haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2006

No chwila!

8 komentarzy

Wolałabym żeby ktoś po dobroci się przyznał. Bo ktoś to być musiał. Liczę do pięciu. I ma się znaleźć.

No już?

Już wiadomo kto i kiedy powiedział – a niech tą węsierską pokręci?

Albowiem pokręciło.

Siedzę od soboty w domu, okręcona szalikiem, skręcona jak precel. Nie powiem bardzo dystyngowanie to wygląda, trochę jakby nie mogę pochylać głowy, odginać głowy, przekręcać głowy i garbić się też. Kiwać głową też nie mogę.

Jak Tyszkiewicz Beta, przechadzam się w tym szaliku, obracając całym ciałem, zakręty biorę dość ostro. Żadnych kocich ruchów. Jak struna prosta. Powiedzmy szczerze – zadzieram głowę. Trochę mi tylko w tym dystyngowaniu nie konweniuje zapach jaki rozsiewam. Bynajmniej nie jest to coco szanel, choć okazuje się wzięcie ma u płci przeciwnej większe:

- Hmmmmm – z zadowoleniem mruczy ten tam, co mnie smaruje kark – Hmmmm cudowny zapach. Pachniesz jak cała szatnia piłkarska po meczu razem wzięta. Jak se chłopaki w kontuzje wcierają. Mmmmm pięknie!

No nie wiem. Nie znam się – mi to ciut jakby WALI. Nawet coś jakby więcej jak CIUT. Ale rozgrzewa, fakt. Rozgrzewa tak, że siedzę z gorącym karkiem i niemożebnie zmarzniętą dupą. Jakby mi w wiadro z lodem wsadzili. Już myślałam, że coś ze mną nie tak, jakaś potworna choroba, czy anomalia organizmu (oglądam carnivale, tak? Tam dużo o anomaliach), ale mi chłop wytłumaczył, że to czysta fizyka. Ot i tyle. Jako dziewczyna w życiu nie zrozumiem, nie mam co się łudzić, dziedzina nauk ścisłych. Chodź to w sumie proste – jak się w jednym miejscu energia wydziela, to w drugim jej braknie.

No nie wiem, mam już dość gęsiej skórki na tyłku. Ale nic. Siedzę bo i tak za bardzo się ruszyć nie mogę. Siedzę i zadzieram głowę. Dystyngowanie.

..a w nocy śniła mi się Rachela, kto Rachelę zna ten wie kto to ona, że kładła mi tarota i powiedziała: „nie mam co się martwić. Jeszcze chwilę będzie źle, jeszcze się trochę człowiekiem natarga, a potem dużo czystej wody widzę.”

To chyba dobrze, co? No chyba, że sny sprawdzają się odwrotnie. To raczej nie chętnie…..

PS.
A jeśli jednak sprawdzają odwrotnie, to jak się ma do tego to, że w tym śnie Racheli kot, niejaki Albin, ubrany w sweter dość elegancki (z angielskiej wełny, w takie romby żółto-czarne, z dekoltem w serek), powiedział mi znudzonym głosem, iż tak naprawdę w sumie zawsze chciał być Marlonem Brando. Tak się czuje wewnętrznie. I że mam tej tam, Racheli jego pani, powiedzieć żeby mu puściła „Miki Niebieskie Oczko” film, bo lubi. Bawią go dość dialogi.

No? I jeśli odwrotnie, to niby jak TO zinterpretować?

To kto powiedział – niech pokręci tę tam węsierską? Są winni? Nie ma? No dobra, daję wam jeszcze chwilę, idę ogladac Carnivale, bo mi właśnie Dżonsjego oblali wrzącą smołą! A ksiądz ma znów czarne oko. Przecież tak ich nie zostawie i nie pójdę spać, bo spuścić ich tylko na chwile z oka i proszę, już jakieś samosądy i lincze! A John Connor z Terminatora w drodze, no i jak on ma…

nie ma co…

6 komentarzy

..pisać śmiesznych notek, kiedy człowiekowi nie do śmiechu. I nie ma co narzekać, kiedy powody śmieszne wydawać by się mogły. Niektórym.

Zmęczonym być nie ma sensu też, bo jeszcze tyle, że zmęczyć się zdażymy. Nie raz.

Można za to sobie usiąść i popatrzeć. Albo zawinąć w sweter i obejrzeć. Coś ładnego.

Nie doszukiwać się, że się starzejemy, bo zestarzeć się też zdażymy. I ze dwa razy, jak się postaramy. Tacy jesteśmy zwyczajnie. Dziś.

Siedzę i myślę. Siedzę i oglądam. Siedzę i przygryzam język. Trochę się boję, a trochę wzruszam.

