haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2003

Nic zrozumienia w tym męskim narodzie dla nas kobiet nie ma! Nic a nic!

Co prawda ten brak zrozumienia, z jakim się spotykam, jest JEDYNYM dowodem na to, że jeszcze jestem kobietą. JE DY NYM. Bo z artykułów w gazetach kobiecych wychodzi mi co rusz, że jakiś NI PIES NI WYDRA ze mnie. Bo tak:

PRAWDZIWA KOBIETA POŚWIĘCA NA MAKIJAŻ JAKIES 20 DO 40 MINUT. I to nie ma że boli – bo każdego ranka. Ja jakoś mieszczę się w 10 minutach, na dodatek z suszeniem włosów.

Jeśli chodzi o ZMARSZCZKI to bardziej podobają mi się kobiety pomarszczone, niż naciągnięte jak bęben afrykańskiego ludożercy. Sama zamierzam się kulturalnie zmarszczyć – JUŻ NIEBAWEM.

Z kremów EKSKLUZYWNYCH mam jeden nawilżający za 23,50 PLN. Wydaje mi się on być już MEGA KOSMICZNYM produktem na mojej półce. W ramach 2 godzinnego ZMYWANIA makijażu szoruję pysk mydłem drąc się za każdym razem niemiłosiernie, że szczypią oczy. Czasem udaje mi się umyć twarz nie zdejmując okularów – wydaje mi się wtedy, że już NA PEWNO oślepłam bo wszystko jakieś takie zamazane.

Pokazuje się mężczyźnie bez makijażu i z rozczochranym kitkiem, w ramach bielizny erotycznej noszę koszulkę na ramiączkach Reserved i bojówki. Nie nosze bielizny pod dżinsami, a zdaje się, że powinnam mieć koronkowe stringi za pół pensji. Maluje usta sztyftem gwizdniętym 12 lat młodszej siostrze i zabieram podkoszulki 11 letniemu synowi……

I tak, jedyny dowód na to, że JESZCZE jestem kobietą, to BRAK ZROZUMIENIA.
Wczoraj udało mi się promocyjnie załapać na bardzo wyraźny BRAK:

- Nuśka skup się. Ilu gra w obronie Menczesteru? No?
- CZTERECH – rzuciłam szybko, co by wyjść na eksperta.
- Nuśka, błaaaagaaaam cię! Nie możesz tak odpowiadać, bo od razu widać żeś lama futbolowa. Nooo daje ci jeszcze jedna szansę… ILU W STREFIE BAZOWEJ MA DORTMUND?
- To ci w tych podkolanówkach jak pszczółki? W takie żółto- czarne paski?
- NUŚKA! NA MIŁOŚĆ BOGA! Nie podkolanówki A GETR!!Poza tym nie możesz zadawać takich pytań! Nusieńku skup się no powinnaś….

- CZTERECH NA JEDNEGO NA TRZECH – wypaliłam z poważną miną i na wszelki wypadek uśmiechnęłam się. Najwyżej zagram ciałem, jakby znów się okazało że…

- KOBIETO! Chyba jednak będę z ciebie pasy darł! No nie widzę inaczej, weź skup się, a jak nie wiesz to rzuć jakieś fachowe „NIE WIEM JAKA TRENER OBRAŁ TAKTYKE NA PRZEDPOLU W TYM SPOTKANI” albo „POCZEKAJ SPRAWDZĘ STREFĘ BAZOWĄ” a nie strzelasz jak w totolotku. No Nusiek no miej litość….

- Właśnie – NIE KOMPROMITUJ SIĘ KOBIETO- – odezwało nagle się moje dziecko podnosząc łeb z zakamarków kanapy.
- I wiesz co Skarbku, zrób nam kanapki, na tym znasz się lepiej – wycedził 11 letni potwór, żmija co se ją wyhodowałam na własnym łonie.

- Aaaaa i w kuchni masz przegląd sportowy na stole, jakbyś chciała się podszkolić – dorzucił TEN CO CHCE PASY ZE MNIE DRZEĆ – Bo wiesz w czwartek mamy WISEŁKĘ, przychodzą chłopaki dobrze by było żebyś….

