haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2003

Mam kaszel z żelkami, mam zgniłą pęcinę, marcel mędzi mi od rana jak mało kto, mam dużo pracy, mam katar ale taki, że widzę już na oczy – w weekend jeszcze nie widziałam (niektórzy patrzyli z niedowierzaniem jak zużyłam wielkie opakowanie chusteczek do nosa w 2 dni, niewiele jeszcze ci niektórzy widzieli, ha!), mam dziecko co ma nogę numer 40 i wąsy, mam nową ksywę KOŃ ZĘBACZ a generalnie

MAM DOŚĆ…

przede wszystkim mam dość sprzedawania chaty na jasieniu, chyba się jednak nie urodziłam sprzedwacą chat… wobec czego pytam wyraźnie:

CHCE KTO KUPIĆ MIESZKANIE 41 METRÓW W GDAŃSKU DWUPOKOJOWE NA ŁADNYM OSIEDLU I TO JESZCZE NA DODATEK BARDZO TANIO?

tak? to zaprszam – haniuta@wp-sa.pl
albo gadulec – 259069

PS. nadal szczypie mnie oko a nawet DWA.

To ja zasadniczo pojadę na tej popularności co mi się poniżej jakoś wizualizowała. Znaczy po tym towarzystwie miraży, co to postanowiło postukać w literki na swoich klawiaturach zamiast np. szydełkować sweter dla ukochanego.

To dziś mili moi będzie o PANIACH. Znów? Zapytacie… No dobra, no znów!! Ale TO NIE MOJA WINA, że ZUPEŁNIE PRZYPADKIEM wpadłam na panią piszącą tak:

„Po kryjomu
Wieczni Kochankowie, wieczne schadzki w ogromnej tajemnicy, przedziwnych miejscach, wiecznie zbyt mało czasu, wciąż niedosyt.
Nikt nic nie wie. Nikt się nawet nie domyśla, że widujemy się tak często. Że w ogóle widujemy się sam na sam. Całuję się i kocham cudownie z Panem S., a godzinę później z perfidnym uśmiechem na twarzy raczę Jego Kobietę pyszną herbatką, wypytując jednocześnie o plany na wakacje. A Ona śmieje się, opowiada i… lubi mnie. I ja też Ją lubię bardzo”

Tak, tak to jest blog. Nie będę podawać źródła tych zwierzeń, albowiem rzecz nie w tym. W tym zaś rzecz, że jakoś po raz kolejny spada mi poziom tolerancji i zapisuję panią w kolejkę do USUNIĘCIA Z KULI ZMIEMSKIEJ – i to w pierwszej kolejności, jeszcze przez Andżeliną Dżoli.

No bo halo? Mili państwo – CO TO KURWA JEST! Za przeproszeniem…. To może tylko mi się wydaje, że jakieś zasady i reguły panują na tym świecie? Jak się już jest zdzirą to się należy trzymać jakiegoś kodeksu zachowań zdzir albo co… I jak już się, tak jak powyżej pani, opisuje model zachowań jej bliskich, to niech pisze się wyraźnie –

HELOŁ JESTEM ZDZIRA CO DYMA SIĘ Z FIUTEM BEDACYM MEZEM MOJEJ KUMPELI – HELOŁ, HELOŁ TO JA, ROBIMY TO KITRAJAC SIĘ PO KIBLACH.

Wtedy tej pani montowało by się komisyjnie małą migająca lampeczkę na głowie, co to robi takie EOŁ EOŁ, i wszystko jasne prawda?

A nie – zapomniałabym! Pani żona, czy pani narzeczona, czy pani partnerka pana co to ODNAJDUJE MOTYLKI I SZCZESCIE w ramionach tylko tej jednej jedynej i to SKRYCIE, no więc ta żona, to na pewno ZLA KOBIETA JEST. Oho! I jak nic na bank nie nosi stringów!

Więc Pani „Po kryjomu” życie panu zwraca, sens mu zwraca, namiętność mu zwraca, miłość mu zwraca – OCZYWIŚCIE UTRACONĄ PRZEZ TĄ ZŁA KOBIETE.

Ja nie mówię, że ta żona to ANIOŁ albo inna MATKA TERESA, ja mówi tylko, że pan S. To miękki fiut a pani „Po kryjomu” to zwykła zdzira.

HIPOTETYCZNIE OCZYWIŚCIE – rozważając hipotetyczną sytuację opisaną powyżej, która to my sobie hipotetycznie wyobrażamy, żeby hipotetycznie podyskutować, prawda?

Nie personifikujemy BYNAJMNIEJ, alez skąd!

