haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2006

A ja tam się cieszę. Może jestem walnięta, ale się cieszę, wale nie zamierzam panikować (taki plan mam). Już za od jutro zaczynam! Będe wymyślać prezenty, będe planować niespodzianki. Trochę kurna szkoda, że nie mam dla kogo udawać, że to wszystko przywlókł facet z bordą. No trudno, jakoś to przeżyję. Najwyżej sobie zdziecinnieje na starość, i każe ten cyrk odgrywać dla mnie osobiście. Tymczasem będe przeglądac oferty, macać bombki w sklepach i zastanawiać się. Wcale nie mam za złe, że już się zaczęło. Odpalam w domu pomarańczowy olejek w kominkach i się inhaluję. Sama bym se pozawieszała skórki od mandarynek na uszach w ramach kolczyków. Oraz wytarzała w miąszu. W ramach aromaterapi. Wszystko, co kupuję, musi mieć zapach piernikowo-goździkowo-cynamonowy. Nic mnie to nie interesuje, że to kiełbasa. Ma smakować cynamonem. Wszystko ma pachnieć piernikiem. Ale natychmiast.

A co.

No bo sami powiedźcie, święta są piękne, i inspirujące, są kolorowe i rozczulające, pachną i zmiękczają nas jak płyn Lenor stary koc z wełny, są takie właśnie, tak mniej więcej (jak ustaliłam z koleżanką Agą ostatnio) do GODZINE PO TYM jak wszyscy się zwala, i usiądą, i są. I już jest żal, że to koniec. IDZIE SYLWESTER. Już sie czai i zaczyna wyłazic z kąta. Koniec roku – obrzydlistwo. Albo do chwili, kiedy jakiś cudem, koło 15 grudnia nie ma już pensji w portfelu, UPS?

I to jest koniec świąt, a nie żaden początek.
Wszystko wam się pomyliło.

No wiec to chyba nie durne nie, że te wszystkie bombki światełka i obierki od pomarańczy mam ochotę wyciągnąć już 1 grudnia. Co by się ponapawać. Ile da radę, ile wlezie.

Oraz w tym roku wymyśliłam, że wigilie robie ja U SIEBIE.
U NAS.
Dla wszystkich.
Niezły dżołk, nie?
Zawsze miałam niezłe poczucie humoru.
Abstrakcyjne.
Takie ala monty python.
Ha ha ha.

(Baśka mi mówi, że spoko spoko, liczy na to że zrobię wigilię w formie spotkania koktajlowego, stoimy, sączymy drinki i won po pół godzinie)

Przed robota, tym czasem, w ramach remontu i tego że w jedną noc (nie świętojańską ) wyrosły nam nagle drzewa, oraz rozwinęła się trawa z rolek, w jeden dzień też, dodatkowo postawili nam fontannę (trochę większa od bidetu ALE jest). Chodzimy z chłopakami z rozrywki napawać się widokiem wody, oraz szumem far, i szmerem kropli. Bardzo nas to uspakaja.

(mówiłam już wam, że kocham chłopaków z rozrywki? Co o nich mówią: „o ja pierdole ci z rozrywki to jakiś mega dziwny dział”, co mam ich za ścianą, ale mają ich mi zabrać i nas rozdzielić?? Nie wiem czemu! CHYBA NIE DLATEGO ZE WALIMY DO siebie przez ścianę pięścią a oni np puszczają mi przez ścianę kolędy, tudzież progresywne dysko z Niemiec).

I tak to nas natchnęło, że witamy się i żegnamy mottem: JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE JESZCZE BĘDZIE W FONTANNIE. Można by to wyrzeźbić nie? Jako logo firmy, nad wejściem. Albo taki neon jebitnąć na dachu, z tą myślą. Albo wyhaftować na wycieraczkach.
Ech.

O wiem,
Ide zgłoszę zarządowi taki wniosek.
O neon.

Chyba nie będą mieli nic naprzeciwko co?
Przecież powinno się wspierać kreatywnych?