- SIĘ NIE KOMPROMITOWAŁA – skwitował młody i obaj panowie zaryczeli jak byki – BUUUHHAAAHHAAAA…

Tak, tak……. pomyślałam idąc do kuchni. Chyba jednak jestem kobietą, chyba jednak jest nadzieja, że jestem tą ULOTNĄ ISTOTĄ O PŁCI PRZECIWNEJ. Tym cudownym obiektem westchnień samców, niedoścignionym ideałem urody, bohaterka fantazji erotycznych wielu męskich organizmów, posiadaczką wstrząsającej powłoki cielesnej…..

- DLA MNIE Z OGÓRKIEM – wrzask z dużego pokoju przerwał mi tok myślenia – A DLA PIOTRKA Z SEREM!! I CO? WIESZ JUŻ O CZYM JEST NA 7 STRONIE PRZEGLĄDU?

Cwaniaki, pomyślałam a może by tak panowie, więcej zrozumienia, może by tak który napisał:

PORADNIK KIBICA DLA KOBIET?

A nie tak zostawiają nas na pastwę swych męskich szowinistycznych uwag, za którymi stoi męska szowinistyczna wiedza sportowa, jaka to z kolei mają wszczepioną w genach i tym no……. KODZIE DE-ŁEN-A

Taaaaa – zagibałam biodrem przy kanapkach puszczając w kuchni mega przebój JESTEŚ SZALONA – Szacunek dla mężczyzn w DŻIPACH, Cwaniaki…..

Oj no bo jakoś już mnie bierze, jak każdego z nas, z powodu REKOWA. Ktoś się śmiał, że to już wieksza korba jak z przystankiem Woodstock.

Ja wam powiem, gdzie tam takiemu jakiemuś przystankowi do naszej Ambasady. a kto się smieje to niech pamieta jak się dziadek smiał z cudzego przypadku. I NA CO MU POTEM PRZYSZŁO! Zobaczycie, że i was dopadnie kiedyś rekomania…

W chwili wolnej chciałam więc zagrać po raz kolejny na uczuciach i zamieścić słownik wyrazów rekowskich i rekowo podobnych.

BIFRY – okoliczne zwierzęta rekowskie. Bifrem można stać się DŻAST LAJK DET, wystarczy biegać i machać mocno rękoma krzycząc BEEE FREEEEEE. Najlepiej z górki. Najlepiej w kierunku określanym obiegowo jako „ W DÓŁ”.

FISZ DŻAMPING – dyscyplina sportowa uprawiana przez okoliczne ryby rekowskie. Polega na lekkim capnięciu za przynętę ustkami, przerzuceniu wrzecionem obłego ciała ponad pomostkiem, i upuszczeniu się po drugiej stronie. Wywołuje klasyczny okrzyk KURWA MAĆ u osoby operującej narzędziem przerzucającym, zwanym wędką.

LA GRANDE WÓZ – układ ciał niebieskich nad rekowskim tarasem. Generalnie konstelacja gwiezdna. Jest ona umowna i ruchoma. Objawia się zaraz obok słynnego KRZYŻA POŁUDNIA, który to z kolei jest do zaobserwowania po spożyciu odpowiedniej ilości napoi oprocentowanych, i tylko i wyłącznie w jednym miejscu w Europie . Podaje współrzędne: 567 stopnie szerokości zachodnio północnej, 345 stopni szerokości wschodniej, głębokość 567 metrów pod poziom morza. (dla uproszczenia – taras ambasady rekowskiej).

PROCESJA Z TORTEM – staro kaszubski zwyczaj wynoszenie tortu makowego w plener. Koniecznie pieczonego w Żyrardowie. Oraz obchodzenia z nim okolicznych domków i drzew. Należy wykonać co najmniej 2 obroty pełne oraz 3 półobroty z podwójnym AXLEM przy każdej napotkanej sośnie. Brzozy generalnie bojkotujemy. Procesje wykonujemy w godzinach 23.30-1.25

JEMIOŁUCHY – zwierzęta zbliżone wyglądem do ptaków. NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Jest to bowiem w rzeczywistości ekstremalnie wredny gatunek, drących mordę, krwiożerczych drapieżników. Charakteryzują się umiejętnością wydawania odgłosów przekraczających barierę dźwięku, z jednoczesnym uporczywym tupaniem na gałęziach okolicznych drzew. Odporne na pestycydy. Mutacja właściwie nie zniszczalna, zbliżona poziomem natarczywości i upierdliwości do klasycznego domowego karalucha.