A sytuacja to zwykły brak odwagi, i dowód na śmierdzące tchórzostwo. Jak dla mnie (oczywiście mogę się mylić ) zwykłe skurwysyństwo jeśli wciąga się w to osoby trzecie udając przyjaciółkę/przyjaciela. Z jednej strony machamy noga przy kawie z żoną dyskutując o technice sklejania mielonych do pomidorowej, a pod stołem syczymy do męża pani żony – „bierz mnie bierz mnie taka jestem mokra”. NO HALO! Mi to jakoś nie konweniuje.

Syczmy na głos jak już syczeć musimy i nie udawajmy kogoś kim nie jesteśmy. Przyklejmy se brzęczący sygnalizator na czole i nie kryjmy się z tym. Skłonna jestem bardziej cenić takie panie niż te kitrające w kieszonce fartuszka gospodyni przykładnej, zdobyte W UKRYCIU używane slipy męża najbliższej koleżanki.

Także na listę obok Andzeliny Dżoli zapisuję…….

Ciekawym doświadczeniem są jeszcze komentarze do takich notek – OJ JA WIEM SAMA PISAŁAM ZE NIC NIE ZANACZA KOMENTARZE – ale tak A PRIORI – czy mówiąc po polsku Z GŁUPIA FRANT – większość pisze: tak tak kochana masz prawo do szczęścia, albo: tak tak kochana masz swoje chwilki i motylki, albo: tak tak kochana jaka ty biedna jesteś i dzielna… NO HALO! Znów mi zgrzyta….

A może to przez to, że przebywam ostatnio za długo z moim kierownikiem – mężczyzna ze spiżu i stali, nieugiętym prawym lojalistą w kolorach ziemi, nieustraszonym mężem, doskonałym ojcem…. i rzeczywistość brutalna nie trafia do mnie tak gładko……

Aha zapomniałabym dodać SKĄD TA NOTKA! – ZE STRACHU! Ja się takich bab boję. PANICZNIE! Ty Baska też? Ktoś jeszcze?….

PS. Aha – Szczypie mnie oko….

Zasadniczo jesteśmy luźni i swobodni, prawda? Zasadniczo nieźle się bawimy, zasadniczo nas to nie rusza co inni piszą o nas. Zasadniczo….

Ale tak poza tym, to nie za bardzo lubimy, kiedy inni lubią siebie prawda? Nawzajem. Przyjaźnią, jakąś grupę tworzą nie daj bóg… A kiedy już mówią o tym głośno – to nam nerw skacze, włącza nam się czerwona lampka i szukamy. Nos przy ziemi i węszymy…

Ha! Wpadamy na trop – mam! Jesteście obłudni, fałszywi i w ogóle was nie ma. Nieszczerzy tkacze iluzyjnej przyjaźni, ZDEMASKOWALISMY WAS! Bo zasadniczo – my wiemy lepiej prawda? W końcu to nasz nos przy ziemi węszy….

Ha! Wpadamy na kolejny trop – mam! Stwarzacie sobie miraż, i myśmy ten miraż zdefiniowali. Zaraz wyjaśnimy wam, że się zasadniczo tak naprawę się nie lubicie i na dodatek jesteście sobie obcy jak mało kto. Tak, tak – to myśmy wywęszyli….

Dobra! Lecimy dalej – nos przy komentarzach, nos przy notkach – HA! Mamy was! Jesteście nieobiektywni, puści, i zepsuci na dodatek, starzy smutni i nudni. Dlaczego? BO TAK.
Bo to co napisaliście, nie ma znamion kina moralnego niepokoju, nie porusza frojdowskiej koncepcji seksualności człowieka i zapomnieliście jeszcze o behawioralnej stronie problematycznego rozszerzenia aspektu… HA! Mamy was! Że niby wysnuwamy teorie na podstawie paru literek?

No hola hola! TO MY TU WESZYMY TAK? I MY MAMY MONOPOL NA SŁUSZNOŚĆ

I tak, to MY jesteśmy ponad to i nawet możemy zaklasyfikować jeszcze paru, bo to w sumie MY się świetnie bawimy, nas to nie obchodzi BA! Przecież to tylko MY swoim węszeniem dajemy dowód na to, jaki to dystans elegancki mamy do świata, samego siebie i WAS. Wy natomiast jesteście niczym więcej jak jednym wielkim oszustwem, prawda?

Że co? Że znacie się od 6 lat? Że wakacje razem? Tak? Aha – i co? Że razem problemy, że liczyć na siebie możecie, że martwicie się? Telefony niby? I listy? Tak? Noooo i co z tego? TO MIRAŻ! M y zdefiniowaliśmy go jako miraż… i nie mówić nam że was nie znamy ha!

