Poszłam dziś na rekonesans poznawczy.
Jakiś taki imperatyw miałam wewnętrzny.
I nie bez powodu, bo okazało się, że  czekał na mnie szalik. Czekał i wzywał.
Jedna taka miała ostanio podobny (straszna zdzira z koncernu medialnego powiem wam), pomyślałam, mi się też należy. No. Co ja zdzira nie jestem? Gorsza jakaś? Czy co?
No. To podoby, A NAWET LEPSZY, zdobyłam.
Jeśli chodzi o jego formę, oraz strukturę dotykową, spokojnie można powiedzieć:
U PO LO WA ŁAM.
Jest piękny.
Napwrawdę był niezbędny.
Jak tylko do dotknełam, zrozumiałam iż TAK, niezbędny jest naprawdę, jak JAN.

Niestety, obawiam się, że będzie potrzebował szybkiej interwencji weterynarza.
I to już, za chwilę.
Przyprowadzony do domu nie miał czasu się rozgościć.
Okazało (co dokumentuje poniższe zdjęcie słabej jakości, bo i ruch był spory i dynamika)


-
ALBO JA KURWA ALBO TEN SZALIK!! GIŃ PADLINO!!!!!