haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2008

….

18 komentarzy

no i po ptakach
już nie gwiżdże
to nie było jednak płuco,
nie dostanę kocyka w kratkę, żeby sie połozyć na szczycie czarodziejskiej góry i malowniczo dostawać wypieków od suchot
(mojemu pradziadkowi to na to nawet robili zatrzyki ze złota, więc mi nie będa, klejnoty jak widac po raz kolejny mi nie pisane)
to zatoka (mam nadzięję, że nie pucka)
oraz krtań
(oraz zdaje się, że mogłabym występowac w programie GWIEZDNY CYRK, bo mam mega numer – za każdym razem jak pokażę gardło słyszę NIEBYWAŁE NIGDY JESZCZE CZEGOŚ TAKIEGO NIE WIDZIAŁEM/WIDZIAŁAM. Zastanawaim sie nad pobieraniem po 5 dych za każde otwarcie pyska)
no i dostałam leki
(pan doktor ewidentnie zdobywa punkty na wycieczkę życia)

cały długi zwój papirusa zamiast recepty
3 przed śniadaniem, dwa po śniadaniu, jedno trzy razy dziennie, dwa spereje, jedna płukanka, jeden raz dziennie takie ohydne tableciory wielkie, jedne razy dwa, witaminy, wapno, sudafed
(w aptece framaceuta podajac cenę również odpowiedni mnożył „TO CO SIĘ PANI WYDAWAŁO ZAPLACIĆ RAZY trzy”, i jeszcze „bonus RAZY  dwa”)
i biorę
nie gwiżdzę

niemniej…..

…niemniej po tym wszystkim chce mi się tylko spać spać i spać, non stop spać…..

OBWIAM SIĘ ŻE ZAPŁACIŁAM TYLE
BO DOSTAŁAM JAKIEŚ HUMANITARNE ŚRODKI
DO USYPIANIA LUDZI
(jak starego psa)

w ramach eliminowania jednostek słabych z natury

(za oknem słońce i piękna pogoda, to może …. pójdę i kimnę się chyba)

ps
a ponieważ jeste chora ogladam seriale medyczne
i dupa – zakochalam sie na stare lata
w doktorze HOUSE

1.
- House co tu robisz? wWracasz do pacjenta?
- a nie. dziwka. zamiast do domu, przyjechała do mojego biura….
2.
- prosze podnieść ręce
- panie doktorze to co mi jest?
- moim zdaniem pasożyt.
- i co my teraz robimy? czy to sie leczy?
- na razie nic, za 9 miesięcy symptomy same miną, niektórzy nawet nie narzekaja, a po chorobie ubierają pasożyta w śliczne różowe ubranka…
3.

Wilson: Wymigujesz się?
House: Muszę lecieć. W budynku jest pełno chorych ludzi. Jeżeli się pospieszę, może uda mi się ich uniknąć.

4.
- chłopak będzie sparaliżowany do końca życia!
House: czyli do końca tygodnia…

czy też….. dr house „Była pani w ciazy…”
kobieta „Więc dlatego plamię… Nie możliwe nie uprawiam seksu od roku!!”
dr house „no to mamy niepokalane poczęcie”
kobieta: „to co mam teraz zrobić”
dr house „założyć Kościół”

wydaje mi się ze doktor house to dorosły eryk cartman.
zwyczajnie – dorósł, zdał na studia, został lekarzem i przeniósł się z kreskówki do serialu.

Były święta i minęli. Święta u cioci Krysi, waszej ulubionej. Klasyka tekstów, królowej życiowej mądrości (ostatnia: „wszyscy gadacie, że kobiety to mądre maja być i że inteligentne was jarają, a jak co do czego dochodzi, to okazuje się, że każdy u swojego boku widziałby fioletowe kukuryku z kokardą na czubku!!!”), podzielili my się świętą kiełbasą suszoną i jajkiem. Życzenie jedno było. Jedno ważne. Jedno ważne, w srebrnych balerikach, sukience wróżki i asertywnym trzyletnim temperamencie: „z ta pogodą to idzie ciocia zwariować normalnie”. Życzenie wojenne, aż chce sie powtórzyć za jednym murzyńskim wodzem: „Panie Boże to walka ważna, tak bardzo nierówna i ciężka. To wojna silnych przciwko słabym. To walka dla mężczyzn. Dlatego prosimy Cię, tym razem nie wysyłaj nam do niej swojego syna. Przyjdź sam”.