ZNAMY WAS LEPIEJ NIŻ WY SAMI SIEBIE – BO TO MY MAMY MONOPOL NA SŁUSZNOŚĆ, PRAWDA?

Słuszność podpartą umiejętnością czytania, nabytą gdzieś w okolicach 6 roku życia, i paroma książkami z tabelką wzorów profili psychologicznych.

- Znasz go dobrze – zapytałam bezo przy śniadaniu – Bo on uważa że nas zna.
- Nooo nieeee, nie spotkałem – rzucił Maro smarując kanapkę pasztetową – Ewka już wstała?
- Aha, chyba jest w łazience z Kaśką, idziemy nad morze potem?
- Jasne, wiesz martwię się o Krzyśka
- O mnie? – zapytał zadziornie Krzychu wychylając się z kuchni – Zrobiłem wam kawę, Marcel jeszcze śpi…
- To go nie budźmy – wybulgotał bezo z ustami pełnymi kanapki – Wiecie co….
- Wiemy – przerwałam szybko – O Tomka się martwisz…

Miraż , proszę państwa miraż przyjaźni, miraż który potrafi wyżreć 6 opakowań masmixu ;-)

Sceny z życia z terrorystą.

Późną porą w mieście portowym, kiedy granat nocy kładł się już długimi cieniami na portowych dokach, a słońce szykowało do brzasku, przy stole siedziało 3 znakomitych mężczyzn….

Ich zmęczone życiem oczy wpatrywały się w bliżej nieokreśloną dal. Nad głowami unosił się dym z papierosów:

- Ech panowie, może by tak przejść się zobaczyć WSCHÓD..
- No fakt…
- Fakt….
- Fakt….
- Chyba żeś skozłował! Nie jesteśmy tutejsi mogą nam sklepać miski..
- Fakt
- Fakt
- Noooo chłopaki fakt…
- Ale gdybyśmy poszli obudzić Piotrka, żeby poszedł z nami, to może nie sklepią nam misek bo on jest STĄD..
- Fakt
- Fakt
- No chłopaki fakt…
- Ale z drugiej strony, jak będziemy budzić Piotrka to on nam sklepie miski, nie panowie?
- Nooo fakt
- Fakt..
- Fakt……..
- To w sumie chłopaki, po co mamy iść oglądać wschód słońca, żeby miejscowi sklepali nam miski, jak możemy iść do dużego pokoju obudzić Piotrka i to Piotrek sklepie nam ryje. Obejdzie się bez WYCHODZENIA Z DOMU nie?
- No…fakt chłopaki
- Fakt
- Fakt……

W oddali zakrzyczała ostatnia, spóźniona, oczywiście biała mewa. Nadciągały czarne cumulusy….

Jakby kto nie wiedział, jakby ktoś pytał to poranek terrorysty wygląda mniej więcej tak:

7.10 rano…

- Treeeeeeeneeerrrrrrrrrr!!!!! wstałeś?
- NIE! Boli mnie noga!
- Treeeneerrrrrrrrr !!!chyba trza amputować, wiesz? ALBO PRĄDEM PORAZIC na wszelki wypadek!! buaahaaaaaa
- Sam się PORAŹ buuaaahaaa haaaaaa SPENIAŁES WCZORAJ PRZY SEKTORZEEEEEEE!
- Czeeeeesieeee!!! sam chyba spieniałeś ty BIRGERZE buaahaaahaaa uważaj bo dowalę ci gazem musztardowym!

Chwila przerwy, więc udaje mi się CUDEM wręcz wciąć:

- MUSICIE SIĘ WYDZIERAC Z JEDNIEGO POKOJU DO DRUGIEGO?

Hmm.. konsternacja… chwila ciszy….. moment spokoju i :

- MUSIMY!!!!!- Treeenerrrr!!!! szykuj się dziś na noc – biorę cię na spacer pt MASZERUJ ALBO GIŃ! Ha ha ha
- Się sam szykuj! Ale na sektor ty CZESŁAWIE! Arkaaaa to jesttttttt…..
- BAB BANDIERAAAAAAAA!!! Czesiek ale kochasz Arkę??!!
- Kochammmmmmmmm!! VBWWWWWW KLIMAAAAA AJEEEE AJEEEEE…

Bywa, ze czasem zauważają mnie:

- O Niuśka! CZEŚĆ!
- No czesć, nie moglibyście….
- NIE! Nuśka a tak BTW nazywał cie ktoś kiedyś KONIK ŻĘBACZ? O własnie – Czeeeesieeeeeeekkkk!!!! masz nowa ksyweeee!!!! będziesz konik ZĘBACZ! I włochacz!
- A ty łysol i KUPUN!!! Walnąć ci z bazuki??!!
- Czeeeesieeee chyba żartujesz! TY? TAKI BIRGER ? Treeeenerrrr to jest potęgaaaaaaaaaaa!!!!!!!!