PILOT DO POGODY – Atrybut Pepseego. Narzędzie służące do przykręcania słońca, tudzież ściszania JEMIOŁUCH. Można nim również zmieniać poziom nasycenia atmosfery zapachem sosny (zwanym w okolicy POZIOMEM WALENIA SOSNĄ). Pilot służy również do puszczania w tle rolników, traktorów tudzież innych atrakcji. Posiada około 56 programów z wymiennymi nakładkami krajobrazowymi. Z reguły jest zepsuty.

ZŁOTY GRIL – niebezpieczeństwo zażycia złotego grila wzrasta wraz ze spożywaniem normalnych, zwykłych, standardowych grilów. Pojawia się w sytuacji, kiedy budzimy się z uczuciem drżenia rąk, zimnych potów, i ogólnego rozbicia. Stan ten mija po strzeleniu sobie pierwszego porannego grila! UWAGA! – Po pewnym czasie zaobserwowano u osobników zażywających – przerażające konsekwencje uprawiania tego procederu. Najpierw griluja oni to co jest, potem wszystko to co mają, potem zaczyna się etap wynoszenia z domu i grilowania CO POPADNIE. W kolejnym etapie – życie rodzinne traci dla uzależnionych wartość. Dzień bez grila jest dniem straconym. Rozpoczynają się kłamstwa TYLKO PO TO ŻEBY WYRWAC SIĘ NA GRILA oraz zawalnie terminów i życia zawodowego na rzecz grila. Kolejny etap to strzelenie sobie ZŁOTEGO GRILA. Zalecany – DETOKS!

FRANCUZ – osobnik przywieziony wraz z koszem jedzenia. Generlanie służy do gotowania i zmywania. Występują parami. Zdarza się, że jest wyposażony w fajną, opalająca się toples żonę. Można go skopać niemiłosiernie podczas meczu Polska/Francja. UWAGA! NISKA ODPORNOŚĆ NA SPIRYTUS.

cdn….

A teraz ide pisać własne epitafium z okazji zbliżających się 31 urodzin.

Podróż

1 komentarz

Już tak jest na świecie, że każdy ma swój próg wytrzymałości. Nawet radziecki czołg. Jak mawia Wuj – TAKA PRAWDA.

Ja mam ten próg bardzo wysoko! Co najmniej jak moja mama, która dopiero po 456 zadanych przez moją młodszą o 12 lat siostrę pytaniach O ISTOTĘ SWIATA pozwala sobie nie odpowiedzieć na ostanie, brzmiące mianowicie:

„A DLACZEGO MAMO GRYZIESZ SYFON?”

i tylko to jedno pozostawało bez wyczerpującej odpowiedzi.

Niemniej moi mili państwo, pomimo wysokiego progu wytrzymałości, ostatnio zauważam coraz częściej, iż są chwile kiedy i ja zacznę gryźć ten syfon! I TO JUŻ NIEBAWEM! A wszystko dzięki moim kochanym przyjaciołom, bo taki na przykład

MARCEL:

non stop jęczy, że nie zwracam na niego uwagi, że on cierpi, że życie ma beznadziejne i W OGÓLE! Że jezus maryjo znów musi jechać na narty do Francji i zakupy do Nju Jorku! Że NIKT GO NIE ROZUMIE, a nowy roleks ma złą bransoletkę.

- Tak, tak – opowiadam w amoku zapierdzielając przy nowym projekcie – tak, tak Marcel kocham ciebie.
- Ale ty mnie nie słuchasz i nie chcesz rozmawiać wieczorem, i jak dzwonie do ciebie o 2 w nocy to TY ŚPISZ! – furczy w słuchawkę.
- Tak, tak – odpowiadam lecąc już po pracy z siatkami po kolana żeby młodego nakarmić – Tak, tak Marcel kocham ciebie.
- W ogóle nie wkładasz w to uczuć – drze się już w słuchawkę i robi obrażone „PFFFF” – obrażam się
- Tak, tak …..

