haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

Stan na weekend:

Dziecko u babci.
Stary ma 89 meczy.
Chyba.
Oraz jakaś tam naszaklasapeel.
Znaczy ja,
ta ja:
http://www.gizmoz.com/video/5479992_haniuta

ja nie mam nic, 
ja mam WOLNE.
To ide pisać.
 
….a wy tym czasem, żeby się nie nudzić:

Część 1 :

http://pl.youtube.com/watch?v=wnVJZkDuVBM
 

I część 2 – odpowiedź:

http://pl.youtube.com/watch?v=j_pFTAY7MF8

proszę obejrzeć. do koniuszka. samego.
myślę ze kasa kasą, ale u nas,
w życiu,
za chińskiego boga,

żadna z naszych nadętych GWIAZD nie zrobiła by czegoś takiego.

cienkie bolki :-)

(no chyba że Szymon M. ale musiałby to zrobić z samym soba. Chyba)

Także…. SZAPOBA PANOWIE!

aaaa…. i ten harison ford na końcu aaaaaaaa………

dobra ide pisać ale najpierw…..
zatańczę chyba o:

http://www.gizmoz.com/widget/5479305_center_stage


…niemożliwych do wykonania. Kategoria very best off: żadne tam „polizać łokieć”,  wygrywa „podać kotu syrop”.

- myć uszy – nie lubię, ale proszę bardzo
- kąpać w wannie – będę wyć na głos, ale prosze bardzo
- tabletka – nienawidzę cię, ale okej
- nowy młody kot w mieszkaniu – jestem obrażona śmiertelnie, ale okej, przeżyję to jakoś
- podac słodki syropek ilość 1 mililitr – CHYBA ŻEŚ SKOZŁOWAŁA!!!!!!

Nie macie pojecia co ten kot wyczynia. Gdyby nie to, że wyjemy ze śmiechu, patrząc jak kochany sierściuch nagle staje się: plującym pianą warzywem, z bezwładem, z wzrokiem wbitym w jeden punkt, oczami jak talerze, wywalonym ozorem i padaczką jak z egzorcysty, to bym ja chyba zatłukła :-))))

:-)

11 komentarzy

Lubię to. To, nagle przychodzi ten dzień, w którym znów zarzucamy się pomysłami. Coś wychodzi z chaosu. Kiedy mnie tak nad klawiaturą nerwowo lata oko. W środku tak mi lata. Coś. Nie moge słuchac co do mnie mówią w domu. Nie ma mnie. Nie mam czasu!!! Muszę sprawdzać pocztę, szybko. Bo Ewka i Anka. Bo za chwilę. Bo moja postać musi zaczepić o Ewy postać. Powoli, i te moje, i te Anki, i te Ewy - dostają ręce, nogi. Uwaga rośniemy!

Po kawałku. 

Potem już nawet robią miny. Jeszcze mają w opisie ”Manuela ksywa ”Manu” nazwisko <brak>” a już się wymykają. Zaczynają żyć. Okazuje się, że historia trochę idzie w inną stronę. Bo postać. Bo Jerzy okazał sie być….. 

Fajne.

Tymczasem gdzieniedzie, po kątach, słyszę, że mam się tłumaczyć. Coś wyjaśniać. Komuś coś winna jestem. Jakiemuś ogółowi. Podobno trzeba teraz wywalać wszystko, jak sie jest się już w internecie. Podobno jak blog – to proszę bez zasłonek, tu. Ful wypas viu. Kogoś, podobno, z dowodu osobistego wykreśliłam. Podobo nie wiem, co myślę. Podobno są tacy, co wiedza to lepiej.  Ktoś wie, kim jestem, i co mi się przytrafiło. Potrafi postawić pełną diagnoze psychologiczną na podstawie 3 słów. Ktoś powąchalłby nasze śmieci. „To wasza osobista sprawa, ale…”. Powinnaś. Powinna. Powinnyście. Powinni.