Około godziny 7.50, kiedy w domu robi się pusto, Czesiek i trener poszli do pracy/szkoły siadam w kąciu z kotem i zaczynam SŁYSZEĆ własne myśli – cudowne to odkrycie – myślę…… lekko szumi i delikatnie brzęczy…….

Ojezuniuuu jakie to wszsytko drażliwe pod te wiosnę, amarok oczekuje ode mnie wnikliwych analiz psychologicznych (a wała, nie chce mi sie, moje prawo pisać jednostronne nieobiektywne notki), jeszcze jakaś pani mi żebractwo wytyka….

Oj no dalibyście troche na luz :-) kwitną tulipanki i żonkilki, przebiśniegi wylazły spod gówien psich, słonko świeci, a rano szłam sobie z kierownikiem na zakład na piechotę miło gawędząc i jeszcze na dodatek:

PEPSEE MA DZIŚ URODZINY
WSZYSTKIEGO TOMKU NAJLEPSZEGO
I W OGÓLE…

Ludzie no, kochajcie się, kochajcie świat, kochajcie ludzi, kochajcie mojego kierownika. PIS AND REPSEKT…

Dobra..

4 komentarzy

Boli mnie głowa i mam świdry w nosie. Baśka ma to samo. Podejrzewam, że to Sadam skanuje najtęższe mózgi Europy – padło na mnie i baskę. Ktoś jeszcze? Majkiemu jak zwykle skanują NOGI – znaczy najtęższe uda Europy. (znaczy nie chodzi o to, że tęgie, znaczy GRUBE, tylko najtęższe nie? Znaczy te no GENIALNE).

To ja idę, nie? A normalnie teraz jeszcze walne prywatę:

KTO CHCE WYDAĆ TELEFONICZNA MAME JAKO KSIĄŻKĘ? HĘ?

jak wróce ma być ustalone. Dobra – nie musi być PAN WYDAWCA, wystarczy, że się znajdzie PAN SPONSOR. Także ustawić mi się w śliczną kolejeczkę i odliczyć. Wracam we wtorek..

Dzisiaj, drogie dzieci, ciocia Hania pociągnie kolejny drażliwy temat. A to tak, co by nie zawieść tych, którzy to z kolei uważają, iż jestem tak głupia że aż śmieszna.

Ja to proszę państwa dla fanów wszystko! Jak Misiek Wiśniewski – nawet se nogę złamię jakby taka potrzeba była. A chwilowo zanim zajdzie (ta potrzeba NO BO PRZECIEŻ NIE JA) i choć czuję niepohamowaną chęć poruszenia jakiegoś ŚWIATOWEGO problemu, jak rolnictwo w Angoli, cena trzciny cukrowej w Mozambiku czy chociażby wydobycie gliny w Malawi, i choć czuję powołanie do rozwiązania jakiegoś KONFLIKTU – to jednak CO BY NIE ZAWIEŚĆ WAS SROMOTNIE to:

– napisze dziś o Panach w kapeluszach Borsalino i paniach co to jeszcze mają naście.

(co prawda nie wierze, że takie są! BYNAJMNIEJ – wg ostatnich moich z Baska badań ewidentnie NIE ISTNIEJA KOBIETY PONIŻEJ 30 roku życia!)

Niemniej…..

Bywa tak, drogie panie, że spotykamy w swoim życiu Pana w kapeluszu borsalino. Cudownego mężczyznę, co to mądrością swoją adekwatnie do wieku wyprzedza nas o jakieś 10 lat? Prawda? Abo i 20 jak która woli….

Wpadamy więc w ramiona tego pana i leżymy jak ta lelija na grobie, za przeproszeniem, dziewicy. Pan jest mądry, ma gotowe rozwiązania, doświadczenie. Daje nam POCZUCIE. Zasadniczo bezpieczeństwa.

Nasza rola natomiast to tylko cirlić pirlić i wywracać gałami. Wywracając intensywnie trzepotać i wydymać umalowane błyszczykiem wargi. NIE DAJ BÓG profesjonalnym, ma to być błyszczyk zdobyty z tygodnika GIRL.

