haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2003

Nie poczuje

TEGOsize>

w lędźwiach swych, jak jakiego trzęsienia ziemi, to pajac jest drewniany albo z pasztetowej kiszki pozszywany jaki….

ech TOMEK – panie proszą panów….

Roooooookeeennnnnnnnnnnn
juuu donnnnn hewwww tuuuuu!!!!!

Śniło mi się, że moje dziecko nie było moim dzieckiem, a moim bratem, a moja matka, która była moja matką, oddała je do adopcji. Dziwne. Nie zmartwiło mnie to zbyt…

Może to dlatego, że mam dziś wywadówkę w charakterze MATKI i zasadniczo wolałabym ZAMIAST niej poczytać książkę, albo na spacer pójść. Nie wiem…. coś mam z deklem, bo na wywiadówkach własnego dziecka czuję się jakby to moja wywiadówka była i zaraz miałabym ochrzan dostać….
Pewnie dlatego, że jeszcze nie tak dawno (NO DOBRA TO GRUBE KŁAMSTWO JEST, ŻE NIEDAWNO ALE CÓŻ! MOJ BLOG I ZAMIERZAM SAMA SE KADZIĆ I JESZCZE WIERZYC WE WŁASNE KOMPLEMENTA) moja matka przychodziła z wywiadówy z uwagą:

Biała siedzi na dachu i macha nogami, ma olewający stosunek..„.

To czy ja mogę mieć pretensje do własnego dziecka? Jak to moje dziecko i gdzieś te geny krażą przecież?

I jeszcze mój but wydaje DZIWNE odgłosy – mianowicie MLASZCZE, a Obły mówi że ulice są pełne stringów i pępków. Trochę się o niego martwię….

Najpierw myślałam ze nie powiem NIC, potem zastanowiłam się czy nie zapytać PANIE WACHOWSKI, ALE DLACZEGO? Po chwili moje dziecko zapytało:

- Przepraszam ale czy to film FRANCUSKI? Bo non stop się całują i nic się nie dzieje….

Na koniec zaś, tak mi się zebrało, że jak nie opisze tego GLUTA roku to normalnie mnie rozsadzi. Jak latrynę w ……..

No bo mili Państwo w kategorii RZYG ROKU –

De łyner is MATRIX!

No więc zacznę od „PANIE WACHOWSKI DLACZEGO?” Naprawdę , dlaczego i PO CO? Ja rozumiem, że pierwsza część wymaga drugiej ale czy zawsze? W tym wypadku ewidentnie i zdecydowanie NIE.

Lepiej Panie W. Było wziąć te kasę, brata i pójść se do Mac Donaldsa na hamburgera. SERIO!

No bo mili moi, o ile pierwszy Matrix to jeszcze miły film, no bez przesady ze Himalaje kinematografii, ale pomysł i dialogi i te CIUT naiwne przesłania w miarę zgrabnie sprzedane, tak w Reaktywacji Pan Reżyser nie ma do powiedzenia NIC , dokładne i bardzo ale to bardzo NUDNE NIC. Gorzej że on nam to NIC mówi 2 godziny….

Ogólnie wrażenie jest takie:

- Neo lata w sutannie i ciągle jest chory, bo wygląda jak w ostatnim stadium SARS, żółtaczki albo innej anoreksji

- Morfeusz mógłby nic nie mówić a niestety mówi, jak już mówi to wali komunały takie i debilizmy, że Barbara Cortland przy nim to FROJD I PASCAL

- Po pani Belucci celulitis galopuje w dół i w górę jak alpinista po Mont Evereście…

- Dajcie mi ten sprzęt i te kase albo i jej PÓŁ a ja też wam pokażę efekty specjalne WIELKIE MI HALO!

- No i przede wszystkim – na jaka cholerę było się wysilać, pocić i siedzieć na tym niewygodnym krzesełku z napisem REŻYSER, jak można było Panie W. Kupić se cały karton damskich podwiązek i przymierzać je i rozkoszować własnym widokiem, zamiast kazać pani Trinitry wywalać gały i robić wzdechy romantyczne ala Natalia Orejro….

