haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2003

ej ty!

65 komentarzy

znajdziesz mnie TU

- jak kto umie może też poprostu kliknąć – dżast lajt det!

Nie mam ….

6 komentarzy

Nie mam serca do czekania,
do liczenia, do zbierania
nie, mnie nie zrozumieeeee paaannn
nie mam głowy do posady
do parady, do ogłady
to zbyt opłaaakannyyy stan!!!

Nie mam serca do pilności,
do piekności, do świętości
to zbyyytt wyszukanyyy stannnn
Nie mam głowy do dyplomu,
do poziomu, zbiórki złomy
nie, mnie nie zrooozumieeee paaannnn!!

…poza tym jestem w trakcie pakowania się do KANADY.
Tak, właśnie do KA NA DY albo na A LA SKĘ! Szczegóły:

.. młody ciągle w szpitalu. Odyseji szpitalnej część trzecia – mam ochotę COŚ KOPNĄĆ albo wystartować w wadze ciężkiej w zawodach K1! Tak! W OGÓLE NIE WIEM CZEMU !
Mówcie mi SAPP…

Bo ja chciałam powiedzieć że to już KURWA PRZESTAJE BYĆ SMIESZNE, ale znów nie oddali mi dziecka.

Złe wyniki. Niby wyrostek już błogosławiony na pół roku do CZASU OPERACJI przez pół zespołu chirurgów gdańskich , kiedy jednak interniści też coś od siebie dać chcieli. W związku z tym WYNIKI KRWI im się nie spodobały i zatrzymali jeszcze w szpitalu…..

Ja nie wiem kiedy im się spodobają, mam nadzieje ze zanim trzeba będzie młody krwi do owych wyników utaczać już z tętnicy w szyi, bo wszystkie żyły ma niczym kołki drewniane……

No..

Wracając ze szpitala, po oddaniu PRZEPUSTKOWICZ, w zaciszu kolejki SKM, radośnie o dzieciństwie z Czesławem Dużym. sobie gawędziłam. No bo mnie się na wspominki wzięło, bo na czajlchódzie moim we Wrzeszczu brata odwiedziliśmy….

I tak mnie przed oczami stanęły lata, kiedy z siostra moją Madzią dzielnica tamtą rządziłyśmy. A JAK! Madzia to właściwie nie jest moja rodzona siostra, tylko taka cioteczna, ale prawie jak rodzona, nie? Bo w sumie pół dzieciństwa z nią spędziłam Tę rodzoną siostrę, Emilię, to ja mam 12 lat młodszą TO KTO BY SIĘ Z GÓWNAŻERIĄ ZADAWAŁ.

Aha – no mam jeszcze brata rodzonego, no Wojtka, nie? Ale on to w sumie niby tylko 3 lata młodszy ale COS WOGOLE nam nie po drodze w dzieciństwie było.

Dziwny był i obrażalski.

W OGÓLE NIE WIEM CZEMU – niby co? Niby to powód się ciągle obrażać tylko dlatego ze w każdej zabawie mojej z Madzią miał być naszym sługa albo lokajem? NO TO JEST POWÓD?! Albo że jako schorowanemu dziecku – bo i astmę miał i z biodrem kłopoty i alergię i jakieś inne przypadłości też – NO ZE NIBY KAZAŁYSMY MU PO SPRÓCHNIAŁYM MOŚCIE ŁAZIĆ? Tak? No przepraszam uprzejmie – taka była robota, takie czasy, każdy przeleźć musiał jak my z Madzią przelazłyśmy….

Fajne to były czasy. Kochałam moją Madzię i nienawidziłam jednocześnie – za różową sukienkę i te nogi patyki….
Bo ona była taka chuda, i blondyneczka i miała lakierki, kiedy ja miałam stare dżinsy z łatami, siniole i potargane kłaki co nie można było w nic uczesać.
No co…..

Jak się pół życia spędzało na drzewach i za przyjaciółki miało Pawła Grota i Danka Czerwińskiego, to raczej się nie było na bieżąco z najnowszymi trendami w modzie jeśli chodzi o kokardy…..

