haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2006

nic sie nie udało. nic a nic. A naprawdę był potencjał na wiele ciekawych atrakcji.

bo tak:

- najpierw, w piątek, chłop co miał być w genacie KOŁO MROZONEK i czekać na mnie, wcale nie czekał tylko dzwonił z pracy ropzaczliwie „kochanieeee to nie tak miało być, już kończe te ofertę, przepraszam przepraszam”. myślę „o super!” bedzie można wygenerować pierwszy konflikt wigilijny, a także wpaść w histerię w 8 kilometrowej kolejce do kasy. no. no i gówno tam. kolejek do kasy nie było, chłop przyszedł, zapakował sam, i jeszcze taki miły. SZLAG BY TO.

- no nic. wrocili my do domu i postanowilam w życiu pierwszy raz zrobić rybę w galarecie, nigdy nie robilam. w sensie pstrąg, co udawać miał karpia, w dodatku po żydowsku. nie żebym szła na łatwizne. myśle: „o ho, cudownie, galareta się nie zsiądzie, przyjdą goście, ja w histeri zwymyślam wszytkich, po czym malowniczo wypiernicze się, na środku salonu, z pół zastygniętą galaretą i pstrągiem rozamazanym po wszystkich kątach.” no. klasyka wigilijna że tak powiem. no. no i gówno, głupia galareta się zsiadła jak złoto. taki potencjał na nic, taki potencjał…..

- dobra, myśle, to zrobię uszka w SAMA NIEDZIELE, okolo 800 uszek, wobec czego nie zdąże, zaczną wszycy przychodzić, ja będę lepić, wpadne w histerię, zaczne rzucać w kuchni uszkami po ścianach, chłop bedzie sie musiał tłumaczyć że ONA TAKA NORMALNIE NIE EJST PRZEPRASZAM PANSTWA. no. gówno tam, kurna ulepiłam i jeszcze je posmażyłam na czas. taki potencjał taki potencjał sytuacyjny na nic…..

no a potem to już tylko było miło, wszystkim sie podobało, nikt nie zadawał trudnych pytań, nikt nikogo nie obraził, nikt nie wygadał sie z jakimś ukrywanem skandalem rodzinnym, a nawet nikt nikomu po mordzie nie dał. nuda. co za impreza nie udana. żadnych walk na sztachety. ojciec mój to nawet pobił swój imprezowy rekord w siedzeniu na miejscu (zawyczaj wchodzi, 10 minut i już wierci noga żeby wyjść) siedzac spokojnie przy stole całe 100 minut.

no może jedna moja ciotka kryśka trochę uratowała to przesłodzone sielankowe spotkanie, kiedy patrzac na prezent, jaki mi narzeczony ofiarował skwitowała:

- co to jest? DYSK ZEWNETRZNY? że co? co za bez sens. to nie wiesz, że kobiecie kupuje sie na perezent COKOLWIEK. COKOLWIEK BYLE MIALO DWA KARATY. Cokolwiek, a nie wymyslac tu bedzie, jakies 80 giga.

no i tyle no. nie dotrzymałam tradycji, nie było TRADYCYJNEJ awantury wigilijnej. Ja wam powiem, zanika tradycja w narodzie, zanika…. zapominamy o dziedzictwie.

A teraz państwo pozwolą idę spakowac torebusie, oraz sylwestrowy dres, i jade do baski na spotkanie z pudzianem. A najpierw poczytam książkę, w której wkurwione wieloryby wzięły sprawy w swoje ręce. (ręce??)

(chodze non stop w dresie i piżamie już 3 dzien, nie mówcie prasie jakby co! i mam takie kapcie z pazurami z futra co wszystkie moje puchate skarpety przy nic wysiadaja, ge nial ne, o nich tym bardziej nie mówcie prasie!!! )

…aaa jesli chodzi o wage PO SWIATECZNA stosuje metodę Krystyny Czubówny, która to ostanio powiedziała:

- robie tak, najpierw zdejmuje okulary, potem idę i staje przed lustrem, jeśli uważam że wyglądam nieźle, w tym lustrze, to jest ok. Biorąc pod uwagę, iż ponad połowa społeczeństwa niedowidzi, wnioskuje iż dla tej PONAD POLOWY również wyglądam atrakcyjnie. Niezły to wynik, sami powiedźcie, nawet jeśli druga połowa społeczeństwa ma odmienne zdanie. Wiec nie ma co rozpaczać.

ja mam minus 6,5 na jednym oku. tym okiem, bez okualra, przed lustrem wyglądam powiem wam BOSKO! taka macie mnie widzieć również.

..w sumie, co ja będę wam przed świętami zawracała głowę jakimiś notkami bez sensu nie? Poza tym musze iść gotowac bigos. Święta u mnie. Jakbyście mieli po drodze zapraszam, mam nowe talerze, damy radę. No to…..

NAJLEPSZEGO!
I LEPSZEGO
i JESZCZE LEPSZEGO

byle nie takiego jak w tym roku.

