCE NIE ODMÓWIE. A was pozostawiam dziś z konkursem, nieustający konkurs wymyśliła niejaka HALA a brzmi on:

„Czy pamietasz hymn swojej podstawówki”?:-)))

konkurs dedykują naszym potomnym. Niektorzy nie wiedza, że taka tworczość byla:-)

Jako pierwsza wystąpi: Halina Malina!

Dziś…

6 komentarzy

Poszłam się wyemitować z telewizora na pałac kultury do młodzieży. Na panelu. I to dwa razy. Pozdrowić kogoś? Pomachać?

PS. Specjalnie z pozdrowieniami dla mężczyzn ZUPY – mam dziś na sobie skarpetki adama w piłkarzy! I w tych oto skarpetkach przemówię do narodu –

SYNOWIE BABILONU NIECH TO BEDZIE NASZ ZNAK!

…aha – i nadal kocham świat, i kiera! Żyjcie!

- Masz żonę? – zapytał młody zaraz po tym jak zaprezentowano mu STRZELAJĄCĄ KOŚĆ. Właściciela kości zapytał.
- No ooo w sumie nie mam – odpowiedział właściciel kości nieco skonfundowany.
- Aha – kontynuował rzeczowo młody – A chcesz chodzić z moja mamą?
- Noooooo…..ale…
- Chcesz?!!
- Noo w sumieee…ale…
- TYSIĄC – rzucił młody zdecydowanie – TYSIĄC! To kosztuje
- Ale….
- EURO! – sprostował młody – TYSIĄC EURO i możesz chodzić z moją mamą.

Zatkało mnie, bo jak nic młody postanowił w 11 roku swojego życia zająć się handlem żywym towarem. Jeszcze wczoraj chciał być piłkarzem w Argentynie a dziś…

- Kto przyniósł te batony – zapytał po chwili i zawiesił wzrok na 3 bounty podwójnych.
- Ty? – wbił palec we właściciela STRZELAJĄCEJ KOŚCI.
- Nooo.. tak..
- Aha! – młody podrapał się po głowie – to wiesz co? TO MOŻESZ CHODZIC Z MOJĄ MAMĄ ale batony są moje! NO i ten…. STRZEL JESZCZE KOŚCIĄ i nie będziemy pamiętać o tych EURO.

Taaaaa….. to może niech on już zostanie piłkarzem – pomyślałam – bo handlarz z niego jak ze mnie baletnica teatru balszoj. Mniej więcej…..

W dzisiejszym odcinku Ciocia Hania opowie wam o tym, jak brakuje jej genu pozwalającego zrozumieć posiadaczy laserowych mieczy. Dlaczego?

BO TAK!

Bo zasadniczo do kompletu nie cierpie jeszcze mężczyzn – jakiś 89.76% tychże osobników. A zrozumienie ich natury oscyluje mi w okolicach zrozumienia różnicy pomiędzy ciągiem zbieżnym i ciągiem rozbieżnym. W ogóle z ciągów odróżniać umiem tylko ciąg alkoholowy co najwyżej. Z facetami jest jeszcze gorzej – bo tak:

- niby niosą te swoje laserowe miecze jak jakie sztandary w dłoniach, dzierżąc je. Machają nimi i błyskają. Boże jedyny, co jeden ten miecz to piękniejszy, co jeden z właścicieli to dumniejszy. Ha! A każdemu jednemu się wydaje że jak jaką dotknie tą różdżką czarodziejską KTÓRĄ KOLWIEK to zaraz jej kareta z dyni wyrośnie pantofelki złote i zacznie wić się i wrzeszczeć z rozkoszy. NO HALO!

- Każdy z nich oprócz laserowca niesie też MISJĘ, bo jakże by to tak bez nich ten świat miał stać ? NA tych słoniach, żółwiach i 45 wielkich plackach…. No toż by się obalił !! Jak nic od nadmiaru nie zaspokojonych i nie wyedukowanych seksualnie kobiet KTÓRE TO KOBIETY tylko i wyłącznie ONI mogą useksualnic i wyedukować. Bo miszczami są jak nikt! I oczywiście nie robią tego dla siebie tylko DLA ŚWIATA! NO HALO!

- dlatego też, kochane moje, usłyszycie nie raz od miśka w kapciach iż GENERLANIE TYLE KOBIET a on JEDEN! I choćby przysypiał właśnie na Małyszu z pętem jałowcowej w łapie, opowie wam że najpiękniejsze to te co maja NASCIE i zapyta kiedy wyprawiacie swoje TRZYDZIESTE KTÓRES urodziny, bo wpadł by z Klaudią Szyfer. I może by jakaś orgietkę – dorzuci bekając. NO HALO!