No ale kochałam ją chyba bardziej niż miałam jej za złe. Bo w sumie ile to myśmy razem – ślimaków nahodowały, porozmnażały dżdżownic łopatą, wygrały biegów dookoła kamienicy, napisały listów miłosnych do takiego Śliwy i powtykały w drzwi garażu jego ojca a potem dzwoniły jak opętane i odkładały słuchawkę dopóki jego matka nie wrzasnęła DZIEWCZYNY BO WSZYSTKO POWIEM BABCI, ile myśmy razy naszą babcie kochana w bal ona zrobiły uciekając z chaty przez okno, aaaaa i ile radości miałyśmy puszczając na ulice thillera Jacksona żeby ludzie DRŻELI ZE STRACHU. Kochani ile razy ograłyśmy te durne Szczygłówny w kometkę i podglądały je jak sikają w krzakach, nakradły mirabelek i przebiegły przez ZAKAZANY barak meneli, co tam nie wolno się było zbliżyć.

Razem żarłyśmy bez (no w sensie lilak), znaczy kwiaty bzu bo MI SIĘ WYDAWAŁO ZE MAJA WITAMINY, i kradły kieliszki z wódką oraz salami ze stołu jak przyjechał wujek z ameryki. Madzia to mi nawet dla rozrywki parę razy zemdlała, żeby nudno nie było! Dzielnie tez właziła w tych lakierkach na drzewa, raz nawet tak że nie mogłyśmy zleźć i dziadek już w ogóle MIAŁ Z NAMI KRZYŻ PAŃSKI. No i w tych różowych sukienkach na tarzanie (takiej linie nad rzeczka do drzewa przywiązanej) kiwała się jak trzeba. Kijanki w słoiku, wydłubane uprzednio ze ścieku, trzymałyśmy dzielnie razem pod poduszka zanim nas nie nakryli…..

Aha! A wyprawy na strych, do piwnicy albo DO BUDY? I krycie jedna druga jak babcia pytała – GDZIE HANIA MADZIU? Że niby – O WŁĄSNIE W UBIKACJI SIEDZI BABCIU podczas gdy z zakazanej piwnicy się wyłaziło i wracało do pokoju oknem. (strasznie musiałyśmy być naiwne, że nam się wydawało ze babcia uwierzy że z kibla całe w sadzy wracamy). A jak wlazłyśmy na garaż po płocie i po drzewie i dziadek darł się ZEJDZCIE CHOLERY a my udawałyśmy, że O NI NIE ZEJDZIEMY FAJNIE TU. A tak naprawdę nie wiedziałyśmy jak zleźć BO DRZEWO PĘKŁO I PŁOT…..

No fajnie było…… I pamietam jak się obraziłam na CAŁA RODZINE i SWIAT bo kiedyś na święta mi Madzię wywieźli do rodziny jej ojca. NO HALO! Na wigilię – to była najgorsza Wigilia świata, nie złożyłam życzeń NIKOMU i postanowiłam im (ZNACZY RODZINIE) tego nigdy, ale to nigdy nie wybaczyć! Drugi raz nie odważyli się tego numeru już wykonać…..

A teraz… TERAZ MNIE SZLAG TRAFIA bo ta durna Madzia, w tej różowej sukience i lakierkach pojechała mi do Ameryki i to NIE NA CHWILE. I ja nie wiem jak, jak ona to wykombinuje, ale jak jej nie będzie na Wigilii to…….. Niby jeszcze jest czas więc nie histeryzuje tak BARDZO. Jeszcze.

No i tak opowiadałam wczoraj Cześkowie Dużemu o tym moim dzieciństwie. O tym jak tępiłam szkodniki żeby uratować MATKE NATURE, a potem się okazało ze to nie szkodniki ale PISKLAKI co wypadały z gniazdek na dachu. No ale – no sory! Danek mi powiedział ze trzeba im ucinać głowy bo to SZKODNIKI. No i o tym że jakoś nie miałam kolezanek a zawsze kumpli, ale dzięki temu jak się bawiliśmy w pancernych ZAWSZE MOGŁAM BYĆ MARUSIĄ.O tym jak hodowałam koty pod schodami (JAKIES 17 SZTUK) i jak taka jedna z ulicy wpadła po tramwaj i to była dopiero atrakcja i…….