Po co.
Bez sensu.
To nic ciekawe.
Naprawdę.

A nie lepiej posłuchać piosenki


http://studio.wp.pl/audio.html?mid=69497

….i zastanowić się. Co jest atutem Anity Blond. Dlaczego Brygita, co z Mario?

przepraszam,
pociągnełabym tę notkę dalej,
ale musze sprawdzić już pocztę!!
NAŁ!!!

..ależ!

maj preszer, mój jedyny, mój skarb, maj destiny

niemniej  czas powrotu do świata ludzi chyba jednak powinien nadejść
albowiem znam już wszystkie dostępne w tele zakupach mango odkurzacze
(na pare, i nie na parę, i zjadające śrubki)
umiem już też z zamknietymi oczami zrobić tort czekoaldowy (kuchnia.tv)

i tak o.
ale jest drobna odmiana
dziś
albowiem w skutek cudownej chemicznej reakcji i połaczenia
aspiryny na przeziebienie
i kwasu omega3 na ciśnienie
pocę się dorszem

koty są we mnie zakochane
aczkolwiek ja nie wiem

nie wiem czy chcę być LUDZKIM KAWIOREM!

(pomalowalam za to pazokcie na czerwono, żeby jednak przypomnieć sobie że żyję
że są ludzie, jest świat, gdzieś tam….. w oddali……)

no!

32 komentarzy

Tak nie mogłam, że aż zanimogłam.
Na papierze dostałam niemoc, wobec czego, wcale nie chodze rano teraz na kolejkę skm, tylko siedze w piżamie.
i co ja tu widzę?

zgadnijcie.

ha.

no więc widzę, że mam brudny balkon.
to jedno widzę.
że mały kot wlazł do szafki i stara sie otworzyć zębami puszkę z żarciem.
to też widzę.
że badanie krwi starego kota wynosi : „badanie krwi człowieka razy trzy”.
to też widzę.
ukradzioną kiełbasę schowaną pod kanapą.
widzę.
że mi ostanią radość życia odebrano – czyli kanał club w tv

(co kochałam oglądac programy takie, a to o płukaniu jelita, a to o wielkich giga tłustych pannach młodych z ameryki, a to rekonstrukcji szczęki)

nie widzę go bowiem!

….za to widzę inny fajny program o 16 urodzinach. wiecie. bo mój syn za dwa tygodnie kończy 16 lat. a tu mi pokazują ze powinnam wynająć 3 limuzyny (ewentualnie helikopter), żeby go przewieść na party (można też w karocy), na wynajętym na tę okazję statku Quin Mary (dobra moze być dach najwyższego drapacza chmur), zagrać na tych urodzinach powinien mu FIFTY SENT (dora, ewentualnie Snoop Doog), oraz balet rosyjski przebrany za Mulę Róż (ewentualnie 89 striptiserek w kieliszkach szampana), na prezent pownnam kupic lamborgini (ewentualnie wypas porsze), a on i tak powinien mi powiedzieć na koniec: CO ZA BEZNAJDZIENY MELANŻ STARA< JESLI NIE BEDZIE ZŁOTYCH PUDLI Z NAGIMI KULTURYSTAMI NA SMYCZACH TO W OGOLE NIE CHCE TAKICH URODZIN!

kurde
wiecie ile to roboty?

(młody jak mu przedstawiłam wizję, spojrzał na mnie i podał mi wymownie termometr, oraz skwitował, że wystarczy mu Jożin z Bażin)

ooo a teraz jest program pt: „KISZONKI czy CYTRUSY”
nagrać wam?