Szlag mnie trafia. Szlag mnie trafia na to nasze pokolenie. Produkujemy mega szity, co lepsze produkujemy te mega szity za grube miliony dolarów i jeszcze się nimi zachwycamy. Efekty! Efekty ktoś powiem – no chwilunia! To tylko sprzęt i możliwości, dostępność kasy i technologia, gdzie w tym finezja? Może by mi ja kto palcem wytknął, bo jakoś nie zauważyłam…..

Talent to już niekoniecznie istotna sprawa dziś. Co nie? Giną nam małe książki, niewielkie filmy w natłoku tego co drogie, da się wepchać do paszczy głodnego wielomilionowego tłumu konsumentów.

Pakujemy w dzioby te błyszczące, celofanowo mega wypiardowe hamburgery i międlimy pyskami szczęśliwie przewracając gałami. Bo to takie trendy, takie nowoczesne, takie technologicznie efektowne, a właściwie efekciarskie…… ECH!

No szlag mną miota niczym partner w tangu, na dodatek dostałam kolejnego gluta do zrecenzowania…

Panu autorowi tego DZIEŁA – wydaje się, ze jak napisze 345 razy CHUJ i 678 PIZDECZKA a jeszcze obrzuci i skropi swoja literaturę sokiem jakim pomieszanym z wydzieliną, co to wycieka jego partnerce, to ZASZOKUJE i PRZEWRÓCI W GŁOWACH. Prawdę jaką sprzeda generalizując, co najmniej jak ci w tej Reaktywacji, idee obnaży, strzeli ze swego prącia jak z krążownika AURORA jakim PRZESŁANIEM……

NO HALO! Ani pensjonarek już nie ma , co by się oburzyły, ani to nowe i ODKRYWCZE, ani to dobrze napisane, ani starannie wymyślone….
Kolejny mega szit, który naród pomiędli niczym tekturowego kurczaka z jakiej jadłodajni fast…..
Brak szacunku i nuda… A chyba nawet przede wszystkim NUDA….

Nudne to nasze pokolenie, nudne i szacunku nie ma. Do siebie samych chyba nie mamy, ani autor do czytelnika, ani rezyser do widza, ani widz do siebie samego….

I giną nam, giną w natłoku małe książki, małe filmy. Opowiadania o rtęci, ostatnim sylwestrze, dziewczynce z oczami z guzików i kobietach w śpiączce które we śnie nawiedza……

A może i dobrze że giną? Bo gdyby kiedyś ktoś wpadł żeby nakręcić film, o tych małych książkach, i jeszcze nie byłby to skandynawski sfrustrowany artysta, albo japoński reżyser, albo angielski nostalgiczny producent… to ….

TO CHYBA OSOBISCIE MUSIAŁABYM PÓJŚĆ I URWAC MU ŁEB CO BY MI OSTATNIEGO BASTIONU SZACUNKU DLA ODBIORCY NIE ZBESZCZEŚCIŁ…….

Pardą maj frencz ale taki mam dziś nastrój a nie inny……

Moje dziecko, co ma większą syre niż jego własna matka, i w pasie już ma prawie tyleż samo, wąs mu się sypie i WSZYSTKO WIE NAJLEPIEJ, no więc to właśnie moje dziecko, w odróżnieniu do innych moich dzieci których BRAK, zakomunikowało mi radośnie w piątek:

- CHYBA JEDNAK NIE JESTEM TAKIM OSTATNIM MATOŁEM!
- ???
- No chodzi mi o to że nie będę miał NAJGORSZEGO świadectwa!!! – darło się moje dziecko z końca mieszkania.
- ????? – zdziwiłam się w dwójnasób.
- Jezusssss co się tak dziwisz, będę miał SZÓSTKE nie? Na świadectwie, jak poprawię WF.
- Poprawisz WF?? – trochę nie mieściło mi się to w głowie…
- NO NA 6! Ranyy jak ty nic nie rozumiesz, w sobotę mam jakiś szkolny rajd czy COŚ, jak pójdę to wiesz, szóstkę mam jak nic na koniec roku.
- Rajd???
- Boże, co sie tym ludziom robi po 30! – zawyrokowało moje WŁASNE DZIECKO – No Rajd kobieto! Taką wycieczkę, pewnie na Klif Orłowski czy coś. Na 9 rano, zrób mi kanapki i cos do picia daj, na luziku wrócę już z szóstką.

Co się było mi dziwić dalej jak to wszystko JASNE przecież nie? Wf poprawia się w 4 klasie, aha! I to na 6, aha! Żeby mieć jakąkolwiek 6 na świadectwie aha……

Ja chyba z jakiejś innej epoki jestem,…..

No ale nic, w sobotę zrobiłam kanapki, dałam butelkę mineralnej i posłałam przez godziną 9 dziecko na Rajd.

A po godzinie 14 po południu….

- Trrrrrrr – domofon nasz ma przepiękny głos, niczym słowik po amputacji strun głosowych metodą łyżeczkowania…
- Tak? – zapytałam słodko w celu sprawdzenia czy to NIE PRASA, albo W KONCU reżyser jaki mnie szuka.

Ewentualnie król norweski in koguto.

- !##$%^%$^$%&*%^* - wycharczało w słuchawkę PRAWIE głosem mojego dziecka.

Wpuściłam.

Po schodach, jak wynikało z ODGŁOSÓW, wlekło się coś BARDZO ROZWLEKŁEGO. Sapało, charczało, jęczało i dyszało. POTWORNIE WYŁO! Już chciałam lecieć po czosnek granulowany i sypać z góry, wiadomo czosnek na wszelkie demony najlepszy, a ja w czasie lektury książki znakomitej „WAMPIRY I WILKOŁAKI” jestem, TO SIĘ ZNAM, kiedy to……

Na zakręcie 2 pietra pojawiło się moje dziecko. Czerwone jak berlińskie latarnie w dzielnicy WIADOMOJAKIEJ, mokre i spocone jak WIADOMOKTO , z rękami wiszącymi co najmniej do kolan, kolanami natomiast sinymi, odnóżami poniżej kolan w konsystencji gumy kauczukowej…..

Na piersi agrafką (DAM GŁOWE ZE ZAKRWAWIONĄ) przypiety widniał numer startowy 504…

- Co się… –zączełam ale nie dane było mi skończyć..
- @@##%#$^&^&^&*&^(*( !!!!!- wycharczało moje dziecko i padło spektakularnie – NIGDY JUŻ SIĘ TAK NIE DAM ZROBIĆ!! KURDEEEE CHYBA UMRE ALE
- ??!!??????
- Zabije tego kto .. – podniósł na mnie wrok z poziomu gleby, wzrok krwawy i STRASZNY – KTO MI POWIEDZIAŁ ZE TO RAJD MIAŁ BYĆ! To był bieg uliczny na 10 kilometrów!!!! I ja w nim wystartowałem! I nie byłem OSTATNI tylko 7 od końca tak? WIEC NIE PYTAJ MNIE JAK SIĘ CZUJE BO NIE ZYJE! Nienawidzę WF, nienawidzę ulic, nienawidzę biegów i nienawidzę sportu….
- Ale szóstkę masz? – upewniłam się.
- NIE PYTAJ tylko przyklej mi to do ściany – wybulgotało jeszcze moje dziecko i wcisnęło mi dyplom ukończenia RAJDU IM PREZYDENTA SZCZURKA – nigdy tak się już nie dam zrobić……

Po czym definitywnie padło i przestało chodzić na kolejne 2 dni.
A wieczorem….
Wieczorem do domu wrócił Duży Czesiek lekko nadszarpnięty. W każdym bądź razie COS zszarpało mu połowę skóry z ciała, BO JEJ NIE MA, wygląda jak tatar i nie chodzi o pochodzenie a GATUNEK MIĘSA! Walnął się na kanapę i napawał swoim wizerunkiem …..