Ja wiem, wiem. Żadne odkrycie, te Carnivale, już pewnie widzieliście. Wyjść jednak nie mogę z zachwytu jakiegoś czy co. I dziwię się jak oni na to wpadli, że tak udało się, tak specjalnie dla mnie zrobić. Ten serial. Z tym mrocznym klimatem. A przecież się nie znamy. Jak oni zebrali te wszystkie drobiazgi i pomysły. Tajemnice. Takie moje. I dziwę się, że można tak ładnie, tak ciekawie, tak klimatcznie, tak mrocznie i tak niebywale…. że ten serial taki… taki jak trzeba.

- O kurde – po 10 minutach oglądania powiedział mi chłop – o kurde jakie to… ładne.

Ale Carnivale nie tylko jest ładne. Sepio-brązowe i jesienne. Jest też dziwne, smutne, i naprawdę bardzo, bardzo …. groźne!!

…. i w każdym pokoleniu rodziło sie stworzenie światła i stworzenie ciemności, i wielkie armie ścierały się w nocy w pradawnej wojnie między Dobrem i Złem. Wtedy była magia, szlachectwo i niewyobrażalne okrucieństwo. Tak było aż do dnia gdy fałszywe słońce eksplodowało nad Trójcą, i tak człowiek na zawsze przehandlował zdumienie dla rozsądku.

Dobra. Może jednak wcale nie jestem aż taka stara. Może tylko ta jesień dała mi w kość trochę. w punktach mogę wyliczyć kilkunastu. Jak dała. Tak się łudzę.

A oto specjalnie dla was:

„Podczas kremacji 600 funtowego nieboszczyka tłuszcz z jego ciała rozlał się i spowodował pożar krematorium.”

… ponoć jeden z wielu, kolejny. Taki sie stopień się osiaga kiedy przychodzi weekend, i kiedy inni planuja i myślą – oho w te piekny piątkowy wiecżór, kiedy wstać rano na drugi dzień nie trzeba, kiedy noc taka ciemna, kiedy serce takie gorące, wtedy… wtedy idziemy szaleć. Oho, w te sobotnia noc damy czadu.

Tak myśla inni…..

My, my którzy osiagamy kolejny stopień wtajemniczenia, ten następny poziom mądrości życiowej, pułap taki, myślimy – oho, idzie wekend, i kiedy ten piątkowy wieczór taki wolny, ta noc taka ciemna, to serce takie gorące, my….. W OGÓLE NIE WYLEZIEMY Z DOMU! Jak cudownie!

Mam ten poziom. A wy?

o świetnie…

8 komentarzy

Baśka ma świerszcza w sypialni, a ja mam tez z tym że dla odmiany – w uchu. Może nawet raczej wróbla, bo ćwierka. Uroczo. Całkiem nie dawno pamietam że mi to ucho trzeszczało.
Teraz ćwierka.

Myślicie, że czas najwyższy żebym zaczęła słyszeć głosy, komunikować się z zaświatami za pomocą żaluzji, oraz wzieła siekierę i wymordowała sąsiadów, bo pies mi kazał?

Myślę, że tak.

W moim wieku to już chyba nawet WYPADA. W takim razie oficjalnie odmawiam pójścia do pani doktor, co mnie ostatnio trzeszczenie wygoniła lekami, i ide ostrzyć siekierę.

Coś mi sie od życia należy, a nie tylko praca-dom-praca-dom.

UWAGA!!

12 komentarzy

…to postanowiłam wrócic na smiecie stare. A chciałam dziś opowiedzieć o takich czasach, co były dawno, dawno temu, za górami za lasami, a działo się to kiedy…..

…kiedy można było programy komputerowe zgrywać na kasety magnetofonowe z radia.

Pamięta ktoś?

Ja pamiętam, i pamiętam że był specjalny program o tym jak ustawić głowicę w magnetofonie żeby się dobrze zgrywało. Potem się to brało, taką kasetę z nagranym programem, podłączało kasprzaka do zx spectrum i wgrywało do kompa, oraz modliło żeby nikt nie trzasnął drzwiami, ani nie kichnął głośniej, co mogło wpłynąć na jakoś tego WGRANIA. Pamiętam tez takich gigantów co potrafili program PRZEPISAC cały z „Bajtka” (nigdy nie działał).

Oj piękne to były czasy.

W tych czasach oto też, pamiętam taką aferę – I NIE MOWCIE MI ZE TYLKO JA JĄ PAMIETAM (mam już materiał dowodowy i zeznania innych świadków) – chodzi o tak zwaną AFERĘ BROSZKI W PROGRAMIE TV.

