haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2009

…..poleca na święta pierogi z kapustą zasmażane, plus TO:


 

Naprawdę, nie zawiedzecie się. Pokochacie Modern Family. Ja pokochałam.
Trafiłam przypakiem i pokochałam.

I uwaga!  heloł! Specjalnie dla IDY (słuchaj mnie IDA teraz, IDA od PAVELA) - w epizodzie 8 EDWARD NORTON gra basistę SPANDAU BALLET!

le żenial!

Uwierzcie szefowi, czy szef was zawidół wczesniej?

no.

TO SMACZNEGO JAJKA
NA ŚWIETA ŻYCZY
SZEF.


…na domy, na drzewa, na zajączka (prószy snieżek, prószy króliczkowi marzną uszy, może mu marchewkę dać kurwa jego mać – przypomniał  mi się stary wierszyk). I zaraz święta. Odpaliłam lampki na poisencji, chyba tego nie lubi. Guzik mnie to obchodzi, trudno, wyglada ładnie. A jakby co to i tak jej te lampki nie zaszkodza, bo ją i tak wcześniej zeżre kot. Tę poisencję.  Się zrobił nastrój, to dzwonię do dziecka i pytam czy tęskni, a oni mówi ŻE NIE. To ja mówię TY ŚWINIO. A on mówi ŻE MATKO ALE INNYM RODZICOM DZIECI KŁAMIĄ JA CI NIE KŁAMIĘ DLACZEGO SIĘ NIE CIESZYSZ? No dobra, to już nie wiem czy sie cieszyć czy nie. W przyszłym tygodniu jadę, to kopnę go w dupę w razie co. I w ogóle – tak o. Zimowo, grudniowo. Koty z obrzydzeniem patrzą za okno, i cały dzień śpią. No chyba nie dlatego, że o 15 zapada noc, co? Oraz żrą, jak nic idzie mróz. 

I jeszcze mi się taki frament znalazł nastrojowy:

- Amy? – szepnął, ale dziewczynka nie usłyszała go. – Amy – powtórzył trochę głośniej. Spojrzała na niego dużymi, niebieskimi oczami.

- Chodź tu – powiedział, kiwając na nią lewą ręką. Na chwilę odwróciła głowę i spojrzała na ulicę, jakby spodziewając się, że matka zaraz po nią przyjedzie. Potem znowu spojrzała w jego stronę i Freddy wiedział już, że wygrał.

- Chodź tutaj – powtórzył. Dziewczynka zawahała się przez moment, a potem podeszła do niego.

- Kim jesteś? – zapytała cichym, słodkim głosikiem, od którego zęby Freddy’ego prawie zazgrzytały.

- Wujkiem Freddym – odparł, stwierdzając, że podoba mu się brzmienie tych słów. – Mamusia powiedziała, że mam cię przywieźć do domu.

Dziewczynka pokręciła głową z powątpiewaniem.

- Nie mam żadnego wujka Freddy’ego – stwierdziła.

- Teraz już masz – odparł, podnosząc wysoko do góry prawą rękę.„

To były czasy co? Jak człowiek miał dreszcze na utworze THILLER Majkela
I bał się Freddego.
Ech!

ma men

9 komentarzy

Mikołajek dla Pań
(dobra, wiem, mam opóźnienie)

Photobucket

..chyba się zakochałam, zawsze miałam słabość do ASTRONAUTÓW.

ha!

8 komentarzy


Tak se pomyślałam, że ja to jeńców nie biorę. Dowód? Ależ prosze: piszę sobie takie coś, i z okazji takiego czegoś,  idąc po całości, postanowiłam, jak dobry aktor, nabyć doświadczenie. Zrobiłam doświadczenie z nożem. Aktor sieka, to co scenarzysta robi? – scenarzysta  w zwiazku z powyższym wbija sobie nóż w stopę. I tu mam dla was cenne spostrzeżenie -  nóż do filetowania, sprytnie uderzy, spada ze stołu i wbija się w stopę, pionowo. Co więcej – nóż ten tam  zostaje, i nie jest to uczucie fajne, tylko śmieszne dość. Po doświaczeniu nóż ten należy  ze stopy wyciągnąć. Stopa ma mało mięsa, w sumie żadna katastrofa.