- a nigdy ale to nigdy, chyba ze po dwóch głębszych, i dopiero kiedy klepnie was ten MACZO po plecach krzycząc „przyjacielu mój z wojska”, powiedzą wam…. Że tak naprawdę to straszni z nich romantycy, że za rączkę by chcieli i kasztanka znaleźć w parku i kangurka, ale….. TA ŻYŹ i TEN ŚWIAT i ze w sumie to NIE DA RADY TAK…bo świat ich obśmiał jak mało kogo. NO HALO!?

- no niby kochają te mądre i te fajne ale…… w sumie przecież te inteligentne to wcale nie bywają atrakcyjne i generalnie ZOSTAŃMY PRZYJACIÓLMI ;-)NO HALO!?

- aha i jeszcze strasznie im źle w związkach ze ZŁYMI kobietami, powiedzą wam w sekrecie pastując buty do ślubu, bo w sumie mają wolne dusze i wolę i każdy z nich to DZEJMS DIN i pędziłby tylko w swoim jaguarze w dal – powie wam taki – ale wybacz teraz lecę na obiad do teściowej, tylko nie mów nikomu że jej niecierpię. NO HALO?!

I może to nie gen, tylko tego miecza brak, nie daje mi zrozumieć jak to fajnie jest nieść ten krzyż przez świat. To co?

TERAZ TO JUŻ PEWNIE SIĘ ŻADEN Z WAS NIE OŻENI ZE MNĄ, NIE? HA….

trudno wyjdę za mąż za HALĘ!

…. nadmieniam iż nadal mam urodę bliską mortadeli na 3 dzień, niespełnione marzenie o byciu piosenkarką, 34 traumy z dzieciństwa, nie golę nóg i palę staniki przed hipermarketami w ramach protestu. I to wszystko pewnie dlatego. HEJ!

AHA! I KOCHAM ŚWIAT
KOCHAM WAS!
KOCHAM MĘŻCZYZN
KOBIETY!
I PŁEĆ TRZECIĄ!
KOCHAM KIERA!
KOCHAM MEZCZYZN ZUPY!

I moje durne kalarepy za które oddałabym ostatnia nerkę…;-)

HA!

23 komentarzy

No normalnie wzięło mnie i szarpnęło. Generalnie – nerw. Może to to, że urodziny mi się zbliżają wielkimi krokami, a ja przed urodzinami to przeważnie nastawiona bojowo do świata jestem. A dziś bojowo staje okoniem przeciwko genetyce. Dlaczego?

BO TAK!!

Poza tym, jak się buntować to po całości, a nie rozdrabniać się na jakieś mało istotne szczegóły. Wobec czego ja osobiście postanowiłam zbuntować się przeciw:

BRAKOM GENETYCZNYM JAKIE ZAUWAŻAM U SIEBIE SAMEJ!

Bo to nic innego jak brak jakiegoś genu powoduje, iż nienawidzę średnio jakieś 79,86% kobiet na świecie uważając iż są GŁUPIE JAK DREWNO I BEZNADZIEJNIE BENADZIEJNE!

I co? Że niby przeginam? Tak? No to opowiem wam o:

PRZYKŁAD NUMER JEDEN – piękna zwiewna, eteryczna i delikatna. Inteligentna i dowcipna. Plus Pan. Pan mniej zwiewny, mniej eteryczny, zdecydowanie bardziej wiedzący jak piękną i eteryczną sprowadzić do poziomu. Co robi delikatna i inteligentna? ONA DOSTOSOWUJE SIĘ. Dostaje średnio 45 razy w miesiącu po nosie, kopa po nerkach, strzał w miękki brzuch i kontrolę stanu oddychania, po czym rekompensatę w postaci przepięknej deklaracji miłości bez pokrycia. Plus krem. Co robi delikatna? Kocha, chce być jego laleczką barbi i chowa doktorat w miseczkę stanika. Stanika super sexy za grube jednostki nawisu inflacyjnego, odebrane se od ust. Podczas gotowania pomidorowej z ryżem dla Pana pytam piękną – Po co ci to? – Bo on mnie mimo wszystko kocha – odpowiada ona dosypując z miłością vegety. Co by smak był….

NIENAWIDZE KOBIET……

PRZYKŁAD NUMER DWA – mniej piękna ale równie inteligentna. Nie najmłodsza ale i nie najstarsza. Dojrzała w miarę. Plus Pan i dziecko. Dziecko ich. Pan spokojny, dowcipny nie zbyt zwiewny i nie koniecznie eteryczny, zaślubiony. Co robi mniej piękna? HA! ONA POSIADA! W związku z czym traktuje pana jak samochodzik ZAKUPIONY. Wali go młotkiem, obtłukuje, zarysowuje gwoździem, no bo przecież i TAK JEST TO JEJ AUTO. Nawet jak opowie znajomym jak beznadziejne to model, to docelowo spocznie w jej garażu. Prawda? Dlatego też na pytanie – CZY MOGĘ IŚĆ NA PIŁKĘ? odpowiada enigmatycznie wbijając wzrok bazyliszka w przestarzały model swojego PEŁGEŁOTA – TY SIĘ LEPIEJ ZASTANÓW TAK??!!