I tylko widziałam jak Czesław coraz większych oczu dostawał…….

- Wiesz Tereska – wbił się mi się w słowotok – Wiesz co? A może poczytaj książkę co? Bo jak ja tak słucham o tobie to trochę mi się jeżą włosy na łokciach….

JA NIE WIEM O CO MU CHODZI! Aha I ODDAJCIE MI JUŻ DZIECKO KONOWAŁY!

I tak trochę mi żal mojego Cześka Małego, że swojej Madzi nie ma. I jakś nie widac żeby mógł mieć….

PS.
Zakochałam się w pijanym piracie Jacku S. Co go gra Janek Deep. W żadnym filmie mnie tak ten Jasiek D. nie ruszył i za serce nie chwyciła – jak tu, kiedy ciągle ubzdryngolony kiwając się mówił EKSKJUZZZZMIIIIIII.

Aaaaaaa

8 komentarzy

Oddadzą mi dziś dziecko!!! Trzy dn przepustki u babci wykurowały lepiej niż 15 litrów antybiotyku!

Lece zanim sie rozmyślą!

Normalnie operacje ma mieć za pół roku, ale Duży Czesiek ma w domu takie NARZĘDZIE co je kocha CHYBA BARDZIEJ NIŻ MNIE, a ono to narzędzie jest wielofunkcyjne i tym narzędziem to już sami mu w domu usuniemy te kiszke!
PFFF wielkie mi co?
Operowałam misie w dzieciństwie troche sie znam! A melodii do szpitala na przyszłość – nie mam w ogóle!

LECE BO JESZCZE SIE ROZMYŚLĄ!

PS.
Madzia!!!! Siostro moja w tym JUESEJU! Matko jedyna mów co z tym halnym i czy mam ci już puszki i koce słać!!???

Kara mnię dosięgła za walkę ze służbą zdrowia okrutna

- ALBOWIEM WESZŁO MI W PLERY COŚ -

wobec czego jak sie obracam WZGLĘDEM WĄŁSNEJ OSI to trochę skrzypię i zgrzytam. I robie to z gracją TERMINATORA wersja bardzo, bardzo prototypowa ADAM SŁODOWY 3 (wiecie? nie? ten gość co potrafił wszystko zrobić z pudełka zapałek i starej szpulki od nici). Generlanie cierpię i stękam…..

a w ramach PRZEPRASZAMY ZA USTERKI – specjalnie dla Państwa, wyszukane na sieci, nie wiadmomo skąd w ogóle –

taki mały….

- Jeszcze chwila a będę diablo włodarczyk – wystękał młody ze szpitalnego wyra – Weź zobacz jak ja wyglądam…..

Faktycznie. Pamiętacie taką MOJA ulubioną scenę z Freda Krugera, jak zrobiły mu się strzykawki zamiast palców a jednej takiej nastolatce zaczęły ciamkać żyły?
Na widok?
Takie fajne ciamkające dziury w żyłach MLASK MLASK MLASK.
No! To Czesław mały, zwany trenerem przywitał mnie w niedziele 4 ciamkającymi żyłami. Na szczęście zawiązanymi bandażem, co od biedy mogło by JAK SIĘ UPRZEC I UMÓWIĆ diablo włodarczyka. No przeciez dziecku nie powiem, że Freddy byłby z niego dumny….

- Pani mi odda syna – poszłam tupnąć na Panią Ordynator – ile można lać mu tej BRĄZOWEJ mazi tą KONIOWĄ strzykawka w dziurę w ręce….
- Antybiotyku – poprawiła mnie pani O. – Strzykawką LEKARSKĄ. W sumie, fakt lejemy mu już 8 dni to może by…..
- No MA GARDŁO – przypomniałam pani O. Jakby np. nie zauważyła – nauczyłam go ŁYKAĆ, a operacje ma mieć za pół roku. MA PASZCZE – wie pani? WOGOLE TO CHCE GO NA PRZEPUSTKĘ ALE RAZ

Tupnęłam i byłam groźna.