- Niuśka….. – powiedział po chwili rozanielony – Ty nawet nie wiesz jak cudownie być LIDEREM TABELI. Ech….. PIŁECZKA TO COS NAJPIĘKNIEJSZEGO
- Taaaaaa – powiedziałąm tylko dotykając go z obrzydzeniem palcem, żeby sprawdzić czy ma czucie
– Tylko czemu musisz wyglądać jak bohater GŁOWNY filmu Resident Evil??!! I TO RESIDENT EVIL 6!???

I tak mniej więcej zakończył sie sportowy weekend mojej rodziny….. jezu dziekuje bardzo ja jednak chyba urodziłam się BY BYĆ HRABINJĄ i co najwyżej moge brać udział w mistrzostwach świata w leżeniu na kanapie i czytaniu książek, ooo w tym to jestem MISZCZEM!

Prawda, moja matka uważa, że PRAWDA JAK DUPA KAŻDY MA WŁASNĄ. Natomiast ja, jako filozof kształcony, mogę powiedzieć autorytatywnie – MAMY 3 KONCEPCJE PRAWDY. Znaczy definicje, takie formułki, co to się do życie je odnosi, dopasowuje, porównuje, cmoka, chrząka wywraca galami i generalnie DOSTOSOWUJE….

I tak mamy na przykład prawdę numer 1:

Jest taka gra, nazywa się RUMIKUB, fajna taka, logiczna. Z kostek się składa zasadniczo, z kostek, tabliczek i kombinacji. W grę tą rozgrywki rozpoczęliśmy w sobotę…

- WYGRAŁEM WYGRA ŁEM!!!!! – wydarł się Czesław Duży – JESSSSSSSS WY GRA ŁEM !!!!!.

Przez pokój przeleciał niczym tornado. Rzeczywiście wygrał – różnica punktów na jego korzyść 1 (słownie: jeden).

- NIUSIEK! – wrzasnął mi do ucha – NIUSIEK MUSISZ POGODZIĆ SIĘ Z PORAŻKĄ. Jeeeeeee wyyygryyyywajaaaa najlepsiiiiii Jeeeeeeeee!!
- Tak, ale – starłam się przerwać dziki taniec Czesława i nawiązać z nim kontakt wzrokowy – musisz przyznać że….
- PROSZĘ SIĘ NIE PCHAĆ!!! – Czesław podrygiwał jak w ataku epilepsji – KAŻDY ZDĄŻY. A teraz specjalnie dla fotografów nowozelandzkich – 15 MINUT Z MISTRZEM !!!. Tak, tak pani pani PAMELO, pani tez dostanie autograf proszę się ustawić w kolejkę!!!
- KOSZULKIII Z WIZERUNKIEMMMM MISTRZA JEDYNE 45 funtówwww!!! - Darł się dalej Czesław wykonując pozy godne samej Grejs Kelly podczas sesji dla magazynu VOG.

Na kontakt wzrokowy, tudzież nawiązanie jakiejś fizycznej bliskości – szans brak. Natomiast dzień później…..

I tak mamy na przykład prawdę numer 2

Jest taka gra, nazywa się RUMIKUB, fajna taka, logiczna. Z kostek się składa zasadniczo, z kostek, tabliczek i kombinacji. Rewanż w rozgrywkach tej gry rozpoczęliśmy w niedzielę…

- Witam Państwa – rozpoczął Duży Czesiek oficjalnie tonem, grubym i modulowanym – na oficjalnym rewanżu, prosimy o stalowe nerwy i przygotowanie się na najwyższy poziom światowy. Grają państwo mianowicie z MISTRZEM.

