haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2007

16 komentarzy

.. jest gorzej. Okazuje się, że TO sie rozwija. I nie poprzestaje na łopacie. Są kolejne symptomy choroby:

- Wiesz co Misiek? Widziałem taki piękny komplet kluczy nasadowych. Przepiękny.
- ??? I co?
- ..i czuję że musze je mieć. Wiesz?
- Klucze nasadowe? Po kiego? Przecież ty nic nimi nie będziesz robić? Po co ci klucze nasadowe??!!
- nie wiem. Ale czuję, że muszę. MUSZE JE MIEĆ. Taki piekny komplet…..

Jak nic trzeba go posypac wapnem. I zakopać. Bo moze zaraźliwe.

Pisze sobie te artykuły do faceta.wp.pl, nie? Że niby jako facet. Udaję znaczy się. Tsssss nie mówicie Internautom, że ich robimy w bambuko trochę. Czytam też te męskie gazety, oglądam męskie serwisy. Wiem dzięki temu, że żeby np. się narzeczony oświadczył, to trzeba mu kupić porsche (przynajmniej inne nie gorsze) – vide pan Kamel. Oraz, że jak zegarek to za 400 tys. euro w Szwajcarii, a jak krawat to tylko w Szanghaju. Że jak chcemy zaprosić na urlop to Andy i Kordyliery przeprawa ekstremalna, lub safari po Saharze, czy tez nurkowanie na drugiej półkuli. Że to uszczęśliwia facetów. Co inne to pfff, nie warte zachodu…..

Jak kolacja, to nie że kanapki i herbata, trzeba robić striptiz w bieliźnie za dwie pensje, oraz znać się należy na erotycznych gadżetach. Inaczej facet się nam sfrustruje, całe życie będzie taki jakiś niespełniony oraz smutny.

Taka jestem naładowana tą wiedzą, taki ze mnie się powoli robi ekspert coraz większy, że zaczyna istnieć szansa, iż zrozumiem płeć przeciwną i pretendować będę mogła, już niedługo, do partnerki idealnej. Taka już jestem pewna prawie że….

…jak mi mój osobisty gach burzy wszystko w trzy minuty! Bo się okazuje, że jedną z największych satysfakcji zaczyna sprawiać mu gadżet za, uwaga, 16 zł polskich netto. Co się nazywa nie ferrari, tylko ŁOPATA DO ODŚNIEŻANIA. Nie wiem czy nie ekscytuje go bardziej, niż wizyta w domu publicznym pełnym karlic tańczących w klatkach nad barem ubranych w lateksowe kombinezony święcące. Od kiedy mieszka z nami łopata, mój facet ma cel i misje. Staje w oknie co około 15, 8 sekundy i sprawdza: – „o kurde prószy! IDĘ”, lub też „cholera nie pada, nie idę, albo nie, idę zeskrobię SPÓD”, lub też „hmmmm jak nic poprószy wieczorem CHYBA RANO WSTANE SZYBCIEJ I POODSNIEŻAM”. Wraca potem cały czerwony i zmachany, siada w kuchni i patrzy na swoje ręce jak najpiękniejsze cycki świata, ubrane w najdroższa, najbardziej fikuśną, bieliznę erotyczną. I jakies takie na ryju mu się maluje rozanielenie.

Ot np. w sobotę, miał urodziny, ja postanowiłam z tej okazji obciąć sobie palec puszką z ananasem, krawie, sikam krwią na blaty i sałatkę i latanię, i kota, i pół ściany, za na chwile mają przyjść goście, za 15 minut już, a tu się okazuje Czesława nie ma. Nie ma bo MUSIAŁ, ale to MUSIAŁ koniecznie, iść poodśnieżać. Za każdym razem jak znika mi z pokoju , to wiadomo, nie zjadę go na chacie, słyszę tylko takie zza okna SZURRRR SZURRRR ZGRZYT. Co prawda musiałam interweniować, kiedy wpadł na genialny pomysł, że obojętnie czy pada, czy nie, on będzie nastawiał budzik na GODZINE przed, po to by opcjonalnie być gotowym. On i jego łopata, gotowi do akcji. Obiecałam ze zadzwonię po panów w białych fartuchach zaprawdę, i zamkną go do gumowego pokoju, i będę polewać szlauchem, JUŻ JA MU TO OBIECUJĘ, jeśli przed wyjściem do roboty, w tygodniu, będzie mi tu budzik dzwonił godzinę wcześniej.