A potem było nic. W sumie krótkie nic. Zaledwie filmów parę i już na zakład. Jeden kryminał. Ze trzy gazety. A w tym tygodniu radosne wędrówki po lekarzach, z byle czym, w sumie, z takim małym z kosem  w płucach. Nic konkretnego. Aż wstyd zawracać głowę służbie zdrowia, jak ona zajęta strajkami, i celami wyższymi. I tak dobrze, że zawracam prywatnej, to w sumie wyrzutów (po mordzie) mam mniejszy……

Bo niby człowiek zdrowy (chwilowo jakby), a gwiżdże płucem. Dziwnie. Chłop zadowolony nawet. Do niedawna sprawdzać musiał czy oddycham, tak cicho spałam – TERESA TY NIC NIE DAJESZ ZNAKU JAK ŚPISZ ŻE ZYJESZ. Tym razem nie musi. Już. Bo kosa mam. I gwiżdze jak lokomotywa. No, mały parowozik. Mnie to deprymuje jednakże. Nie lubię. Nie zasnę. I żeby to nosem, czy czymś, grało na zębie chociaż (czy grzebieniu), to nie, to taki Derd Vader mi sie włacza. To chodzę teraz.

Dzień dobry to kiedy ostanio pani była chora? W jakim okresie? A od pażdziernika do dziś? A z przerwami tak? Tygodniowymi ? A to spoookooo.

Bombardują mnie prmieniami gamma i sprawdzaja jak wyglądam na kliszy. I przygody dzięki temu mam. Np dziś: skrocić sobie drogę od szpitala chciałam, przez lasek, wyjątkowo nie wali śnieg, oraz słońce nawet, na drzewie gwiżdza kumple mojego płuca, to idę. Fajnie, ładnie widoki CHYBA NAWET WIDZIAŁAM BAZIE, oraz nie wziełam pod uwagę, że po tygodniu opadów wspinanie pod gorkę w  błocie, to raczej karkołomna dziedzina. Nie powiem, trochę się zapadałam w bajorach. Po kolana. No nic. Jeździłam jak primadonna, albo jaki Saleta na łyżwach.

Najciekawiej dopiero na mnie czekało. „Najciekawiej” stało na końcu drogi, ani w te ani we wte zwiać, miało butelki wina dwie (godzina 9 rano), dres z paskami, kumpli z trzech w dziarach po uszy i krzyczało:

- ALE PANI SIE NIE BOI MY NIE JESTEŚMY GROŹNI!! MY TYLKO TAK WYGLĄDAMY!!!!

I wyglądali. A ja już jechałąm na tym błocie w dół. I patrzcie, nie byli. Groźni. Jednak
Niemniej, jutro skrót odpuszczam. Mówcie na mnie mięczak. A idę szczelić gamm w kalatkę. Dziś szczelałam w pysk.
Otwarty.

I tak o

To kiedy bedzie kwiecień?
Bo wyjełam japoneczki i kupiłam sukienke na alegro. Muślin gnieciony.
Myślicie, że w kwietniu to by był na nie czas już?
Nie?

no

25 komentarzy

Święta. Na drzewku w pracy odpalilismy lampki. Na powrót. Wcale nie kolidują z pogodą. Bynajmniej. A gdzie bazie, ja się pytam? Gdzie żonkile? Gdzie, kurwa, przebiśniegi i krokusy? Wróble po drodze jak idę do pracy drą pyski. Wcale im się nie dziwię, jeszcze chwila i też zacznę drzeć. Znudziło mi sie już to zimno (spoko, zaraz znudzi mi się „ciepło”), znudziła mi sie kurtka zimowa, i kozak mi się tez znudził. Nawet ten nowy. Kotom też się znudził kozak, bo go obsikały. Dziś. Całe szczescie nie mój, tylko Piotrka. ha ha ha.

Moje dziewczynki.

