haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2009

….karmione swego czasu reką matki tepsy, złego słowa nie powiem, o nie, co najwyżej mogę brew unieść i splunąc. Kocham tę rękę. Cudna jest. Pojęcia nie miałam, że procedura połączenia durnej neostrady wymaga tyle kroków. I tylu ludzi ma przy niej pracę. Pan od linii – bo widzi pani ja tu mam dwie linie, i ludzka i wojskowa, musze ogarnac kuwete, nie nie moje ogarniecie nie oznacza podlaczenia to tylko KROK W KIERUNKU. I pan kurier – tak tu prosze, oto umowa, oto pudelko, nie wiem nic wiecej, moja kuweta to tylko KROK W KIERUNKU, pani polacza sama. I pan z pomocy technicznej – i po co pani podłącza? bo otrzymala? ha ha ha ha. Otrzymała nie oznacza, że bedzie dzialac to tylko KROK W KIERUNKU. Teraz prace musza miec – Pan od skrosowania linii, i Pan od chuj wie czego, ale ten pan tez musi wykonac prace.

To naprawde jest szczodre, dac tylu ludziom prace.
W dobie kryzysu.
Naprawde.

Tym czasem w oczekiwaniu co? Namierzylam wszystkie przeceny w Warszawie. Znam mape okazji, wiem gdzie tani COLON C (mamy z dziewczynami wykupic caly zapas, zawyzyc ceny, i zalozyc w centrum sklepik 1001 GADZETOW DO SRANIA, wesze tu duze pole do popisu i niewykorzystana luke w rynku), a takze zaslony i wazony. Oraz spodnice do ziemi. I kurtki dla mlodziezy za 34 zl. Puchowe. W tle zas  „Idealny” zalicza spadek statystyk, ja spadek formy, chlop spadek monopolu na spokojny sen – wymieniaja sie z ewa pomyslami na oszukanie bezsennosci. Chętnie do kompletu zaliczyłabym spadek wagi, ale to cholerstwo już w te strone działać nie chce. Przyjechalo też dziecko, zrobilam spacer pt 8 godzin po urokliwych zakatkach stolicy, ergo mam stopy jakbym z łagrów na piechte w 44 wrocila. Kot przyjechal obrazony za 5 godzinw klatce, wiec go wsadzilam do wanny i wyszorowalam, ergo nie wybaczy mi tego do konca zycia widze to w jego oku. Jednym i drugim. Troche sie tez bujam, widze przyszlosc w woalu szarych barw, niemniej ciotka Kryśka mowi, że to tak do urodzin tylko mam. Kazdy ma ciezki okres wtedy, a potem hajda hooooo i z gorki. Jak tak mowi – tak ma byc. Jak nie to nie chcialabym być w skorze rzeczywistosci, ktorą to ciotka Kryska, w razie czego,  rozliczy bezlitosnie z niedotrzymania założeń planu.

A no. Jeszcze jedno. Oraz moja matka dostala prace, i to zadzwonili, na kolanach przyszli, warkoczem zamiatajac podloge. Hej. Starsza pani, golab łagodnosci, a trzesie rynkiem. No i mam matke na powrot MASTER OF PUPPETS (i nie zeby robila dla depeche mode). To teraz poprosze ja :-))) Podobny model.

……..a takze jeszcze pisze te notke na takim malym komputrze, na ktorym nie trafiam w polskie znaki, a jak trafiam to kasuje co napisalam, co jest dosc zabawne jak sie napisalo juz duzo. Ale on jeden, jedyny, ma ciut ciut internetu. Cienkiego jak barszcz, ale jednak. I to tylko dzieki uprzejmosci meza niejakiej sosko. A nooo i czekam na tanie warzywa. Mowie wam, z przyjsciem tanich warzyw wsztystko sie zmieni i odzyje, oraz zakwitnie, oraz niektorym pierdzielnie 37 lat. HAŁ KURWA NAJS.