(kto kurna wcisnał ukradzione z kosza moje rajstopy, plus dwie pary skarpetek (srebrne w gwiazdki i złote w kropki) w buty mojego starego?? NO!?? I czemu ten ktoś teraz zwiewa, że tylko koniec czarnego ogona widać!)

z ostaniej chwili:
dzwoni weterynarz PAN MACIEK (zawsze miałam słabość do tego imienia) z wynikami krwi starego kota. No i tralalal, wątroba fatalnie, nerki troche słabo, płytki krwi źle („nie wiem co to jest pani haniu! niespotykane!” – jak to co? ALIEN JAK NIC. Obcego pan nie widział? może siedzieć w kotach!), oraz na koniec:

- no i koniecznie musimy właczyć do końca życia Pysi leki na nadciśnienie. A pani też ma? Aa? A co pani bierze? Aha. Nie no ja kotu zapiszę coś lepszego, musimy o nią zadbać. i jakby co MOŻE PANI MU CZASEM PODEBRAĆ, albo się wymieniać lekami.

Z kotem.
Świetnie.
Co dziś pani bierze pani Pysiu?
Bo ja prestarium.
A pani co poleca?
Moze jeszcze mam mierzyć 3 razy dziennie mu to ciśnienie, jo?
Pani poda łapę pani Pysiu.
A potem razem se poleżymy na oknie na poduszeczkach.
Każda swojej.

…naprawdę. Luty to taki miesiąc (zaczyna się w styczniu, już pierwszego stycznia), kiedy codzienne wychodzenie na kolejkę skm rano, powoduje silny odruch wymiotny. I nawet jak nie ma mrozu. I nawet jak jest plus 10. I nawet jak w ogrodzie wyszły jakieś zielone (porabało je? porąbało! to mają za swoje! dziś śnieg i mróz i lód). W lutym nie mogę. Zebrania w pracy powodują wysypkę (miliard wyprysków pieniążkowych), kierownictwo jawi i się jak wielka brunatna ropucha (FLEEEE), nie mogę na nich patrzeć. Każdy mejl z kolejnym poelceniem, każdy nowy projekt, każda prezentacja do sklejenia, każdy termin goniący, każda specyfikacja do napisania, jest kluską. Wielką, tłustą, pokrytą wołowym łojem. Zimnym łojem. Tak właśnie. Nie do przełknięcia. Kładę się na biurku (w lutym), jak długa, i wzdycham. OOO MATKOOOO JAK JA NIE MOGĘ W LUTYM.

Nawet mi się gadac nie chce. Ani nic nie chce. I nie widzę światła w tunelu. I codzienie jest dzień świstaka. I świra. I wszycy jesteśmy Chrystusami. I….

(… i jeszcze mały kot dostał ruję. Wczoraj wypadły mu dwa mleczne kły, i był dzieckiem, a dziś wypina dupę i zawodzi! Życie, kurwa mać. Koło natury. Wczoraj pluszowe przytulanki, dziś ladacznice z cyckiem! LAJF!)

Zajmuję się (w lutym) wyszukiwaniem wszystkich na świecie artykułów w prasie (dobijcie mnie drewnianą łyżką. z litości. tak. zróbice to.), w któych piszą jakieś farmazony o blogereczkach trzech, co to hi hi hi cośtam z blożka dały do filmu. Chyba jakieś takie „hejki” i „papatki”. Hi hi. Oraz chyba znowu zaczełam żreć. O prosze faluje mi brzuch – pokazać? No. ALe w sumie, wali mnie to, albowiem w lutym NIE MOGĘ. I skupiam się na nie mogę ZA WO DO WO. (ile lat do emerytury? jakieś osiem? Cholera! Czemu ja nei zostałam policjantem… oni zdaje się mogą szybciej. Albo strazakiem. A nei wiem, strażakiem to wiem czmeu nie, mają głupie kombinezony i przypalone rzesy).

No to wziełam urlop.
Ratunkowy.
Jednodniowy.
Żeby spędzić, we własnym zakresie dzień.
Sama.
Jak GWIAZDA.
Należy mi się! Prawda?
Na konto miliona!!
Tego, co go wczoraj, co dzieki Wam zanotowaliśmy na koncie.
My blogereczki.