PS
Oooo o wilku mowa i co? pisze do mnie Aga właśnie : „Jak sie czujesz? chyba dasz jeszcze rade pociągnąć z 50 lat?
Aga”
no nie wiem czy moge jej obiecac nie wiem….

ps2
z ostaniej chwili:
A JAK WAM POWIEM Z KIM ide na KOLACJE w MARCU to bedziecie mieli wylew! Aaaaa sama mam wylew AAAAA! no nic teraz tylko DOŻYC MARCA. DOŻYC MARCA!

aaaaa!!!!!!!

mam wylew!

No nic się nie dzieje no nic. Na zebraniu w szkole byłam. O jak ja kocham chodzić na zebrania do szkoły. Chociaż….. chociaż w sumie chyba tylko ja jestem w tej
OBARDZOWYSOKIMPOZIOMIEZTRADYCJAMISZKOLE jedynym rodzicem niespecjalnie zaskoczonym njusami. Moje dziecko wie, mi się denerwować nie wolno, przeżywać nagłych szoków też, uniesienia nie zalecane, toteż od lat trzyma jeden poziom. Beznadziejny, ale stały. Constans. Najpierw się przejmowałam, załamywałam, starałam zrozumieć „ŁAJ ŁAJ”, a potem spojrzałam na tych rodziców, co to mieli kiedyś czerwone paski a teraz średnia 2,6 i powiem wam, ci to dopiero nie rozumieją „ŁAJ”. Hehe. Wytrzeszczają te oczy, załamują ręce. Pfff. A ja constans. Jestem kwiatem lotosu na tafli jeziora. Wagary SPOKO ALEEE TO JUŻ BYŁOOOO, cztery pały pod rząd SPOOKOO ALE TOO JUZZZ BYŁOOOOOO, se nuce nie?

Z nowości to mnie tylko dali 45 skierowań do poradni. Znaczy że dostane papier na dziecko, iż faktycznie dekiel a nie ze ja uważam, i szkaluje niesłusznie puchatego cycusia (kto kurna idzie na wagary a potem idzie do pani i mówi BYŁEM NA WAGARACH PRZEPRASZAM czytałem książkę, no dekiel dekiel, się pieczątki podrabia, się nie wiem….. a nie że byłem ajm sory), dostane na papierze iż jest. Oraz Roman minister się martwi o moje dziecko, albowiem nie ma ani jednej uwagi już 3 rok kiedy cała klasa ma po 79 minimum każdy. Panie określają go jako „bardzo grzeczny”, tudzież „bardzo miły” lub też „dobrze wychowany”. Nie pije, nie pali, oraz nie leje innych. Podejrzany. Czy opowiadałam wam już akcje pt: DZWONIMY DO PANI CALEJ RODZINY BO PANI MIAL WYŁACZONY TELEFON ALBOWIEM DZIECKO PANI CHYBA MA SZNYTY NA REKU I CHYBA PANI OD WF JE WIDZIALA CZY ONO JESZCZE ZYJE NA TYM CHOROBOWYM????? W sensie czy na chorobowym nie mam wyłączonego telefonu, albowiem to nie chorobowe a COS GORSZEGO jak mogła pani wyłączyć telefon JAK PANI MOGLA!?

No i tak o.
Nuda.

Idę do tego ośrodka, weźmiemy wszystkie papiery na „dys” włącznie z „dyskoteką” chyba, co i tak ponoć zabroniona. I powiem wam, matki moje kochane, dzielne i samodzielne, samotna matka zawsze będzie matką samotną. Dla szkół, dla systemu, dla siebie samej. Choćby kurna nie wiem jak fajnego miała męża namber two, konkubenta, czy kogo tam innego. Choćby nie wiem jak stała sie ułożyć relacje z ojcem namber one (ha ha aha ha ah ah haaaaa! – pozwólcie na ten szyderczy śmiech starej kobiecie), się nie łudźcie. Do końca życia będziecie miały same z sobą to dziecko na łbie. O tak no…. Przesrane generalnie.

Ale ale. Z dobrych radosnych jusów to dobra książkę mam: „Merde rok w Paryżu” Stephen Clarke. Trzeba robić, jak mawia Zebra, spację na wyśmianie się. Świetna. Śmieszna na maksa, błyskotliwa i dobrze napisana. O tym jak jeden Brytol pojechał do Paryża i co z tego wynikło. O tym jak zjadł świński odbyt, który Francuzi nazywają KIEŁBASA, co chwile właził w psia kupe na chodniku, zdziwił się ze mają dzielnice „moszna”, oraz całował sie z dziewczyna która jadła SMIERDZĄCY PEŁZAJĄCY SER.

