haniuta blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2011

hej

12 komentarzy

Z serii oszedność w domu i zagrodzie: co robi kobieta na skraju załamania?

kobieta na skraju załamania farbuje włosy, to każdy wie .

co robi kobieta na skraju załamania OSZCZĘDNA?

kobieta na skraju załamania OSZCZĘDNA farbuje je sama.
(jaki to efekt wie każdy, mój efekt fryzjer określił: HMMM DZIWNY TO KOLOR, NIE ZNAM TAKIEGO)

jak nratuje się kobieta na skraju załamania, załamana tym co sobie sama zrobiła?

kobieta oszczędna na skraju załamania ogląda strone dobrego fryzjera.
 
ogląda, ogląda, ogląda (nawet dodaje se na fejsie do lajków), czyta opinie o dobrym fryzjerze,  czyta, czyta (utwierdeza sie w przekonaniu ze to DOBRY FRYZJER).

Po czym: zakłada majtki oraz tusz na rzesy (majtki nie na rzęsy – dodajmy) i idzie pewnym krokiem do pierwszego lepszego salonu.

(w dodatku tzw macdonaldsa fryzjerskiego, sieciówki, w ktorym jest promocja 50% off)
 
kobieta siada na fotelu, nawet nie specjalnie przejmuje się, że wszystkie pracujące tam fryzjerki maja na głowie mahon i burgund, nie nie jej to nie martwi, kobieta pewnym ruchem ręki zamawia – PROSZE MNIE ODMIENIĆ, ORAZ ODMIENIĆ TEN KOLOR DZIWNY BEZ NAZWY.

po czym jest rudo czerwona mahoń ksiegowość ZUS, z zapewnieniem ALEŻ NAM WYSZEDŁ ŁADNY BRĄZIK  TO SIE WYPŁUCZE.
(powiedzmy szczerze, kobieta na skraju załamania oszczędna, zdejmuje okulary do farbowania i mozna jej wmówić wszystko, co też fryzjerka zgrabnie czyni, światło kłamie, ale w domu partner jej już nie kłamie: ale masz rudy ciemny w dodatku nierówny bardzo ładne bardzo, jak w pereelu)

kobiueta jednak łudzi się, może się wypłucze. wypucze? nie, no wypucze. musi wypłukać!!!

po czym płucze.

płucze, płucze, (głową o śwcianę tłucze), wanna jest czerwona, na głowie jest czerwowno, lub też kolor zardzewiała rura.

po czym pędzi do dobrego fryzjera,  którego czytała i lajkowała, stoi od rana skrobiac w drzwi zanim otworza,  płacząc NIECH MNIE PANI RATUUUUUUJEEEEEEEEE UJE UJE UJEEEE.

Po czym płaci podójnie.

Kurtyna.

wiem!!!

9 komentarzy

wiem wiem! ja z tym spaniem: trzy godziny spię, trzy nie śpię, trzy śpię
to mogłabym prowadzić dalekooceaniczny
(czy jak to sie mówi, jak jest taki co nie pływa po jeziorze)
jaht
Tam sie tak śpi jak nawiguje, nie?

Albo jakos tak: piętnaście na piętnaście na piętnaście

No. To już jakby mam plan.
Zostanę jahciarzem.

Jest tylko mały problem, ale nie ma problemów których nie rozwiązaywaliśmy, nie?

Bo tak:
nienawidzę głebokiej wody
nie wejdę na nic poniżej transatlantyku
(człowiek nie jest stworzony do chodzenia po wodzie)
(ani jeżdzenia dupą po wodzie)
wolę sucho niż mokro
nie mam jahtu
w dupie mam nawigowanie

A tak to jestem urodzony jahciarz.

Droga Małgosiu….