Tu był komboj, ale mi sie znudził, i teraz bedą filmy dla odmiany:

Ps. z ostaniej chwili

Niech mi ktoś powie, że ten rok nie jest BEZ SENSU. Nie wali sie w nim wszystko, i wszystko nie psuje. HA HA HA. Wyśmieję go. I mam dowód na swoja tezę. Otoż w tym roku, po raz pierwszy od lat nie pamiętam ilu mam….. ale od początku.

Poszliśmy po choinkę wczoraj razem, żeby wybrać najpiekniejszą, najładniejsza, naj naj, na nasza pierwszą, robioną, wspólną wigilie. HEJ.
No.
Marudziłam, wybierałam, bardzo skupiałam sie na gestości, strukturze igły, rozłożeniu gałęzi.
No i sie udało.
No.
Dotargalismy do domu i…. i mamy kurna piękna, gestą choinkę, ze srebrnymi igłami, pachnąca na maksa, z szyszkami oraz KURNA KRZYWA NA MAKSA.

Jakby w dzieciństwie przeszła haine medine.

Skolioza, lordoza (ja też te obie „liozy”, ja tez!) i wszystko inne. Chyba nawet bolerioza. Choinka generalnie POZIOMA! W życiu takiego krzywusa nie miałam. Powypadkowy płożący się hendikap.

Piotrek jej nienawidzi. Mówi że by jej żadne narzedzia w fotoszopie nie pomogły nawet, że jedyne co by dało jej jakas szansę to EKSTREMALNA METAMORFOZA na Canal CLUB.

Ja w sumie… w sumie mi jej żal. To nie jej wina że ma krzywicę. Ja tez mam kręgosłup nie ten tego. Chyba sie w sumie polubimy.

No ale powiedzcie, w tym roku to nawet kurna choinka krzywa sie czlowiekowi trafia.

im więcej …

1 komentarz

..facetów poznaję, tym bardziej lubię własnego. Myslicie, że to chodzi o te starość? ORAZ LENISTWO ŻYCIOWE?;-)

wynioslam se znów parę książek a propo świąt:

- o masz tu. Chcesz? ZAGŁADA ludzkości oraz globalna katastrofa, w sam raz na święta.

Zaprawdę lubię takie klimaty. Najlepiej jak ludzkość ginie masowo. Letni nie bywamy.

6 komentarzy

…jezuuuu noooooo dopiero 14 a poszłabym już do domu zjeść parówkę (tylko bez takich mi tu, tak? Krzywych komentarzy proszę. Jakby co!).

No i tyle miałam do powiedzenia w sumie na dziś.

..no chyba, że powiedziałabym wam jeszcze, jak nienawidzę tego poczucia, kiedy wypierniczę całą czekoladę, co na chacie leży. Jak leży. Bo w pierniczę, nie czarujmy się. Oraz tego, że lubię poczucie kiedy jednak jej nie wypierniczę, tego takiego JAKA JESTEM SILNA poczucia. Choć mam już wtedy to poczucie, że zaraz będę miała to DRUGIE poczucie, że jednak wypierniczyłam. Kwestia czasu. A już kompletnie nie cierpię tego poczucia, że wiem że tamte poczucia, OBA, to sa kompletnie bez sensu poczucia. I nadal je mam. Jezuuu jaka jestem skomplikowana nie?

(„kobietę skomplikowaną ciekawą osobowość głęboko złożoną poznam” – to mogło by być o mnie)

Aha no i mamy połowę grudnia – MACIE JESZCZE PIENIĄDZE?

Buuhahahhaaaa, no dobra, to był żart.

PS a na FACECIE mamy dziś Czendza w menu.

Nowiuteńkie, jak dla mnie, całkiem odnalezione, nowe FORUM. O jakie przeurocze.

To i całą resztę w temacie (np „najbardziej wkurwiające zachowania naszych dzieci”) też serdecznie polecam.

A dziś pociągnijmy temat: „Najbardziej wkurwiająca czynność jaką muszę robić„, ja np podpisuje się obiema rękami pod targaniem siatek ze sklepu pod górę.

A wy?

bylam wczoraj na koncercie
DROGI PAMIĘTNICZKU
z okazji, że 4 lata razem z tym czesławem z arki jestem już
(czesław z arki od rana chodził i śpiewał mi nad łbem: PRZEŻYLEM Z TOBĄ 640 LAT)ani dąbrowskiej koncercie
(sama załatwilam bilety na ten koncert, nie?)
CZERLII CZERLIIIIIIII
spostrzeżenia mam takie:
BYŁ MĄ PODRÓŻĄ DZIKĄ UWOLNIŁ MNIEEEEEE
ania dabrowska wystapila bez stanika
to chyba taki trend
nieszkodzi i tak ja kocham choć
ŻE NIE CHCE TYYYCHHH PIENIĘDZYYYYY
cycki majtały jej kolo kolan
kocham ją tym bardziej
UKRADŁ MI SERCE JEŚLI SPOTKAAASZZ SIE Z NIIIMMMM
niemniej
ja chyba stara jestem
sie zmeczyłam tylko
choć ładnie śpiewali
nie powiem
CZERLI CZERLIII MAM PUSTE KONTO W BANKU NOCE I DNIIII
nic nie widziałam
życie kurdupla nie zawsze jest kolorowe
szczególnie życie kurdupla w tłumie na koncercie
było goraco
poszłam do domu już o 10 wieczor

a mam wrażenie jakbym cala noc balowała

DROGI PAMIĘTNICZKU! CZY TAK JUZ BEDZIE ZAWSZE?
W NASZYM WIEKU?