Najśmieszniejsze jest, że nie ma się potem  RANY BOJOWEJ, którą by  można się chwalić, na różnych rodzinnych imprezach (o wigilia była by idealna), tylko taką małą dziurkę się ma. Sprytnie uciśnięta, ta dziurka, poraża całą stopę  prądem. Potem, po zagojeniu. Nie wiem skąd mi się wział taki prąd, ale go teraz mam i się bawię uciskając.

Dziewczyny mówią, że wielkie mi co, zwyczajnie mam teraz stygmat taki, bedzie mnie można pokazywać w cyrku zza kotary. Najlepiej jednak jakbym sobie do kompletu wyhodowała ogon i brodę, to więcej zarobię.

Ale mam coś śmieszniejszego. Śmieszniejszy, najśmieszniejszy, najsuperekstraśmieszny w tym sezonie jest rozkład pociągów PKP. Czego doświadczyłam dziś (potym też nie zostaje rana bojowa, a szkoda) kupując bilet powrotny. Albowiem wyjazdowy udało mi się wczesniej. Ale powrotny dziś. To idę. Najpier do lkasy – nie wiedzą maja nowy rozkłąd, którego nie znaja bo jest nowy. Prosze podać numer pociągu. To idę – do informacji. A potem idę znów, numer mam, chce bilet. I tu niespodzianka:

- poproszę bilet na 26 grudnia OTO NUMER POCIĄGU.
- nie ma
- jak to nie ma?
- nie ma rozkładu nie sprzedam pani, nie ma pociagów
- ale mam numer pociągu OTO NUMER
- tak, to dobry numer ale nie ma biletów na ten pociąg
- a kiedy bedzie?
- w styczniu
- ale on jedzie w grudniu! 26 grudnia
- tak OWSZEM, ale miejscówki na ten pociąg do kupienia są dostępne w styczniu
- to znaczy skończyły sie miejsca na 26?
- nie, są.
- to poprosze
- ale mówę, mogę je sprzedać dopiero w styczniu, teraz ich nie widzę
- to jak ja wroce?
- sprzedam pani jakikolwiek bilet, wsiadzie pani do jakiegokolwiek
pociagu i dokupi miejscówki jak beda
- a kiedy beda?
- W STYCZNIU PRZECIEZ MOWIE

Zagięcie czasoprzestrzeni i wszelkie rozprawy na ten temat to pikuś. Zapraszam na dworzec centralny warszawa, panie wyjaśnią na czym polega ZAKRZYWIENIE WEKTORA CZASU.

Zamyśliłam się i poszłam na tramwaj nr 10. Siedze i siedzę, a on nie jedzie. Nie wiem, hmm zastanawiam się, a może on już jechał,  ale w STYCZNIU?

a tak pzoa tym to w sumie co? no nic.
a co u was?

ps. oraz mam takie dwie refleksje JEDNA – że może ktoś by wytłumaczył mojemu czarnemu kotu, że nie można budzić czlowieka w nocy wylizujac mu twarz dokładnie centymetr po centymetrze, ani ręki nie można wylizywać człowiekowi leżąc sobie obok, też dokładnie, bo koty NIE WYLIZUJA ludzi, to robia psy i ze mu sie popitoliło??!!

oraz refleksja DWA – dopadła mnie dziś jak gonilam kota czarnego od kuwety „NO I CO I ZESRAŁO SIE CZARNE DZIECKO? ZESRAŁO?!”. a potem pomyślałam ze to słychać na kaltce schodowej, i może dziwnie trochę?  i ciekawe co myślą sąsiedzi. jak myślicie?


jest taki film – o ten:

Który nie jest ani świetny/genialny ani słaby/beznadziejny. Jest.  Jest bardzo mi jakoś w temacie. To film o facecie, który śni, i jego snach. I o tym jak się cieszy, kiedy wyrzuca narzeczoną z domu (to w sumie znaczy ona sama się trochę wyrzuca) i jest cały szczęśliwy, bo może zaplombować swój pokój, wygłuszyć, zaciemnić i spać. Spać. Tylko spać. Bo tam jest fajnie.