Tu Czesiek przywalił łapą w pierś aż zadudniło. Zaczeliśmy….

- Wydaje mi się – zaczęłam po jakimś czasie nieśmiało – że…..
- Ojezuuuu no fakt WYGRAŁAS – skonstatował zdegustowany Czesław – NO CHYBA DAŁEM CI FORY. Ustawmy tabliczki jeszcze raz

Ustawilismy tabliczki i zaczelismy znów….

- Wydaje mi się że – zaczełam po 3 godzinach intensywnej gry….
- O FAKTYCZNIE, no wygrałas ale CHYBA JAKOŚ NIEWIELKA PRZEWAGĄ
- Ale wydaje mi się – ciągnęłam już beszczelnie – że mam przewagę PONAD 200 PUNKTÓW!
- CZYŻBY? – Czesław uniósł brew.
- Tak jakby…..
- NO FAKTYCZNIE – zgodził się Czesław łaskawie – jeden turniej wygrała Niuska…
- Ale, wiesz – pogładził mnie po głowie – żeby zdobyć Tytuł Mistrza Świata Domu potrzeba wiele zwycięstw, bo to jest turniej wieloetapowy kochanie.. więc nie histeryzujmy…. TO CO? ZROBISZ JAKAS KOLACYJKĘ??!! My z Cześkiem małym byśmy zasadniczo coś wtrącili….

- No ale wydaje mi się że wczoraj….

- Niusieńku – popatrzył na mnie już czule CZESŁAW – prawda jaka jest każdy widzi, nie martw się kochanie, jeszcze kiedyś wygrasz …. to co? DLA MNIE POPROSZE Z SALAMI!

Prawda jaka jest…..

…dzień matki, moje dzieci! A złożyć życzenia matce hannie od gibonów to tylko KRZYSIU MOTYL nie zapomniał.

Ooooo nie bedzie miękkiej gry moi mili:

KARCER DO KOŃCA ROKU
ZARZĄDZAM

powiedziałam ja – DZIEWCZYNA LIDERA LIGI, a to nie byle co…

PS.
Poszaleliście z tym Matrixem? To jakiś szyfr? KOD? Coś mnie omineło? Gdzie nie wlezę to każdy jeden pisze o matrixie! To jakas nowa WODA TALETOWA!!!!? Czyżbym nie była trendi?

Dziś w naszym kąciku literackim, literacka zagadka, jaki literat napisał ten kawałek literatury? Halo? Wie ktoś? To ja wydeklamuje (DYG):

Wiosna

Umazałem se raz zupą spodnie,
Bo nie czułem w nich się zbyt swobodnie
Teraz wszsytko leży i pasuje
A po głowie inny plan się snuje

Umazałem sobie ryżem kurtkę
Aby zrobić z niej do szczęścia furtkę
Jakież jednak było me zdziwienie
Kiedy ryż okazał się siemieniem

Umazałem se więc łajnem buty
By nie chodzić więcej taki struty
Wszystkim teraz do myślenia daję
Jak przed domem z wiadrem gówna staję.

I? Który z polskich czy światowych WIELKICH poetów w ten oto sposób przeżywał wiosenne przebudzenie natury?
ZGADYWAĆ!

….a ja idę czytać książkę straszną, najstraszniejszą o karaluchach! JEZU JAKĄ STRASZNĄ – tirana jakby co możesz przeczytać, nazywa się „Siostra” a napisała ją pani Saramonowicz, tylko potem światła nie gaś na noc tirana!!!

Dziś prosze Państwa ogłaszam

KONKURS

konkurs na hiciora tego lata.

Chodzi o najbardziej niewymuszony, niezobowiązujący, lekko gibający tekst. Mogą głosować wszyscy i na wszystkie utwory. Tak? I ma być, jak zwykł mawiać mój dziadek Cyk Bum – tak co by i potańczyć można było i zaśpiewać, a nie jakieś ŁUBUDUBU.