No nic, nie musze mówić że każde wyjście z domu sprowadza się do regularnego komentowania : „O tu Teresa widzisz, tu mieszkają fachowcy jak ja, a tu łajzy, a tu no na miły bóg, tu to w ogóle kurna kto tak odśnieża?? co za sieroty ostanie!”

No i tak o.
Nie masz pomysłu jak zająć facetowi czas? Jak go uszczęśliwić? Kup mu łopatę za szesnastka. Zaprawdę.

Ostatnio zaczynam się jednak martwić trochę, bo słyszałam jak mówił do kolegi Krzyśka motyla:

- ty paaa jaki piękny łom w tesco, i patrz za jakie śmieszne pieniądze…..

wcale!

20 komentarzy

- wcale nie tęskniłam za tym białym GÓWNEM. wcale!

Pomyslała hania kiedy wchodząc z domu mało nie wypierdzieliła ryjem na schody. Myśl ta została nadal z nia, kiedy już przy furtce jechała po lodzie jak te tam, wczoraj, na mistrzostwach. Podwójny axel. Tudzież potrójny lurus lutrec.

- WCALE!

Powiedziała już na głos stojąc pół godziny w śnieżycy na przystanku kolejki skm GDYNIA REDŁOWO, co wiadomo nie ma żadnej fajnej wiaty tam, a kolejki skm nie pojawiały się, oczywiscie ZASKOCZONE zimą, WYJATKOWO wypadając z trasy.

..wypadając jak jabłuszka pachnące z fartuszka zosi, gdy szła boso po ciepłym słońcem zalanym sadzie swojego dziadka….

WCALE KURNA!

No więc wracając do rozrywek z okresu chorobowego (no bo świata już nie zmienię, to wiem), powiem wam, nic tak nie robi dobrze w temacie rozwoju kulturalnego jednostki ludzkiej, jak kilka dni na zwolnieniu. Postuluje nawet żeby jaki minister, ustalił taka ustawę, która jednostkom o zaniżonym poziomie rozwoju osobistego, fundować będzie tygodniowe zwolnienia z pracy. Ustalamy kupę durnowatych ustaw ,to jedna więcej nie zrobi różnicy chyba, nie? Potrzebny byłby tylko taki miernik-czytnik, wg którego ustalałao by się poziom potrzeb kulturalnych w osobniku, i jakby byłby za niski (te poziom, nie osobnik) – to sru do domu na zwolnienie z przydziałowym kocem w kratkę pakowanym urzędowo.

W pracy przecież, każdy wie, człowiek robi wszystko, z wyjątkiem rozwijania się. Nie czarujmy się.

Mogę osobiście oddać się do pierwszych badań nad programem i testów. Mam już wyniki wstępnych eksperymentów. Proszę bardzo – dzięki zwolnieniu udało mi się :

- doczytać zaległe książki, w tym jedną o robakach na dnie oceanu i fali tsunami, oraz katastrofie globalnej (dość uroczo się ją czyta podczas huraganu, i włączonego TVN24 z relacjami pt „WLASNIE NA SLASKU WYRWALO POL DOMU, które to pół domu lata teraz sobie po osiedlu w powietrzu wirując”)

- poczytać o transwestytach i innych gejach i jednym panu homofobie urokliwym

- przeczytać książkę od Baśki pt „ARBUZ”, w której zachwyciło mnie porównanie, iż sex po porodzie jest jak „rzucanie kiełbasą do studni”. Piękne, i jakie prawdziwe.