I może nawet nie ten facet, bo on generalnie śni o Penelopie (Penelopa jest genialna wiem, ale nienawidzę jej, nie pytajcie czemu, po prostu), ale pojawiający się w filmie Danny DEVITO. On to ja. Grubas, który chce tylko spać. Sympatyczny grubas, który odmówił współpracy z rzeczywistością, trochę. 

Ja nie wiem jak wy. Ale ja co wieczór przenoszę się w kompletnie inne miejsce. Dwa, trzy razy. Co wieczór mam sens filmowy najwyższej klasy, w dodatku często gram tam główną rolę. Ha! To filmy, których nie trzeba trzymać się reguł, ani kierować prawdą psychologiczną postaci. A efekty specjalne? Efekty specjalne są na porządku dziennym (nocnym). Przygody? Nikt nie ma takich jak ja? Sensacja? Nikt takiej nie wymyśli. W gruncie rzeczy to się ma tak pół na pół prawda? Przecież ja tam jestem tyle godzin ile jestem tu. A serio, tam jest jakby ciekawiej. Cudownie biegam, za każdym razem zaskakuje mnie jak ja to świetnie robię i ile to mi przynosi radości. Nawet jak się obudze tak myślę, tak około 60 sekund bo potem mi się przypomina ze wysiłkiem fizycznym się brzydzę. Ale mogę prawda? Mogę tu, jeśli tam biję rekordy. Ratowanie rodziny? Proszę bardzo. Maszyny kroczące? Co drugi dzień. Zagłada, koniec świata, apokalipsa? Znaki na niebie, lądowanie obcych, egzorcyzmy? Na porządku dziennym,. Kanał przyrodniczy – ależ – dziś musiałam walczyć i bronić rodzinę, przed dość wkurwiajacym niedźwiedziem. Ratował nas piesek, którego niedźwiedź, chyba jednak w efekcie trochę sponiewierał. Nie macie pojęcia jak pływam w tych snach! Ha! GENIALNIE. Mówię jeżykami obcymi, czasem śnią mi się całe sny po angielsku, albo też historyczne i tu trochę mówię po niemiecku.

Mam też tam dom. Bardzo go lubię. Nieprzewidywalny dom, który mnie zaskakuje przejsciami z pokoju do innego, dziwnymi miejscami. Jest mój, ale trochę jakby żyje własnym życiem, nigdy się w nim nie można nudzić, co dzień (co noc) odkrywasz w nim inne pokoje. Jedne starszne, inne rpzyjemne, przerażajace i przytulne. Wszytkie obok siebie. Nigdy nie wiadomo do którego akurat wejdziesz. Ale wiem że jest mój.

Także rozumiem DEVITO. Rozumiem i też bardzo się ciesze, kiedy już mogę iść już spać. Spanie jest bardzo ważne. Łożko jest bardzo ważne. Okno otwarte jest ważne, świeża pościel. Taki cały rytuał przygotowania do największych przygód. Podobno jak śpię to nie oddycham (co doprowadzało kiedyś do budzenia mnie w środku nocy TEESA TERESA TY CHYBA NIE ODDYCHASZ!), ale co mam oddychać jak ja zajęta jestem. Ratowaniem świata, byciem piękną i pożądaną, byciem mądrą, mówieniem w obcych językach, wygrywaniem II wojny światowej, wypędzaniem demonów. Masa roboty to jest :-). To jakby nie dziwne, że w realu jestem dość smierdzącym leniem, nie? 

- A ty Piotrek jak masz?
- Co, jak?
- no z tymi snami, przygodami, w nocy.. i wiesz?
- No kładę się wieczorem…
- i co?
- i czarna dziura i wstaję rano.

Super.


  • RSS