- Musze mu zacementować mlaszczące dziury, pani mu wyjmie te rury tak? – ciągnełam dalej.

Pani ordynator spojrzała na mnie z politowaniem

- WENFLONY I KROPLÓWKI
- Dobra, nie znam się – przyznałam – ale umiem odkręcić ten kapsel od żyły SAMA….
- Pani go chce do domu? – Pani O zdziwiła się uroczo – Po co? U nas ma lóżko i…
- ODDAWAJ! – postanowiłam być zasadnicza i zdecydowana – ALE RAZ..

Władczyni tego oddziału spojrzała na mnie krzywo:

- No dobrze ale……… chirurg może się nie zgodzić! O!
- Dobra – wrzasnęłam i poleciałam 3 pietra w dół.

Pan chirurg TEN PRZYSTOJNY nie odważył się protestować kiedy wlekłam go na gore po schodach TROCHĘ siła.

- Bada, ale szybko – rozkazałam i walnęłam go w plery żeby się pochylił – Bada moje dziecko ale RAZ
- Nooooo nooooo dziurawe trochę – kombinował TEN PRZYSTOJNY chirurg – ale to nie ja! PRZYSIĘGAM NIE JA TO ZROBIŁEM!!! TO ONI! Ja kroję oni dziurawią.

Wrzeszczał już trochę spanikowany i wbijał palec w Panią O. Z Interny.

- Wiem – uspokoiłam go wspaniałomyślnie – Wiem, ma powiedzieć czy mogę zabrać na przepustkę dziecko. MA SIĘ ZGODZIC BO….
- ZGADZAM SIĘ! – wrzasnął na widok mojego wbitego w niego wzroku – ZDADZAM SIĘ MOGĘ DAC NA PISMIE
- Da – kombinowałam dalej – Nie obejdzie się DA.
- To co? – szturchnęłam glejtem podpisanym przez chirurga Panią O – mogę zabrać? Dziecko? Moje? JA URODZILAM!

- Hmmmmmm – zastanowiła się zdzira – No w sumie, jak podpis jest to….. ale, może jeszcze?
- Mogę już iść na dół PLIZ PLIZ – szeptał chirurg TEN PRZYSTOJNY gdzieś z kąta pokoju – Zostawiłem żelazko włączone i…….

ZMIERZYŁAM GO WZROKIEM MORDERCZYM TYLKO RAZ POTEM WBIŁAM BO NA POWRÓT W PANIĄ O. (Wzrok, nie chirurga wbiłam)

- Więc ja się zgodzę jak…. – ciągnęła Pani O.
- Jak może na wszelki wypadek zrobimy mu przed przepustkę lewatywę! – wypaliła i uśmiechnęła się szarmancko.

- MI??!! – wykrzywił się chirurg i zaczął wycofywać tyłem z pokoju jednocześni ie starając się jak najbardziej wtopić w ścianę.

- NIE! DZIECKU!! DZIECKO POCZUJE SIĘ LEPIEJ! DLA KOMFOTU ZROBIMY MU LEWATYWE!

Zaszeleściła fartuchem i pochyliła się nade mną złowieszczo. Czas na mój ruch – pomyślałam i stanęłam na palcach żeby wyglądać na groźniejsza i większą. Zasadniczo…..

- Dobrze! – wycedziłam – ALE JAK TO TAKI KOMFORT TA LEWATYWA TO POKAZE PANI DZIECKU JAK SIĘ SAMA PO NIEJ POCZUJE KOMFORTOWO! STOI?

Chirurg bezszelestnie przemykał już korytarzem. Pani O. Spojrzała na mnie. Jej oko JEDNO wyraziło uznanie dla przeciwnika jakim starałam się być w tej rozgrywce, drugie spojrzało na trzymany przeze mnie glejt.