Drogie panie, zakazane natomiast jest posiadanie RACJI, zamiast racji dostajemy staniczek w rumianki i majteczki ala Lolitka. Mamy się w nim wyginać w pałąk, robić MRAUUU, pachnieć wiosną i mówić „AMOOOREEEE MIŚKU AMOOOREEEEE”. Wszystkie jarzą? Tak? Zanotowane? No – to możemy jeszcze dorzucić „BO TY TAKI MADRY JESTEŚ”.

Jeśli dotrzymamy wymienionych wyżej warunków, możemy spoczywać w ramionach pana w kapeluszu borsalino spokojnie.
Gorzej jeśli w pewnym momencie okaże się, iż kręgosłup od wyginania nam nawala, błyszczyk jest kijowy i wolimy szminkę, ile można mówić MRAUUU czytając Remarqua.

Stanik w rumianki się strzępi, a w swetrze i grubych skarpetach o wiele wygodniej. Na dodatek Pan w borsalino nie koniecznie zawsze ma rację, jego doświadczenie to zwykłe traumy, których nie umie przerobić i na dodatek ciągle gania w krótkich spodenkach, tak naprawdę.

Mądrości życiowe, które wam sprzedaje poznałyście już w kołysce dzięki babci, jego wrażliwość to zwykły wkurzający narcyzm i przewrażliwienie na własnym punkcie, a przebojowość to tandetny sposób na zwrócenie na siebie uwagi…….
Przekrzywiacie głowę wtedy na bok i któregoś dnia zamiast MARUCZEĆ zaczynacie mówić ludzkim głosem:

- Wiesz kochanie zasadniczo to…
- Chciałbym ci coś powiedzieć – przerywa wam szybko pan w borsalino
- no tak, to miło ale….
- ZAKOCHAŁEM SIĘ – wali pan i uśmiecha rozczulająco – jest taka młoda, świeża, ma 17/18/16 lat i jest tak cudownie bezradna na tym brutalnym świecie…
- Taaaa – ciągniecie już z ciekawości BO NIBY CZYM BY WAS JESZCZE MÓGŁ ZASKOCZYĆ
- I nie ma komu jej świata pokazać, wiesz mógłbym ją tyle nauczyć, tyle pokazać, młody chłopak jej tego nie pokaże, co może pan po 40/50/60, no wiesz a ty? TY DASZ SOBIE RADĘ JESTES TAKA MĄDRA i myślę, że to niczego między nami nie zmienia, prawda? TO LOGICZNE ZE KOCHAM CIEBIE. CMOOOKKKK

Tak, drogie panie, pakujemy wtedy miśkowi torebkę skarpetek, bo 17 przecież nie będą mu prały i fiolkę nitrogliceryny, by podołał zadaniu. Zapisujemy numer siedemnastki, co by za te 4 lata, jak przestanie być nastką, zaprosić na herbatę i wytłumaczyć dziewczęciu, iż TY DASZ SOBIE RADĘ JESTES TAKA MĄDRA a nasz Pan w Borsalino nie może przecież zajmować się zbawianiem tylko jej jedynej PRAWDA?

Potem pakujemy malutką walizeczkę ze srebrnym kombinezonem z lateksu i jedziemy do najbliższego baru GOGO dla homoseksualistów tańczyć w klatce nad barem. No bo ileż można mieć zdrowia dla Panów w borsalino. Się już swoje lata ma? Nie?

Zasadniczo lubię rumianki, kocham świat, kocham kierownika, kocham baskę bo kazał mi sobie kupić METALICZNY LAKIER na paznokcie DLA WREDNYCH SUK!

I co? Nie zawiodłam was? Znów wyszło na to że taka jestem durna że aż śmieszna? NO TO FAJNO ;-)

Dzięki MARTUSZE możemy zobaczyć jak wyglądała Wirdżynia na wolności, zanim zaczęła być Suzan i leżeć na plask u mnie w kuchni….

Istnieje podejrzenie że w SPŁASZCZENIU jej i załatwieniu urzniecia łba maczała palce niejaka MŁODA ZEBRA – ponoć taką informacje sprzedają szczury …..

pic02263.jpg

Z ostatnij chwili:

Jak donosza nasze agencje – gerbile potwierdzaja teorie szczurów!

Kupiliśmy se z Czesławem takie same adidasy – marcel mówi że to TAK SAMO jakbysmy wymienili się obrączkami, baśka uważa natomiast, że dopiero wtedy jak sie wymienimy po jednym bucie będzie ważne….

Pozostaje kwestia czy Czesław ma mieć OBA PRAWE a ja OBA LEWE czy może odwrotnie? Ja się wogole na tym sawuar wiwrze nie znam….


  • RSS