Naprawdę fajne.
Baska poświadcz.

„Odszukałem budynek, w którym znajdowały się biura mojego nowego pracodawcy – dostojny dziewiętnastowieczny gmach wyrzeźbiony z mleczno-złotego kamienia – i trafiłem prosto na orgię. Jedni obsypywali się pocałunkami, czekając na windę Inni całowali się przed automatem z napojami. Nawet recepcjonistka, wychylona nad kontuarem, kogoś obcałowywała, notabene także kobietę, osobę, która weszła do gmachu tuż przede mną.
“No! – pomyślałem sobie. – W razie epidemii opryszczki trzeba by tu pewnie nosić kondom na głowie”.

..nadawania programu mamy dla państwa krótki, acz rzeczowy, wykład na temat teori ewolucji.

„Teorię wymyślił Karol Darwin i jej założenia są mniej więcej takie: na początku byliśmy rybami, pływającymi w wodzie. Pewnego dnia dwie ryby spłodziły niedorozwinięte dziecko, które było inne od pozostałych, więc musiało odejść. Niedorozwinięta ryba spłodziła kolejne niedorozwinięte dzieci. Aż jednego dnia niedorozwinięta ryba wypełzła z oceanu, przy pomocy swoich mutantowatych płetw, a potem uprawiała seks analny z wiewiórką albo z czymś podobnym i powstało to, niedorozwinięta żabowiewiórka, która też urodziła niedorozwinięte dziecko, małporybożabę. Małporybożaba uprawiała seks analny z tą małpą, a potem ta małpa miała upośledzone dziecko, które zerżnęło tę małpę… i wtedy powstaliście wy.

Tak to wygląda.

Jesteście upośledzonymi potomkami pięciu małp, zerżniętych w tyłek przez wiewiórkę.

Gratulacje.”

South parki 10 sezon rządzą. hej. choc jak mówił bezo, powtórze za nim: NIE OGLADAJCIE POD ZADNYM POZOREM ODCINKA 14 SERII 10. NIGDY! NIGDY! NIGDY TEGO NIE RÓBCIE!

..niedzielę. albo nie. Słowo o TWARDZIELACH.

„SCENA 1.
WNĘTRZE. MIESZKANIE HANKI. POŹNY WIECZÓR.

Przy stole w kuchni siedzi TWARDZIEL. Obok, na stole szklanka piwa. Twardziel pali papierosa i czyta rozłożoną gazetę wyborczą. Do kuchni wchodzi HANKA.

TWARDZIEL
(podnoszac wzrok znad gazety)
..Misiek muszę ci sie do czegoś przyznać…
HANKA
(odobinę skonfudowana)
Tak?
TWARDZIEL
(ciągnąc)
..wiesz może to być dla ciebie trudne, ale w końcu znamy się już parę lat …. w sumie wszystko sobie mówimy… może ci to trochę zniszczy mój wizerunek… ale nie czuję się z tym dobrze, że ukrywam to przed tobą.
HANKA
(milczy)
TWARDZIEL
..ale prawda jest taka, i mam odwage to powiedzieć. Tak! Regularnie czytam pierwsza-zone. Powiem więcej – całą przeczytałem. Kurna (dodaje dosadniej i głośniej)
własnie tak!

Cisza. HANKA patrzy na TWARDZIELA. TWARDZIEL chwilę patrzy jej prosto w oczy, a po minucie spuszcza głowę. Zaciąga się papierosem. Wraca do wyborczej.Cięcie.”

Normalnie. To tyle. Idę na pogrzeb. Znaczy najpierw na wywiadówkę, a na pogrzeb jutro. Nie wiem która impreza weselsza.

Ponieważ rzadko oglądam tv, co mi robi dobrze na cerę, bo nie muszę tych dekli oglądać (wiecie tych tam od tamtych tam), omija mnie parę istotnych spraw.

Na przykład reklamy.