Nie kończę bo właśnie kolejka SKM amputuje mi drzwiami nogę w połowie uda, rozszarpując przy okazji siatkę. Z siatki wypada kefir, na kefir wpada facet, facet na kefirze jedzie jak łyżwiarz figurowy na mistrzostwach świata, na faceta wpada baba w mocherowym berecie, na to wszystko leci już łukiem PAN FOKA i ten nowy co jeździ kolejką PAN PINGWIN, co to strzela smarkiem z nosa kręcąc go na kciuku, na to wszystko wpadam na koniec ja z amptutowaną nogą. Udaje mi się tylko wrzasnąć w słuchawkę na koniec:

- Tak, kocham ciebie MARCELLLLLLLLLL

Taaaaa, dobrze jest mieć przyjaciół co się o ciebie martwią, bo np. mogą zadzwonić i mieć pretensje. Taki np.

PEPSEE

- Przestałabyś być taka ulotna i niedostępna – wycedził ostatnio przez zęby z niebywała złością – W ogóle już nie rozmawiasz ze mną, mam ci to ZA ZŁE!
- Tomek – próbowałam ułagodzić – No ale….
- Mi się życie wali JESTEM U SKRAJU, a ty się nic nie martwisz. TAK! BO MASZ ZA DOBRZE! I MNIE NIE ROZUMIESZ. MASZ DZIECKO I JEST CI ŁATWIEJ – syczał dalej jak wąż ogrodowy (taki zielny wiecie, od hydrantu, w paski szare, co jak się wyrwie przy podlewaniu ogródka to syczy i syczy!)
- Ale Tomek – starałam się łagodzić dalej…

Nie kończąc już, bo właśnie wmaszerowało radośnie ze szkoły moje dziecko i pierdzielneło zeszytem od angielskiego na kuchenny stół. W zeszycie ewidentnie wielkie czerwone 2.

- TYLKO MI NIE MÓW ZE TO DWÓJA – zaczął wbijając we mnie wzrok – TO JEST „DOPUSZCZAJĄCY” A NIE ŻADNA DWÓJA.

Ręce mi opadły z wielkim klaskiem. Ręce, szczęka i cycki. I cała reszta. Albowiem moje dziecko ostatnio łamie serca wszystkim paniom w szkole. Pomaga młodszym, oddaje kanapki biedniejszym, odprowadza dzieci do pielęgniarki i rozdziela bójki. Jako jedyny wiedział co się robi gdy zemdlała dziewczynka, przeprowadza staruszki przez ulicę i moczy gąbkę do tablicy.

Uśmiecha się, jest słodki, uczynny i rozmowny i…… I NIC SIĘ KURWA NIE UCZY! Znaczy dba głownie o IMAGE …….. Taki stajl….

- To ci ojciec – zaczęłam szybko i skończyłam jeszcze szybciej…

Albowiem od paru lat to ja jestem ojcem, matką, babcią sąsiadką i złym policjantem. Psem Pankracym TEŻ.

Tata Adama to by wpadł zasadniczo odwiedzić, ale TAK SIĘ SKŁADA ŻE NIE MA NA KOLEJKĘ, a z Gdańska do Gdyni to jest jakieś 345 kilometrów. I tak jakoś od 3 miesięcy się nie ułożyło, żeby miał.

Bo wiecie państwo – to tyle co paczka fajek, a się NIE PRZELEWA BYNAJMNIEJ, Bynajmniej tak jak mi…. – tak mówi.
Poza tym zdaje się, że ma mało czasu bo ma drugie dziecko w drodze zdaje się…. znaczy w sumie trzecie, bo drugie już jest i …

- SIĘ NIE DZIW ZE NIE MA CZASU DLA ADAMA – mówi z pretensją jego 19 letnia partnerka dzwoniąc do mnie – ON I DLA MNIE NIE MA CZASU! WIEC…

Echhh – wzdycham więc ciężko nad tym DOPUSZCZAJĄCYM i odbieram dzwoniący telefon.

- Gdybym ja miał dziecko tak jak ty – cedzi Pepsee – TO MIAŁBYM PO CO ŻYĆ! O!

Po czym rzuca obrażony słuchawką….

Nie zdążyłam go przeprosić, choć chciałam, bo padłam na pysk o 22.28 przy poprawianiu dokumentacji. „Zrobię to jutro”- pomyślałam.