- Hmmmm NO DOBRA – powiedziała już łagodniej – ZGADZAM SIĘ. Ale odda nam pacjenta w czwartek. PRZYSIĘGNIE SIĘ!

Przysięgłam. Co miałam robić. Do czwartku zakleimy dziury super glu, wyśpimy się i wymyślimy taktykę na kolejne dni. Trochę przeraża mnie tylko to , że oni tam KOMFORT czują po lewatywach. Ale cóż, podobno o gustach się nie dyskutuje……

- Wie pani co? – zza roku na półpiętrze wychylił się chirurg TEN PRZYSTOJNY – wie pani co? Ja ich nie lubię wie pani? Ci INTERNIŚCI to oni w ogóle się nie znają na CHIRURGI wie pani? WOGOLE NIE POTRAFIA KROIĆ PFFFFFFFFF.
- Ja to w ogóle – rozejrzał się nerwowo czy nie idzie ktoś z GÓRY – w ogóle to bym ich……

Z POSTRUNKU WYSUNIĘTEGO NA CZOŁO
SPECJALNIE DLA PAŃSTWA
RELACJE NADAŁ WASZ CZŁOWIEK NA ODDZIALE

- hanka marta co ma cycki jak bułka tarta….

Z najbardziej nie fajnych rzeczy na świecie jakie znam, naj nie faj niej szą jest bycie mamą dziecka w szpitalu.
SERIO.

jestem zmęczona, państwo pozwola
- chyba sie położe….

tak se…..

58 komentarzy

Bo mnie się wydaje moi mili, że ewidentnie COŚ się z pogoda porobiło.

Prawda?

Albo z klimatem nawet. Tudzież z czymś jeszcze poważniejszym, co to wpływ na ewolucje ma. To coś. To coś wylazło, zawisło, zaczęło się emitować i……

Tak jak nam kiedyś od tego czegoś wyrosły nogi, co by nas do łażenia po ziemi przystosować, i ogony nam to coś ANIHILOWAŁO, bo wlekły się za nami dość niewygodnie – tak teraz WZIEŁO I ZACZEŁO W CHŁOPÓW NAM WŁAZIĆ. I tylko cholera nie wiem do czego ich to COŚ przygotowuje……

Bo tak:

Co się nie obejrzę wokół, to co rusz któryś nam chłop drogie panie ZBABIAŁ.

Nie sądzicie?

Znaczy nawet nie wiem czy nam ZBABABIAŁ, bo to może nie adekwatne określenie, a raczej ZMIMOZIAŁ.

Co drugi to delikatniejszy od frezyji się zrobił. Depresja i ból istnienia to dla niego stan właściwy. W związku z powyższym jak mało czego nauczyli się te samce gałami wywracać i wzdychać efektownie. Czytają wiersze, piszą powieści ala Barbara Cortland i kitrają w kieszeniach męskich marynarek puszkowe kapciuszki. Do obsługi takiego niezbędne zaczęły być rękawiczki aksamitne, co by nie urazić i nie wejść na tematy JEGO EGO DELIKATNEGO bo zaraz się wychodzi na ignorantkę i nosorożca emocjonalnego. No bo przecież ON MA TAKIE PROBLEMY Z SOBĄ i zachód słońca nie taki dziś był jak zwykle. Kobieta go nie rozumie, on nie rozumie kobiety a sarenki nie cha po lesie przebiegać w odpowiednich odstępach. Walnąć w plery to już nie walniesz, jak kiedyś, bo CHWILOWO MUSI OKREŚLIĆ SAM SIEBIE.

Przykłady można by mnożyć w nieskończoność, od tych co zagubili się w związkach, po tych co w związkach się odnajdują ale chwilowo MUSZA OKRESLIĆ. Bo ja mam kocha ze sobą kłopot – powie ci taki zza rzęs firanek – i nikt mnie nie rozumie i nie zrozumie. Przelecieć by jeszcze można po tych, co to na nich ZŁE JEZYKI LUDZIE ostrzą i kalumnie wygadują, kiedy oni przecież dystans maja do siebie TAKI. Tych to możemy w naszej wiosce blogowej na pęczki wiązać i w sześciopaki ładować.

