haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2011


Czy ja mam syndrom opuszczonego gniazda? Nie, skądże. Nie, nie, nie.
Syn student? Na stancji? Mój? Nie, skądże. Nie, nie, nie.
Mam za to syndrom kota. W zamian.

Albowiem dnia pewnego, nie tak dawno, po otrzymaniu radosnych informacji o tym jak to jedna rzecz nie wyszła, i jak to rolu rolu człowieka z niej wyrolowali, i zastanowieniu kwo wadis człowieku hanko, jak można tak robić, czemuż to czemuż, kot mój postanowił odwrócić uwagę moją od problemów.
W tym celu wylazł gnojek na parapet niewychodzalny, zakazany i niedostępny, sprężył się i udało mu się, po czym odwracając się jebnał z 4 piętra w dół.
 
(bo to kocia łajza jest, nie wiem, inne może są zwierzętami zwinnymi, moja jest zwinna inaczej)

Doskonale w ten sposób odwrócił moja uwagę od problemów dnia codziennego.  
No naprawdę.
 
Jak jechałam na dół winda to miałam atak serca, ryczałam jak bóbr, nie mogłam nacisnąć przycisku, chciałam umrzeć zanim zobaczę, to co miałam zobaczyć na dole. Życie mi się skończyło. Przez jednego kota.
(dobra, no dobra mówię do niej czasem że jestem jej mamusią ale NAPRAWDE TAK NIE MYŚLĘ, nie nie nie, no co wy)
No. To zjechałam w końcu windą na dół w stanie krytycznym.
Po czym biegałam dookoła bloku.
Po czym właziłam na plot ogródków, a są tu takie fajne, takie dwumetrowe, obsadzone kolczastymi krzakami żeby nikt na nie nie właził.
Ja właziłam.
Oraz jest tu ochrona co monitoruje, przede wszystkim ogródki i te płoty, wiec od razu wpadła na pomysł ze to włam.
A ja nie miałam czasu tłumaczyć, że nie włam, bo tam przecież w którymś ogródku moja strzaskana psotka leżała!
Moja córeczka!
(znaczy WRÓĆ – mój kot, sierściuch jebany)
No, to mnie ta ochrona, nie dogoniła.
Powiem wam, nie dziwie się, bo bardzo wyjątkowo szybko biegałam, rycząc i krzycząc PSOTKA PSOTKA.  Z rozwianym włosem, w spadających zielonych kroksach, rozdzierając kolczaste krzaki. Wspinając na kolejny płot i wisząc z łbem na dół lustrując kolejny ogródek.
(no to może w sumie dlatego mnie nie gonili. Musiało to być dość malownicze. Chyba sama bym się nie goniła. Oglądam horrory, nie goni się takich zjawisk)
Po czym jednak wpadłam na pomysł,  że przecież można pójść do sąsiada, co ten ogródek ma.
Normalnie, jak człowiek.
(genialne, nie?)
Zamiast włamywać mu się na ogródek.
I poprosić żeby mnie wpuścił.
Sąsiad okazał się sąsiadka, wpuścił oczywiście, otworzył ogródek.
Sam na zakładzie miał dwa koty, jeden czarny jeden kudłaty, które właśnie przez balkonowe drzwi obserwowały co to im spadło do ogródka.
A w ogródku siedziała PSOTA, spokojnie, lustrując teren.
Oraz chłopaków za balkonowymi drzwiami.
Czy rzuciłam się rycząc na nią?
Nie, no co wy…..
W każdym bądź razie, po porwaniu w ramiona, kot spojrzał na mnie jak na debila, przeciągnął i beknął.  
Strasznie zirytowany co go tak macam.
Po przyniesieniu do domu, poszedł się najeść, wysrał się i poszedł spać do mojego łóżka.
Oczywiście na poduszkę.
A ja dwie noce nie spalam sprawdzając czy oddycha i czy łapka nie boli.
Nie boli.
 
Aczkolwiek staje sobie czasem pod  drzwiami wejściowymi  i patrząc mi w oczy mówi :
SŁUCHAJ OTWRÓRZ, BO IDE DO TEJ SASIADKI Z DOŁU, MA FAJNY OGRÓDEK, i CHŁOPAKÓW, JESTEM UMÓWIONA. JAK NIE OTWORZYSZ TO WIESZ ZE ZNAM INNA DROGĘ? NO? OTWIERAJ.
Nic jej nie jest.

Czarnej kurwie jednej.

To o czym to ja tam miałam? A, że jeden projekt nie wyszedł i było nie miło?
 Nie, chyba nie…
Idę dać Psocie śniadanie, bo patrzy pt DAWAJ ZRYC JAK NIE< TO SKOCZE!

czyli co?

11 komentarzy

wrzesień tak?
a we wrześniu mamy w menu tak:
 
zdaliśmy maturę (w sensie poprawka matmy)

dostalismy sie na studia (w sensie strasznie fajny kierunek, sam wybrał
uparł się nawet – to i nic innego
ale chyba będzie musiał zostać po nim scenarzystą
bo zawodu to nie sądze żeby jakiś miał
oraz umiał coś z sensem
sam czarujacy bezsens
jestem z niego dumna  MOJA KREW:-))))

oraz przeprowadzilismy dziecko do Torunia (w sensie JAK MOJ MALY SYNEK DA SOBIE RADĘ
MATKO PRZESTAŃ NIE BĄDŹ SMIESZNA)

ufff
VALIUM DWA RAZY PROSZE :-)


  • RSS