Nie wiem, nie wiem. Co dalej będzie. Kolejki skm postanowiły z ogólnie panującą nudą zawalczyć, i zaskakują fantazją. Bywa, że jadę do pracy trzema. Podobno mają mieć taką fantazję do maja. Szelmutki jedne. A mi sie to już znudziło. Dlatego drogi Zajączku! Jak będziesz kicał przez te zaspy śnieżne, to jakby co, do koszyczka chcę….. chce mercedesa (żeby pasował do ewy mercedesa, żeby nie było stylistycznych zgrzytów), prawo jazdy chcę też, chcę wakację na ciepłej plaży (nie, nie chdozi o bulwar kościuszki), chcę kolczyki swarovskiego, zielone, oraz chcę żeby takich jednych dwóch z działu technologi wytwarzania …… Chcę do pracy mieć 20 minut, góra, i chce kończyć pracę o 15, chce nie chodzić do sklepów, i chce nie nosić siatek. Chcę. Chcę żeby nie cierpiały małe prosiaczki. Też.  Nigdy. Chcę mieszankę koala z pandą. Góra dwu miesięczną. Oraz chce żeby w ogrodzie wyrosła zielona trawa. I żeby zakwitły te głupie drzewa. Już. I bazie chcę. Żeby były. Teraz. Już. Raus!

A tym czasem, śnił mi się Rubik przebrany za goryla, i że odśnieżałam zatokę bałtycką, która to kończyła się na ul. dzielnej. Zaraz za płotem u mojej babci. Śnił mi sie psychopata dystyngowany, i że odkryłam przy jego gabinecie przerażający pokój, w którym  walcząc z nudą (jak kolejki skm), torturował i wyrywa obcęgami mięso. Komu wyrywał, nie wiem, bo nie dośniłam. Przestraszyłam się. Bardzo. Śnił mi się jakiś fajny dom. Mój. I coś dobrego śniło mi się, czułam to, ale zapomniałam co.

I tak o.
A za płotem (za zaspą śnieżną) święta, tak?
Ja jakoś ich ten teges. Tych świąt. (i nie ma baź! baziów?)
Wielkie mi święta jak w piatek i tak do roboty PFF.
Ale i tak.
Wesołych jajek.

poza tym, żadne to już święta jak już nie oblewamy się z Magdą wodą z wiadra.
Goniąc Wojtka. Nuddaaaaa.

ps.
…a jak nie bedzie mi tu zaraz komentarzy, to wam za karę pokażę POLSKIEGO JOZINA w BŁOTKU. W tej roli słynny GRACJAN. Baśka widziala. I chyba zemdlała. Kolega Michał widział. Mówi, że woli już oglądac HOSTEL niż Gracjana. No ja nie wiem!

..widziałam dużo filmów. W tym jeden najgorszy na świecie. „The mist”. O japierdole kurwa mać – jak powiedziała bohaterka jednego z żeńskich filmów.

ps.
w ramach „muszę coś zmienić w życiu”, zmienilam kotom imiona. Młoda ze względu na charakter, oraz huligankę, jaką uprawia notorycznie, nazywa się Zbyszek Rybak. Stara ze względu na konstrukcję psychofizyczną, oraz wiek, tudzież dynamizm w poruszaniu, nazwya się Irena Santor. Ha. Odrazu jakoś inaczej się na nie patrzy. No. Toco by tu jeszcze zmienić…..

Piotrek mówi że to jest dość w sumie smutne i nostalgiczne
ale świetne


 

oraz szukam co to za zespół od tego
świetnego tancerza poniżej
MUSZE GO MIEĆ
ktoś ma pojęcie?

Rog odda nerke w razie co
za mp3

nie Rog?

ps

my tu gadu gadu a krasnoludek terroryzuje!

http://grossboss.blogspot.com/2008/03/omg-offtopic-normalnie-musielimy.html
  
(film koniecznie do konca obejrzec bo w ostaniej minucie…)
Anka pyta:
„ale hanka to sa jaja?”;
wiec jej mówię:
„jaaasne, a nautylius też jaja?”,
na co ona:
„Fakt… i z czarnej postaci się smieją…”

No? a wy co uważacie? Żeby nie było: „na na na ha ha hi hi jaja jaja”, a potem zaskoczeni!

Szybko zamieńmy notki!!
 
bo jak pod poprzednią pyknie 36, to ja nie chcę. Ja nie lubię 36. No nie wiem czemu.

No wiec, tak, miałam urodziny. Eee tam przereklamowana sprawa. Nic zaskakującego. Nic nowego. Dzień jak codzień. Zero niespodzianek – co za nuda.

