haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2007

albo POWIEM, bo co mi szkodzi…

..kocham ten okres w roku, kiedy zaczyna sie robić gorącz, jak kurna nie wiem gdzie, roboty sie robi jak kurna nie wiem skąd, a na dodatek mamy promocyjkę – w SZKOLACH WYSTAWIAJA OCENY.

sweet.

Wobec czego z dnia na dzien się okazuje iż: musimy jebnąć 3 prace pt CZEMU OCENA PUBLICZNA JEST WAZNA, czy też SUSTEMATYKA PASOŻYTOW (czyta – oczywiście nie ja, oczywiscie dziecko, oczywiscie), porównac reformy w XVIII wiecznej Europie (czytaj – kurna dowiedziec sie jakie sa i czy on zna wszystkie), oraz sprawdzić fizę (czytaj – samemy zakumać o co chodzi, wytknąć błedy, zlać po łbie) i zagonić do wypracowania z polskiego (czytaj – stanąć nad łbem, kalrować, klarować, klarować, w efekcie samu napisać. I to tak żeby myslał, że to on sam napisał).

No bo czy ja mówiłam, że mam dziecko KWIAT LOTOSU? Zawsze, nieustajaco, niezrównanie wyluzowane, jeśli chodzi o temat edukacji. Nie nie, bynajmniej nie wynika to, z jego wyników. Alez skąd.

I tak wiem, popełniłam masę błędów wychowawczych, i poniekąd płacę za nie, owszem, owszem jednak nie mam już czasem siły być mądrym rodzicem, i konsekwentnie doprowadzić do dnia, w którym będę w maju – zmiast wyrywac ze łba włosy, zbierać plon.

Oraz nie mam tego na kogo zwalić – „IDZ DO TATY MAM CIE W NOSIE! BOGDAN! ZROB COŚ!”

Umówmy się nie każdy z założenia musi być dobrym rodzicem. Pewnie mam jakiś inny talent! Na bank! (np bardzo fajne robię kanapki).

Dlatego w maju zazwyczaj nadchodzi taki dzień, w którym lubie sobie wrzasnąć od czasu do czasu – Czy ja musze być kombajnem wielofunkcyjnym noooo!!!!

Ale spoko. Potem przychodzi czerwiec, a poo nim lipiec, a po burzy spokój, po czymś tam dzień, i zrobi sie odrobinę luźniej. Mam nadzieję.

… a poza tym znam obsadę lejdis i nic wam nie powiem :-)

A jak w niedziele pierdolnął piorun 3 metry od domu to dziecko przyszło i przeprosiło. HA! Widać miało za co, nie?

Opowiedziałam Idzie i se pomyślałam, opowiem wam, bo i tak nic innego nie mam do powiedzenia (bo pamiętamy: piszę). To jest nudna opowieść, w oklepanym temacie , żadne odkrycie, czy rewelacja, opowieść O WYŻSZOŚCI KOTÓW nad PSAMI, taka se, ale jest.

Bo np. mój kot.
Mam kota.
To jest ona, imię Pyśka.
Ten kot, kiedyś atakował psy, konie i bulteriery i przeganiał z trawnika przed domem.
Oraz gryzł panie po kotkach, co szły tym trawnikiem np. z jamnikiem.
Albowiem mój kot doszedł do wniosku że jest rotwailerem.

Teraz ten kot jest na emeryturze i jest ukochanym kotem mojego gacha.
Co się pojawił w życiu kota na stare lata i rozpieszcza ja ja kurna.. jak kurna…jak kurna mnie np. nie.

(bo np. nie wolno już trzymać kociej puszki w lodówce albowiem KOTA OD TAKIEGO JEDZENIA boli gardło. On to wie. Nie pytajcie mnie skąd)

Kot go kocha.

Aha i ten kot nie umie drapać, ani nie umie NIE SCHODZIC z kolan. Uważa ze kocia natura polega na tym że zawsze w stadzie z ludźmi i na ludziach. Jest kochana. I na Maksa upierdliwa.

Niemniej……..