8 komentarzy

Aha i chciałam Wam powiedzieć POKI NIE ZAPOMNE, ze oficjalnie jestem pierdolnieta chyba.
Albo będę.
W każdym bądź razie zbliżam sie do dziwnych zachowań na ulicy w środku miasta.
Nie zdziwcie się jakby co.
Żeby nie było, że nie ostrzegałam.
TO OSTRZEGAM!
No.
Albowiem, bo, wiec śpię ostatnio może do 1 w nocy, potem sie budzę, potem nie mogę spać do 5.
 (kot bardzo zadowolony, wyraźnie jest Litwinem, jak reszta rodziny, i opcja podkurku o godzinie 2.30 w formie saszetki to jest to co koty Liwtwiny lubią)
No to nakarmię kota. Obejrzę serial. No. Do tej 5 tak.
Potem może uda mi się zasnąć na godzinę, albo dwie, no góra trzy niecałe,  i wsatję o tej 8 nie?
Potem w ciągu dnia chce mi się spać, ale nie mogę, bo jak się położe to mnie ciśnie.
No a potem padam o 20, ale nie idę spać, bo się boje ze znów obudzę o 1, i nie idę, snuję się. Aczkolwiek potem idę, ale się potem tłukę, i mnie gniecie, a w efekcie i tak się budzę o 1 albo i góra 2.
I dla odmiany tłukę po domu. (oraz karmię kota)
HEJ!

- Droga Małgosiu kiedy zacznę biegać po ulicach z siekiera? 

Kochanie, to już mnie wykańcza.
Wiem.
To pewnie jakaś choroba.
Pewnie.
Ciekawe jaka.
Ciekawe, ciekawe, to jasne. Doskonale wiem jaka. Glizdy w mózgu. Mówiłem ci nie trzymaj słuchawki w uchu przy komputerze. Mówiłem? A trzymasz. I masz – glizdy w mózgu.

jest..

9 komentarzy

Jest naprawdę na swoim.
Znaczy cudzym, wynajętym, w obcym mieście, zdany na siebie.
Nie, wcale nie jest mamisynkiem. Kto to powiedział? Bo zaraz sprawdzę!
I wyciągnę konsekwencje.
Tylko dlatego, że gadamy codziennie?
Nie, no co wy. Anka, z którą tam jest, też podobno gada.
I co? Może jest mamicórką? Tak?
Ha ha ha! Pobite gary, zyg zyg! NIE MA TAKIEGO SŁOWA! ZROBIŁAM WAS!

Ale nie o tym miało być.

Tylko o tym, że tam jest, że musi sam sobie wszystko.
(mój malutki synek kudłaty smierdzący)
Nawet podobno podłogę umył z własnej woli.
Ech życie studenta.
No i dzwoni i mówi, że ma też w tym Toruniu kumpla z liceum, co na ten sam wydział, na to samo uemka.
W dodtaku w tym samym Toruniu.
(dla odróżnienia, że na przykład mógłby w innym)
I ten kumpel zaprosił ich DO KAWIARNI MATKO.
O matko.
A, że rodziców ma takich co mają, a nie jak mój, matkę co się ją poprostu ma.
Więc stawiał.
I że zaszaleli. Bo nie było limitu. Rodzice, co mają, dali.
Się jest w Toruniu, się żyje.
Można? Można.

No to mówię - o ho ho stary, witamy w świecie konsumpcji.
I bardzo dobrze – mówię, bo wspieram, nie?.
Idź, żyj!
Żyje się raz.
Daj ognia.
Dałem, mówi…. najpierw bita smietana z malinami, a potem podwójna bita śmietana z czekoladą, a Anka też dwie bite śmietany. BYŁO GRUBO.

no doprawdy, szalone życie studenta…..

I tu proszę państwa refleksja taka oto wychowawcza, a nawet metoda opatentowana, którą podzielić chciałby się autor z czytelnikiem:
jeśli dziecko wasze (nasze) chcecie wychować na jakiś określony model, to reprezentujcie określony model odwrotny. albowiem dziecko zawsze będzie chciało być inne niż rodzic. (NIGDY NIE BĘDE TAKI JAK ONA/ON).

No bo dla przykładu – ja, of limit w kawiarni, i bita śmietana?
Podwójna?

- ha ha ha ha – zaśmiała się po francusku. Trzeba mieć fantazję!!

ps.
zjadłabym pączka, takiego małego z lukrem i skórką pomarańczową i różaną konfiturą.
nie wiecie gdzie w tym mieście można kupić pączka o 5 rano? BO MUSZĘ!
Ale dobrego! i żeby był chrupki!
No, jak nie ma pączka to może byc gofer. Gofra bym zjadła.


  • RSS