Z samego rana włączając gadu-gadu i obmyślając jakieś radosne przywitanie dla Tomka, zauważyłam On line mojego przyjaciela Obłego! Oho! Myślę sobie przywitam się i może dzień będzie jakiś inny:

- Cześć Piotrek. Dzień DOBRY!
- Jaki dobry??!!!! – odpowiedział natychmiast smętnie mój Piotrunia – JAKI KURWA DOBRY! CHCE UMRZEĆ! NIKT MNIE NIE SŁUCHA! W OGÓLE NIE MASZ DLA MNIE CZASU! ŻYCIE MI SIĘ WALI, WIEC NIE WYSILAJ SIĘ……..

Taaaaa proszę państwa to kto mi pożyczy SYFON!?

No…

20 komentarzy

Jestem potwornie niedouczona, niekompetentna i nie umiem generalnie żyć! JESTEM PRZERAŻONA! Na dodatek się chyba nie znam, bo……

Piękna blondynka kupuje mieszkanie. Piękna blondynka już wie, jakie będzie miała kafelki i gdzie postawi telewizor. Jaki kran będzie przy zlewie w łazience i jakie parametry będzie miała lodówka. Omawia rozkład gniazdek do prądu i kwestie kaloryferów. Zna najnowsze badania i testy nowego telewizora i ranking zmywarek. Piękna blondynka jest młodsza ode mnie a mieszkanie na razie zieje dziurą z ziemi….. Piękna blondynka opowiada mi o tym jak cekolować ściany i jaką podłogę należy kłaść.

A ja…

Siadam wieczorem na szerokim obdrapanym z farby parapecie (sama opalałam!), w mieszkaniu 4 metry wysokim i patrzę nostalgicznie na ścianę. Pięknie krzywa, rozrzewniająco pękająca, pofalowana jak sam Dunaj. Z drewnianych skrzynkowych okien lekko wieje, na podłodze deski starsze ode mnie o 40 lat, w dodatku farba pamięta czasy, kiedy był tu pierwszy sąd w Gdyni.

Zeskakuję i lecę do kuchni, podłoga skrzypi radośnie. W kuchni mam dziurę w ścianie, która to często bywa gwoździem programu każdej imprezy, wymyślamy jej różne przeznaczenia i dopisujemy tajemnicze historie pochodzenia. Na dodatek nie mam jeszcze kuchenki w kuchni, bo chwilowo jest w łazience, której tak naprawdę nie ma, bo jest wyżej. Za to wanna tam wyżej taka, że można używać jako basenu portowego. Gdyby nie to że ma dobre 70 lat pomyślałabym, że grała pierwszo planową rolę w filmie uwolnić orkę. Niemniej mam do niej szacunek, bo w sumie starsza ode mnie.

Siadam przy drewnianym stole i dłubię palcem w głębokiej rysie – a tak, pamięta pewnie imprezę z piątku, kiedy na kredensie równie starym panowie pili kolejno zdrowie wykrzykując wszystkie możliwe toasty świata. Lodówka jęczy z rozpaczy, że nie znam jej parametrów. No soryyy – mówię do niej wyjmując puszkę i karmiąc kota, właśnie przed chwilą cudownie zmaterializował się wyłażąc z jakiejś tajemniczej wnęki. Wyciągam z kredensu czerwone wino i zdjęcia z ostatniej imprezy, włączam Quincy Jonesa, zapalam świeczki pod domkiem z olejkiem żeby ładnie pachniało bergamotką i tak sobie myślę….

Że ja to się chyba kurna w ogóle nigdy nie nauczę tych rankingów zmywarek, testów telewizorów, typów kafelków i technik kładzenia fug. W OGOLE SIĘ NIE ZNAM, NIE UMIEM I NAWET NIE WIEM CZY CHCĘ POZNAĆ

Boże jaka jestem uboga i biedna duchowo, przytulcie mnie ALE ZARAZ!

Kochana Tszecia
KOCHAM CIE
rośnij duża!

Dziś..