….moj kot właśnie ostatnio, jak nigdy, na stare lata, wpadł na świetny pomysł. Nigdy nie robił żadnych numerów, wobec czego postanowił A CO MI TAM na stare lata. I teraz, jak się na mnie wkurwi, to idzie i ostentacyjnie leje pod stołem. W salonie.

A wpadła na to, jak raz zamknięta łazienka, tam kuweta, i nie mogła wejść i z rozpaczy, pełna wstydu nała na ziemię. BIEDULKA. Az mi się jej żal zrobiło.

No, bo rozumiem nie dostała sie do kuwety.

Natomiast dziś, dziś dałam jej puszkę co jej nie lubi, (a kiedys uwierzcie mi jadła wszystko i kradła kości psu z miski i nie marudziła ale nie.. przyszedł mój gach i zaczęło się rozpieszczanie kundla…), bo nie miałam innej – to weszła za mną do łazienki, stanęła przed kuwetą, OSTENTACYJNIE spojrzała na mnie, na kuwetę, na mnie i…….

……. odmaszerowała do pokoju i nalała pod stołem PATRZAC MI W OCZY I MOWIAC : „okej może być kitekat z marchewka, ale ZEZRYJ GO SE SAMA I WACHAJ MOJE SZCZOCHY”

Poczym zwiała, do młodego, schowała sie za zaslona i DAJE GLOWE – chichotała!!!

No i powiedzcie. Jak jej nie kochać. Jak nie kochać takiego zwierzęcia z takim charakterem. Czy kurna jakiś pies by na to wpadł??? Nie sądzę.

KOCHAM JA ZA TO ZE JEST TAKA BICZ
I DOPRAWDY ZATŁUKE JA KIEDYŚ ZA TE NUMERY
ALE KOCHAM

..no co ja ci zrobiłem?

świetny weekend za mną. pisze. on line z ewa od soboty godzina rano do niedzieli godzina 22.03, kiedy ja odpadłam, ewa ciagneła jeszcze do 0.24. za oknem lato. ja piszę. za oknem dziewczeta w sukienkach jak motyle. ja piszę. „teresa ty nadal w pizamie, jest niedziela!” ja piszę. koło 17 w niedzielę zaczeły nade mną latać muchy. jak w simsach. kiedy postać miała umrzeć. no nic. ja pisze dalej. gach oddał mecz walkowerem, wrócił załamany. „zaraz komuś walne!! nie wytrzyyymammm”. cicho, nie mam czasu. ja piszę. za oknem jakas bicz drze się: „adammmm jesteś debilem, straciłeś fajną dziewczynę”. adam to moj syn, nic, ja piszę. dzwoni reżiy, że casting trwa, mamy tyle fajnych aktorek, i co słychac, wiec mowie NIE MAM CZASU PISZĘ. i piszę.

czy ktoś wie jaki kolejny jest etap po tym, w ktorym muchy zacznaja krażyć JUŻ niżej głowy?

po muchach przychodzą SEMPY?

..dialogi w toku. troche mamy sraczke z przejęcia. troche mamy treme. troche aktorki juz walcza o role. troche czekam na dzień w ktorym bedzie stała cielecka z brodzik pod moimi drzwiami – JA HANKA JA CI SKOSZE TRAWNIK PLIIZZZ.

bedzie fajny film
mowie wam
(mam nadzieje znaczy :-) )

(i nie bedzie cieleckiej brodzik ani kozuchowskiej ani dody! nie bojcie sie dzieci, jakby co. pilnujemy!)

…………UPDATE Z DZIŚ………..

Dziś dla odmiany, MÓDLCIE SIE, mam taki PACMAN MODE, że jak zaraz sie nie powstrzymam, pójde do spożywczaka, i nażrę, to wezmę i wybuchnę. I o, tyle będzie z tej pięknie zapowiadajacej się kariery. Oraz z sukienek jakie ewa juz wymysla na premiere. O tyle, tyle z tego będzie!