….

No to dziekuje bardzo, za tak szerokie zainteresowanie KONKURSEM i ogłszam iż większością głosów:

hiciorem tego lata zostaje KREMOWA REWOLUCJA Pana Smolika

i wszyscy razem:

unurzaniii w bakłażanie
cytrynowej pianieeeeee….

Miejsce drugie konkursu, no niech będzie, że pierwsze ale w edycji wiosennego hiciora – Moloko „Familiar Feeling”.

To tyle na dziś, ide śpiewać:

unurzzzaniiiii w bakłażżżżaaaanieee
cytynowej pianieeee…..

winogronowyyyy deszczzzz
cynamonowyyyyy sniegggggggg

kremowa rewooolucjaaaa
aaa aaaaa

I wszyscy razem! ewrybady!

PS. Pepsee prosze mnie tu wstawić NATYCHMIAST jakiegoś nielegalnego linka do mp trójki. Migusiem…

Dziś w odpowiedzi na pojawiające się wszędzie notatki o penisach, prąciach, cipkach, wolnych związkach, szminkach, spermach i błyszczykach (tak BTW kocham jak ktoś używa zdrobnień typu „wsadziłem mojego napaloniutkiego kutasika w mokrusieńką piczusie mojego koteczka! RE WE LA CJA – mały pulicerek dla tego kogoś) Ciocia Hania napisze wam notatkę beznadziejnie kadzącą i beznadziejnie tandetną –

notatkę o szczęściu!

Nudy nie? Może i nudy ale nie piskać – ja tu pisać, wy tu czytać. Ręka która rządzi miską – RZĄDZI CAŁYM ŚWIATEM. (może to nie na temat ale zawsze jakaś puenta )

No bo ja mili państwo, ja to zasadniczo mam szczęście. Bo tak:

- mam szczęście do sąsiada – co to anioł jest i zawodowy wielbiciel. Ciasta piecze, ba! Co więcej – jak upiecze, to potem mi pisze „zjadłem MÓJ kawałek a WASZE przyniósłbym wieczorem” – normalnie własne ciasto dzieli na SWOJE I NASZE. Krążą pogłoski, że to nie człowiek a jaki alien, wysłany na przeszpiegi i, że zdradzą go kiedyś czułki co mu spod kapoty wylezą przy okazji jakiejś. Na dodatek w ramach swoich własnych urodzin stawia się, ze szpachelką do skrobania ścian gotowy. Isteniej prawdopodobieństwo że to reinkarnacja PANI BABCI SĄSIADKI. No szczęście mam do sąsiada normalnie…..

- mam szczęście do dziecka – nie dość, ze własne to np. w ogóle nie konfunduje mnie tym że np. JEST GENIUSZEM, i że ja mogłabym się poczuć zbyt obciążona jako MATKA GENIUSZA. Nie. Zdecydowanie nie, dziecko mam typ normalnego tłuka, co to mogę sobie przypomnieć na jego przykładzie własne dzieciństwo w okresie szkolno edukacyjnym. Nie wprawi mnie w stan osłupienia wynalezieniem MEGA SKOMPLIKOWANEJ FORMUŁY co by mogło mnie o atak serca przyprawić a wiadomo w moim wieku….. Co najwyżej postanowi uszczęśliwić mnie i dużego Cześka śniadaniem do łóżka, kiedy to najpierw obudzi POŁ KAMIENICY budzikiem, bo chciał wstać wcześniej żeby niespodzianka była, potem postawi na nogi JUŻ CAŁA kamienicę waląc talerzami w kuchni bo niespodziankę robi, a potem zaalarmuje Szpital Miejski 3 ulice dalej waląc kubkami z kawą jak już przyniesie nam do lóżka i po cichu szepnie – NIESPODZIANKA SNIADANKO ZROBIŁEM. Także do dziecka mam szczęście, normalnie szczęście mam…..

