haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2009


No wiem. Wszycy już to przerobiliście. Ze dwa razy. Ale ja teraz.
Albowiem:

W 96 godzin Jack Bauer zabił 93 osoby i ocalił świat 4 razy.
A co ty zrobiłeś ze swoim życiem?!?!

No i głupio mi :-)

(…a już najbardziej wzruszył mnie Jack, z perkatym noskiem i krótkimi nóżkami, kiedy ot tak wszedł do ambasady Rosji, bo się wkurwił, poszedł prosto do ambasadora, albowiem igrał on z prezydentem USA, i za karę obciał mu palec. I wyszedł. Guns dont kill people, Jack Bauer kills people…. Jak mawia mistrz: i takie kino chce oglądać! )

ps.
No i niech się już skończą te mistrzostwa świata, czy tam olimpiada lekkoatletyczna. Ile ja mam jeszcze oglądać alternatywne sprinterki z Samoa, i rzucaczki młotaczki. Kiedy Jack leży i czeka. Ameryka na niego czeka. Świat na niego czeka. A tu nic tylko: skok w dal, skok w górę, skok w bok…..

…serialem krajowym a niekrajowym, polega na okrzyku „ZEPSULIŚCIE BOHATERA! tak nie może być! MA BYC MIŁO!!”, natomiast w serialach niekrajowych, psuja tych bohaterów aż miło. Od pierwszych scen. A ja lubię takiego zepsutego bohatera, no co poradzę. Ale ja podobno nie jestem „reprezentatywna grupa odniesienia”. Niemniej. Odkryłam ostanio zepsutą  HOLLY HUNTER . Bardzo pięknie. Taka HOLLY, jak ta, w pierwszych scenach brudna potargana i goła, nie miałaby szans u nas w kraju na ani pół GRAMMY. Wydaje mi się. Bo by ją uczesali, zakazali palić jak smok, pić z gwinta, pokazywać cycki i cipe (dla wrażliwych wersja: POKAZYWAĆ SOWĘ). Droga HOLLY, jak dobrze że tu nie grasz, w kraju wierzb płaczących, musiałabyś umyć okna w domu, przestać spać w ciuchach, i zapomnieć o paleniu w łożku. A o seksie z kierowcami TIRÓW mogłabyś, co najwyżej, nieśmiało pomarzyć i odrazu się zawstydzić. Zawieźli by ci to porshe do myjni, wypolerowali, a ciebie osobiście HOLLY wywalili ze szkoły aktorskiej, bo masz wadę wymowy. Wiesz co  HOLLY? Proszę cię, nie przyjeżdzaj tu, nigdy.

..w sumie to tyle, więcej jakby nie mam nic do powiedzenia. 
idzcie obejrzeć SOWĘ Holly. 

sukieneczke lejdis komus?

ja odzyskałam moja torbe Łucji. w sumie należy mi sie, nie?
choć kategorycznie odcinamy sie od postaci :-)

doprawdy….

9 komentarzy




ty jestes JUJEK plotlek, a ty hanka montanka.

Pilnowałam w sobotę ciężarnej. Bo już nikt nad nią nie panuje, postanowiła sprzątnąć świat i poukładać cały ten chaos w kolorystycznym porządku. Potem informuje mnie radośnie, że: „… o patrz jak mi stwardniał brzuch. Poczekaj. Zaraz cię dogonię”. Po czym rozbujana, siłą rozpędu, faluje i faktycznie mnie dogania, dodaje szybko: „ojej twardnieje tak dziwnie jakoś co 10 minut nie? Ale to pewnie nie skurcze, co nie? Skurcze bolą”. Ja trochę blednę, bo z mała to wiecie, jak z Patrykiem Słejzi, próg bólu ma taki, że też by nie zauważyła ataku serca. A co tam dopiero skurcze. No nic, szczypię się w policzki, i w sumie co tam, dobrałam już w życiu parę porodów. To prawd że małych szczeniaczków, małych kotków, ale umiem działać zadaniowo. Zepnę się i zrobię to.

HANKO! UMIESZ NURKOWAĆ? NIE? DLACIEGO? JESTEŚ SIELOTOM?

Nie rodzi jednak. Bo  chce jej się grilla. Przypomniało jej się, że nie jadła, a potem przecież nie zje grilla co nie? Jakiś czas. Poza tym jeden taki prosi – „Tato! Ja chcę do knajpy plosiem plosiem.” No to idziemy, siadamy, Franciszek w piasku walczy z dziećmi szatana. Mała tłumaczy, że dzieci są takie czasem dziwne, że musi Franciszkowi czasem tłumaczyć dlaczego nie chcą się nim z nim bawić, dlaczego sypią piaskiem. A kiedy jeden zepchnął go z drabinek to… – To trzeba iść i po cichu powiedzieć temu dziecku – kończę – że jeszcze chwila, jeszcze jeden raz, a wyrwie mu się flaki i rozmaże po piaskownicy. No tak – kończy mała – faktycznie, w ciąża mnie czasem wycofuje i zapominam, ale wiesz, co? One czasem lecą do rodziców na skargę …. – To proste – tłumaczę małej z brzuchem – można tego uniknąć, zwyczajnie mówisz jeszcze tym szeptem ze jak się poskarży mamie lub tacie, wybijesz jego rodzinę do pnia. Mała potakuje. I tak sobie gadamy nad szaszłykiem z polędwicy a chłopaki patrzą na nas trochę dziwnie. Naprawdę, bycie matką, to zobowiązujące zadanie…

MAMO OSALAŁAS? ZOSTAW MNIE JUS W SPOKOJU. KONIEC TEGO CALOWANIA.

I tak o. Mija kolejny dzień. I nie rozumiem, jakim cudem już za chwilę mała będzie mniejsza, a ja będę ciotką większą. O jeden raz. O jedno małe takie łoło do ganiania. I nie wierzę, jak ona mówi, że robi teraz, bo potem odpocznie. I że potem nie będzie miała czasu na robienie. Ona nie ma czasu urodzić na razie. Ona nigdy nie ma czasu. Ona … – TY WIESZ – mówi potem do mnie PLOTLEK w domu – wiesz, że ich będzie niebawem już 4? Jak się spotkamy znów? Będzie ich cztery. 

Dziwne, nie?  

HANKO! HANKO! JATUNKU! POMOCY!

..a tak poza tym co? no nic. pracuję. na razie głownie łapię. łapię co się da. łapię do za wszystkie ogony, każdą srokę. łapię i piszę. i to psizę i tamto piszę. mała pyta czy wiem, że mi się mózg spali za chwilę, i jak ja to ograniam. jakoś ogarniam, nie? na razie. a że spali? to wiem. jak ktoś za dużo czyta albo myśli to się pali. to wiem. chyba już nawet trochę czuję – czyżby lekko pachniał grzanką? jak mój stary laptok?

oraz lubie to lato teraz. lato po „ance”, bo wiadomo od „anki” zimne noce i poranki. i jak czlowiek spi to sie nie wlewa kisiel przez okno, tylko powietrze. i nie przykleja sie człowiek do poduszki a kołdra ma sens. a rano, o tej 6 czy 7,  jak siada z kawa do roboty przy kompie, to po otworzeniu balkonu, jest rześko, a nie lepko i ciężko. i jak szlam z tą cieżaraną, po tym grilu spokojnie, powoli, wieczorem, to latały jaskółki, czy te tam jerzyki  (nie mąż november :-) ), i domy obok były piękne takie z malwą – mogłabym tam mieszkać – i biała furtką, i czuć było że jest WIECZÓR a nie PIEC HUTNICZY, i wiatr jest inny, nie? 

      


  • RSS