Czasem jednak coś tam mi mignie, np ostanio uwiodła mnie reklama prezentująca 4 dupy w tym jedna na ławce (reklama hemoroidów), i już myslałam, że nic nie wzruszy mnie tak jak rzeczona, dopóki nie puścili mi ostaniego hitu dla dziewczynek pod choinkę proponowanego, mianowicie:

GŁOWA KONIA DO STYLIZACJI

Aaaaaaaa naprawdę. Naprawdę, naprawdę. Myślę, że doszukać by można się jakiejś inspiracji ojcem chrzestnym, nie sądzicie? Aż żałuje, że nie mam córki. Albo np dziadka rolnika, lub tez wuja, wtedy mogłabym taką głowę konia zrobić córeczce mojej domowym sumptem. W ramach, że nie ma jak własnoręcznie zrobione prezenty. Jedna stara szkapa na odstrzał i już mamy – GŁOWĘ KONIA DO STYLIZACJI dla dziecka.

Wszystko złe, co powiedziałam o serialu BSG – odwołuje. Co dziwne, chociaż w nikim sie nie kocham w tym serialu, to proszzz we łykend cała serie zrobiłam drugą.

Na raz.

Już mnie nie denerwuja telefony na korbę, ani mydło w kostkach szare jeleń, którym się myją na superkosmicznym statku, że na obiad jedzą tosty też nie. Ani, że w 3456 roku makaron z rosołem podają. Oderwać się nie mogłam, a jak mnie zdenerowała Admirał Cain, TA SUKA, to mnie chłop musiał polewać wodą. Tak mnie ciśneinie skoczyło.

Ot i tak. Taki weekend leniwej kobiety. Co to z domu wychodozić na imprezki nie chce. Nudziara. Zajmujące takie dwa dni ekscentryczne.

W między czasie, co prawda zrobiłam:

- 3 prania
- upiekłam udka
- wykonałam rosół z kluskami
- umyłam kibel oraz kuwete kota z rozpędu
- gulasz z piersi z grzybami suszonymi
- wywiesiłam pranie
- wyprasowałam pranie
- odmroziłam lodówkę
- pozmywałam po obiedzie
- zamiotłam, umyłam podłogę
- odkurzyłam, powycierałam, pozaszywałam
- narepereowałam tornister
- zmieniłam pościel
- sprawdziłam lekcje
- pocieszałam, bo umarła babcia
- tłumaczyłam TAKA KOLEJ LOSU

Jednym słowem SUPER ZABAWA.

A co u was?

… i se myśle dziś rano, już bez szczypiora, że najważniejsze w życiu, to żeby mieć pasję. Choćby do jedzenia wyżej wymienionego warzywa naciowego. I robić coś z radością o JAK CI PANOWIE NA PRZYKŁAD, co widać jak się cieszą, że robią co robią.

ech..

ps.
no i pieknie, sosko mi wyslala zdjecia grzecha z ameryki (jaki on tam franek, ja wiem, bardzo dobrze wiem, że to GRZECHU). grzechu łypnał na mnie niebieskiem okiem ze zdjęć a ja sie poryczałam. jak nic mam klimax. ech. co ciekawsze inne niemowlęta mnie kompletnie nie wzruszają. A Franek, znaczy GRZECH, rozwala. jak co najmniej chór niewidomych dzieci. śpiewający piosenki ckliwe.

Mówie wam, rośnie nam niezły casanova.

no nic.
(wzdech).

dla rozluźnienia na wekend mam dla was METODA NA GŁODA.

…kolega mnie tu zza ściany mówi, że to NIE PIES to DOKTOR ŚMIERĆ w tym filmie :-)))

Bardzo mnie to wzrusza, że na zebrania dotyczące serwisu dla facetów zapraszają mnie. Potem siedzę ja, trzech facetów oraz zestaw pism na stole w stylu CKM tudzież pleyboj. Oraz oni słuchają, a ja mówię. To sa jedne z piękniejszych chwil w moim życiu, naprawdę mówię wam, zwłaszcza kiedy mi potakują. Kocham mieć rację, szczególnie w męskim gronie.

Chwilo trwaj.

Baśka mi tłumaczy, że to dlatego że mam jaja. A kiedy ją pytam, lekko zdegustowana, czy chodzi o takie dyndające, ciepłe, z owłosieniem ala szczotka ruda do szorowania garnków, trzepie mnie po łapach i mówi ze chodzi o mentalne. Mentalne jaja trzeba mieć. Te zwisające z włosami to tylko drugorzędne cechy płciowe, i w sumie nic nie znaczą. Jeśli nie masz W MOZGU to te wiszące co DO NICZEGO NIEPOTRZEBNE.