O, a Beyonce aby schudnąć przeszła na kompletnie inną dietę – jadła skórę wieprzową. Tu. To może ja pójdę po skórę wieprzowa, co? DUŻO, MEGA DUŻO SKÓRY WIEPRZOWEJ.

Matko ale chce mi sie jeść, żreć, opychać się, wpierdzielać, napychać, żreć, żreć, żreć…. Chyba idzie ostra zima. Będzie w czerwcu. Mówie wam. Organizm człowieka nie kłamie, wie co robi, wszystko ma ukryty sens, i wytłumaczenie.

aaaa

9 komentarzy

i przypomniało mi się,(a propo wyjazdu, i apropo tych ostanich zdjec Melani od Antonio), iż doszłyśmy z dziewczynami do wniosku, że:

DROGIE PANIE
ALBO FAJNE CYCKI ALBO CHUDA DUPA
ALBO TŁUSTY BRZUCH ALBO ZAPADNIETY PYSK
JOR CZOJS

bez tłuszczu wszystko się marszczy. taka prawda, okazuje się – tłuszcz konserwuje. nawet widziałam UDA Z GĘSI konserwuje, jak sie w nim je pomacza, i pogotuje.

..no i to tyle miałam do powiedzenia, w sumie niewiele i niezbyt madrzę ale cuszzzz…..

- w sporcie misiek, nie interesuje cie wyścig, tylko wygrana. mówie ci.
- a nie, że frajda brać udział, czy…
- jezu jak ty sie nie znasz. wygrana. liczy się pudło. pierwsze miejsce. reszta jest dla frajerów.
- a trzecie miejsce, albo silne czwarte, albo….
- kobieto! o czym ty do mnie mówisz? jakie silne czwarte? NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO.

no.
to poszlam i postanowilam wygrac w kategorii:
kto zetnie sie najkrócej.
prowadziła sosko ale ją pobiłam.
i wygrałam.

- pani sie nie odwraca!! – krzykneła pani wiesia i zasłoniła mi oczy – pani nie patrzy za siebie. na to, co zostało na podłodze. bo będzie trauma. no już. głowa do góry i zaczynamy nowe życie.

ten film 300? Taki wiecie ze chłopaki strasznie sie jarają i kazdy myśli, że też se kiedyś krzyknie: SPARTA! DAS HAŁ ŁI AR FAJT. No. śmieszny jest nie?

hoł hoł (to mikolaj swięty to jest spartaninem, nie? z pochodzenia bo jak rpzychodzi zimą to tez mówi HOL HOŁ).

o cudownie
właśnie się dowiedzialam, PRZEZ PRZYPADEK, bo mnie coś tkneło, że od półtora roku, jak ide do lekarza, to mowie ODRUCHOWO, że mam NIŻSZE ubezpieczenie, niż mam, bo trochę zapomniałam jakie wykupiłam, i mi sie wydawało ze najtańsze. HEJ.

nie no
BRAWA DLA TEJ PANI

… bo ja taka skromna jestem, nie?
… albo mam taką sklerozę, tak?

żesz szlag

Myślę sobie że bardzo kocham moje przyjaciółki. Ot choćby za to że są takie szalone:

- czy wy nie myślicie – zaczęła Ewa – że my mamy naprawdę coś z deklem? Starych wysyłamy na Mazury, włącznie z dziećmi płci męskiej, a same zostajemy w stolicy, i zamiast szykować się właśnie do wyjścia do UTOPI, gdzie będziemy cala noc tańczyć nago na barze, każecie mi jechać do wypożyczalni…. i….
- Oj nie pierdol – wdzięcznie rzuciła Baska – tylko skręć o tu, tu jest suszi na wynos.
- i licz na to że w tych dresach zdecydujemy się jeść w lokalu – dodałam.
- jeeee – skwitowała Ewa – kocham was. Bo tak w sumie, w dupie mam utopie, choć jestem najmłodsza i wiecie chciałam was NIE ZAWIESĆ….
- a ty co masz do dresów? – wbiła we mnie palec Baśka?