Podobno, prezenterzy w TVP, jeśli mieli odpowiedni znak przypięty do swojej garsonki (pamiętamy było ich 3 – pani Wander, pan Suzin i pani Edyta), to był to dawali wtajemniczonym sygnał iż o 3 albo i 4 w nocy PUSZCZAJA W TVP PORNOLE (przypomnę iż program kończył się kolo 23, i o tej 4 rano czy 3 był szary taki szmer tylko). Godzina emisji była tajna, i oczywiście mogła być różna, nikt nie wiedział jaka, niemniej znam takich co siedzieli od tej 23 w nocy do samego rana gapiąc się w te szumy i paski na ekranie i czekając, że TO JUŻ ZA CHWILĘ.

Piękna afera.

Podobno też, taka była plotka, SKM fotografowało ludzi. W reflektorach kolejek mieli zamontowane aparaty fotograficzne i podobno JAK JE ZAPALALI to znaczyło że ciach i miałeś fotkę. Znam takich którzy latami byli załamani byciem w kartotece…..

Oraz że nie wspomnę o czarnej wołdze.

Takie czasy. I chyba nie były tak dawno temu, ale kiedy opowiadam je w pokoju w robocie, to te młode pracowniki, co to sobie podrabiali w szkołach zaświadczenia lekarskie W CORELU, w życiu nie słyszeli o odbijaniu pieczątki na jajku, patrzą na mnie jak… jak….. jak…..

No właśnie tak.

A ja se myślę, jakie to były kiedyś fantazyjne afery, co nie? O wiele fajniejsze niż te dziś, co to ktoś na kogoś teczkę wyciągnął, czy nagrał go z szafy.

Co za nuuudaaaaa.

zróbcie cos..

4 komentarzy

KROL HISZPANII ZASTRZELIL PIJANEGO NIEDZWIEDZIA!!

„Na polowaniu w Rosji Juan Carlos zastrzelił oszołomionego wódką, oswojonego niedźwiedzia. „To nie było polowanie, to było morderstwo” – uważa Siergiej Starostin, wicedyrektor wydziału ochrony zasobów łowieckich w regionie Wołogdy na północy Rosji, gdzie monarcha przebywał. Starosin w liście do gubernatora regionu wołogdzkiego oskarżył organizatorów imprezy, że niedźwiedzia o imieniu Mitrofan, napoili miodem zaprawionym wódką i wypuścili z klatki na pola pod Wołogdą. „Spojone zwierzę było łatwym celem. Jego Wysokość położył Mitrofana jednym strzałem” – napisał Starostin. Hiszpański dwór określił to doniesienie jako „śmieszne”.

Ja im kurwa dam śmieszne. Trochę tego to już jakby za dużo. Ide zwolnie go. PRZEJME TO MOCARSTWO, albo nie wiem co…..

Baśka mi pisze na pocieszenie:

„wiesz hania, popatrz na to z tej strony:
WIELKIEGO KUDŁATEGO SPOCONEGO NIEDZWIEDZIA ZE SKUDLONYM FUTREM Z POPRZYKLEJANĄ KUPĄ I ŚMIERDZĄCEGO WÓDĄ
moze ci troche ulzy…”

Jakiego kurna spoconego niedzwiedzia? Misie są puchate, śliczne, kochane, miękkie i przyjacielskie:

PATRZ MISIE PANDA
PATRZ CORALGOL (dobra ten był debilem, fakt)
PATRZ MIŚ KULECZKA
PATRZ MIŚ WIDZIMIŚ
MIŚ PADINGTON

… mam nadzieje że coś się stanie, że wszystkie misie sie teraz zbiora i pójda zastrzelić króla. Śmierdzącego króla z przylepioną kupą do futra.

MAM NADZIEJE
wielka armia
PADINGTONÓW KULECZEK I WIDZIMISIÓW
wsciekłych i złych
z przekrwionymi oczami
idzie już
zbliża się
DOŁACZA DO NICH PUCHATEK Z NOŻEM
jedzie już USZATEK
jest wściekły….

są tuż tuż…

WIELKA ARMIA JEST JUŻ W TWOIM MIESCIE
KŁI KŁI KŁI
STRZEŻ SIE KRÓLU!

1 komentarz

poniewaz świat ma w dupie mój bunt, w miedzy czasie z przeczytałam grochole nowa. Kurwa jaka beznajdziejna książka, uwierzcie mi, ja wszystko czytam, WSZYSTKO|, a tego nie dawalam rady….. no ale recenzja przedpremierowa (jak odcinek magdy m):

„Wstałam rano, koło południa, zrobiłam sobie pierwszą herbatę, wyszłam na taras, ptaszki śpiewały, zrobiłam sobie drugą herbatę, o cześć synu, wstał mąż, o cześć kot, o Karolina, o Andrzej, o Tomek. Poszłam do pracy, zrobiłam sobie trzecią herbatę, o cześć prezes, o cześć pani Stefania, o cześć Dorota, zrobiłam sobie czwartą herbatę, o napisałam jeden taki dokument, o zbiegłam schodami (piąty raz ha ha ha) i wyszłam. Pojechałam kolejką, o korek na ulicy, o pijak o…….