No i mi się od razu przypomniała taka dyskusja a propo. Czy my kobiety, kruche stworzenia, wybieramy w życiu sobie tych co leja i pija, czy tych co mędzą i zmywają garnki w kapciach szczurkach. I że jak się wytyka że facet trochę Leonizuje Wiśniewskim, to znaczy, że się by wolało takiego, co aromatyzuje całe pomieszczenia pachą, pije piwo hektolitrami, beka na głos, pierdzi w rurkę od papieru toaletowego (czytaliście to forum na gazecie pt. MOJ MĄŻ PIERDZI W RUrKĘ OD TOALETOWEGO I SIE CIESZY”?), a babę leje i co najwyżej poniewiera. Jakby nie mógł trochę i w ten deseń być i trochę w ten.

No nie wiem.

No nie wiem gdzie się podziali zwykli fajni normalni kolesie? I czy jest dla nich miejsce pomiędzy. I dlaczego laski pisza że oni nie moga golić owłosienia na ciele. Tudzież jajach. Po kiego wybierać w takich kalkach? Nie wiem też jak odpowiedzieć na pytanie – KTO JEST LEPSZY – ten co pije wódę z gwinta, czy ten co wyciera dupkę niemowlaczka? Jakby nie można było przewijać niemowlaka i pić wódkę. (Osobiście widziałam takiego co najmniej jednego!)

A może te kalki to żeście se sami panowie zrobili też, co? I przyznali kategorie – że niby jak czołg, to nie tulipanek. A jak pierdzimy to nie możemy mówić wierszy? Albo jedziecie że słodko-pierdzącymi smętami i dajecie jak koń z góry, non stop w niezłym galopie, jak radio Luxemburg za dobrych czasów, i zdrabniacie te wszystkie słówka słóweczka i smaczusie tekścikowe, „kochaniutka, złoteczko ty moje, kobieto puchu”, albo chrząkacie i drapiecie się ostentacyjnie po kroczu kwalifikując do tych co to: „niestety mam taki problem, kiedy ona się zaczyna angażować zbyt, dla jej dobra, przygryzając zęby, musze iść i dymnąc jakąś inna, dla jej dobra w sumie, nie żeby z przyjemności, przecież to kobieta jest, trzeba jej ustawić światopogląd…”.

Że niby trza wybierać?

E tam znam kilku całkiem zwykłych facetów, normalnie fajnych. Co nie wybierają, nie kategoryzują, i z zamiłowania zmywają w domu, ale też i siedzą w kuchni czytając wyborczą parę godzin. A jak trzeba to powiedzą:

- Teresa, tylko pamiętaj ze ja mogę być też jak Aguirre, gniew Boży , jakby trzeba było. Z tym że nie w tej chwili, bo w tej chwili nie chce mi się nic. Ide położyć się bo jakaś taka nuda.

I chociaż wiem że taki z niego ten gniew boży jak ze mnie księżniczka Monaco, to facet nie może mi deklamować Przerwy Tetmajera, bo normalnie by mnie zemdliło chyba, oraz jakby mnie tryskał tylko i wyłącznie testosteronem to tez nie chętnie. Ten model już przerabiałam, ciśnienie się mi na starość zmieniło. Na tych tajemniczych, niekontrolowanych samczych – ciśnienie mnie rośnie, tak do 150/109 

Toteż jakiś środek poproszę.

Baśka mi mówi że PRAWDZIWY facet jest jak Rhett Butler: kocha do nieprzytomności żonę i bejbi oraz grzmoci wódę siedząc okrakiem na ogierze. I że NIE MA ALBO, ALBO. WSZYSTKO musi umieć! NIE MA ZE SOBIE WYBIERZE krzyżykiem ALBO PIJE ALBO WYCIERA NIEMOWLACZKA.

Albo ret butler albo niech spierdala.

Baska to trochę idealistka jest, nie sądzicie? Generalnie chyba chodzi o to, co by facet nie był troki od kalesony ani tez elf z doliny mgieł.