Generalnie świat ich wrażliwości nie dostrzega okrutny i brutalny. Oczywiście – świat rządzony przez kobiety TE POTWORY trójpaszczaste. A kiedy chciało by się wytknąć że ZWYKŁYS JEST JEBAKA – na przykład, czy poprosić co by filozofii do dupczenia nie dorabiali –

O HO! TO MOŻNA OD RAZU ISĆ SOBIE SAMEJ DÓŁ WYKOPAĆ

położyć się i czekać aż zasypia. Bo to nie tak – to nie to, to przecież moje ROZPACZLIWE POSZUKIWANIE, moja DROGA DO SIEBIE SAMEGO, moja wrażliwość nieokreślona…… HA!

I z góry zastrzegam ze NIE MYSLE O NIKIM KONKETNIE – nie pisać mi tu że „o przepraszam JA NIE”, bo tak se pisze z nudów nie? Z wieczora w domu, a zmęczona jestem i generalnie mnie się nasuwa REFLEKCJA albo REFLUKSJA NAUKOWA, jak kto woli.

Tym razem nie chodzi mnie też o mnie samą! NO! Nie szukać mnie tu taniej sensacji – Czesław Duży jeszcze czasu na depresje nie znalazł, albowiem jak nie kopie to ma strupy z boiska a jak nie ma strupów to kopie. I DAJ BÓG ŻEBY ZAJECIE MIAŁ…..

Ale na przykład taki……..

I tak sobie myślę ze natura durna nie jest i może to ona tak przygotowuje chłopaków, żeby oni za nas te ciąże już nie długo nosić zaczęli? Jak już tacy wrażliwi są? Będą przy kominku na fotelach bujanych dziergać nam onuce kiedy my na polu walki……

PS
a młodemu przewartościowali system w szpitalu, jest lepiej albowiem szczesliwy ze łożko dostał 160 a nie dzieciece jak po przyjeciu, i że wbili dobrze wenflon i że wyjątkowo nie zrobili badań dzis, że wodę pić pozwolili
…… popłucza antybiotykami popłucza i oddadza. Kiszke wyciąc mamy KONIECZNIE ale nie dzis, pani kochana jutro, jutro…..

W zeszłym roku Czesiek mały jęczał, że boli go brzuch. Poszli my do lakarza. Lekarz popatrzył popukał zrobić badania zalecił. Brzuch bolał ciagle. Przed klasówkami to nawet bardzo ciągle.

Ze stertą wyników przylecieli my do lakarza na kontrole. Popatrzył postękał i wycedził:

- Nerwo bóle około klasówkowe szkolne. STANDARD.
- Mam cie symulancie – wbiłam w dziecko suchy paluch – Peniasz szkolnie!
- Boli – dziecko wbiło we mnie wzrok – BOLI I NAWET MATKA MNIE NIE ROZUMIE TRUDNO BEDE Z TYM ŻYĆ….

W tym roku jak już trafił do rzeźników, co z urzędu ludzi krajają nożami i wyjmują flaki – TAKA ROBOTA - nadrzędny nożowy profesor lat 567 obejrzał Cześka. Obejrzał albowiem każdy jeden mówił – niech obejrzy PROFESORSZEFNAJMADRZEJSZY albowiem ja nie wiem, ona nie wie, my nie wiemy ….

Profesor okular obsunał i oko zmrużył.

Tłum lekarzy zaszumiał fartuchami i łby nad dzieckiem moim pocylił. Profesor przemówił:

- Nietypowy, zaokrężniczo położony, wylany, tendencje do zapalenia, bolesny, powiekszone TE, czułe na dotyk TAMTE … notują. Uczą się…..

Zgrzyt zgrzyt zapiszczały ołówki. Korzystając z chwili ciszy i zajecia rąk co już do krojenia się rwały, odważyłam sie zapytać:

- No bo…. booo go bolało w zeszłym roku często ale SYMULOWAŁ NIE? PANIE PROFESOR?

Profesor spojrzał na mnie dobrotliwie.