(kocham was! poakzemy im! O! mogą nam wyklaskać rubika i niemca poklepać po kasku, nie? Kto rządzi? BLO GE ECZ KI!! BLOO GE RECZKI!)

A więc! Dzień z życia gwiazdy wyglądął tak:

3 umyte okna
2 pralki prania
3 razy zamiatanie

(no bo jak zamiote na kupę to nie wiem czemu koty wpadają na pomysł, jaka to swietna zapawa położyć sie w zamiecionym i machać łapami. na około. siebie. na taki wpadają pomysł. ja wpadam wtedy w szał. I tak o.)

2 zupy
1 wątróbka z jabłkiem
3 odcinki serialu dość miernego, acz wiernego.

I nie powiem. Wcale mi okej jest. Jakby lepiej. Jakby nie był luty. Za to w poniedziałek, jak wstanę, a nadal będzie luty, jak wyjdę na tę skm-kę, jak będę szła tym, co zawsze, chodnikiem … coś czuję ZE NORMALNIE O MATKO JAK JA NIE BĘDE MOOOOGŁAAAAAA!!!

niech już bedzie marzec.

(bo w marcu mam urodziny co nie? nie powiem które, każdy wie. I wtedy dopiero będę mogła. O JAK JA BĘDĘ MOGŁA! Bo w takim wieku będe mogła JUŻ WSZYSTKO! I niech mnie ktoś zatrzyma! TO ŚMIERĆ!)


8.30 czasu środkowo-europejskiego, Polska północna:

- Misiek, ja dziś mam wolne. Nie, nie wstaje. No jade. Matko no. Musze kupić te wszytskie rzeczy, co ty kupujesz pół roku. Tak. Za jednym zamachem. Ojezu no. Nie mam czasu na zakupy. Tak. Załatwimy to z Dominem we dwóch. PO MĘSKU. Raz ciach.

10.03 czasu środkowo-europejskiego, środa, Polska północna:

- kochanie jedziemy z dominem kupić spodnie, to pa

11.40 czasu środkowo-europejskiego, środa, Polska pólnocna:

- misiek jestem w sklepie, nie nie, nic jeszcze nie kupiliśmy ale…..

14.30 czasu środkowo-europejskiego, środa, Polska północna:

- Misieeekk! Sluchaj! My nadal tu. Jakby co to weterynarza załatwimy jutro, bo chyba…. co? a nie, nie, NIC specjalnego nie kupiłem. Gdzie? No nadal tu! No to pa!

16.30 czasu środkowo-europejskiego, środa, Polska północna:

- Co? Nie! w domu jeszcze nie? co kupiłem? A IDŹ MAM JUZ DOŚĆ! MASE RZECZY! LEDWO ŻYJE! Ty wiesz ile to mierzenia? Dobra to zajedziemy po ciebie do zooooo…

17.00 czasu środkowo-europejskiego, środa, Polska pólnocna:

- No to. No patrz. Nie!! Nie, nie możemy iść po drodze po mineralną! WEŹ. Mam masę siatek. No tu. Patrz. Tak to się robi. Ucz się. Padam na pysk!

Patrze:

dwie pary gaci
dwa tiszerty
dzinsy
jedne buty

RZECZYWIŚCIE. HA HA HA. LUDZIE.
ONI NAPRAWDE SA INNI.
MATKO.
CO TAKI MEŻCZYZNA WIE O SZOPINGU!

- Co ty mówisz? Że Galerie Bałtycką robisz w półtorej godziny? buuuaaahaaa! KOBIETO! Jo, jo. Już to widze. Kłamstwo musi być prawdopodone. Nie wypowiadaj sie na tematy o ktorych nie masz pojęcia.

DZIIII. MĘ Ż CZY ŹNI.

ps.
na wp tv (to nie reklama, nie) jak kto poszuka, to se może obejrzeć, jeszcze raz, grzwykę ewy. z profilu. i anfaz.
i ci co pochwalą i wrogowie też. GRZYWKI EWY SIE NIE WSTYDZIMY!