10 komentarzy

Nie wiem czy powinnam tu być! Bardzo możliwe, że igram z życiem przychodząc tutaj! W palcu zrobiła mi się dziura a sam palec spuchł mi jak balon. Jeszcze wczoraj była tam drzazga a dziś mam malutką elegancką makietkę wulkanu WEZUWIUSZ albo ETNA – jeszcze sprawdzę dokładnie którego.

Piotrek się ze mnie śmieje, i w ogóle nie wierzy w czerwone kreski co potrafią iść do SERCA od RANY I ZABIĆ, ani też w drzazgi co potrafią IŚĆ Z KRWIĄ DO SERCA , przebić to serce I TEŻ ZABIĆ!

Każe mi polewać się spirytusem i przypalać ranę prochem. Nic zrozumienia. NIC!

A poza tym, spędziłam dwa dni wracające wiarę w ludzi. Najpierw film, no oparty na prostym schemacie, tandetnie rozrzewniający i serce szczipatielny i NAJLEPSZY JAKI WIDZIAŁAM OSTATNIO. No i co z tego, że kiczowaty! No i co? I że o miłości. Wzruszałam się strasznie, bo powiedzieli w tym filmie, że nawet takie z nadwagą zmarszczkami i nie koniecznie klaudie szyfer znajdą swoich pięknych, mądrych i pachnących Chrisów o poranku!

Co więcej! Taki Chris to je pokocha i się ożeni i nawet jak trzeba będzie to oko zje jagniątka, chociaż jest wegetarianinem i jeszcze nie przestraszy się strasznego ojca co na imię ma KOSTA. A poza tym film niósł przesłanie jeszcze jedno, bardzo ale to bardzo MEGA WAŻNE, nie wiadomo czy nie najważniejsze. A mianowicie, że:

Ci co piją dużo wina
Ci co dużo tego wina piją CZER WO NE GO
Ci co jedzą oliwki
Ci co maja dużo słońca, piją dużo wina i jedzą oliwki
I generalnie JEDZĄ
To są najnormalniejsi, najfajniejsi i najzdrowsi LUDZIE POD SŁOŃCEM

Co to życiem się cieszyć potrafią.
A reszta to takie kluski miękkie są i żyć nie potrafią.

Po filmie wiarę w ludzi wróciła mi książka. Zwykła, żadna tam mega reklamowana, dostana całkiem przypadkiem. I JEDNA Z NAJLEPSZYCH JAKIE OSTANIO CZYTAŁAM. Bo okazuje się że nie trzeba pisać DZIWNYM językiem, DZIWNYCH historii, dorabiając DZIWNĄ ideologię. Można zwyczajnie, nie wymuszenie, śmiesznie i lekko. Z pomysłem, z fantazją i z uśmiechem.

A już miałam wizję 34 tysięcy kultywatorek prozy Pani Masłowskiej. Co to po przeczytaniu ich książek ma się wrażenie, że się przekopało zakon z ziemniakami i jeszcze wypieliło drugi z kalafiorem. Jezuu jaka wyczerpująca to była pozycja.

I tak, kiedy wpadła mi w ręce taka książka jak „Szalone życie Rudolfa” Pani Joanny Fabickiej to WRACA MI WIARA W LUDZI. Proszę was, załóżcie paltociki i lećcie do księgarni, empików, bibliotek tudzież innych Bazarów. Wyje się przy tej książce ze śmiechu, ma się ochotę pocałować autorkę, uścisnąć świat, zrobić kawę sąsiadowi i placki pani babci sąsiadce!

Napisali na okładce, że to POLSKIE MIKOŁAJKI! Akurat tam!! To jest polski Rudolf i Mikołajkowi do niego daleko! Także teraz wzbudzam ogólną sensację w kolejkach SKM śmiejąc się na głos podczas czytania i klepiąc po udach. Znów udało mi się przebić PANA FOKĘ.

NO! I to był bardzo miły, wracający wiarę w ludzi weekend. Potem to już mi się tylko śnił ogromny statek tonący, gdzie wszysyc panikowali a my, znaczy:

OBŁY BASKA JA PEPESEE MARCEL WUJ RAAF SYN ZUPY MAJKI SOSO TSZECIA MOTYL I MÓJ SYN

w takich śmiesznych gumowych kółkach dmuchanych ratunkowych, w czerwono białe paski chodziliśmy gęsiego wzdłuż burty, nic se z tragedii nie robiąc.