Pytacie po co ja to pisze?
I o co chodzi?
I co co to za nudy?
Co to polski film? Że krowa, kura, droga na Ostrołękę?

A nie, pudło. Pomyślałam sobie, że spróbuje napisać powieść. Od razu tom 4 poczytnej serii. O kobiecie, o miłości, o życiu, dowcipnie i z fasonem. Dorobię teorię, że to o dojrzałej miłości, dlatego nuda, i że o życiu spełnionym, dlatego nie specjalnie coś się dzieje. A potem to sprzedam, a setki czytelników i tak piszczeć będą jakie to genialne, i jakie to dowcipne. Bo „niepiszczeć” nie wypada. Bo to cześć czwarta będzie, którą kocha się nie ze względu na to jak dobra jest tylko, że względu ŻE JEST. A kto by tam się wysilał na jakąś fabułę wyjątkową, czy zaskakujące historie.

To przekręt będzie, taki chytry myk.

No dobra, przyznam się, nie jest to pomysł rewolucyjny, nie ja pierwsza na niego wpadłam, podejrzałam go u pani Grocholi, co to mniej więcej podobnym scenariuszem się kierowała kiedy pisać zaczęła czwartą część przygód Judyty. Wyszło jej jak widać całkiem dobrze, bo nie specjalnie naród się kapnął, że główna bohaterka lekko już trącająca w części trzeciej, w czwartej już ewidentnie zdechła. I chociaż tak naprawdę w „A nie mówiłam” macha nam pani Grochola takim trupkiem, truchełkiem już takim zasuszonym, bawiąc się w 6 stóp pod ziemią, to naród i tak po raz kolejny piszczy- co za błyskotliwe, radosne dialogi dojrzałe. Hej. Jakie to wesołe. Szacunek pani Katarzyno, szacunek, uważam że „A nie mówiłam” to majstersztyk godny samego Hitchcocka. Danse makabre w sumie.

Ale niech się pani nie boi, pani Katarzyno, nikomu nic nie powiem. Może nikt nie zauważy, że Judyta to już martwa pacynka, że te jej dialogi już mało śmieszne, a wręcz żenujące – bo ile ona ma już lat? 80? No nawet jeśli mniej, to dlaczego ta kobita mówi tak śmiesznie, w sumie wszędzie wrzeszczy, dlaczego jest tyle wykrzykników? To jakiś plejsment, te wykrzykniki? No i czemu tak mało ma do powiedzenia i zachowuje się momentami jak kompletna idiotka? Chociaż w sumie, nie ma co się przejmować. Niech się pani nie martwi, może nikt nie skapuje się ze rozdziały ksiązki sa nudne, nie wiele wnoszą, a akcji w nich żadnej, że trzeba czekać prawie 200 stron by bohaterka zrobiła cokolwiek innego niż wypicie herbaty. Albo te opowieści o tym jaka reklamę lubi w TV, czy co sądzi o piłce nożnej, nikomu pewnie nie wpadnie do łba, że pisanie o tym całego rozdziału to lekka przesada i zwykłe pójście na łatwiznę.

I że się tego zwyczajnie czytać nie da.

Nie ma strachu, sprzeda się. I pewnie film o tym zrobią, bo nie za dużo roboty będą mieli z plenerami, ojtam może jeden samolot. Reszta to herbata i trawa i herbata i trawa i o cześć Grzegorz o cześć Judyta o cześć Ulka.

A na koniec powie się, że to chodzi o dojrzałe życie i dojrzałe uczucie. No bo kto by się śmiał z uczucia, tym bardziej dojrzałego. I z 4 części, kiedy kocha się ją za to, że po prostu jest. Obojętnie jaka by nie była. Nawet jeśli w niej machać nam będą truchełkiem zasuszonym, co paple jak pierwsza lepsza ogłupiała oferma. No ale czego wymagać od zombie……”

a no i nie mozna nie powiedzieć o tym zaskakujacym przewrocie w akcji pt:

JUDYTA ODDAŁA ZŁE DYSKIETKI DO REDAKCJI,
REDAKACJA JA ZWOLNILA,
JUDYTA WYJECHALA,
REDAKCJA PRZEJRZAŁA NA OCZY RACH CIACH
REDAKCJA PRZYSZLA NA KOLANACH PRZEPROSIC

…to kurna…kurna… poprostu kurna. Jedyne co tłumaczyć może pania Grochole, to konieczność zarobienia na nowe okna, czy nie wiem, kanape.

Oraz sprzedało się juz ponad 140 000 egzemplarzy jakby kto pytał. O dodrukach powiadomie…..


  • RSS