- CHYBA DZIECKO SAMA SYMULUJESZ, to były prawdziwe bóle, zapalenia przewlekłe, ból przewklekły i cierpienie klasyczne……

Trener dzieckiem moim zwany powoli uśmiechał sie coraz bardziej złowieszczo. Profesor mówił dalej:

- A wogole kochanie – ujął mnie za ramię ręką DO NOŻA STWORZONĄ - Czemu dziecko łazisz po oddziale? Połóż sie do łózeczka ALE TO SZYBCIUTKO!
- Ale ja – starałam sie oponować – ale ja, ja jestem…. Adama noooo no jestem adama….
- Tak tak – profesor odprowadzał mnie za łokiec – odiwedzisz jeszcze adama JAK TYLKO WYZDROWIEJESZ. Sio do łóżka…

- Nie symulowałem WIDZISZ? – wrzasnęło jeszcze tylko moje dziecko – GŁUPIO CI? PRZY NICH?

Tłum lekarzy podniósł łby znad notatników. Ręce niezwyczajne do narzędzi piśmiennych, a do noży ułożone, powedrowały do kieszeni fatuchów. Oho! Pomyślałam – jak nic maja tam LANCETY SKALPELE I BAGNETY.

- Głupio mi no GŁUPIO NO! – przyznałam sie.
- Powiedz przy nich że nie symulowałem – syknął młody znad 34 węży i rurek wbitych w łapy – PRZY NICH
- NIE SYMULOWAŁ - wydukałam grzecznie – SERIO!

- No już już spokojnie – profesor pogłaskał mnie po policzku – DO ŁOŻECZKA. Siostro niech ona sie nie szwęda już, proszę tak? A zasadniczo to co mielismy jej wyciąć? Karte poproszę…..

PS.
A recenzje macie TU.

Z ZUPEŁNIE INNEJ BECZKI – MILI PAŃSTWO:

PRZERWA KONSERWACYJNA

Nie ma mnie albowiem jestem. Z tym że w szpitalu.

A jak mi spadną statystyki, na których oczywiście wogóle mi nie zależy bo oczywiście pisze sama dla siebie JAK KAZDY BLOGER i generalnie mam gdzies to czy to ktoś w ogóle czyta i w poważaniu serdecznym popularność posiadam tego bloga, TO JAK MI SPADNA STATSY i skreślicie mnie, zamienicie na starapanne.blog.pl czy inną sexiszparkę TO ….. to coś wam takiego zrobię że pożałujecie. NO!

a teraz apel:

- RODZINO ANAKIN W SZPITALU,

Juz po zaledwie TYLKO 6 godzinach zwiedzania korytarzy i wymordowaniu młodego na wszelkie możliwe strony, wlaniu w niego CZEGOŚ, wyssaniu CZEGOŚ INNEGO, wygnieceniu, powtykaniu we wszelkie możliwe otwory wszelkich możliwych rurek z plastiku, postawieniu 12 zupełnie sprzecznych ze sobą diagnoz – postanwoili na koniec nasi kochani DOKTORZY WILCZURZY zatrzymac dziecko. Bo A NUŻ i nie do końca fajne TE WYNIKI BEZNADZIEJNE. „Pani sie nie martwi sami nie wiemy o co chodzi ale popatrzaymy no nie?”

Niech rodzina szykuje kaski rycerzy dżedaj, poleruje lasery, odpala ścigacze i stawia sie w pełnej gotowości stać na staży jego flaków i kiszek. Bo jak nic chcą mu jakieś wyrżnąć NIBY OBSERWUJA a zgode na chlastanie musiałam podpisac na zapas…. to ja wracam na oddział starszyć tego z nożem RODZINĄ. Nie?

Ps.
Dla stesknionych mojego WYBITNEGO TALENTU polecam serwis ksiazka.wp.pl gdzie powinna pojawić sie recenzja, NOWA i wyjątkowo NIE WREDNA. Jeśli oczywiście szef kierownik i prezes tego najlepszego w galaktyce serwisu ja wstawi jutro…


  • RSS