No może nie do końca NIC, bo Marcel oczywiście nie chciał założyć kółka, bo mu do koszulki nie pasowało i non stop marudził, że mu kolorystycznie nie konwenjuje do adidasów.

To tyle, nie wiem czy nie umrę zaraz bo mi palec PULSUJE! Jakby co w trumnie chce mieć biała sukienkę i leliję w dłoni. I niech Piotrek o spirytusie nie gada, bo każdy wie, że spirytusem polewać ran nie można , jest na to dowód:

POLANE NIM RANY SZCZYPIĄ!
NO!!

End…

5 komentarzy
DE WINER IS:

Autor tej oto wysłanej mi:

(to jest link, nie?)

…jak napisali mi w mejlu: cytuję „Jej nadawca to szatan„, wiec Panie Szatan wyjdę za pana za mąż i będę panu gotowała rosoły w niedziele tak DŻAST LAJK DET, też pana kocham panie portorykańczyku….

Proszę Państwa chwilowo mnie nie ma. Wyjechałam, anihilowali mnie kulą białej energii, uległam trasformacji transegetycznej i transplantacji transseksualnej w transsyberyjskiej koleji.

No bo sami zobaczcie:

„Syberią owładnął strach. Olbrzymi potwór grasuje wśród lodów, powodując strach nielicznych mieszkańców tego miejsca. Na pomoc przybywa piękna blondynka, która dzięki swojemu powabnemu, wysportowanemu ciału i pistoletowi maszynowemu opanuje sytuację i przywróci spokój zlodowaciałej krainie „

TAKA MAM GRĘ W DOMU! To jak ja mogę spokojnie siedzieć tu i czekać do 17 żeby wyjść i uratwać świat? Toż to nieludzkie, losy tego świata w moich delikatnych rękach drżą. Jak ja spokojnie mogę myśleć o czymś innym, jak kurde nie mogę od 4 godzin wejść na piętro bo mi MOMO nie chce zanieść walizki?! No mili państwo…..

Poza tym opisałam SOSO i BARBARELLE w paru zdaniach, jak bedziecie mnie drażnić – OPISZĘ I WAS I DAM KOMU TRZEBA!

NO!

W ramach pocieszenia może potem opowiem wam, jak to hania zaprasza znajomych na herbatę, a potem się okazuje, że ma w dużym pokoju SAMA MIREL MATIE, króla imprez wszystkich i jednego striptisera, tudzież piłkarza w czerwonych majtkach z klapką.

Może wam potem opowiem, ale najpierw uratuję SYBERIĘ.

Dobra..

4 komentarzy

Było wrednie ostatnio? to dziś bedzie poetycko!

Przygody złego Marcysia
Marcyś był to zły ladaco
wszystkim płatał psot tysiące
bił lokaja
bił służące
koty, psy, choć nie miał za co

łowił muchy do pudełka
i obrywał im skrzydełka
i zabijał śliczne ptaszki
łamał meble dla igraszki

darł książeczki w kawałeczki
nawet bił choć go pieściła
nańkę co go wykarmiła!

raz gdy na podwórku był
piesek z miski wodę pił
hejże! Psotnik, do biczyka
i po cichu się przemyka
i zbił pieska, co miał sił

bez przyczyny dręczyć grzech
piesek zawył – Marcyś w smiech
lecz po śmiechu często łzy
piesek mądry, mysli sobie:
kiedy Marcyś taki zły
to i ja mu na złośc zrobię
i nim ruszył w swoją drogę
pies Marcysia łap za nogę!
masz za moje, teraz skacz!
krew trysneła Marcyś w płacz!

- gwałtu boli! – spuchła nóżka
połozono go do łózka
nie mógł ruszyć się jak kloc
ani zasnąć cała noc!

przyszedł doktor i z apteki
przyniesiono gorzkie leki
biedny Marcyś aby żyć
choć ochydne – MUSIAŁ PIĆ!

dano obiad, piesek siadł
i za Marcelego zjadł!

OJ OD ZŁOŚCI STRZEŻCIE SIĘ
BO ZŁYM ZAWSZE BYWA ŹLE

…TAK MARCEL WĄŁSNIE TAK!

  • RSS