Iza Kuna zadzwoniła z życzeniami, to się trochę wzruszyłam, a Baśka chciała mnie lać. Bo ona zazdrosna jest, wiecie? Ona sie w Izie kocha. No wzieło Baśkę na stare lata.

Potem zrobiłam obiad. Zamiotłam, sprzątnełam. Zadzwoniła ciotka Kryśka ż życzeniami, oraz informacją że jeżeli w LEJDIS 2 nie będzie sceny z Piaskiem, to raczej powinnam zacząć się modlić. Jedynkę mogła odpuścić, dwójki nie popuści. Jej scena z Piaskiem, dodam tylko. Popracowałam trochę, a w nocy przyśnił mi się wyżeł.

I tak o.
Wielkie mi co, nie?

Ale doczytałam czmu ciągle jestem chora. Bo tak jakby dziewczyny, matki synów, mamy prze sra ne! O tu:

http://przekroj.pl/
piszą:

” Synowie skracają życie, przyprawiają o depresję, obniżają odporność swoich mam.”

I mają na to podobno dowody.  Nawet jeśli się jest matką Deszczowego Rafała (znacie deszowego rafała?). Albowiem syn, jako taki, odbiera nam 34 tygodnie  z długości życia, uczula, w dodatku wyczerpuje. Trochę jakby się zgadzam. W życiu nie byłam tak wyczerpana moim mega wyluzowanym naukowo synem. Co ma niby egzaminy do liceum i totalnym luz w bańce. Ja nie wiem. Naprawdę. Jakby mi ktoś powiedział, 20 lat temu, że będę sie przejmować nauką i podejściem, na dodatek nie swoim, to bym chyba zaśmiała sie HA HA HA i zaśpiewała AAANAAA RCHIAAA ANARCHAIIAAAAA. No. A tu proszę…. Bynajmniej.

ps.
oglądam tego nowego Karolak. Oglądacie. To chyba jest komedia, nie? A on mnie tak smuci. Ten nasz Karolak, w tym kapturuku, w tej katance, taki młodzieniaszek, taki wyluzowany…. rokenrolowiec łysiejacy ciut. W tym dużym fiaciorze. W płomienie. Bożeeee jaki smutek żal. No ja nie wiem może mam menopauze.  Niemniej młody syn, jak na razie dobry. Dobre dialogi. Dobrze gra. Co zdziwło mnie albowiem młodych aktorów dobrych mało. To poszłam go sprawdzić. aha! Taki on młody jak ja królowa norweska. O. Teeeleeeewizjaaa kłamieeeee!! ANARCHIA! ANARCHIA!!!!

ps2
piosenka na dziś. piękna. umówmy się – pan fajniejszy niż ten niżej! gibki taki!
 


 

DZISIAJ NASZA HANKA
URODZINY MA
A WIĘC NIECH JEJ KAŻDY
PIĘKNY PREZENT DA!

Kochana  Haniu!
Sto lat w zdrowiu i pomyślnosci oraz pozdrowienia z Łomży zasyła Jerzy!

LOWJU HANKA FOREWER!

No więc dla odmiany jestem… CHORA!

buahhaha ha ha.

Doprawdy staje się to już odrobinę monotonne.
Nawet gach spojrzał na mnie tak jakoś, tym razem, inaczej.
Powiedział:
- naprawde mi cię bardzo żal …..
Zabrzmiało tak wiecie: przejmująco i szczerze. I już się miałam wzruszyć ….. kiedy 3 minuty po deklaracji, oczywście, zaraz poszedł kopać piłke w towarzystkie 20 innych starych facetów w krótkich portkach. A jakby mnie SEPSA dopadła? Kto podałby mi sprajta i rosół (wiadomo sprajt i rosół to jedyny lek na SEPSE).

(dobra. odwołuje. faktycznie sprajt i rosół sa na SARS, co sie go łapie od kocy, potartych Chińczykiem. dobra. racja. baśka ma rację. …..ale JAKBYM MIAŁA SEPSE OD SARSU TO KTO BY MI PODAŁ?? rosół i sprajt?)

(oni mnie niezmiennie wzruszają. szczególnie kiedy tak szykują się, picują piłki, czochrają torsy, obdzwaniają, pisza notki, jadą gdzieś, grają półtorej godziny z chłopakmi dwa razy młodszymi od siebie. osiem razy szybszymi. synami swoimi prawie.  a potem kontemplują porażkę. no ba. no zaskakujące. no ale cóż. mężczyźni.)