(a w tle rodzą się też dzieci, o czym nie wspomniałam, ale to jakby już zjawisko masowe, płodzą nowe, a spłodzone zmieniają w parki, mnożąc nam kolejnych obywateli)

No i to by było na tyle. i niech mi niebiosa zesla jednak koeljne KROKI i panow z tej instytucji, ktora obawiam sie jednak pojde i spale, choc mnie reka karmila czas jakis.

Podpisano wasz wuj mat z podrozy.

(……… oraz w zyciu kurna nie podejrzewalam ze bede kogos ODBIERALA i ODSTAWIALA na centralny!! a to juz drugi raz w ciagu miesiaca! moge od tgego oszalec, mowie wam!)

 

..mam. No. A poza tym – nie mam. Internetu nie mam. Dziecka nie mam. Do kudłatego dziecka jak dzwonie, to jest trochę jakby zdegustowany nawet, ta częstotliwością. Zro zrozumienia dla starej matki. Z syndromem. Nie mam też już kartonów. No dobra – z dwa mam. Nie mam już moich swetrów, ktore tak kochał mój gach (teresa co to jest? ubranie? jestes na 100% pewna ze to ktoś uszył? I to miało metkę z napisem ubranie?? Ten wielki kudłaty WÓR??), nie mam bo nie mam już pieca, ogrzewającego chaupe za grube tysiaki do góra 15 stopni IN PLUS (i cieszyć się bo mógłby IN MINUS). Nie mam potrzeby pisania mejli, do dziewczyn, bo wsiadam w tramwaj, czy tam autobus, i u Ewki zwyczajnie JESTEM. Normalnie tak. Dzwonie do furtki i już.

Nie mam.

Za to gach MA. Nową pasję ma. Bo za oknem w kuchni, w odległości 20 metrów sa drugie okna. Cała ściana okien. Dokładnie na wprost. Gach siada z piwem przy stole i słyszę wieczorem:

- OSZALALAS!!??? IDZ JUŻ!! I PRZESTAŃ PRZEKLADAĆ TE PAPIERY. No. KUBEK WEZ. No.ODNIEŚ Z BIURKA.

No to odstawiam kubek. I pytam o co mu chodzi do cholery, jakie papiery??? I gdzie mam iść. A ten mi, że co? Że o co mi chodzi, on zawiaduje biurowcem.

I faktycznie, siedzi w kuchni przy stole i wydaje polecenia NAWPROST do biur.

….a za to wieczorem, jak już wszystkich wygoni, do domu, do naszej kuchni wchodzą światła kina, taki migający niebieski wąż. Ameryka normalnie. I chyba jestem nienormalna, bo wypada na tę Warszawę, na „tę warszafkę”, plwać i gardzić i narzekać. Wywracać gały i stylizować się na malkontenta. A mi się ona podoba. Dla mnie ejst niespodzianką. Łazę, odkrywam nowe rejony, domy, nawet te migoczące wieżowce mi się podobają. Nie łykam łez, nie czuję się jak dziecko we mgle, sprawdzam połaczenia, wsiadam w metro. Nie stoję w tłumie4 krzycząc „aaaaa taka jestem LOST IN TRANSLATION”. Warszawa, jak narazie, fajna jest. Ma miejsca – różne. Naprawdę różne. Chciałabym żeby mi się tu udało. Ot tak.

migafki

6 komentarzy

..inna wersja zdjęcia Ewy   :

- Franek pomożesz w końcu mamie i cioci????
- MamOOOO, nie ma CIAAsuu, Ciiitam z Jujekiem!

- Mowiecisieciesz!

No. A dziewczyny nie CITAJĄ. Dziewczyny zasuwają do Ikei, gdzie mała ciężarna kładzie się trochę na paletach ze zmeczenia, po czym otrzepuje, i w ramach rozgrzewki stawia cąła ikee w pozycji NA BACZNOŚĆ MATOŁY!

… no doprawdy. W obecnych czasach.