NIENAWIDZE KOBIET….

PRZYKŁAD TRZY – młoda, bardzo młoda. Jeszcze strasznie i porażająco za młoda. Jeszcze wszystko przed nią, jeszcze matura, jeszcze studia, kariera i marzenia o domu nad Sekwaną. Co robi młoda? ZACHODZI. Co lepsze zachodzi fikcyjnie, bo przecież kocha jego! I tylko jego, i pewnie jak mu powie ze urodzi mu małego tłustego bobasa to on: przestanie chlać, olewać wszystko, założy garnitur i zacznie NIESPODZIEWANIE I NAGLE być wielkim odpowiedzialnym ojcem i mężem! Kolejność dowolna. Wobec czego WYCHODZI za niego. I czeka…… Zasadniczo on ją leje, ona płacze, ucieka w noc na boska. Mówię – rzuć go uciekaj i miej w dupie fikcyjna ciąża przecież nie ryczy po nocach. – ALE JA GO KOCHAM – odpowiada ona smarkając mi w rękaw – ZADZWONIE DO JEGO CIOCI I POPROSZE, ŻEBY ONA GO POPROSIŁA, ŻEBY ON SIĘ ZMIENIŁ.
- Albo wiem – dodaje po chwili już rozpromieniona – urodzę mu dziecko!

NIENAWIDZĘ KOBIET…

PRZYKŁAD NUMER CZTERY – kochają się. Ona i on. Ładni tacy i sympatyczni. Pachnący młodzi ludzie. Co robi ona? ONA MU NIE WIERZY. No bo jak to tak? On ją niby kocha? Niby tak ładnie? I co, że niby nie robi jej w balona, tak? A jak pokazują seriale historia i praktyka oraz doświadczenie koleżanek to TAK BYĆ NIE MOŻE I PEWNIE NIE JEST. Wobec czego rozpoczyna się przepiękny i burzliwy okres KONTROLINGU, trzepania skrzynek kontaktowych, wywlekania kieszeń, sprawdzania biletów MZK. Czytania korespondencji (na wszelki wypadek) oraz dopatrywania się błysku w jego oku, kiedy przebywają w okolicach innych POTENCJALNYCH. Co robi on? On jest miły, chce dla niej dobrze, chce spełniać jej marzenia. Wobec czego daje jej to o co sama się prosi od dawna…..

NIENAWIDZĘ KOBIET…..

Zaglądam głęboko we własne poskręcane łańcuchy DNA i widzę ewidentny brak genu. No za cholerę go nie ma! Wsiąkł! I pewnie w ogóle to nie moja wina, ze nie mogę zrozumieć żadnego z przykładów. No nijak! Na koniec siadam i czytam reklamę:

Wszystko, czego potrzebuje nowoczesna kobieta!
Diety, horoskopy, kosmetyczne nowości… www……… – najlepszy serwis kobiecy!

NOSZ KURWA! Że tak powiem nie ładnie. NIE WIDZIAŁ KTO GENU? Może plącze się bezpańsko po ulicach i cichutko popiskuje „Maaaamaaaa maaaamaaaaaa”, znalazca może liczyć na nagrodę w postaci jednej ręki haniuty.

PS. Dementuje iż nie jest ze mną tak do końca źle – kocham bowiem moje zołzy…. i powoli dochodzę do wniosku ze kim jak kim ale KOBIETAMI to one nie są…..

PS2. W drugim odcinku haniuta opowie wam dlaczego nienawidzi mężczyzn. NO! A poza tym pamięta kto ANTY BABY
MARCYSIA?? Ja pamiętam….

AHA! NO I KOCHAM ŚWIAT
KOCHAM LUDZI
KOCHAM WAS WSZYSTKICH!

… aha! i jeszcze jedno: tak, jestem stara, jestem brzydka, jestem księgową i jestem wredna. Na dodatek mam pryszcze i się złośliwię oraz jestem aseksualna jak póltora kilograma pasztetowej!

Zasdniczo..

52 komentarzy

I tak w wolnych chwilach kiedy akurat nie BYWAM MATKĄ, nie mam ważnych biznesowych epojtmentów, nie gram w golfa i nie piekę mołdawskiego chleba…..

w takich chwilach bywam sobie czasem KLASYCZNĄ WYWŁOKĄ tak całkiem z nudów… i pokazuję wtedy pończochy mężczyznom w kapciach typu laczki :-)

piekni_i_bestia.jpg

PS. Jedno słowo na temat tego, że moja noga przypomina kształtem butelkę od piwa i że mam łydkę jak Irena Szewińska i JESTEŚCIE MARTWI!