….ale mi sie spać chce, no nie macie pojęcia….
ZIEW

Mówiłam wam, że kocham u nas w firmie grupę co ją zwą „rozrywka”? Chyba nie wszycy ich lubią, powiem wam w sekrecie. Ale co tam. Ja ich kocham. Mówiłam? Chyba nie mówiłam. Albo mówiłam, ale zapomniałam. Zapomniałam też dlaczego ja robię NIE W ROZRYWCE a w grupie TECHNIKA. Nie pamiętam po kiego ja mam samych chłopaków w dziale. I dlaczego opijam, tylko i wyłącznie w męskim towarzystwie, serwis FACET. A nie jakiś taki bardziej, dla księżniczek….

Dużo pytań, dużo.

Ale wróćmy do grupy rozrywka. Mikołajki były tak? No wiec ludzie robili sobie niespodzianki (albo nie robili bo i po co starej babie robić niespodziankę np), niemniej w pokoju rozrywki pojawiły się…. FONTANNY NABIURKOWE. O japierdole, jakie to jest cudo. Naprawdę. Tak uczcili mikołajki a także fakt, iż przed firmą stanęła fontanna. Podobno chcieli jeszcze se walnąć do pokoju taką dużą, taką emanująca światłem w wielu kolorach, oraz specjalnie uspakajająca mgłą tęczową. Ale ich przebili. I nie stykało kasy.

Niemniej od wczoraj siedzą, a przed każdym na biurku w strugach wody toczy się kulka, i ta kulka zmienia kolory, a woda szemrze. Wiecie jaki to spokojny dział? NA MAKSA WYLUZOWANY! Ludzie dziwnie na nich patrzą trochę.

Ale to inni ludzie……

Może ja też se strzelę niespodziankę i zamówię z jedną taką fotannienkę. Nawet mi Ida znalazła parę o:

troche droga ale spokój jest warty każdej ceny zwrócice bowiem uwagę na ultradźwiękowy generator mgły!

skromniejsza aczkolwiek warta swojej ceny, z deko seksulana nie sadzicie?

przy takiej ODRAZU zakładam przescieradlo i chodze w nim jak w todze

za takie grosze TAKA NAZWA?

te walneła se na biurka rozrywka

ech… jeszcze będzie przepięknie ejszcze będzie….

ps.
o a te miałysmy pomyśł z Baśką żeby sobie przyczepic, na gumke pod broda, na łbach. Że niby jesteśmy takie OAZY SPOKOJU z fontannami na głowach. Królowe kobry.

Byłam w tej poradni – wcale nie kładą tam dzieci na metalowych stołach, i nie przywiązuja im rąk skórzanymi pasami do tych stołów, ani nie kopią pradem polewajac wodą z wiadra, i każąc powtarzać „GŻEGŻÓŁKA” 1000 razy. Wcale nie. choć taki scenarisuz sugerowała jedna z moich przyjaciółek. ZGADNIJCIE KTÓRA.

Potem dostałam pensje. Ucieszyłam się powiem wam nawet, oczami wyobraźni zobaczyłam ILE TO JA KUPIE TYCH WSZYSTKICH ANIOŁKÓW, i szklanych bombek, i światełek już zaraz, za chwilę.

Po czym oślepły mi te oczy wyobraźni.

Bo się okazło: „że mamo kupić trzeba plecak, bo ten mi sie rozpadł o! Zapłacić za ochronę, nie mam butów na zimę, oraz podręcznik do muzyki oraz ooo zapomniałem prezent dla kolegi na mikołajki. hej”

Oko wyobraźni oślepło bezpowrotnie. Szczególnie, że rachunek za gaz sie też jakoś zgłosił do kolejki. HAHAHA RÓWNIE ZLOŚLIWY JAK JEGO KUMPEL PIEC GAZOWY. Niezły duet.

Na pocieszenie nabyłam JEDNEGO (słownie: jednego) aniołka, oraz sznurek szkiełek z namalowanym reniferem. I śniezynka. I mikołajem. I bałwankiem. No prześliczny. Na końcu ma szklany pitut w kształcie gluta. Zielony.

- TERESA A CO TO ZA GÓWNO? JEZU ZNÓW BEDE MUSIAŁ TO WSZYSTKO WYWALIĆ. ZA CHWILE!

ha.

Troche mnie jednak pocieszyła, na koniec weekendu wiadomośc, że na bankiecie po rozdniu nagród Penelope Cruz pękła sukienka na tyłku. Kochana Penelopka. Jedyna, co umie sie zachować.

(chociaż w sumie już jej nie kocham, od czasu kiedy ja kochałam, ale sosko mi pokazała, co ona ma w oko. W sensie Penelopa a nie sosko. Kawał zdziry ma w oku.)


  • RSS