Najpierw spędza ranki objazdowe z jedną taką małą, o obecnie dość chudej dupie (Aga po spotkaniu:”słuchaj ja Ewkę znam, no znam, ale nie wiedziałam że to ona, nie poznałam, ona miała przecież kiedyś dupę, a teraz jej znikła. Jak można zrobić zniknienie dupy, weź ją podpytaj. albo nie. Weź sprawdź, czy to ona, czy to na bank jest to ta sama Ewa, ty masz wadę wzroku, ty możesz nie wiedzieć że ty jesteś u zupełnie INNEJ Ewy, niż Ewy którą znałaś. To się zdarza ludziom. Mówię ci”). Mała o chudej dupie powiedziała, że miła to ona przestałą być w 2008 roku, po czym dodała, że jeszcze chwila mojej rozmowy z agentem od mieszkań i dzwoni do Piotrka – ŁOCZAŁT MOJA PANNO!!

A człowiek chce być miły. Chciał tylko. 
Tak już ma.

Człowiek, któy chce być miły, trochę penia potem przed podpisaniem umowy – PANI WIE WLASCICIELKA JEST DOŚĆ ZIMNA. (znaczy co ? trup??)  ORAZ OSTRA (w sensie że co? musztarda sarepska?).

Człowiek stara się odprasować koszulę na podpisanie umowy, tedy, zrobić wrażenie jednak miłe, podczas gdy mała o chudej dupie klaruje W OGOLE COTO JEST MNIE STARSZE OPANIE KOCHAJA JA IDE Z TOBA A JAK BEDZIE ZLE TO POWIEMY JEJ PSOZLA WON TRYLIARD INNYCH OPCJI MAMY!!! Człowiek miły, o nie-chudej dupie, jednak jakoś, doprawdy nie ma się czym chwalić, stresuje się jednak, oraz zwiększa cześtotliwość odwiedzania kibla. Z tych nerw. Człowiek wie wie, opcji jest miliard, ale człowiek jest dupa wołowa niepasteryzowana, i asertywność ma na poziomie minus 325. 

Dobra. 
Człowiekiem na spotkanie idzie człowieka konkubent.
Jednak.
O tak.
On jest miły. 
Oooo on od lat stosuje metodę jechania na dobrym wrażeniu (pierwszym).
I ciepłym uśmiechu.

Spotkanie. Starsza Pani okazuje się być kobietą z klasą, z latami, z majątkiem, z nazwiskiem rodowym. Z broszką hrabiny. Taką Tyszkiewicz Beatą. Co to dowcip jest, ale bynajmniej z nutką ironii. Agent wije się, zdecydowanie, nie jego to rejony menatlne. Ten dowcip – stąd pewnie domniemanie ZIMNA. Człowiek jest miły, jest miło, człowiek myśli, że w końcu można było być miłym. 

No coż.

Konkubent po wyjściu deklaruje: MUSZE ISC SIE NAPIĆ. NATYCHMIAST. BYŁO TAK MIŁO ŻE MNIE MDLI. OHYDOZA.

Mówie wam. Strasznie trudno być miłym.
To może ja jednak wrócę do wersji nastroju pt: „jeszcze minuta a wykurwię komuś w kły”.

No ale ale.
miałam o tym że mieszkanie JEST.
OFICJALNIE

..ale spotkanie na babskiej pizzy ma statystykę 3 ciąże na 4 uczestnikow. I tylko ja zamawiam wino. Na bank, taki stolik, ma moc. Nie wiem czy nawet nie przesuwania czasu. Oraz podoba mi się ten uklad, bo oznacza on, że być może za jakąś chwilę, po raz pierwszy w życiu, na kolejnej damskiej sałatce – to ja będę TA NAJCHUDSZA. Co nie zdarzyło mi się w życiu do tego czasu never, never. (chociaż jak na razie to „TE”, co miałyby by być grube, zmęczone i zmasakrowane cudownym stanem błogosławionym, który je odarł z urody – są po 1. piękne, po 2. piękne, po 3. oczywiśce i po 4. piękne – i weź pan z nimi startuj w konkurencji)




padam

9 komentarzy

..oć hania, oć. cio jobisz? jesteś męciona?