- mam szczęście do kierownika – nie dość ze znakomity to mężczyzna to jeszcze krynica wiedzy, i kopalnia moralnych wzorców. Jako mentor i strażnik naszego życia podwładnych – dnia pewnego Dużego Cześka mi przywlókł i prawie, że zapakowanego w papier szary pakowy, podarował. Bo Cześka to ja mam mili państwo od kierownika, na gwarancji model nówka nie śmigana. Z matka się moją zapoznał, jako dbający o rodzinne kontakty swoich podwładnych kierownik, nie gdzie indziej zapoznał jak W ZAMTUZIE– taki to znakomity mężczyzna. Normalnie mili moi to ja mam do kierownika szczęście, szczęście mam do kierownika jak nikt….

- do Cześka mam zasadniczo szczęście – tego dużego. Bo dobry to chłop i z wiertarką. Sportowiec to i nie w głowie mu kozaki lateksowe zwyrodniałej sąsiadki, a raczej mecz Arka Gdynia/Real Madryt. Na dodatek Czesiek to tak naprawdę NIEZŁA inwestycja, po wczorajszym rozpakowaniu kartonów z książkami jego i moimi, okazało się ze większość mamy PODÓWJNYCH egzemplarzy, a nie ma jak szczęście w DWÓJNASÓB nie? Jeden egzemplarz tej samej pozycji można trzymać pod poduszka i np. drugi taki sam w torebce (bo ja mam jakieś 6- do 8 książek zawsze w torebce. O! I wyrywać se z Cześkiem książek nie będziemy z łap, bo każdy może se wziąć TAKI SAM. Bo my z Cześkiem podobni jesteśmy, tylko on jest ten LADNIEJSZY a ja ten MĄDRZEJSZY…. Bo ja mam zasadniczo szczęście do Cześka Dużego, normalnie szczęście mam jak nic…..

- jeszcze mam na ten przykład szczęście do rodziny. O tu to mam WYBITNE SZCZESCIE. Się skarżą w artykułach że nie ma już rodzin wielopokoleniowo – członkowych. Jak to nie ma? Ja to mam taką jak mało kto! Matka moja – internetowa putana, z bratem moim zwanym BRODA prowadzą ZAMTUZ. W Warszawie mam rodziny od zarąbania, gdzie pierwowzór misia widzimisia – znaczy Pepsee, no i Obły co go nigdy nie ma. Ze nie wspomnę o LEJDIS – znaczy tfu! PRZYJACIÓŁKACH MOICH CO MOGĘ SE DAC NOGĘ ZA NIE URŻNAĆ! O! Mam w rodzinie nawet Portorykańczyka po czterdziestce, mam Marcelego co zawsze mędzi i człowiek wie że żyje jak go szlag trafia podczas wysłuchiwania mędzenia, mam Motyla co …. no co! NO MOTYLA MAM. Mam rodzine w białym stoku co radia pilnuje i nim RZADZI, a radio to potęga, mam rodzine na południu, na północy, na kresach, i ……

- Mamo – powiedziało kiedyś moje dziecko – ja to się trochę boję, że jak ja kiedyś będę się żenił i ONI wszyscy, no i TY TEZ, no ta cała NASZA RODZINA, przylezie na kulach i na wózkach przyjedzie i przyczłapie, to przecież WY NIE Będzieci NORMALNI BO STARZY! WY BĘDZIECIE NIENORMALNI I STARZY! Trochę się tego boję…. ale kocham tę moja rodzinę…..

Bo ja to mam do rodziny to szczeście mili państwo, no trochę to tabor cygański a moje dziecko hipisowski syn ale…..

A wy? Macie Wy szczęście ?

PS.
Tylko ten Pan Bóg, co to tam wisi pod nieboskłonem to mógłby tak na SERIO nie brać słów moich, jak kiedyś powiedziałam „Bo ja to Panie Boże nie chciałabym mieć nudnego życia…”

NO NORMALNIE MOŻNA TO BYŁO ZINTERPRETOWAC INACZEJ, TAK? TROCHĘ INWENCJI W INTERPRETACJĘ!!!!A NIE ŻEBY TAK DOSŁOWNIE……….

