Warszawa, plaża, słońce, piach – prawie jak Ibiza powiedział Maciek i wlazł w błoto. 


Potem był konkurs gdzie kto się urodził i co wie o tęsknocie za domem. 
Remik upierał się, że jest góralem chociaż z Brzeźna tęskni za górami. 
Dominika, że nie tęskni, ale jako jedna z 6 osób na świecie jest rodowitą Warszawianka. 
Piotrek ich wyśmiał i stwierdził, że Gdynia przebija wszystko i co wy wiecie o emigracji. 

Wtedy jeden kolega cicho rzucił, że on, on to urodził się w Bhutanie i ma 8 tysięcy kilometrów do domu. 

Chłopaki posmutnieli, otworzyli piwo, spojrzeli z wyrzutem na kolegę. 
- Dobra, no ….- kolega dodał skruszony - urodziłem, ale połowę życia spędziłem w Nepalu. 

- E Nepal – odetchnęli chłopcy – Nepal to nuda, nie masz startu….
I otworzyli kolejne piwo. 

Piękny dzień. Dziecko moje leżało obok na piasku i świetnie się bawiło
(z nas?)