- obejrzeć Gibsona nowego oraz zastanowić się nawet chwile nad tym, o co chodzi w tym medialnym szumie ze TAKI film, i tym ze to PORNO STRACHU. Heloł? Zwykły film drogi. Jedną godzinę lezie związany Indianin po lesie w jedną stronę, drugą godzinę Indianin, już rozwiązany, zapierdala po lesie na zad. Inni Indianie go gonią.
Nuda.
W dodatku durny Indian bardzo się dziwił, bo nie wiedział że na górce mu budują wielkie Maczku Pikczu („o matko o matko, o wielka łapo jaguara! domy z kamienia” – no na miły bóg!). Chociaż robili to jakieś 12 metrów od niego. No ale fakt, robili to na górce, a on łaził tylko w dół.

Z tym Gibsonem to jest jakaś większa ściema, stwierdzam też. Już przy „pasji” była. Wszyscy mi tu gadali ze ŁOJEZU jaki film, ze o matko idź idź, o jaki już jestem nie ten sam po obejrzeniu, oraz ze ktoś w kinie łkał i łkał, a potem oszalał. Hmmmmm … No nie wiem, obejrzałam. Historia już oklepana, i 90 tysięcy razy opowiedziana. W ogóle wiadomo było jak się kończy. Jakbym była w kinie to poprosiłabym o zwrot moich 19 dolarów za bilet. Ziew. No fakt – trochę zbliżeń na pociętego faceta, widać że reżyser lubi siekaninę i mielone. Ciągle kogoś lał, rzucał na ziemie i tłukł kijem. Naprawdę, martwię się o pana panie Gibson. Ja nie koniecznie lubię krew oglądąć, więc wiecie. Ale jak lubicie też otwarte rany i zbliżenia – to PIŁA 2 lepsza.

- udało mi się też stwierdzić, że wcale że fajne są „Węże w samolocie” z panem Samulem Jacksonem, który krzyczy „koniec tych mader faker węży w mader faker samolocie”. Lub też ustawiając walizkę, żeby nie przedostał się wąż, postuluje: „Zróbmy zaporę ANTYWEZOWĄ nał!!!” Że kicha i film kategorii E z aktorami kategorii E??! No pewnie że gniot! Ale przynajmniej nie udaje nic innego, i nie oszukuje że jest dziełem. Ponoć Samuel się sam uparł ze chce tam zagrać w tym gniocie i szacunek dla niego. Sama bym se zagrała w takich wężach.

- no. Oraz udało mi się poleżeć w kocu z kotem. Kot bardzo zadowolony.

- aaa i jeszcze przejrzeć i ustalić szyk czytelniczy na następne dni, i posprzątać w szafie. Oraz odkryć, że bez obiadu chłopaki też przeżyją. Oraz ponosić ohydne kapcie z pazurami. Oraz sprawdzić, że w TVN STYLE wkurwiające mnie powtórki (nic to Trinii i Suzanne mogą oglądać 89 razy tę samą), oraz pośmiać się z telekamer, oraz obejrzec cały jeden serial o pani senator co ja porwali masoni, i tak o….

Same plusy. Bogaty rozwój osobisty zarejestrowano. Chętnie poddam się eksperymentowi po raz wtóry.

.. że chorują małe dzieci. Ja se chora moge być, chory może być mój gach. Nawet nich chory będzie mój owłosiony syn. Damy sobie radę. Ale nie maluchy. Nie. Tymczasem dzwonię to ewy i po raz kolejny słysze matkę która mówi – mam dość, mam ochote uciec, mam ochotę schować się, zabrać moje dziecko i zwiac. Na koniec świata.

W tle i persepktywie kolejna chemia małej karolinki, mojej madzi. Kolejne dzielnej matki, kolejego malucha pokłutego we wszystkie możliwe miejsca.