No bo Baśka napisała mi w poniedziałek „dość mam tego waszego latania w piżamach” i kupiła nam po dresiku – Calvin Klain. Które pokochałyśmy miłością natychmiastową. I z tych o to szmat, ALE Z METKĄ, nie wychodziłyśmy dni 5. Ba. Na spotkanie z reżyserami pojechałyśmy, azaliż, również w dresach.

Hej.
A co.

A poza tym kocham te nasze spotkania. Bo to jest tak: raz na miesiąc, tak mniej więcej dokładnie jak cykl księżycowy, dostajemy dzikiego oka i paniki „OJEZU WEZCIE ONI NA PEWNO JUŻ NAS NIE KOCHAJA, na bank piszą już scenariusz z Magdą Mołek i Tomkiem Kamelem, i wcale nie będzie o 4 babach a o 40 rozbójnikach aaa aaaaa zaraz się rozpłacze”. Tak mniej więcej. Potem się umawiamy, Andrzej mówi do nas z politowaniem, i patrzy jak na obcy gatunek, a dzień przed spotkaniem jedna ma MEGA katastrofalny sen. Tym razem sen miała Ewa.

No.
Potem się spotykamy.
Wszystko gra.

(a Baska mowie ze jesteśmy faktycznie psycholki, i kiedys nas zamkna, ale ja mowie ze jakbyśmy nie były psycholki to kto by z nami robil film pffffff)

I mamy 28 dni wolnego zanim nie napadnie nas akcja Pt „O JEZU NA PEWNO WSZYSTKO JEST NIE TAK, MNIE ZAGRA KIEPSKA WIEM CZUJE TO, UKRYWAJA TO PRZED NAMI, A CIEBIE ZAGRA DODA, CZYTALAM W SUPER EKSPRESIE ZE LEJDIS MA BYĆ 7”. dzwonimy do Andrzeja, on patrzy na nas jak na psycholki, i z politowaniem głaszcze po głowach……

Aha no ale miałam „ZA CO KOCHAM TE TORBY”. No kocham je też za ten wyszukany ekskluzywny smak, i styl, szczególnie konsumpcyjny. Że no po porcji suszi jak dla konia, Ewa idzie wstawić garnek makaronu na kluski z pesto. Nie wiem tylko, czy jakbyśmy nie mieszkały razem w jednym mieście jednak, nie zmieniłybyśmy się w kobiety pontony. Istnieje taka szansa. Bo np. w ramach oczyszczania JEDNEGO DNIA NIE JADLYSMY NIC, tylko wpadłyśmy do mamy Ewy na obiad, która to mama upasła nas jak wieprzki.

Ale co tam.

Potem kocham je za to, że mówią mi, że jestem NAJLADNIEJSZA, nawet jak siedzę w dresie z kołtunem na łbie trzymając brzuch, który mi po zjedzeniu pizzy, ALA PLAZA W REDLOWIE, wypełza ze spodni. Sam. Jak budyń co zaatakował ziemie. Opanowuje po woli kanapę i zaczyna wpełzac mi na nogi. Płynna bulgocząca masą (w sensie brzuch a nie budyń).

Te małe świnki, młode lampucery, świeżo od fryzjera, mówią mi „NIE NO HANKA ALE JESTES NAJLADNIEJSZA WEŹ. PIEKNA EJSTES. FOTOGENCIZNA I MLODA.” Albo ze te okulary nowe WCALE NIE SA SRACZKOWATE NIE NIE NIE, i że ten kolor to TOFFI po prostu! O! I co mam im nie wierzyć? Wierze, oraz dokładam sobie pepitka z rokpolem, polewając go dżemem.

Aha
A z tymi horrorami
To nas pojebalo
Serio

Stare a gupie. :-))) kocham je.

Zebre tez kocham, szczególnie jak z błyskiem w oku opowiada ze jej ukochany opisy choroby to opisy choroby „kołtun” i że KOLTUN NA GLOWIE MUSI DOJRZEC.

A Franek Ewki to mega giga słodziak. I śmieszniak.

I interesuje się torebkami – tylko nie mówicie jego ojcu!!!!!!


  • RSS