Ale kurna skąd to? Znów? No dobra. Owszem. W czwartek jak mnie wywiało na przystanku skm na wylot śniegiem, pół godziny ciapą mokrą w plery, to jakoś poczułam się słabiej. Ale żeby zaraz chora? Troche też w sobote podarłam pysk na rodzinnym zebraniu z ciocią Krysią i Madzią obgadująć lekarzy, to mnie ciut podrapało w gardle. I prosze. Wystarczyło. Mam za swoje. W niedziele wrak. Oraz dyrektor, jak mnie zobaczył dziś, to wyrzucił z zakładu pracy. No to świetnie musze wyglądać, nie? No. I tak o. Nic nie napiszę, innego, bo bynajmniej nie poprawił mi się ani nastrój, ani kondycja. Ani istnienia ból. Idę spakuję się do bakutilu.
Chyba.

A Baśka pije w czwartek szampana z okazji 2 mln. Ja se może odpalę jakąś ekskluzywną paczkę VELVET ULGA DLA TWOJEGO NOSA. Na to konto.

25 komentarzy

… drogi dzienniczku – nadal nie mam zapału i chęci do pracy. Czy to wróci? Czy jest dla mnie jeszcze szansa?
Brak mi zaangażowania i chęci „rozwoju” (fu! „rozwój” kojarzy mi się z „areobik”, który sam w sobie jest dość ohydny), nie wykazuję inicjatywy.
Nie wiem czemu wkurwia mnie wszuystko i wszyscy …
Szczególnie wkurwiają mnie gupio-mądrzy (jak sie jacyś znajdą, a znajduja się zawsze), i nie mam siły z nimi dyskutować. I nie mam cierpliwości. Oraz nie jestem już dyplomatą NEVER. Dlatego wymyślam sobie nowe, fajne zawody.

I tak np (oprócz zawodu miłosnego):

- wąchacz samochodowy – autentyczny. Zdaje sie volvo, czy volkswagen, zatrudniają grupę spoecjalistów, którym jedynym zadaniem jest wejść do nowo wyprodukowanego samochodu i wąchać czy dobrze pachnie.

- tester materaców – nie wiem czy jest taki zawód, ale marzymy z baśką, że tak.  Zakłądamy, że polegałby na przetestowaniu matraca sypialnego pod kątem, jak sie na nim leży, jak sie na nim śpi, jak na boczku lewym, a jak na prawym. Wysoko płatny zawód, mam nadzieję.

- wysrywacz kawy – nie chętnie co rpawa, ale dość orginalne zajęcie. Nie sądzicie? Wymyśliłyśmy. Na szybko. Albowiem podobno najlepsza kawa to taka wysrana przez jakieś liski, czy małpki. A ponieważ otwierają w Polsce nowe palarnie kawy, a małpek, czy lisków u nas jak na lekarstwo, trzeba by wszkolić i przystosowac nową grupę zawodową. Wysrywaczy kawy.

I tak o.
Idę wymyślac dalej. Szczególnie że za 4 minuty mam zebranie.
To się czymś zajmę KON STRUK TY WNIE.

a mozę ktoś zna jeszcze jakiś super fajny zawód?

no!

6 komentarzy

Przysięgam. Odgryzę komuś głowę dziś. Ostrzegam. Żeby mi potem nie było.
Wszystko mnie denerwuje.

A dziecko mi pisze: „Poprostu mnie przytłaczają te 16 lat”.

Kot mnie rano obgryza. Śnieg wali. Wiatr wieje. (zanczy zapierdala). Na przystanku skm pół godziny walił mi w plery.
(mam mokre nadal). A po drodze w ryj. (śnieg w ryj).

Baśka mi piszę na gg:
[13:01] <baśka> ile czasu trzeba piec swinki w kocykach?
[13:01] <baśka> i w jakiej temperaturze?

<baśka> HANKA !!

żebym ja jej nie zapytała ILE SIĘ PIECZE JAMNICZKI W KOCYKACH!!!!!
dwocipna jedna.

ide – powalę se głową w glazurę w kiblu. może zrobi mi się lepiej.




  • RSS