to był bardzo miły sylwester, zapodałam annie dwie bardzo zabawne i lekkie komedie:
w jednej rak,
w drugiej non stop naćpany kevin spejsi i dwa samobójstwa.
w ramach dzikich harców wypowiedzieliśmy wojnę na zielone i niebieskie i zółte gluty (z tą samą anną),
po czym uczciłam nowy rok jedząc masło ze śmietaną i masłem i chlebem – w dodatku BIAŁYM.
(oraz miską kapusty gotowanej)
jeśli chodzi o postanowienia, to powiem po francusku „pierdolęę” je,
mam jedno,
nie zamierzam skończyć w tym roku 40 lat.
 
Nie ma takiej opcji!!!!