No znaczy, zwykła rzecz.
Nic przegięte w za bardzo jedną stronę.

Słodkie naiwne panny w różach też mnie wkurwiaja.
Wyluzowane samodzielne wyzwolone hedonistki też.
Oraz ci zakochani jak Leon też mnie wkurwiaja.
Leon mnie wkurwia.
Oraz ci co to mają męską rację i monopol na jaja też mnie wkurwiaja.
Oraz ci co dla dobra rodziny, też mnie wkurwiają.
Tajemniczy mnie wkurwiaja.
I nudni mnie wkurwiają.

I wkurwia mnie to, ze odbija mnie się szczypiorkiem z jajecznicy co ja rano dla Krzyśka motyla smażyłam.
O to pewnie przez ten szczypior.
Taka notka bez sensu.

To co?
Bond ponoć blond?

… ale jak kiedyś już nie będę miała co robić, będę stara i zmęczona, wywalą mnie z roboty, wszystkiego się oduczę, albo i nie wiem…. to sobie zostanę INTERNISTĄ.

Od chorób wewnętrznych najlepiej.

Nie wiem nie wiem nie wiem. Może zwyczajnie jestem niesprawiedliwa. Może. Może oni maja źle i biednie. Może już wszycy wyjechali. Może nikt ich nie docenia. Nauki i lat. Nie wiem. Może. Może to ten kraj, albo nie wiem pogoda ich tak nastraja. Ale….

…ale jakim cudem za każdym razem jak idę do OGÓLNEGO to trafiam na dekla wybitnego (aż się rymło, co nie?). Nie wiem, taka to specjalizacja chyba. Dość prosta. Siedzimy, rozpieramy się na fotelu, gderamy. W sumie nic nie mówimy nowego ani wybitnego. Poprzewracamy palcem strony w książce jakiej. Zapiszemy witaminy, albo powiemy: OOOOO TO TAKI WIEK, OOO MNIEJ STRESU PROSZE. OOOO ZWOLNIC ZWOOLNIC. MNIEJ PRACOWAC. NIE DENERWOWAC SIE.

Sie zdenerwowałam no.

I zmokłam.

Pruje do takiego po robocie, w deszczu, wilcy jakieś, ciemna noc a dekiel mi wygłasza półgodzinny spicz o tym jak mnie zjedza tabletki antykoncepcyjne. Już mnie w sumie zeżarły. Na dodwód stuka palcem w TAJNY RAPORT, co go ma. Ha. Pokaże mi w sumie w tajemnicy, bo go chyba z samego SIAJEJ dostał (wydawnictwo medyczne „Encyklopedia Zdrowia” nakład jakieś 890 miliardów egzemplarzy, rok wydania 1976) Oraz wyjaśnia mi jak mnie oszukują ginekolodzy i cały przemysł farmaceutyczny. TO KLAN! (i plebania chyba i może jeszcze zlotopolscy co)

Wg jego pism INTERNISTYCZNYCH wychodzi na to, że zostało mi jeszcze może z 5 lat. Nie więcej. Potem choroby starszne i zgnilizna. Pomne jego słowa. Ha.

I niech pani ograniczy stres.

I ja mu za to płacę.
Prywatnie.
Ha.

Chyba też jestem dekiel. A idę, zostane se internista, czy coś. Diagnozę komuś? Spoko, moge z rekawa machnąć.

poszłam

7 komentarzy

wziełam wstałam
poszłam
zagłosowałam
wróciłam
zastanowiłam sie
czy aby ja nie mam beznadziejnego życia?
hmmm…
poszłam do łazienki zastanowić się DOKŁADNIEJ
pochyliłam się
otworzyła się szafka
podniosłam się nagle
i….

JAK NIE JEBNEŁAM ŁBEM W SZAFKI DRZWI TO!!!

…to mam teraz guz wielkości kapusty na potylicy, co mnie zajmuje bardziej, niż jęczenie nad własnym losem o!

Taka metoda terapeutyczna – ponoć już wcześniej opisywana przez sosko jako remedium na ból brzucha. Weź jedna szafkę łazienkową, spuść se na łeb, a wszelkie bóle inne, nawet istnienia, ci przejdą.

No. Co u was?


  • RSS