Ciąża robi z z kobiet potwory. Albo mega hiper godzille. Nie wiem. Top natura, czy cos, co pzygotowouje je do nocnych maratonów, pewnie. Chyba. Kosmos może jakiś. No nie wiem. W każdym bądź razie moja cieżarna koleżanka to transformers. Ja padam na ryj, ona mówi że pada, owszem mówi, ale po chwili każe mi umawiać kolejne 40 mieszkań. Zakłada beret, turkusowe rękawiczki, sadza te swoja nikczemnie mikra posturę w wielki czarny wóz i gna.

Nie wiem co bym bez niej zrobiła.

Czy udało by mi się zrobić na piechte 120 kilometrów jednego dnia w maratonie pt: ”Ogladamy-spadamy-gnamy.”? Tylko po to, by na drugi dzień zrobić dwa razy tyle? 

No nie wiem.

Niemniej. Pomimo, że mam powidoki z 300 pokoji, które naprzemiennie mi sie pitolą we łbie, doświadczenie w oglądaniu mieszkań – bezcenne!

BEZ CEN NNE.

Szczególnie zdjecia w ogłoszeniach. Mój hit – zdjęcie starej szafki i starego fotela w ramach zdjęcia pokoju. Mega hiper starego, bynajmniej nie antyku. Oczywiście żadnego pokoju na zdjęciu. Tylko ściana, szafka i stary rubin.  Albo koce. Ooooo koce na wersalkach, to hit. Albo telewizory – telewizor to dopiero jest najczęsciej fotografowany gażdzet, zaraz  obok meblościanki z serwetą. I wykładziny. I Ewka. 

- wiesz TO TWOJA SPRAWA TY BEDZIESZ MIESZKAC TU WYBIERZ CO CHCESZ pod warunkiem iż………… 

(ładne, ładne, podobało ci sie hania? podobało. No fakt ładne ładne ale.. SYF MALARIA WIDZIAŁAM ROZTOCZA WIELKOŚCI KONIA!!! ale spoko spoko, podobało ci sie? nieeee noooooo spoko)

:-))))))))))) Kocham EWE :-)))))))))))))
KOCHAM KOCHAM KOCHAM. 
A RESZTA ŚWIATA SIE JEJ BOI :-)

Dobra. Ale znalazła mi takeigo czarnego konia, że szacun. Agent schodził z ceny, wił sie, załatwiał rolety, srety, karnisze, srisze. Niemniej zadzwonił dzis rano po cichu:

- pani Haniu dzwonie rano bo pani koleżanka chyba jeszcze śpi prawda? Śpi prawda? Tak? Noooo… bo ja załatwiłem wszystko jak ona sugerowąła, ale czy….. czy ona byłaby na podpisywaniu umowy? bedzie? byłaby? NIE??? Ufffffffff ……….

 

14 komentarzy

no. jestem. oj ale mi niespodzianka. siedzę jak zawsze z ewka w kuchni. normalka. a ewka mówi ALE ROZUMIESZ ŻE ANI ZA 2 DNI, ANI ZA 3 DNI, ANI ZA TYDZIEN NIE WRACASZ???? no. fakt. to odmiana. no ale jestem. tu. I CO SIE MNIE PYTASZ GDZIE KAWA? PRZECIEZ TY TU MIESZKASZ. no. jestem. jechałam przez zaśnieżony kraj, wilcy jacys, wozem z tobołami, śnieg walił na moje kreacje w przyczepie. oraz na torebki. i kosmetyki. wszędzie mróz. śnieżyca. noc. zawierucha. no. ale jestem.  

- czy to jest kraj dla starych ludzi? ;-)))


  • RSS