A!!! I jeszcze wszyscy, co mają słuchawki, klikają tu (tak, włąśnie tu!)

i śpiewają razem z pepseem patrząc głęboko mi w oczy… NO JUŻ!

W ramach opowiadania o miastach chcielibyśmy przedstawić dziś państwu miasto STOŁECZNE WARSZAWA. Okropne to miasto albowiem w mieście tym:

- ludzie dzwonią do innych tylko po to żeby krzyczeć w słuchawkę „HALO, HALO NIE SŁYSZE NIC” po czym dodać rozsądnie „AAAA JUZ WIEM CZEMU, POCZEKAJCIE BO MAM NAUSZNIKI”

- piękne kobiety w ogóle nie wiedzą czy obiera się parówki z folii PRZED czy PO

- śniadanie je się przeważnie OKOŁO 14, a ci co mieli lać tych, co się spóźniają w końcowym efekcie stają przy kuchni i kroją chleb i robią kawę i gotują parówki, wszystko w ramach ZLANIA TYCH CO SIĘ SPÓŹNIAJĄ

- po śniadaniu leży się na podłodze plackiem, a kiedy już leży się plackiem to można posłuchać jak Pepsee czyta na głosy „Autostopem przez galaktykę”

- można się umówić na jeżdżenie kabrio po nowym świecie, trzeba się tylko najpierw wysmarować samo opalaczem

- są tacy co zostawiają nam wszystko, po to tylko żeby wrócić, choć i tak wracają, żeby nas zostawić w efekcie….

- są też meżczyźni w ROLEKSACH, sa oni zazwyczaj smutni, mędzą a jak już coś wymyślą to jest to przeważnie ALIEN NA KRZYŻU. Piłkarze kategoryzują takich meżczyzn jako „PRZYSTOJNI”, no coż, wybaczmy im w końcu czego wymagać od kogoś kto dostał pare razy szmacianką w łeb.

- zawsze można liczyć na to, że SOSO się zgubi, albowiem wszędzie wszystko wygląda INACZEJ

- kuchnie w tym mieście mocno wyposażone są w facetów o fajnych tyłkach, taki pakiet podobno

- niektórzy mocno trenują przed lustrami PEWNE kwestie, które potem NIE BARDZO wychodzą im w konfrontacji z TYMI, którym TE kwestie chcieli powiedzieć. Są to ważne życiowe kwestie, w związku z czym robi się zdjęcie TEMU któremu maja być powiedziane i MÓWI SIĘ DO ZDJĘCIA. Działa….

- zawsze można liczyć na to, iż jedna w towarzystwie to ZDZIRA, niemniej prawidłowość jest taka iż taką ZDZIRE kocha się najbardziej

- panowie po imprezach wychodzą ZA KO CHA NI permanentnie, i chcą te swoje obiekty ZA KO CHA NIA zapraszać na obiady, i zawsze ale to ZAWSZE takim obiektem ZA KO CHA NIA tych panów jest Pepsee

- brak ganów nie przeszkadza temu, że zawsze można liczyć na jakiegoś narwanego PORTORTYKANINA w towarzystwie, który to PORTORYKAN strasznie chrapie…. no chyba, że śliczna mała pogłaska go po głowie (TAKI Z NIEGO TWARDZIEL)

- na dmuchanym żółtym telefonie najpiękniejsze kobiety świata opowiedzą ci o najpikantniejszych szczegółach swojego życia intymnego……

- panowie i tak nie pokażą JAKIEGO MAJA a niektórzy na pytanie o DŁUGOŚĆ wrzasną – METR OSIEMDZIESIĄT

- w wesołych samochodach posłuchać można wesołych piosenek, które śpiewają po niemiecku weseli chłopcy. Wesołym chłopcem jest zawsze Pepsee

- można sobie zrobić zdjęcie w bankomacie, dostać lizaka i jeszcze wysyłać to wszystko i wszystkim pukajac palcem w telewizor. Efekt końcowy to zdjecia rodem z powstania warszawskiego :-)

- na peronach trudno się rozstać, choć ONI klarują ŻE TACY WOGOLE NIE SĄ NAPRAWDĘ i machają kubkami pełnymi kawy, niektórzy sprężynami na głowie, niektórzy krzyczą SZATAN…..

I tak proszę państwa – okropne to miasto ta WARSZAWA, stołeczne i w ogóle. I myślę, proszę państwa iż nie ma sensu tak tam jeździć, w końcu to:

MOJA RODZINA

…a nie Państwa!

PS. czy ta notka dała jako takie światło na te notke poniżej??;-)

ms.jpg
msi2.jpg

  • RSS