Nie zgadzam się, i już sie przecież sprzeciwiałam. Prawda? No, ale świat ma to w dupie, po raz kolejny. Ten mój sprzeciw.

No nic. Tymczasem leżę, w opozycji do świata. Łykam antybiotyk, który świetnie wyleczył mi węzły chłonne, niemniej w promocji dostarczył katar plus, za przeproszeniem, sraczkę. Wery Lejdis.

Oglądam filmy i myślę, że po raz kolejny chłopaki z south parku mieli rację. Mel Gibson jest poprostu walnięty w dekiel. Zdecydowanie. O wiele bardziej podobają mi się węże w samolocie, z kolegą od pulp fiction w roli głównej, niż te Indiany z goła dupą w wyobrażeniu Mela.

Co za ćwok.

Jakoś jest bez sensu wiecie.
Mam jeszcze taki problem, który nie daje mi spać.
A jest mało ważny w stosuunków do problemów innych.
I te dzieciaki.
Bez sensu.

nie che mi się nawet o tym pisac.
a wam?

10 komentarzy

wszystko mnie
boli
ide
sie
położyć
end of transmision

no hope
nooo hopeeeee
piiiippppppppp

NO I WYKRAKAŁAM (dopiski z czwartku tak?) SIEDZE POD KOCEM ALE NA CO MI TEN KOC? JAK NA KANALE 16 MOWIA MI „DZIEKUJEMY ZAPRASZAMY SKONCZYLISMY NADAWANIE KANALU BBC PRIME ZE WZGLESU NA KONIEC UMOWY NIEBAWEM ZAPROSIMY TU MILUSINKICH NA NOWY KANAL KRESKOWKOWY”

i ja sie pytam: że co?
że jak to?
co ja teraz bede ogladac??
moze polska TVP ha ha ha??!!!!
JAK MOGLISCIE!!!!!!
NIENAWIDZE WAS!

…noł hoł noł hołp… beznadziejny ten 2007. JAK NA RAZIE!

..i tak rodza się zamachowcy samobójcy, ide, zrobie jakas straszna bombe z baterii R4. Nienawidze PTK.

..

11 komentarzy

Gdzie zaprasza swoją dziewcznynę (dziewczyna, ha ha ha, lat ha ha ha, 35 ha ha ha) chłopak, kiedy na dworze zapiernicza wiatr z prędkością 140 km na godzine? No co robi mężczyzna troskliwy, co drży o zdrowie, i bezpieczeństwo swojej kobiety? Oczywiście zaprasza ją na spacer kaninonem redłowskim w samo epicentrum huraganu. To chyba jasne.

Tak własnie.

- choć Teresa, zobaczysz bedzie fajnie, tam na bank lataja drzewa, i konary, i walą sie kłody drewna z nieba, NAGLE.

A potem drze się do niej radośnie:

- Run Teresa Run

Podczas gdy ona jedzie zygzakiem w dół ze skarpy, po błocie, albowiem przecież siecze siarkowy deszcz jej w twarz, a stuletnie sosny trzeszcza i wyja na wietrze. Uroczo. Potem jest trochę zawiedziony, że fale sa za małe i nie roztrzaskują o falochrony nagle i złowieszczo.

Wiec nie dziwne, że na świetnym filmie w kinie potem, ta dziewczyna, ziewa jak smok.

…a dziś to jestem normalnie taka
jakas
wychłostana
wiatrem
powiem wam.

Ps
A z ostanich njusów o fascynacjach kobiety dojrzałej: kocham sie w panu aktorze głownym bohaterze serialu DEXTER. bardzo sie kocham. ale ciiiii…

serial btw polecam gorąco, jest tak psychiczny ze na bank bedzie sie wam podobal. O – Basce to bedzie sie podobał bardzo.

patrzcie jaki sliczny….

dobra

17 komentarzy

To co? Fotek parę? Taka zapchajdziura zanim napisze się noteczkę. Będzie zdjęć parę mojego wybranego dziedzictwa, co se wymysliłam ze będę dziedziczka GUZOWA oraz NIEBOROWA oraz ARKADII, oraz zdjęcie psycholek w kolorowych butach. I takie tam. Płaskorzeźby :-)

Straszna ławka z ludzkimi stopami (Baśka sie jej boi). Baba z kamienia na kocie na golasa. Rzygacz. Jedna świątynia, awedukt, labirynt z krzewów, oraz znów wariatki w kolorowych butach. Aha no i nie zapomnijmy o sarkofagu, który prezentuje Hania na zdjeciu numer….