..chciałam napisać dziś jakąś fascynująca notkę, jakis tekścik pełełeczkę ale …

<blup>

….trochę mi niedobrze.

Albowiem tańczyłam czacze, besamemuczo i jadłam cycki pameli (oraz przyrodzenie goryla, i kobrę – nie pytajcie mnie dlaczego tak to nazwali, bo <blup> trochę mi nie dobrze). Wiem wiem, niektórzy jeżdza do Hiszpani (za co, za karę potem im się włamują na blogi!), ja zeszłam schodami. Na bulwar. Nad nasze, rodzime, Bałtycke. A tam……

Chyba poznałam się z szefem knajpy brazylijskiej (polubilismy się? nie pamiętam…). Albo nie, to już ne była knajpa brazylijska? To już były jakieś tańce. Chyba. Potem Jacek kupił zespół. Cały zdaje się. Argentyńskich chłopców z Gdyni. Z brodami.  Takich właśnie Cooopaaa copaaa cabaaanaaaa. Troche grali i śpiewali. Pani taka była, na parkiecie też, chyba gdzieś jakaś rycząca sześdziesiątka, z pojemnością płuc mniejsza jak 60% (o czym nas powinformowała), i sznurem turkusów na szyji. W sukience hiszpańskiej (która machała tańczac, dość wysoko nią machała, to było dość…no dość…. straszne?). Posiadaczka domu w Brazyli. Nie schodziła z parkietu.

Panowie sie jej bali.
Trochę.

To był wieczorek autorski z przyjaciółmi z Torunia. Mówiłam?

A potem była niedziela, i ja nie wiem czemu, jak mam tak, obojętnie o której padnę, obojętnie czy tańczyłam czacze, czy wypiłam 7 litów wina, to i tak wstane o 9 minut 5. To jest jakaś klątwa. Skorpiona chyba. Piotrek wstal o 16.23. KOCHANIE SŁABO WYGLĄDASZ? ZASZKODZIŁY CI CHYBA TE BANANY Z ANANSEM W CYCKACH PAMELI….

……..<blup!!>

Mój kot (ten nowy) doszedł do perfekcji w kwesti budzenia człowieka („nie śpijcie już 5 rano! obudźcie się!”).

Rzuca sie na głowę, tudzież twarz, miekkim brzuchem. Cichym skokiem, bardzo aksamitnym. Mniej wiecej w pozycji – obcy z jaja wyszedł, ma macki, jest trójkatny, przyssywa sie do twarzy.

Skacze. Zamiera. Łapy po bokach. I czeka. Nie nie drapie. Nie robi krzywdy. Troche liże w czoło. Ani drgnie.

Nie sądzę, żeby znalazł sie ktoś, kto da rade tak spać. Sróbujcie oddychać z nosem w futrze. 

To o czym ja dziś miałam?

Coz a bezssensowna notka…….. chce już weekend. Wolny.
Ech.

…wzruszamy się z Dorotą starymi piosenkami:

 
http://zmija035.wrzuta.pl/audio/s1KXFG8IAm/lombard_-_golebi_puch

zabroni ktoś?

ide zrobie jakiś film o filmie 
pałując się MOIM JEDYNYM W ŻYCIU
zdjeciem z ochroniarzami w tle
o nawet do kibla odprowadzał mnie facet ze słuchawką w uchu!!!
I trzymał popielniczkę mi i Ewie, zasłaniajac plecami i
rozgladajac nerwowo w poszukiwaniu zwyrodniałych terrorystów
wokół
torował nam drogę i otwierał drzwi
był duży

EWA ZAŚWIADCZ!

raz jedyny w zyciu!!!
 
o:

ochrona

nie dziwne, że potem, może człowiekowi odbić i zaczyna udawać gwiazdę
nie?

gwiazda

no coż…

… przemilczmy to,
a teraz śpiewamy: KAŻDAAA NOOCCC PRZYNOSIII ZNÓWWWW….


  • RSS