haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2009

5 komentarzy

Notka łatanka.

Taka dzisiaj zapchaj dziura (wersja dla czytelnika rozerotyzowanego) notka. Produkt notkopodobny.  Na całą, mądrą, dowcipną i błyskotliwą mnie nie specjalnie stać. Dziś. No może – bo wstałam o 3 rano odprawić rodzonego brata na lotnisko, no może – bo leniwa jestem, no może – bo życie uczy nas pokory. Ciągle.  Osobiście chciałabym się już nauczyć czegoś nowego, bo ile mogę mieć z tej pokory korepetycji. Lata całe? Normalnie siedzę po raz 56 z tej „pokory” w jednej klasie i wałkuję i wałkuję. A jak wałkuję, to myślę. No o tym, że całe życie byłam mamą, i że to mało popularne, ale w sumie jak teraz tą mamą jestem mniej, to dziwnie mi. Ale to chyba zwykła rzeczy kolej. Rozumiem was dziewczyny, wy tam, co jesteście ze mną klasę wyżej, niż te szczeniary z jędrnymi cyckami. U progu. Albo o tym, że faceci nie mają wyobraźni, i to chyba nie jest ich wina. Bo jakby mieli, to by nigdy nie poszli na wojnę. Bo jakby mieli, to by nigdy nie uprawiali sportów ekstremalnych. Bo jakby mieli, to by rozumieli kobiety – i cały ten świat by się na cyce obalił. Bo jak to tak DWIE ROZUMIEJĄCE SIĘ PŁCIE? (całe szczęście mamy jeszcze trzecią płeć).  Siedzę, kroję mięso na gulasz i myślę. Że podobno trzeba sobie wizualizować stare, dobre samopoczucie i te chwilę przypominać, ż życia oczywiście, kiedy byliśmy szczęśliwi i coś dostaliśmy, i to wtedy to do nas wróci. W sensie – nie ta rzecz już używana, tylko to uczucie, szczęście i ogólnie „poczucie”. To dziś starałam się w nocy ( i tak trzeba było czekać na tę 3, bo na lotnisko, a jeszcze mnie astma męczy, bo trawa) i wyszło mi, że to uczucie to u mnie jest związane ze śmietaną z cukrem z butelki szklanej. Taką gęstą. Z blaszką- zatyczką. Kwaśną. To znaczy, że jak się bardzo postaram to dostanę jeszcze raz, zamiast pokory, śmietanę z cukrem? Grubo posypaną? Prosto z butelki? To ja dziękuję, to ja nigdy nie schudnę, i do niczego nie dojdę. Chyba, że do dodatkowego sadła. Zwyczajnie jak wypracuję, w końcu, to uczucie, to się po prostu nażrę. No dobra, to może inna chwila, musiała być w moim życiu inna chwila, ta w której czułam z raz chociaż, że wszystko mogę i za chwilę mnie czeka……

I tak myślę dalej, i na chwilę, na moment, o godzinie 2.43 coś jakby wróciło, coś miałam wrażenie, że już już to uczucie. Mogę wszystko i wiele przede mną. Perspektywy. Los we włąsnych rękach. Świat mnie kocha. Zaskakuje. Nawet słyszałam muzykę, to była stara Macy Grey, chyba „I try”, nawet czułam smak czegoś, co jadłam wtedy (co ja mam z tym żarciem) i coś pachniało, chyba wiosna była? I już już  ….. no ale trzeba było wstać.

Idę zamieszać gulasz, bo chyba przywarł.

…wysle wam troche mocy. uważajcie:

i co? odrazu lepiej nie?


Bylam na Goraszce. No wiem, wiem każdy był. Niby żadna rewelacja. Dla mnie jednak był to wyjazd, który  na moim 37 letnim życiu wycisnął pewne piętno (nie „pęto”, bynajmniej nie kiełbasy), oraz pozwolił dojrzeć. Niby rychło wczas, ale jednak. Od soboty mianowicie, rozumiem wszystkie dziewczyny, które wiele lat temu kochały się w pilotach TOP GUN. Bo wtedy nie rozumiałam. Ewka mówi, że jestem durna, ona kochała sie w nich już wtedy, wszystkie się w nich kochały, o co mi chodzi? A ja naprawdę nie. Nie rozumiałam. Ale teraz wiem. Czuje to. Widać musiałam do tego dojrzeć. Teraz wiem. Tak. Ja też mogłabym kochać na smierć i życie pilota MIG 29.  Tego też. Tego z soboty. Nie ważne jak wygląda.