- Pięknie w tym Nieborowie – powiedziała Baśka – ciekawe jak to fajnie musi wszystko wyglądać jak sie zazieleni.
- A co nie widziłaś? Przecież masz niedaleko.
- No właśnie nie, NIE WIDZIAŁAM! my tu zawsze lądujemy zimą.
- Ale czemu?
- A masz inny zestaw pytań torbo jedna?

O i tak o.

Zapraszam. A co tam mi szkodzi.

No wiec wzięłam i pojechałam na tego sylwestra normalnie. OT TAK.

Po przyjeździe, jeszcze na peronie, na starcie, powitano mnie koszem słodyczy oraz paczką butów EMU, jeszcze ciepłych.

Uważam, że ta moja przyjaciółka Anka (która wy znacie jako Barbarelle, jakbyście sie mieli pomylić wole wam wyjaśnić) wnosi w nasza kulturę słowiańską ogromny wkład. W kulturę, gospodarkę i nie wiem, ale na pewno w coś jeszcze. EMUNIZACJA POLSKIEGO GOSPODARSTWA DOMOWEGO. Podobno pracuje nawet nad ustawą o dopłatach. Powyżej trzech sztuk EMU można będzie rejestrować hodowle i dostać coś tam z uni. Przynajmniej jedna parę gratis. Lub małego Wombata. Jak kto woli.

No ale do tematu Zyta wróć.

Wyleźliśmy z dworca, wsiedliśmy w nowy samochód N., co to osiąga jakąś prędkość nadświetlną, coś ze trzy worpy, i w 3 minuty byłyśmy w miejscowości PSIA DUPA (no co no co, Anka sama tak powiedziała że się nazywa), założyłam moje nowe klapki emu japonki, dres, Anka elegancki strój z błękitnego kudłatego polara w pingwinki, i rozpoczęłyśmy uroczyście sylwestra, który polegał na tym iż:

- uprawiałyśmy dyscypliny sportowe medalowe. Każde wino, jakie piłyśmy, wcześniej zdobyło medal w jakieś tam Hiszpanii. Wobec czego, po spożyciu, ten medal przechodził na nas droga sukcesji. I tak oto ja i moja przyjaciółka odebrałyśmy około 90 medali złotych Hiszpanom. I parę brązowych też, tych to już nawet nie liczyłyśmy.

- N. Anki okazał się być kolejnym wcieleniem Baby Jagi od Jasia i Małgosi. Czekałam az trzeba bedzie pokazać palec przez kraty. Naprawdę. Tak nas tuczył od piątku do wtorku, z taką regularnością, i taką konsekwencja, że naprawdę mocno musiałam się pilnować co by pamiętać o oddychaniu. Nie tylko żuciu. Ale tuczył nas takimi szynkami, boczkami, hiszpańskimi kiełbasami, że zaprawdę, przysięgam, mogłabym zostać zawodowym tucznikiem. I jeszcze może nawet zdobyć i w tej konkurencji kolejny złoty medal. W sylwestrowy wieczór stanął nawet, ze swoim schabem, do pojedynku z Anki udami. Znaczy pałkami. Pałkami z jabłkiem. Chyba był remis – derys noł hołp – jak powiedzieli w 14 odcinku south parku.