Czy ja już pisałam o tym co lubię? Najbardziej? Oczywiście że TAK! No i co z tego! BĘDZIE ZNÓW! I nie piskać mi tu, tylko czytać, bo ja tu od pisani jestem! NO! Nie bez powodu styl se hodowałam Chmielewskiej co by se teraz nie popisać, jak mogę i mam gdzie.

W taki razie dziś odcinek będzie z serii MOJE ULUBIONE.

Okazuje się bowiem mili moi, iż jest to najbardziej trendy temat w tym tygodniu.
Co rusz ktoś, gdzieś pisze o swoich:

- ULUBIONYCH majtkach,
- ULUBIONYCH tamponach,
- ULUBIONYCH błyszczkach czy
- ULUBIONEJ długości penisa.

Tak też ja opowiem wam dziś o tym co ZARAZ PO LIDERACH BABILONU lubię najbardziej, a są to

TTTTTTAAAADAAAAMMMMMM:

REKLAMY MASARNI MIĘSNYCH (są jakieś inne???) MALOWANE NA CHŁODNIACH TYPU STAR

Kocham je! Kocham pasjami namiętnie i opętańczo, jak mieszkańcy Normandii gałkę muształową. Osobiście przyznałabym zespołom copywright`erów pracujących nad takowymi: Oskara, Nobla, nagrodę Viktora Hugo i pulicerka jakiego małego!

Tu bowiem, i tylko tu, w tych właśnie reklamach, w tych przepięknych posterach, na tych malowanych na bokach chłodni monumentalnych obrazach, nie bójmy się słów – DZIEŁACH, zawiera się cała kwintesencja i esencja REKALMY jako kierunku w sztuce.

TAK – W SZTUCE! (no dobra ponosi mnie trochę, ale lubię se czasem coś PATETYCZNIE chlapnąć , no tak już mam i nic na to nie poradzę! GE NE TY KA).

I w tym oto miejscu chciałabym podziękować za możliwość obcowania co rusz na mieście z:

- PARÓWKOWYM KRASNALEM
- RODZINKĄ SWINEK gdzie tatuś wieprz w okularkach (że niby enteligent) i porteczkach w kratkę, z siekierka krwawą pochyla się nad gromadką swoich (? A może sąsiada??) malutkich różowych świńskich potomków
- INDYKIEM z głupawym uśmiechem na dziobie, trzymającym w skrzydle transparent „Smacznego!!”
- JELONKIEM BAMBI co zamiata rzęsą trzepocząc oczkiem na chłodni z napisem DZICZYZNA, SARNINA
- CAŁYM STADKIEM pierzastych kurek obskakujących radośnie napis UBOJNIA DROBIU wręcz pchających się do tej ubojni jedna przez drugą
- INNYCH SWINEK, mamy maciory z małymi rozkosznymi warchlaczkami co w towarzystwie KRÓWKI i KURCZACZKÓW zdobią chłodnię kolejnej ubojni. Krówka ma przepiękny uśmiech a mama świnka spogląda w słońce (JUŻ NIEDŁUGO HA HA HA!)
Itp.
Itd.

Przypomina mi się taki obrazek Mleczki, gdzie dwa wieprze stoją nad puszką mielonki z okrzykiem zdziwienia – JEZUS MARIA WUJEK STEFAN!

Tak, to jest to co haniuta lubi najbardziej, oczywiście oprócz LIDERÓW ZUPY co wygrali w niedziele…… (że niby wazeliniarstwo?? A miała która z was kierownika PIŁKARZA i Cześka PIŁKARZA i syna PIŁKARZA?? No! To nie wie co to życie w okresie rozgrywek LIGI!)


  • RSS