..ale kiedy jebutnął nade mną decybelą i zamachał silnikiem odrzutowym, włosy staneły mi na karku dęba. To się czuje. Te moc.

Także dziewczyny bierzcie sobie polityków, bierzcie gwiazdy amerykańskich filmów dla nastolatek, idoli rocka, zostawcie mi pilotów. I to tylko tych od średniopłatów odrzutowych o konstrukcji metalowej i dwuprzepływowym silniku odrzutowym Klimov / Sarkisow RD-33 . Reszta się nie liczy. Nawet jeśli robi akrobacje w pionie, stojąc na głowie, i puszczajac dym. Jesli nie ma ODRZUTU, mnie nie rusza.

Dobra. To ide poszukać pana pilota w internecie. Pewnie jest na anszej klasie. Napisze mu list miłosny.

..krolową pomidorów nam zabili. Słyszeliście? A szyfrant się zgubił, i nie znalazł. (Moim zdaniem to on rzucił w cholere robote, wylądował w Breaking Bad i gra tam główną rolę. Bardzo dobrze zresztą.) Lato sie przesuwa, bieguny zmieniają, a w koniec świata coraz bliżej. Nie chce mi się wychodzić z domu. Co bym, w obliczu owych wydarzeń nie napisała, to i tak będzie mega banalne, nie? To mi się pisać nie chce.

Aha, zdaliśmy do drugiej liceum.

Jak ktoś się łudzi, zę po zrobieniu matury, już nigdy nie będzie się stresował matematyką, chemią czy fizą, to się bardzo grubo myli. No chyba, że zostanie bezdzietny do końca swych dni. Inaczej, te włosy, staną mu jeszcze nie raz, i nie dwa. Gwarantuję. No ale zdaliśmy – co u mnie skończyło się znów gencjanowaniem migdałów. Z nerw. Oraz atakiem astmy. Czekam na trądzik i atopowe, bo mi dermatolog powiedział, że tamto wyszło mi ze stresu. To może wyjdzie mi i tym razem. Najs.

Poza tym co.

Tęsknie bardzo, ale ewka mnie pociesza że to MY tak tęsknimy, a 17 latki bynajmniej. ba. Nasze chłopy tak nie tęsknią. Nasze koty tak nie tęsknią, nawet. Bo nie jesteśmy normalne, i mamy przesrane, dzięki temu, do końca życia już. Ale się jeszcze łudziłam i dzwonię:

- ..strasznie tęsknie, ty też tak tęsknisz?? strasznie?
- noo… jak mam czas. to tęsknię, a akurat nie mam i wiesz co? mogłabyś zadzwonić za jakieś 20 minut bo zajęty jestem?!!

idę se strzelić w glacę. Oraz mam wrażenie, że miało być kolorowo, a wcale nie jest. I czy już naprawdę nie mogło by być w życiu spokojnie i nudno? To nie, człowiek musi czekać na atopowe, albo zawalone migdały, bo nerwowo jakoś. Klejdoskop psia mać. Już naprawdę mogłabym zostać kruszynką w silnych opiekujących się mną ramionach. (kruszynką, jaaasne, ha ha ha ha ha ha ha)

No ale dobra…

…pytanie z innej beczki – jak stoicie z gotykiem i koronkami na jesień? Bo podobno będą w trendzie. Oraz czy ktoś wie, o co chodzi, że te wszystkie modelki na fotach wyglądaja jakby je ktoś potężnie kopnał w brzuch, na 3 sekundy przed zrobieniem zdjęcia?  Albo jakby miały wrodzoną bardzo, bardzo głęboką wadę kręgosłupa. Trzeba się bedzie tak wyginać na tę jesień? w Tym gotyku? Ja nie wiem czy ja dam radę, to musi być bardzo trudne w codziennym wydaniu…….


  • RSS