- Odkryłam w sobie pasję. Oraz przeznaczenie. Oraz zawodowo wiem kim chce być. Dziedziczką chce być. Objechaliśmy parę pałacyków mazowieckich. Wybrałam Guzów oraz założenia parkowe Arkadii. W których to założeniach, nota bene, nasi panowie szturchając jeden drugiego pokazywali sobie nasze buty: – „Ty widziałeś co one maja na nogach? TE PSYCHOLKI? Przecież zaraz nas zamkną za nie !”
Oj tam wielkie mi co? Ja miałam turkusowe Anka wściekle różowe.

- A no i byliśmy w Łowiczu. Łowicz jest bardzo piękny. W Łowiczu wylegają się wszystkie Paris Hilton świata. Trochę nas też oszołomił ten Łowicz, i zainspirował stylistycznie. Przy butach DOLCZE IKEBANA chciałyśmy zostać i umrzeć.

- A potem to już chyba była noc sylwestrowa, chyba była, albowiem zatraciłam poczucie czasu. Bo to był piękny wyjazd. Piękny wyjazd pod wezwaniem EMU, i dresu, oraz nieliczenia lat: „nie liczeeegodziinn i laaattt”. Czas jest w końcu kwestią umowy społecznej. Oraz pod wezwaniem, że po 30 to ma się już w dupie dietę, i można, zaprawdę można, szczególnie w okolicy trzydziestki piątki, walić cała blachę ciasta bananowego, jeszcze gorącego, w towarzystwie Zebry (oczywiście tez w butach EMU) i Anki, i opowieści o krojeniu gerbili, rwąc to ciasto palcami, bez konsekwencji i sumienia wyrzutów.

No.

Refleksji mam tez parę. Już taka całkiem pusta nie jestem. No.

O np. że zgadzam się z Vilq, która na pytania:
- Kto zbudował piramidy?
- Kto postawił posagi na Wyspie Wielkanocnej?
- Kto przeorał pustynie Nasca w finezyjne wzorki
Odpowiada DWULATKI.

Zgadzam się, i chciałam dodać iż na pytanie:

- kto zginął dinozaury
- zmiótł tunguski las
- zatopił Atlantydę
- Spalił wszystkie świątynie Tybetu

ZNAM ODPOWIEDŹ!

MIANOWICIE PIĘCIOLATKI W TOWARZYSTWIE SZEŚCIOLATKÓW KTÓRYM POMAGAŁ SIEDMIOLATEK!

Albo mam taką refleksje, że cokolwiek będzie wam ta Baska pisać u siebie na blogu, cokolwiek będzie tam marudzić, to nie wierzcie jej tak do końca. O nie. Kocham ją, ale musze wam tu zdradzić, iż ściemnia z deko zaprawdę. Wystarczy popatrzeć jak ten jej mąż, ten N niedobry, patrzy na nią każdego dnia, nawet jak paraduje mu w tym dresie w pingwiny, nawet jak mówi cichcem do mojego Piotrka: „Patrz, ona w tych butach to nawet GŁUPIO chodzi”, jak mówi jej niby groźnie „Wymyśl sobie karę”, wystarczy tylko spojrzeć jak ten chłop ją bierze w te swoje wielkie ramiona, od razu by się chciało: takie marudzenia mieć na co dzień i takiego N niedobrego też. Chociaż mówi na głos że nie wie czy Baśka to Andy, czy Viky Pollard.
Na głos.
Ludziom.

Jakby co to ja jestem Bubbles, kobieta wolna i piekna.

Strasznie ich kocham, choć to PSYCHOLE ;-)))))))))

(i trochę tez się kocham w szynce Norberta, ale nie mówicie nikomu, w tej suszonej w komórce 7 lat, i w tym serze wielkości pięści co na niego poszło 90 litrów mleka i tez go suszyli, tego też nie mówicie nikomu. Oraz kocham moje japonki emu. Endo of czapter. Aha no i MAŁĄ BRYTANIE, ale to temat na osobną notkę. )

a jak mi stary zrzuci zdjecia to je wstawie. a co. nie wstydze sie. co sie bede, na starość wstydzic?


  • RSS